Partner: Logo KobietaXL.pl

Pewność siebie jest często mylona z brakiem pokory i wysokim mniemaniem o sobie. Doprowadza to do tego, że umniejszamy siebie w sztuczny sposób i w konsekwencji może prowadzić do  błędnego postrzegania siebie. Pewność siebie to część nas, która pozwala nam na podejmowanie decyzji w sytuacjach kryzysowych.  To właśnie ona decyduje o tym, jakie będą skutki naszego zachowania. – mówi trenerka i motywatorka Kinga Bogdańska, pomysłodawczyni „Mistrzowskiej Akademii – Zbuduj Siebie Na Nowo”. 

 

 

 

Kingo, wpadłaś na pomysł MISTRZOWSKIEJ AKADEMII – ZBUDUJ SIEBIE NA NOWO. Cóż takiego kryje się pod tą nazwą?

 

Po napisaniu książki „Mistrzyni Swojego Życia. Żonglująca Matka” stworzyłam projekt Akademia Mistrzyni Swojego Życia. Trwa on 6 lub 12 miesięcy. Jest to praca 1:1 z klientką, dostosowana do jej potrzeb, problemów i celu jaki chce osiągnąć i poprzez to nie dla każdej klientki dostępna cenowo.  Zgłaszało się wiele kobiet, ale ze względów finansowych nie mogły sobie na nią pozwolić. Ja bardzo chciałabym pomóc wszystkim tym kobietom ruszyć z miejsca, aby uwierzyły w siebie, zaczęły realizować swoje pasje, zaakceptowały siebie i ze swojego życia zrobiły arcydzieło. Długo się zastanawiałam, jak to zrobić i sam proces tworzenia, myślenia, analizowania, obserwowania różnych form takich projektów zdecydowałam się na zorganizowanie MISTRZOWSKIEJ AKADEMII z podziałem na etapy, w formie grupowej.  W pierwszym etapie będziemy pracowały nad akceptacją siebie, pokochaniem siebie taką jaką jesteś na ten moment życia, z blaskami i cieniami, z trudną przeszłością i niedoskonałościami. Jako pierwszy filar do budowania PRAWDZIWEJ I AUTENTYCZNEJ PEWNOŚCI SIEBIE.

 

Dlaczego akurat ten temat, to zagadnienie? Czy faktycznie kobiety mają tak duże problemy z pewnością siebie, z akceptacją siebie?

 

Codziennie od lat spotykam się z tym, że kobiety nie wierzą w siebie, mają niskie poczucie wartości, uważają, że są gorsze. W normalnej rozmowie większość z nich sprawia wrażenie pewnych siebie i zdobywających świat kobiet, ale w intymnej i szczerej rozmowie odkrywam prawdę. I ta prawda jest bardzo smutna. Kamuflujemy swoje niskie poczucie wartości, aby „utrzymać się na powierzchni”, aby zrobić innym dobrze, aby czuć się docenione, często kosztem samych siebie i pomimo siebie.  Ten temat jest mi bardzo bliski, gdyż 12 lat temu byłam kobietą całkowicie inną kobietą niż jestem obecnie. Czy potrzebujesz komplementów, żeby poczuć się lepiej? Wciąż szukasz faceta marzeń, księcia, który na białym koniu zabierze Cię do krainy szczęśliwości? A może nie patrzysz w lustro? Bo jesteś za gruba, za chuda? Zbyt obfite piersi, za małe, a może za duży nos, za duże uda, pupa zbyt płaska? Ci którzy mnie pamiętają z lat dziecięcych zapewne pamiętają mnie jako chudą dziewczynkę z kręconymi włosami. Ubraną w długie ciuchy, żeby zasłonić plamy bielactwa na ciele, bo dzieci się z nich śmiały. Potem doszły do tego siwe włosy i moje chude, krzywe nogi.

Usłyszałaś kiedyś, że jesteś „bękartem”? To bolało. Moi rodzice nie mieli ślubu, a dzieci okrutnie mi o tym przypominały. Potem zostałam „kujonem” bo bez wysiłku osiągałam wyniki lepsze niż inni. Do tego chodziłam w gorszych ubraniach, bo nas była nas piątka, a moi rodzice pracowali w szklarni, nie w Belgii czy w Stanach. Jako nastolatka byłam chudą, rudą, wszędzie obecną Kinią. Chciałam być w centrum zainteresowania, rozkochiwałam w sobie chłopaków tylko po to, aby udowodnić sobie, że mam jakąś wartość. Potem czasy studenckie…Ciąża na trzecim roku, dziecko, nowe obowiązki, uczucia.

W tym czasie wyrzucałam z siebie wszystkie złości do tego świata i walczyłam. Walczyłam o przetrwanie. Walczyłam o udowodnienie sobie, że jestem wartościowa, bo mi w związku mi wmówiono, że nie nadaje się do niczego, że wyglądam beznadziejnie, i że w ogóle to jestem do d…. Walczyłam. Długo walczyłam. Ze sobą. Ze światem. Chciałam poczuć się lepiej, ale zamiast tego swoje frustracje rozładowywałam na otoczeniu.

Aby zdobyć uwagę, zainteresowanie, zwrócić na siebie uwagę używałam różnych sposobów: ubierałam się wyzywająco, zachowywałam się wyzywająco, mówiłam w sposób wyzywający i zachęcający do nawiązania kontaktu, robiłam wiele, aby być zauważoną, pochwaloną, skomplementowaną, podrywaną, działałam wbrew sobie, aby zdobyć zainteresowanie na dłużej.

Byłam kobietą podrywaną przez facetów, nie mężczyzn, którzy lecieli na takie zachowania. Jak zapewne podejrzewasz to nigdy nie kończyło się dobrze. Tragiczne relacje, tragiczne rozstania i powroty, niepotrzebne emocje i łzy…mnóstwo łez i żalu w stosunku do świata, do tych facetów, do siebie samej. Poniżanie siebie i karanie. Zgadzanie się na sytuacje, które mi nie sprzyjały. Stany depresyjne. Chwiejność emocjonalna i ucieczka w kolejne destrukcyjne działania. Sex. Na chwilę pomagał. Pokazywał, że przecież mogę, że daję radę, że mogę wyrwać kogo chcę i kiedy chcę. Jak Tarzanka. Ale zaraz po, przychodził potworny ból. Ból i nienawiść do siebie samej. I tak wiele lat.

Aż przyszedł moment, w którym zobaczyłam wreszcie SIEBIE. Moment, w którym usłyszałam SIEBIE. Moment, w którym poczułam i zrozumiałam, że działam w popieprzonym schemacie, który mnie wyniszcza. Moment, w którym zobaczyłam prawdę o SOBIE. Moment, w którym zobaczyłam, tę małą dziewczynkę, wiecznie krytykowaną, wystawianą na próby, porzuconą, musząca wiecznie coś komuś udowadniać.

ONA chciała tylko MIŁOŚCI. Tylko.
ONA chciała tylko UWAGI.
ONA chciała tylko AKCEPTACJI.

ONA chciała tylko POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA. TYLKO.

A dostawała codzienny rollercoaster emocjonalny. Zrozumiałam, że jedyną osobą, która może jej to wszystko dać jestem JA SAMA. I zaczęłam jej to wszystko dawać.  Wszystkie krzywdy, które wyrządzili mi inni wybaczyłam. Wybaczyłam sobie, że działania jakie podejmowałam doprowadzały mnie do samo destrukcji. Wyciągnęłam wnioski na przyszłość. Odrobiłam lekcje. Zaakceptowałam Siebie taką jaka jestem. Zaakceptowałam to jak wyglądam. Zaakceptowałam, że mam takie nogi, a nie inne. Zaakceptowałam, że mam takie uszy, a nie inne. Zaakceptowałam to, że ma taki biust, a nie inny. Zaakceptowałam to, że pochodzę stąd skąd pochodzę i jestem za wszystko bardzo wdzięczna. Zaakceptowałam moją historię i z niej czerpię jak z księgi darów. Pokochałam Siebie. Wiem jaka jestem. Wiem na co mnie stać. Wiem co jest moja mocna stroną, a co słabą. Świetnie się czuję z sobą. Nie potrzebuję komplementów, aby potwierdzić swoją atrakcyjność. Bo ja to wiem i czuję. Nie potrzebuję faceta, którego zadaniem będzie potwierdzanie mojej piękności, mądrości, zaradności i „przezajebistości” w seksie, bo ja to wszystko wiem. Mężczyzna przy moim boku to partner i przyjaciel, a nie warunek konieczny do potwierdzenia tego jaka jestem.

 

Czy to było proste i łatwe?

 

– OJ NIE! Najtrudniejsze było uwolnienie się z macek tych wszystkich facetów. Wybaczenie sobie, że gwałciłam samą siebie dla chwili poczucia się akceptowaną.

 

Jak jest dzisiaj?

 

Dzisiaj jestem sobą. Ubieram się dla siebie, bo tak lubię. A nie po to, aby zwrócić na siebie uwagę. Podkreślam to co teraz uważam za atrakcyjne, a kiedyś było chowane i ukrywane, np. moje nogi. Ubranie i makijaż są dodatkiem do całości, do mojej osobowości. Komplementy są miłe, ale mnie „nie karmią”, bo wiem, jak wyglądam, jaka jestem i że jestem atrakcyjną kobietą. Faceci zrobili miejsce MĘŻCZYZNOM, którzy umieją docenić i szanować to co mają. Zachwycający się i cieszący z możliwości bycia razem i dzielenia wspólnych chwil. Oczywiście, że w otoczeniu pojawiają się i Faceci i Chłopcy, chcący podnieść swoje ego wchodząc w relację ze mną. Ale ja świadomie mówię im STOP. I nie zapraszam do mojego życia. Bo w moim życiu jest miejsce na dorosłych i ich dorosłe zabawy. Sex, jest fajny, daje dużo przyjemności, relaksu, bliskości, budzi kreatywność, ale nie jest ucieczką w coś, tylko dawaniem sobie i komuś przyjemności. Nie jestem już Tarzanką, bo nie muszę sobie nic udowadniać. I mówię otwarcie o sexie, bo mogę, bo przecież to robimy wszyscy, tylko udajemy i robimy temat tabu. Ja się nie wstydzę, że ktoś coś powie, że mnie oceni. Moje ciało, moja sypialnia, moje sumienie. I nikomu nic do tego. I jest po prostu pięknie.

Jak wiesz jestem praktykiem i to czego uczę czy czym inspiruję pochodzi z moich doświadczeń. Uważam, że tylko poprzez AUTENTYCZNOŚĆ mogę dotrzeć do innej kobiety, że tylko poprzez to, że jestem SOBĄ mogę ją zainspirować lub wesprzeć.  Na bazie własnych doświadczeń stworzyłam program, w którym przechodząc przez cztery ważne etapy, budując cztery ważne filary i dokładnie w takiej a nie innej kolejności możesz zbudować siebie na nowo: akceptującą siebie, znająca swoje poczucie wartości, asertywną, ale na swoich wartościach oraz umiejącą zarządzać swoim potencjałem. Jednym słowem KOBIETĘ PEWNĄ SIEBIE, MISTRZYNIĘ SWOJEGO ŻYCIA. I co najważniejsze ja to gwarantuję, jeśli uczestniczka włoży pracę w wykonywanie zadań oraz będzie postępowała zgodnie z moimi wskazówkami.

 

Co konkretnie da uczestniczkom udział w Akademii? Czego się nauczą?

 

MISTRZOWSKA AKADEMIA to To intensywny 4 miesięczny proces, podczas którego krok po kroku zrzucisz swoje mylne wyobrażenie o sobie samej oraz WYJDZIESZ ZE SWOJEJ STREFY KOMFORTU PO TO, ABY NA NOWO ODKRYĆ SIEBIE, WYCIĄGNĄĆ CO NAJLEPSZE Z PRZESZŁOŚCI I W PEŁNI ZAAKCEPTOWAĆ SIEBIE.

A szczegółowo co da udział?

Odnajdziesz Siebie.

Odkryjesz, jakie przekonania blokują Cię przed byciem Sobą i sięganiem po więcej i poznasz system codziennej pracy z nimi.

Stworzysz system, który będzie Cię wspierał codziennie.

Dowiesz się „KIM JESTEŚ?”.

Rozprawisz się ze swoją przeszłością i wyciągniesz wnioski na przyszłość. Przekonasz się, że Twoja przeszłość może być trampoliną do wspaniałej przyszłości.

Zaczniesz doceniać Siebie.

Nauczysz się komunikować swoje potrzeby.

Zrozumiesz, że najważniejszą osobą w Twoim życiu jesteś TY sama i od Ciebie wszystko się zaczyna.

Otrzymasz wsparcie, aby uporządkować swoje dotychczasowe życie by móc z siłą i rozmachem ruszyć do przodu.

Odkryjesz w sobie siłę i moc sprawczą do działań, o których zawsze marzyłaś, ale się bałaś.

Dowiesz się, w jaki sposób znaleźć ludzi, którzy są Tobie życzliwi i będą cię wspierać w trudnych momentach oraz szczerze cieszyć się z Tobą Twoimi sukcesami.

Zwiększysz swoją pewność siebie!

Zaprzyjaźnisz się z krytykiem wewnętrznym i zaczniesz korzystać z jego podpowiedzi.

I tak jak powiedziałam wcześniej to jest efekt GWARANTOWANY! Pod warunkiem działania a nie przyglądania się.

 

Jak będą wyglądać „zajęcia” i ile trwa taka Akademia?

 

Pierwszy etap MISTRZOWSKIEJ AKADEMII przeznaczony jest na AKCEPTACJĘ SIEBIE będzie trwał cztery miesiące. Będziemy pracowały w tajnej grupie na Facebooku. Na każdy tydzień będzie przeznaczony jeden temat do przepracowania. Będą się odbywały transmisje, uczestniczki otrzymają nagrania audio do każdego tematu, materiały PDF, zadania do wykonywania. Ja w grupie będę codziennie służyła swoim wsparciem, a dla osób, które zdecydują się na opcję VIP odbędą się konsultacje indywidualne (1 w miesiącu). Bardzo polecam tę opcję, gdyż podczas konsultacji pracujemy nad konkretnym tematem danej osoby i wtedy stosuję metody, które używam tylko w sesjach indywidualnych. Podczas tego etapu poruszymy ważne obszary: jak brak akceptacji wpływa na życie, odkopiemy wszystkie sukcesiki i sukcesy, wprowadzimy codzienne praktyki wspierające budowanie bliższej relacji z samą sobą oraz docenianie siebie, przepracujemy negatywne przekonania, docenimy swoje zalety, przepracujemy przeszłość, wybaczymy sobie i innym, wyczyścimy trudne relacje, nawiążemy relacje z wewnętrzną dziewczynką, rozpracujemy „trójkąt dramatyczny”, zaprzyjaźnimy się z krytykiem wewnętrznym, poznamy techniki na uważność, docenimy „wrogów” i nauczymy się czerpać z nich co najlepsze, stworzymy system nagradzania siebie i dbania o siebie. A wszystko po to, aby na koniec powiedzieć z serca bez wahania „ALE JESTEM ZA…TA!” i jako skutek uboczny wszyscy wkoło zauważą tę różnicę, tę zmianę i zaczną cię traktować tak jak na to zasługujesz.

Tutaj pozwolę sobie zacytować moje klientki po sesjach: „Miałam pracować nad sobą i kochać siebie. No to zgłaszam wykonanie zadania. Jeszcze nie jest idealnie, ale kurna… kocham siebie. Jestem na dobrej drodze i dziękuję Ci za wsparcie. Nie przypuszczałam, że życie może być piękne, kiedy słuchasz siebie, a nie innych. Kiedy mówię, co myślę, kiedy robię to, czego chcę. Jestem z siebie dumna. Ta cała sytuacja w oświacie i ten strajk otworzyły mi jeszcze szerzej drzwi. Nie boję się mówić o swoich poglądach, bronić własnych ideałów, wyrażać swojego zdania. Mam potrzebę wykrzyczenia światu wielu słów, które dusiłam w sobie całe życie. No co mam Ci powiedzieć… Jestem wielka i już. Dziękuję, że jesteś. Jesteś dla mnie WIELKA, bo stworzyłaś mnie WIELKĄ. Może to brzmi infantylnie, ale ja naprawdę jestem Ci wdzięczna, że mam ciebie w moim życiu i będę to powtarzać z uporem maniaka. Ups! Teraz przeczytałam, co napisałam. Można odebrać jak tekst psychofanki. Nie bój się. Jesteś bezpieczna. Jeszcze nie rozwieszam Twoich zdjęć na ścianach”.

„Każde spotkanie z Kingą to potężna dawka emocji. Wszystko, co mówi, trafia w najgłębsze rejony podświadomości i odkrywa kawałek po kawałku twoją osobowość, jej ciemne i jasne strony.  Podczas rozmowy z Nią masz wrażenie, że Ona zna cię od dawna, że wie o Tobie więcej niż ty sama. To sprawia, że czujesz się jak z przyjaciółką, która nie ocenia, ale choć prowadzi po wyboistych drogach, wspiera na każdym kroku i wierzysz, że robi to tylko po to, byś mogła żyć piękniej. Jest prawdziwa i zawsze bliska – nie zniknie, kiedy wykona swoją pracę i zmobilizuje do działania, gdy przyjadą chwile słabości”.

 

Jakie przekonania blokują nas przed byciem sobą?

 

 Oj mnóstwo. Ja często łapię się za głowę, jakie to są przekonania. Najczęściej przeze mnie słyszane to: „Nie nadajesz się!”, „Daj sobie spokój, to nie dla ciebie”, „Wciąż za mało potrafisz”, „Jeśli to zrobisz, będziesz złą matką”, „Co z ciebie za żona”, „Nie zasługujesz na to”, „Nie stać cię”, „Biedna byłaś, biedna będziesz”, „Trzeba żyć, jak ludzie mówią”, „Nie wypada mówić o sobie”, „Rób dobrze innym- nie sobie’, „Jak będę pewna siebie, przestaną mnie lubić”, „Byle matka się nie obraziła”, „Nie lubię pieniędzy’, „Pieniądze są bez znaczenia”,

„Lepiej byle jaka praca niż żadna”, „Na życie przyjdzie czas jak odchowam dzieci”, „Jestem za stara na rozrywki”, „Nie mam czasu dbać o siebie’, „Wygląd nie jest ważny”, „Sex nie jest ważny w związku, liczy się tylko zrozumienie”, „Zawsze się ośmieszam swoim zachowaniem”,

„Nikt mnie nie rozumie”, „Wolę mało zarabiać, ale być szczęśliwa”, „Lepiej być niż mieć”,

„Trzeba żyć z dnia na dzień’, „Trzeba być zawsze miłym”, „Mieszkam na zadupiu i dlatego nic nie mogę zrobić z moim życiem” i wiele wiele innych. A wiesz co jest najciekawsze?  Zacytuję tutaj refleksje moich klientek podczas pracy z przekonaniami: „Większość moich ograniczeń to są skutki moich własnych wyborów życiowych w przeszłości oraz lenistwa w teraźniejszości.” „Uświadomiłam sobie, że część przekonań powstała nawet nie przez rodziców czy otoczenie, ale… bajki i to, co oglądałam w telewizji. Dzięki podziałowi na obszary, doszłam do przekonań, z których nie zdawałam sobie sprawy a mnie blokują :)” „Przyzwyczaiłam się do nieotrzymywania komplementów, a otrzymywane komplementy mnie zawstydzają, bo mam zaniżoną samoocenę i za każdym razem nie odbieram przyjemnych słów jako serdeczności, ale wyczuwam w nich podstęp.” „Wymyśliłam więcej niż myślałam, ale to dopiero wierzchołek góry. Kariera, finanse i relacje to negatywne moje przekonania od ludzi. Reszta to moje. Mają podłoże w rodzinie, ale to ja je „doprogramowałam” i karmię. Sama postawiłam sobie zbyt duże wymagania i rzeczywistość nie sprostała moim wyobrażeniom. Miało być idealnie a nic nie jest. Ale czy musi? Jak zaakceptować niedoskonałość? Korporacja mnie niszczy czy ja na to pozwalam? Czy zmiana pracy coś da, czy przeprogramowanie przekonań? Przydało by się czasem czary mary.” „Większość przekonań to przekonania mojej mamy, część zasłyszana od innych, ale jest też moja działka, to przekonania wynikające z porównań z innymi i mojej oceny danej sytuacji lub ludzi.” I chyba więcej nie trzeba dopowiadać…

 

Dlaczego uważasz, że przeszłość może być wspaniałą trampoliną do przyszłości? Wiele osób mówi, że przeszłość niestety nas blokuje i nie pcha do przodu, nie rozwija?

 

Jak powiedział Henry Ford: „Nie bój się przyszłości, a nie czcij przeszłości. Kto boi się przyszłości, kto boi się niepowodzenia, sam ogranicza swoją działalność. Niepowodzenie jest tylko sposobnością do inteligentniejszego rozpoczynania na nowo. Nie ma wstydu w uczciwym niepowodzeniu; wstydem jest bać się niepowodzenia. Co minęło, jest użyteczne tylko o tyle, o ile podaje drogi i sposoby postępu.” I ja się z tym bardzo zgadzam.

Nie ma na świecie człowieka, który nie doświadczyłby krzywdy. Krzywdy od siebie samego czy też krzywdy od innych osób. Emocje związane z krzywdą, a więc cierpienie, rozgoryczenie i zawód należy wpisać do naszego jestestwa. Ludzie nas zawodzą, coraz częściej nas ranią, bo najważniejszy jest ich cel i ich potrzeba.

Sama doświadczyłam wielu krzywd od innych i od siebie samej. Kiedy zdecydowałam się na krok wybaczenia sobie i innym, zrobiła się w moim życiu nowa przestrzeń.  I odkryłam niesamowity potencjał w sobie z trudnych doświadczeń, który pomaga mi realizować moje marzenia i osiągać sukces.  W momencie, w którym zmieniłam postrzeganie przeszłości jako czegoś złego, trudnego, ograniczającego i krzywdzącego na zasób wiedzy o sobie, wnioski na przyszłość, lekcje od życia nie ma we mnie żalu a jedynie samoświadomość wewnętrznego bogactwa i wiem, że przetrwam każdą burzę, bo już, skoro huragany mnie nie złamały to jakieś burze nic mi nie zrobią. Jak wiesz swoja książkę i projekt stworzyłam w bardzo trudnym momencie. Podczas walki o odzyskanie uprowadzonego za granice synka. Ta sytuacja trwała 1,5 roku a ja w tym czasie zbudowałam siebie, swoja markę. Nie poddałam się tylko skorzystałam z trudnej lekcji i odbiłam się na niej jak na trampolinie wykorzystując siły i moc jakie w sobie odkryłam. I idę dalej. Nie chowam urazy. Korzystając z tych trudnych lekcji życiowych z przeszłości pomagam innym kobietom budować siebie, wspieram rodziców w sytuacjach uprowadzeń, pokazuje ze można, jeśli skupisz się na celu a nie na popadaniu w ofiarę i byciu w krzywdzie.

Warto uświadomić sobie, że im dłużej pielęgnujesz urazę, tym jest ona większa i głębiej zakorzenia się w Twoim umyśle i sercu!! Dlatego też najlepiej jest w ogóle nie zakładać „plantacji wyrzutów”.

 

Jak oceniasz współczesne Polki? Z jakimi problemami – poza brakiem pewności siebie – borykają się na co dzień, zwłaszcza w pracy?

 

Trudności z jakimi borykają się współczesne kobiety, to przede wszystkim brak czasu i godzenie spraw rodzinnych z zawodowymi. Ciągle musza podejmować decyzje w których jakiś obszar cierpi. Nie małym problem jest praca i problemy finansowe.  Według Lidii Popiel, fotografki, największe wyzwanie stojące przed współczesną kobietą „[…]to praca nad sobą i w ogóle praca, znalezienie swoich zajęć i skuteczność w przeprowadzaniu swoich planów. Kobieta ma o tyle trudne życie, że zwykle wszyscy zadają pytania: Naprawdę? Dlaczego? A po co Ci to? Takie pytania są bardzo męczące, odbierają energię. Trzeba sobie z tym radzić, to jest potężne wyzwanie”. No właśnie.

 

Ja też ostatnio od bliskiej osoby, wydawałoby się człowieka, który powinien wspierać usłyszałam żebym „wzięła się do normalnej roboty”. Tylko co to jest ta „normalna robota”? Dla mnie jest to co robię. Może z boku nie wygląda na „standardowy etat”, bo nie wychodzę o 8 do biura tylko staram się pracować w domu, aby być z dziećmi albo pracuję po nocach, kiedy one już śpią. I jestem szczęśliwa i spełniona, czasami zmęczona i niedospana, ale w sercu radosna. Oczywiście mogłabym posłuchać i pójść na etat, mieć stałą pensję i być nieszczęśliwą. Dlatego zostaję przy sobie a temu kto tak powiedział mówię: „TO TERAZ PATRZ! I żałuj! Bo Ty tego częścią nie będziesz! Może wolniej, może później, może w inny sposób, ale osiągnę to co sobie założyłam a tekst „ZAJMIJ SIĘ WRESZCIE NORMALNĄ PRACĄ ” będzie moim motywatorem.”

 

Jak skutecznie komunikować swoje potrzeby?

 

„Niewiele osób umie wyrażać swoje potrzeby, większość gra w grę „Kto ma rację?”, „Czyje na wierzchu” – wynika z ponad 50-letniej praktyki psychologa dr. Marshalla Rosenberga. Aby się nie rozpisywać, bo o tym opowiemy przy 3 etapie MISTRZOWSKIEJ AKADEMII podczas którego będziemy pracowały nad asertywnością proponuje 3 etapowy proces:

Skup się na faktach: Opisz sytuację z własnego punktu widzenia. Staraj się być obiektywna, opisując tylko to, co naprawdę się zdarzyło, bez ocen, oskarżania, przypisywania intencji, używania słów: zawsze, zazwyczaj, jak zwykle, znowu, ciągle…

Nazwij swoje uczucia: powiedz o swoich uczuciach i ewentualnie konsekwencjach, jakie określone zachowanie spowodowało dla Ciebie.

Nazwij swoje oczekiwanie lub potrzebę: zasugeruj rozwiązanie zaistniałej sytuacji, nazywając to, czego potrzebujesz lub czego oczekujesz od drugiej osoby. Ważne, aby Twoja prośba była realna i możliwa do spełnienia.

 

Co daje nam pewność siebie?

 

Pewność siebie jest często mylona z brakiem pokory i wysokim mniemaniem o sobie. Doprowadza to do tego, że umniejszamy siebie w sztuczny sposób i w konsekwencji może prowadzić do  błędnego postrzegania siebie. Pewność siebie to część nas, która pozwala nam na podejmowanie decyzji w sytuacjach kryzysowych.  To właśnie ona decyduje o tym, jakie będą skutki naszego zachowania. Nie rodzimy się z nią i nie zyskamy jej po przeczytaniu jednej książki czy uczestnictwie w warsztatach, czy poprzez „szaforozwój”.

Pewność siebie pomaga w osiąganiu sukcesów w życiu osobistym i zawodowym. Zgodzisz się ze mną prawda? Ludzie sukcesu podejmują współpracę z osobami, które są pewne siebie, stabilne i wiedza do czego dążą i biorą odpowiedzialność za swoje decyzje. Jak to się przekłada na życie osobiste? O wiele przyjemniej jest przebywać z osoba, która jest zadowolona ze swojego życia, zna swoja wartość, jest szczęśliwa, realizuje swoje pasje, dba o swoje otoczenie, ma określone wartości. Dzieci takiej kobiety mają wspaniały wzorzec do naśladowania. Pewność siebie wywarza aurę szacunku, takimi osobami się nie manipuluje i korzysta z ich potencjału. Osoba pewna siebie, znająca swoją wartość kroczy swoją ścieżką i nie ma potrzeby porównywania się z innymi, ponieważ akceptuje siebie. Zna swoją wartość. Zna swoje mocne i słabe strony. Otwarcie mówi o swoich potrzebach i oczekiwaniach, planach, zmianach.

Można byłoby dużo o tym mówić, ale podsumowując:  pewność siebie pozwala żyć w zgodzie ze swoimi wartościami, na realizowanie swoich najskrytszych pragnień, na wyrażanie siebie w kontaktach z innymi. Pozwala budować nam szczere i prawdziwe relacje z innymi ludźmi i zostać w nich sobą.  To właśnie pewność siebie i znajomość siebie pozwala przetrwać w tym szalonym i pędzącym świecie, bo dzięki niej wiemy, że damy radę, bo jak nie my to kto?

 

Do kogo kierujesz swój projekt i jak można się zapisać?

 

Jeśli:

nie wierzysz w Siebie,

brakuje Ci pewności siebie,

uważasz, że inni są lepsi od Ciebie,

poszukujesz swojego JA i tego do czego zostałaś stworzona,

skupiasz się na swoich niedoskonałościach,

szukasz inspiracji w pokonywaniu przeszkód, jakie kładzie Ci życie pod nogi,

Twój wewnętrzny głos przeszkadza Ci w codziennym funkcjonowaniu,

brakuje Ci wsparcia w codziennym działaniu,

stawiasz siebie na końcu,

uważasz, że nie zasługujesz na lepsze życie,

chcesz uwolnić się z trudnej sytuacji życiowej i potrzebuje odkryć siłę, aby tego dokonać,

ciągle się edukujesz, czytasz, uczęszczasz na szkolenia, ale pomaga Ci to na krótko i szybko wracasz do stanu stałego

 

MISTRZOWSKA AKADEMIA jest dla Ciebie. Ruszamy 27 maja. Dołączyć można wchodząc na stronę:  http://kingabogdanska.com/mistrzowska_akademia_etap1/.

Serdecznie zapraszam i w razie pytań zapraszam do kontaktu: kinga@kingabogdanska.com.

Rozmawiała: Ilona Adamska

fot.  Kuba Staniecki

 

Tagi:

kobietaxl ,  Kinga Bogdańska ,  psychologia ,  rozwój ,  samoakceptacja , 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót