Kobieta prorektorem. Na takiej uczelni jak KUL, to chyba nie lada wyzwanie…

 

Bo pracuję z wieloma księżmi? Cóż KUL też zmienia swoje oblicze, we władzach dziekańskich mamy stale coraz więcej kobiet. Myślę, że księżą już do tego przywykli. Dla mnie osobiście to normalne relacje, studiowałam na KUL, miałam wtedy wielu kolegów księży, wykładam na tej uczelni od lat, wielu księży to i dziś moi koledzy. Teraz przez chwilę są podwładnymi. Ale ja staram się tworzyć relacje, które budują porozumienie, nie naruszają dóbr osobistych. Dlatego nie widzę w naszej współpracy problemu. A stale rosnąca ilość kobiet we władzach pokazuje, że jesteśmy uniwersytetem otwartym, który też idzie z duchem czasu.

 

Kiedy ja studiowałam na UMCS w latach osiemdziesiątych, KUL był postrzegany jako oaza wolności w tak zwanej komunie. Uniwersytet był w zdecydowanej opozycji do ówczesnej władzy, był uczelnią ideowo wyróżniającą się na tle innych. Dziś mamy zgoła inną sytuację. Wielu pracowników KUL oficjalnie popiera obecny rząd, niektórzy nawet głosząc totalne herezje, nie mające żadnego związku z nauką. Nie boli taka postawa pracowników naukowych tak znanego uniewersytetu?

 

Każdy z pracowników wypowiada się na własny rachunek. Nie mamy żadnych ograniczeń, niczego nie limitujemy, nie chcemy jedynie, by jakiekolwiek agitacje natury politycznej miały miejsce podczas zajęć na uczelni. Jak pani dobrze wie, nasi pracownicy mają różne poglądy i maja prawo je wyrażać. Moim zdaniem uczelnia powinna być platformą wymiany myśli i na tym polega wolność, aby móc mieć swoje zdanie. Nie jesteśmy monolitem i jestem pewna, że to nasza zaleta, a nie wada. Różnorodność poglądów rozwija, jest pole do dyskusji. Tak było na KUL od zawsze.

 

Kiedy ja, również w latach osiemdziesiątych zaczynałam tu studia, na zewnątrz był szary, smutny świat. Bieda, puste półki w sklepach. Ludzie przygaszeni. Na KUL poznałam inne życie. Czułam się wyróżniona mogąc tu studiować. Uniwersytet cechowała elitarność sposobu myślenia, zachowania. Były świetne relacje mistrz – uczeń. Oddychało się pełną piersią, byli ciekawi ludzie. W tamtych czasach KUL przyjmował przecież te osoby, które dostawały wilcze bilety na innych uczelniach z powodu przekonań politycznych. Bycie tu naprawdę dawało poczucie możliwości rozwoju. I wiem, że nadal tak jest, bo mamy bardzo dobrą kadrę naukową.

 

Ale ta elitarność KUL w dużej mierze się gdzieś po drodze nieco zagubiła. Rozmawiałyśmy o tym jakiś czas temu – wiem, że chciałaby pani, aby uniwersytet znów odzyskał dawną tożsamość. Jest to możliwe?

 

 

To moje wielkie marzenie i zrobię wszystko, żeby tak się stało. Wiele lat obowiązywania ustawy o szkolnictwie wyższym, w której finansowanie uczelni zależy od ilości studentów, siłą rzeczy sprawiło, że, podobnie, jak na innych uczelniach, musieliśmy przyjmować więcej osób. Nowa ustawa ma to zmienić, a pieniądze mają iść na dofinansowanie nauki. To pozwoli nam zreformować uniwersytet. Bo ja bardzo bym sobie życzyła, aby trafiały do nas osoby, od których można więcej wymagać, która mają ochotę na naukowe poszukiwania. Studenci, których celem jest często dalsza praca naukowa i którym nie brakuje wytrwałości i zdolności. Jednym zdaniem – mniej studentów, za to więcej jednostek wybitnych. Marzy mi się uniwersytet, który nie tylko jest otwarty, bo tacy jesteśmy, ale taki, który przede wszystkim pomaga młodym ludziom znaleźć odpowiedź na najważniejsze pytanie w życiu – kim naprawdę jestem? Pracuję i wykładam w Instytucie Psychologii, widzę jak bardzo młodzi ludzie potrzebują odnaleźć swoją tożsamość. W dzisiejszych czasach to podstawowy problem. Ludzie są zagubieni, często sfrustrowani. Codzienny pośpiech, brak czasu, nieumiejętność budowania relacji. Chciałabym, aby oprócz rzetelnej wiedzy na wybranym kierunku, KUL dawał możliwość pełnego rozwoju jednostki. Tak aby nasi absolwenci stawali się świadomymi ludźmi, którzy są w stanie mądrze działać dla kraju.

 

Jak w waszym przesłaniu – dla Boga i Ojczyzny? Choć z tego, co wiem, KUL nie zamyka się na ateistów czy ludzi innych wyznań…

 

Nie, u nas jest miejsce dla wszystkich. Choć oczywiście każdy musi przestrzegać odpowiednich norm etycznych, co jest chyba naturalne. Tak samo jak naturalny jest katolicki wymiar naszej uczelni, co przecież jest w samej nazwie. To nasze tradycje. KUL ma 100 lat, tyle co Rzeczpospolita. Przetrwał rożne wichry historii, a to pokazuje, że mamy do spełnienia ważną misję. W czerwcu czeka nas Światowy Zlot Absolwentów i z uwagą wsłuchamy się w ich głos. Co dały im studia na KUL, jakie przesłanie wynieśli z uczelni i jaką drogą powinien KUL pójść. Ja osobiście uważam, że najcenniejszy dar, jaki tu otrzymałam, to poczucie wolności. Dlatego chciałabym aby ten dar poszedł dalej w świat. Żeby przyszli absolwenci KUL opuszczali mury uczelni jako świadomi ludzie, którzy wiedzą, jak kreować rzeczywistość na miarę czasów, w jakich przyszło nam żyć. To dla nas wszystkich jest dziś bardzo ważne.

 

Rozmawiała Magdalena Gorostiza

Tagi:

kobietaxl,  KUL,  prof Iwona Niewiadomska, 

Zostaw komentarz:


    Brak komentarzy
Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Najnowsze
Reklama:
Loading...
Newsletter
zapisz