Partner: Logo KobietaXL.pl

 

 

 Stary Sozopol

 

Historia tego miasta, leżącego zaledwie 30 km od portu lotniczego w Burgas, gdzie można dolecieć z wielu polskich lotnisk, jest bardzo długa. Sozopol jest jednym z najstarszych miast na bułgarskim wybrzeżu Morza Czarnego. Pierwsza wzmianka o Sozopolu pochodzi sprzed epoki brązu. Badania w okolicach Sozopola wykazały pozostałości dawnych mieszkań, porcelanowych garnków, kamieni i narzędzi wykonanych z kości, pochodzących z tamtej epoki. Wiele kotwic z II i III tysiąclecia p.n.e. zostało odkrytych w sozopolskiej zatoce, co jest dowodem na to, że w czasach starożytnych pływano statkami wodnymi.

Stary Sozopol

 

Tereny dzisiejszego miasta zostały skolonizowane przez Milezjan, którzy nadali miastu nazwę Antheia, ale już wkrótce nazwa została zmieniona na Apollonia. W 72 roku p.n.e. miasto zostało napadnięte przez Rzymian, pod ich panowaniem straciło swoją świetność. Prawdziwa odbudowa Sozopola zaczęła się w XVII wieku, a do dziś można podziwiać stare drewniane domy z przełomu XVII i XVIII wieku. Stara część Sozopola jest przepiękna, dziś mieści się tam dużo fajnych restauracji, są sklepiki z pamiątkami i małe butiki. Jest gdzie wyjść, w przeciwieństwie do innych kurortów, które przypominają jeszcze czasy socjalizmu.

Stary Sozopol

 

Stary Sozopol

Marina w Sozopolu.

 

Wróciłam nawet do tego samego hotelu, co zdarza mi się niezmiernie rzadko. Villa List, bo tak nazywa się hotel, położona jest przy samej plaży, a jeśli wybierze się pokój de lux z widokiem na zatokę, z tarasu mamy przepiękny widok na stare miasto, oddalone od hotelu około 600 metrów.

 

Widoki z pokoju de lux są zachwycające.

Stare miasto widziane z pokoju.

 

Do Burgas poleciałam z rodzinnego Lublina, co dla mnie jest luksusem, zważywszy na fakt, że lubelskie lotnisko nie obsługuje zbyt wielu kierunków. Za dwa bilety z jednym, dużym bagażem, czyli walizką do 32 kg, zapłaciłam 1700 złotych. Pokój de lux z widokiem na morze i ze śniadaniem kosztował mnie około 2800 zł. Śniadania w Villi List są świetne, można się spokojnie nimi najeść i warto to zrobić, zważywszy na fakt, że Bułgaria przestała być krajem tanim.

Niewiele zaoszczędzi się nawet przy własnym wyżywieniu. Ceny w marketach w Sozopolu przyprawiają o zawrót głowy. Za jednego lewa w Polsce trzeba zapłacić około 2,5 złotego. W Bułgarii za 100 euro dostaniemy 190 lewa, co praktycznie na jedno wychodzi. Popularne u nas serki kosztują w markecie ponad 8 zł, kawałek bułgarskiego sera 20 zł i więcej, 200 gramowa paczka średniej jakości wędliny kosztuje ponad 12 złotych, zaś paczka szynki z indyka – 17,50 złotych! To ceny z supermarketu w centrum Sozopola, który jest nieopodal hotelu. Możecie je sobie zobaczyć na zdjęciach.

 Ceny w markecie porażają.

 

Ceny w markecie porażają.

Ceny w markecie porażają.

 

Ceny w markecie porażają.

W restauracjach też tanio nie jest. Można co prawda zjeść w wielu punktach menu dnia za około 14 lewa, co daje 35 zł, ale jest to jedzenie naprawdę podłe. Odgrzewane w kuchence mikrofalowej zupy i kotlety, fatalnie podane i równie fatalnej jakości.

Poszliśmy raz do takiej restauracji i więcej nie daliśmy się nabrać. Za dobre jedzenie, trzeba dobrze zapłacić. Na starym mieście, gdzie w ludowej restauracji na ruszcie piecze się baran, porcja baraniny z warzywami dla 2 osób kosztuje 48 lewa, a tradycyjna sałatka szopska 12 lewa, czyli 30 złotych.

W dobrej restauracji trzeba zapłacić.

 

Pyszna szopska sałatka kosztuje 12 lewa.

 

Danie z baraniny dla dwóch osób - 48 lewa.

To są już ceny z polskich kurortów, skąd napływają stale paragony grozy. Za obiad składający się z sałatek i smażonej ryby, dzbanka wina i wody, zapłaciliśmy za 6 osób na bułgarskiej prowincji w mieście Sinemorec 198 lewa, czyli prawie 500 złotych. A zapewniam, że ani restauracja, ani serwowane dania, nie były z górnej półki.

 

Obiad dla 6 osób.

 

Zdecydowanie bardziej ekonomicznie jest chyba jednak wybrać hotel z wyżywieniem, choć wielu moich znajomych bardzo narzekało po powrocie z Bułgarii. Tańsze hotele mają dość kiepski standard, a jedzenie w nich – zdaniem moich znajomych, było wręcz fatalne.

Miejscowi też skarżą się na ceny i na galopującą inflację, podkreślają, że mieszkając w turystycznych miejscowościach sami przepłacają, bo wszyscy chcą zarobić podczas sezonu. Czyli, rzec można standard.

 

Trzeba tez pamiętać, że większość plaż w Bułgarii to plaże publiczne (nie wszystkie hotele mają bezpłatne łóżka i parasole), a jeśli nie chcemy leżeń na piasku, to komplet 2 łóżka plus parasol kosztuje 21 lewa, czyli 52,50 zł dziennie. Wkurzający jest fakt, że taka sama opłata obowiązuje cały dzień. Nie ma żadnej zniżki nawet jeśli na plażę przyjdzie się około godziny 16 by odpocząć po wycieczce. A płacenie takiej kwoty za dwie godziny pobytu na plaży jest nieco bezsensowne i bolesne, jeśli nie mamy ochoty opalać się przez cały dzień.

Mnie osobiście całodniowy pobyt na plaży nudzi, uwielbiam zwiedzać okolicę, odkrywać stale nowe miejsca. Jak już pisałam, sam Sozopol wart jest spacerów, ale są też inne atrakcje. Wynajęliśmy w 6 osób samochód, cena wynajmu była przystępna. 45 euro na dzień czyli około 220 zł uważam za dobrą ofertę. Ale zwala z nóg cena benzyny – blisko 4 lewa, co daje prawie 10 zł za litr. Na szczęście nie pokonywaliśmy wielkich odległości, a podróżowanie własnym samochodem to jednak duży komfort.

Co warto zobaczyć w okolicach Sozopola? Niewątpliwie zamek w Ravadinovo, czyli spełnienie marzeń bułgarskiego milionera.

Zamek Ravadinovo

 

Georgi Tumpalov, bułgarski architekt, deweloper i biznesmen spełnił swoje największe marzenie - zbudował zamek, który dotychczas istniał tylko w bajkach. Zamek wygrywał liczne konkursy, jest tłumnie odwiedzany, choć o samym właścicielu krążą różne opinie. Zamek jest dziwaczny, ale stanowi niewątpliwą ciekawostkę. Jeśli chcecie wiedzieć więcej, przeczytajcie ten tekst.

 

Zdecydowanie polecam wyprawę do Sinemorca, maleńkiego kurortu na południu Bułgarii. W jego okolicach rzeka Veleka wpada do morza, warto wybrać się na plażę o tej samej nazwie. Jeszcze jest dzika i nie zniszczona przez turystów, choć są na niej dwa bary i można kupić łóżko. Można kąpać się w rzece i w morzu, warto zrobić blisko kilometrowy spacer do ujścia rzeki (polecam iść w obuwiu, bo odparzyłam sobie stopy). Widoki są piękne.

Sinemorec

 

Sinemorec

 

Miłośnikom przyrody polecam rejs po rzece Ropotamo. Ropotamo ma źródła w strandżańskim paśmie Bosna. Płynie na północny wschód, przełamuje się przez nadmorskie wzgórza Medni Rid i uchodzi do Morza Czarnego przez szeroki, zabagniony liman na północ od przylądka św. Dymitra. Ujściowy odcinek rzeki jest objęty urzędową ochroną jako Rezerwat Ropotamo. Można w nim podziwiać ptaki, roślinność, w tym namorzyny, rzadko rosnące w Europie.

 

Rzeka Ropotamo

 

Jednak miejsce, które należy odwiedzić koniecznie, to leżący w pobliżu Primosrka, Beglik Tash, zwane bułgarskim Stonehenge. To megalityczne sanktuarium, powstałe około XIV wieku p.n.e. i działające do około IV wieku n.e. Była to zarówno świątynia, kalendarz astronomiczny i zegar słoneczny. Eksperci twierdzą, ze odbywały się tu rytuały na część Boga Słońca i Bogini Matki Ziemi, a także na część Boga Dionizosa. Samochodem można podjechać leśną drogą praktycznie pod samą świątynię, a w kasie dostaniemy ulotkę w języku polskim.

 

Beglik Tash

 

Musimy mieć też świadomość, że w Bułgarii spotkamy rosyjskich turystów. W barze przy plaży dumnie łopotała rosyjska flaga. Bułgarzy nie ukrywają swoich sympatii, wielu z nich wolałoby wyjść z NATO i być krajem neutralnym. Rosjanie przylatują tu przez Stambuł, wielu z nich ma na wybrzeżu swoje domy i apartamenty. W naszym hotelu też byli, ale rozpoznać ich można było głównie po wyglądzie, jako że między sobą rozmawiali bardzo cicho. Nie afiszowali się swoją narodowością, być może dlatego, że w hotelu jest sporo Niemców i Polaków.

 

W Bułgarii zobaczycie rosyjskie flagi.

Pomimo tego, że Bułgaria przestała być tanim krajem, ja tam chętnie jeszcze wrócę. Ma swoje wady, ale ma też zalety. Dla mnie największą jest fakt, że lot z Lublina trwa nieco ponad półtorej godziny. I mam do dyspozycji ciepłe morze.

 

 Magdalena Gorostiza

Tagi:

podróże ,  Sozopol ,  Bułgaria , 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót