Te które są spotykane najczęściej to werwety oraz gerezy. O ile gerezy raczej od ludzi stronią, o tyle werwety kochają nasze towarzystwo. Werweta to inaczej kotawiec sawannowy, koczkodan tumbili, (Chlorocebus pygerythrus) – gatunek ssaka z rodziny koczkodanowatych.

werweta

Są to średniej wielkości naczelne, które są bardzo towarzyskie i żyją w grupach do 50 osobników. W grupie to dorosłe samce tworzą hierarchię. Wyraz twarzy (ekspozycja powiek) i postawa ciała służą do komunikowania gróźb lub agresywnego zachowania. Młode samce mają tendencję do migracji między grupami - zwykle w towarzystwie rodzeństwa lub rówieśnika. Natomiast samice pozostają w swoich grupach urodzeniowych i tworzą silną hierarchię opartą na statusie społecznym matki. Werwety są wegetariankami i są powszechnie spotykane na sawannie i w lasach, gdzie mają dostęp do wody i drzew jako osłony. Bywają poważnymi szkodnikami, które powodują szkody w uprawach na obszarach, gdzie ich siedliska pokrywają się z obszarami rolniczymi.

 

werweta

Można je łatwo rozpoznać po ich srebrnoszarym umaszczeniu, czarnej twarzy i długich ogonach. Twarz koczkodana jest czarna z białymi zabarwieniami wokół oczu i powiek. Twarz, dłonie i stopy są bezwłose i czarne. Samce mają genitalia w jaskrawych kolorach z niebieską moszną i czerwonym penisem. Mają długie ręce i nogi, które są mniej więcej tej samej długości. Samce są większe od samic i mają od 420 do 600 mm wysokości i od 3,9 do 8,0 kg, podczas gdy samice mają od 300 do 495 mm wysokości i około 3,4 do 5,3 kg. Mają długie kły, które wystają na około 3,2 cm z dziąsła.

Koczkodan porusza się na wszystkich czterech kończynach zarówno po ziemi jak i po drzewach, małpy te potrafią również pływać.

werweta

Występują w całej Afryce, od Senegalu na zachodzie po Etiopię na wschodzie i na południu aż po Przylądek Zachodni w RPA.

Jedzą liście, nasiona, orzechy, trawy, grzyby, owoce, od czasu do czasu żywią się bezkręgowcami, ptasimi jajami, ptakami, jaszczurkami, gryzoniami.

Samice osiągają dojrzałość płciową w wieku czterech lat i po raz pierwszy rodzą w wieku około pięciu lat. Ciąża trwa od 163 do 165 dni.

Werwety spędzają dużo czasu (do kilku godzin dziennie) na wzajemnym czesaniu się. Pielęgnacja służy do wzmacniania więzi społecznych, a także do usuwania pasożytów i kurzu z futra. Boją się przede wszystkim węży. Odgrywają ważną rolę w środowisku i naturalnych ekosystemach. Nasiona są spożywane jako pokarm i przechodzą przez układ pokarmowy małpy w stanie nienaruszonym i są wydalane w pewnej odległości od miejsca, w którym zostały pierwotnie zjedzone. Stwierdzono, że werwety mogą odgrywać ważną rolę jako zwierzęta rozsiewające nasiona w celu rekultywacji obszarów, gdzie roślinność została całkowicie zniszczona.

Są wykorzystywane do badań naukowych od lat pięćdziesiątych XX wieku, nadal min. do produkcji szczepionek przeciwko polio i ospie. Są bardzo istotne przy badaniach AIDS, bo to one są głównym nosicielem wirusa SIV wśród afrykańskich naczelnych. Wirus HIV - który wywołuje pandemię AIDS u człowieka - to właśnie mutacja SIV, jednak werwety na AIDS nie chorują.

 

gereza

Mniej towarzyskie są gerezy. Gereza (Colobus) też należy do rodziny koczkodanowatych. Nazwa „colobus” pochodzi od greckiego słowa „okaleczony”, ponieważ w przeciwieństwie do innych małp, małpy colobus nie mają kciuków. Ich piękne czarne futro silnie kontrastuje z długim białym płaszczem, krzaczastym ogonem i brodą wokół pyska. Czarno-białe wschodnie gerezy wyróżniają się peleryną w kształcie litery U. Na niektórych obszarach polowanie doprowadziło do eksterminacji colobusów, gdyż kiedyś na ten gatunek polowano nadmiernie ze względu na jego piękne futro.Obecnie największym zagrożeniem dla gerez jest utrata siedlisk.

W miarę wzrostu i powiększania się populacji ludzkich lasy wycina się, aby zrobić miejsce dla rolnictwa, osiedli i dróg. Szybko tracą domy w wyniku takich działań

Gereza jest najbardziej nadrzewną ze wszystkich małp afrykańskich. Te małpy rzadko schodzą na ziemię. Używają gałęzi jako trampolin, skacząc po nich w górę i w dół, aby wznieść się do skoków na odległość do 15 metrów. Podskakują, a następnie opadają z wyciągniętymi rękami i nogami, aby złapać następną gałąź. Uważa się, że ich włosy i ogony działają jak spadochron podczas tych długich skoków.

Żyją w grupach liczących od około pięciu do dziesięciu zwierząt, składających się dominującego samca, kilku samic i ich młodych. Niektóre samce opuszczają grupy, ale samice pozostają ze swoją grupą urodzeniową przez całe życie. Każda grupa ma dobrze wyznaczone i strzeżone terytorium. Dorośli członkowie, zwłaszcza samce, wydają rechotliwe ryki, które można usłyszeć w całym lesie.

 

gereza

Nie ma wyraźnego sezonu lęgowego, chociaż większość krycia występuje prawdopodobnie w porze deszczowej. Samica rodzi średnio raz na 20 miesięcy. Noworodki mają różowe pyszczki i pokryte są białym futrem. Po około miesiącu zaczynają stopniowo zmieniać kolor, ostatecznie po około trzech miesiącach uzyskują czarno-białe ubarwienie. Niemowlęta są noszone na brzuchu matki, gdzie przylegają do jej futra. W miarę dojrzewania spędzają dużo czasu na zabawie z matką i niektórymi innymi dorosłymi. Śmiertelność jest wysoka, mimo że młode są starannie pielęgnowane. Gdy młode osiągną siedem miesięcy, zaczynają bawić się ze starszymi. Gry, w które grają, ćwiczą ich ciała, a wraz z wiekiem przekształcają się w zapasy i symulowane pokazy. Gerezy, przynajmniej w miejscu, w którym byłam, są zdecydowanie mniej chętne do obcowania z ludźmi. Przemykają po dachach i po drzewach, ale żadna z nich nie wchodziła mi do pokoju, ani niczego nie ukradła, w przeciwieństwie do werwet. Jak wygląda życie z nimi na co dzień? Ano zobaczcie.

Dzień pierwszy

Przyjechałam do hotelu późną nocą. Szeroko otworzyłam drzwi na balkon, delektując się zapachami i widokiem. Na drzwiach napis – nie dokarmiać małp, proszę mieć stale drzwi do pokoju zamknięte. Małp nie mam zamiaru dokarmiać, to drugie ostrzeżenie potraktowałam jednak z przymrużeniem oka.

 

Dzień drugi

Wczesnym rankiem wylegam na balkon, mam murek jako balustradę, od murku biegnie w dół daszek. Słyszę ruch na daszku. Widzę umykające małpy. Robię pośpiesznie zdjęcia, uważając je za jakiś przyrodniczy rarytas. Na balkonie jest spokój.

 

werwety na daszku

 

werwety na daszku

Po powrocie wylegam na taras z filiżanką herbaty. Zostawiam lekko uchylone drzwi, idę do toalety. Za moment słyszę w pokoju rumor. Ostrożnie się wychylam. Naprzeciwko łazienki jest półka z czajnikiem, na półce herbata i cukier. Werweta siedzi na niej i wywala herbatę w poszukiwaniu cukru. Zamykam drzwi od łazienki w popłochu. Co robić? Biorę ręcznik i uchylam drzwi. Macham ręcznikiem w stronę małpy i krzyczę głośno. Małpa patrzy na mnie z pogardą, ale jednak ucieka na taras z moim cukrem. Zamykam drzwi i zamykam na zamek. Werweta nie ustępuje. Przyklejona do szyby, bacznie mnie obserwuje. Nic sobie nie robi z moich wrzasków. W końcu taras pustoszeje.

 

Dzień trzeci

Od rana mam towarzystwo. Skoro raz coś znalazły, to już nie ustąpią. Teraz to one korzystają z mojego tarasu, ja wychodzę tylko wtedy, gdy one znikają z horyzontu. Są bezczelne, zaglądają do środka i obserwują co robię. Niestety, ich bezczelność to w dużej mierze wina turystów. Pomimo upomnień, dokarmiają „słodkie” małpeczki, a te ostatnie cenią sobie łatwość zdobywania przysmaków.

werwety zaanektowały mój taras

 

murek zachęca do siedzenia

 

co ona tam robi?

 

Koleżanki się ze mnie śmieją, że znalazłam nowe przyjaciółki. Mnie tam do śmiechu nie jest. Postanawiam zmienić pokój. Wędruję na wyższe piętro. Tam mam mur i balustradę. Nie zaskoczą mnie tak łatwo! Późnym popołudniem jestem po przeprowadzce. Delektuję się widokami i brakiem małp. Co prawda pracownik hotelu ostrzegał, że one włażą wszędzie, ale ja wiem lepiej. Tu do mnie nie dotrą!

 

Jestem przekonana, że tu nie wejdą!

 

Dzień czwarty

 

O święta naiwności. Wracam z plaży. Pierwszy sygnał to możliwy atak z powietrza. Małpiszon jest już na dachu!

 

Werweta na dachu

 

Nic to, może nie zeskoczy. Zrobiłam sobie kawę, nalałam lampkę koniaku. Mam zamiar delektować się widokami i spokojem na najwyższym piętrze. Nagle wśród szczebli widzę małpią głowę. O nie! Za moment mam gości na tarasie. Próbują mojego koniaku, ukradły mi papierosy! Zaglądają do środka i mam wrażenie, że śmieją się się z tego, że próbowałam przed nimi uciec.

 

Werewety koniaku nie lubią...

 

werweta tarasie

 

 werwety na tarasie

 

Werwety nie są agresywne, ale potrafią dotkliwie ugryźć, mogą przenosić różne choroby. Na pewno więc nie należy ryzykować z nimi bliższych kontaktów. Same z siebie nie atakują człowieka, ale mogą to zrobić, gdy czują zagrożenie. Dlatego nie napieram na nie zbyt agresywnie. Raczej znikam w pokoju.

 

Tak się skradają...

 Albo tak sobie siedzą.

Dzień piąty

Już wiem, kiedy się nie zjawiają. W największy upał i kiedy zaczyna zmierzchać oraz w nocy. Na noc zostawiłam na tarasie kubek z torebką herbaty. Torebka leży na stoliku, wiem, że już mnie szukały. No to dziś ja idę do nich w odwiedziny. Gromadzą się w nieużywanej części hotelu, przeznaczonej do remontu. Zalegają na leżankach, tu przynoszą podprowadzone ludziom kokosy, kupowane na plaży dla świeżej wody kokosowej. Spędzam z nimi całkiem sporo czasu. Akceptują moją obecność, ale są czujne.

 

werwety u siebie

 

Dopijanie resztek wody kokosowej

 

werwety u siebie

 

Dzień szósty

 Już nie wychodzę na taras w ich godzinach. Za to one są coraz bardziej bezczelne. Zaglądają mi przez okna do pokoju. Pakuję walizki. Mają miny, jakby żal im było, że wyjeżdżam. Stukam w szybę. Siedzą przyklejone do okna, próbują otworzyć drzwi. Jeśli nie zamknie się ich na zamek, robią to bardzo sprawnie.

taras zajęty

Pakujesz się? Już?

 

Znajomej z innego hotelu weszły do pokoju i opróżniły lodówkę z owoców zakupionych już do Polski.

 

 

Dzień siódmy

 

Od rana harcują po balkonie. Wyjeżdżamy popołudniu, więc już nie wychodzę na taras. Siedzą, jakby były smutne… Kiedy czekamy na autokar, jedna z nich zjawia się na murku z sokiem. Jakby chciała mi dać picie na drogę. I jak tu za nimi nie tęsknić?

 

Weź soczek na drogę...

Magdalena Gorostiza

 

 

Tagi:

podróże,  Kenia,  małpy, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót