Kiedy 11 lat temu Eliza zakładała szkołę, niektórzy pukali się w głowę. Mało kto wierzył, że można będzie żyć z uczenia malarstwa czy rysunku. Ale ona chciała robić, to co kocha. Od dziecka uwielbiała sztukę, w domu rodzice też mieli zdolności plastyczne. Nie bronili więc córce, by szła za głosem serca.

Eliza skończyła więc najpierw liceum plastyczne, potem Wydział Artystyczny na UMCS. Szybko urodziła pierwszego syna i już na studiach zarabiała w Leclercu jako dekoratorka wnętrz. Nie to jednak było jej pasją.

- Na pierwsze zajęcia, które prowadziłam w SP 51 zapisało się 8 dzieci – mówi Eliza. - Nikt nie wierzył wtedy w sukces. Nauczycielki mówiły, że to nie ma sensu, bo w szkole jest kółko plastyczne. Ale ja przyniosłam profesjonalny sprzęt, sztalugi, farby. Dzieciom się spodobało, spodobało się rodzicom, bo już w następnym roku miałam na zajęciach 50 osób i były grupy dla dorosłych.


canaletto art

Praca ucznia

 

Szkoła się rozrastała, zajęcia prowadziła już Eliza z mężem Łukaszem, który choć politolog, zawsze kochał sztukę.

 

- Znamy się od VI klasy szkoły podstawowej,od pierwszej dyskoteki – śmieje się Eliza. - Łukasz zawsze świetnie rysował, marzył o studiach plastycznych. Ale w domu powiedzieli mu, że z tego chleba nie będzie. No więc skończył politologię.

 

Rozrastająca się szkoła potrzebowała własnego locum. Kupili dom w Lublinie, dziś na zajęcia przychodzi około 200 osób. Malują, rozmawiają.

canaletto art

praca ucznia

 

 

- Jesteśmy jak wielka rodzina – mówi Eliza. - I firma też rodzinna. Dołączył do nas nasz syn z dziewczyną. Mateusz uczy grafiki komputerowej. Oferujemy coraz więcej rożnych zajęć.

 

Kiedy pytam, skąd takie zainteresowanie malarstwem, Eliza wyjaśnia, że sprawa jest złożona. Bo współcześni artyści uzurpują sobie prawo do tworzenia sztuki przez wielkie S, a nie dla wszystkich jest ona zrozumiała. Tymczasem każdy ma prawo tworzyć na swoją miarę.

- Nie ma takich miejsc otwartych dla dorosłych, w których czuliby się dobrze. Nikt nie chce być traktowany w galerii jako głupek czy kompletny ignorant – dodaje. - U nas ludzie czują się swobodnie, nie ma krytyki, ważny jest akt tworzenia, oderwanie się od codziennych zajęć.

 

canaletto art

Praca ucznia.

 

Malowanie staje się jak terapia, oczyszcza, uwalnia emocje. Ludzie nawiązują przyjaźnie, opowiadają swoje historie. Potrafią się otworzyć, znikają lęki, ograniczenia.

- Przychodzą i młodzi i starsi, wszyscy tu jesteśmy równi – mówi Eliza. - Myślę, że to wszystko sprawia, że Canaletto tak ludzi zbliża.

 

A skąd patron szkoły? To oddzielna historia. Eliza podkreśla, że nie chciała nazywać szkoły swoim nazwiskiem, bo byłoby to nieskromne.

 

- Różni ludzie tu nauczają i nauczali – mówi. - A Canaletto w XVIII wieku malował Warszawę. Po wojnie dzięki jego obrazom udało się odbudować wiernie wiele zniszczonych pałaców. Jak się więc okazało, miał niebagatelny wkład w naszą kulturę, choć wówczas nie mógł przewidzieć, jak bezcenne będą jego dzieła.

 

Canaletto Art to nie ostatnie słowo Elizy. Wielkim marzeniem jest budowa miasteczka artystycznego w Nałęczowie. Dom z bali, pracownia malarska, rzeźbiarska, kuźnia, galeria.

 

- Dajemy sobie na to 4 lata – mówi. - Kochamy Nałęczów i właśnie tam chcielibyśmy prowadzić warsztaty. Stworzyć niepowtarzalne miejsce, które ma swój klimat.

 

Magdalena Gorostiza

 

Zoabaczcie, jak namalowac portret chocby przy pomocy starych kosmetyków!

Tagi:

kobietaxl,  malowanie,  sztuka,  Eliza Wójcicka - Dudek,  canletto art, 

Zostaw komentarz:


    Brak komentarzy
Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Najnowsze
Reklama:
Loading...
Newsletter
zapisz