Cypr, który w lipcu otworzył się dla turystów, podzielił kraje na grupy, ze względu na ilość zachorowań na koronawirusa. Do tej pory Polska była w grupie A. Należało wypełnić jedynie formularz na stronie cypryjskiego rządu i Cyprus Flight Pass, uprawniający do wjazdu na Cypr, dostawało się praktycznie od ręki. Niestety, z powodu zwiększającej się liczby zachorowań w Polsce, spadliśmy do grupy B.

Co to oznacza? Konieczność wykonania testu na covid i negatywnego wyniku. Test musi być wykonany nie wcześniej niż na 72 godziny przed wyjazdem. Po przylocie musimy wyrazić zgodę na ewentualny kolejny test i poddać się wówczas 72-godzinnej kwarantannie. 

 

Pafos - piękny, nadmorski hotel zamknięty na głucho

 

Na Cyprze otwartych jest zaledwie 30 procent hoteli i sytuacja w turystyce jest trudna. Zamknięte są restauracje, nieczynne sklepy. Ograniczenia sprawiły, że turystów jak na lekarstwo. Nie ma ani Anglików ani Rosjan, którzy tu zawsze tłumnie odpoczywali. Brytyjczycy zrezygnowali z przyjazdów właśnie z powodu konieczności wykonywania testów.

 

Do hotelu, w którym jestem, jeszcze dziś przyjedzie ostatnia grupa z Polski na starych zasadach - blisko 100 osób. To my de facto utrzymujemy hotel, do dziś było tu około 300 osób z Polski. Czwartek to dzień wylotów i przylotów. 

 

Co będzie dalej? Widać zaniepokojenie, bo nie wiadomo, czy turyści zechcą robić testy i czy biura podróży w tej sytuacji nie odwołają lotów. Tymczasem Cypryjczycy, którzy tłumnie przyjeżdżają nad morze na weekendy to za mało, aby utrzymać hotel.

 

A tak naprawdę nawet poza hotelem słychać wyłącznie język polski. Starsi Polacy, mieszkający na stałe w Irlandii, spotkani przez nas w mieście, powiedzieli nam, że lecieli praktycznie pustym samolotem.

-Najpierw był problem z kupieniem biletów - relacjonuje turysta. - Nagle Irlandia wprowadziła obowiązkową kwarantannę po powrocie z Cypru. Ludzie zrezygnowali, nikt nie ma trzech tygodni urlopu. My jesteśmy na emeryturze, nam jest wszystko jedno. Szczególnie, że kwarantanna u nas nie jest bardzo restrykcyjna, można na przykład iść raz dziennie do sklepu.

 

Hotelarze są mocno zaniepokojeni kolejnymi ograniczeniami w przylotach na Cypr. Mają świadomość, że testy są drogie i to też zniechęca turystów. Podobno część Anglików przylatuje na Cypr bez testu, robią go na miejscu, co kosztuje 66 euro i odbywają trzydniową kwarantannę. Jest wtedy znacznie taniej. Ale to są wyjątkowe przypadki. Bardziej prawdopodobne jest to, że turyści będą szukać mniej restrykcyjnych kierunków.

 

Magdalena Gorostiza

 
 

Tagi:

podróże,  koronawirus,  Cypr, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót