Reklama:
Reklama:

Lubi pan słowo seniorka?

 

Nie jestem żadna seniorką, czuję się bardzo młoda, jestem sprawna, aktywna, działam. Mam satysfakcję z kontaktów z innymi, lubię bezinteresownie pomagać. To mi daje siłę, radość życia. Senior kojarzy mi się z jakąś stateczną, spowolniałą osobą. To nie o mnie. PESEL nie ma znaczenia, liczy się, jaka jesteś w środku, jak się ubierasz, w jaki sposób chodzisz.

 

Jak mieć w sobie taką żywotność?

 

Ruszać się przede wszystkim. Ja 10 lat temu kupiłam pierwsze kije do nordic walking. Nasłuchałam się uwag typu, gdzie narty zgubiłam, niektórzy ironiczne uśmiechy posyłali. A ja swoje. I chodzę regularnie, co niedzielę, z domu na ul. Lwowskiej nad Zalew, 10 kilometrów, 2 godziny idę. Sama lubię chodzić, bo mało kto wytrzymuje taki dystans. A i mam czas wtedy na przemyślenia. Nad Zalewem zatrzymuję się tam, gdzie Morsy się kąpią. Myślę i o tym, korci mnie, jak ich widzę. Pewnie kiedyś spróbuję.

Ale największe osiągniecie to wejście na Kasprowy z koleżanką chorą na cukrzycę. Okazało się, że można jak się bardzo chce, wszystko osiągnąć.

 

Ja też jestem fanką nordic walking, niestety ostatnio zaniedbałam spacery…

 

A szkoda, bo kije są świetne. Na kręgosłup, dla kolan, wszystkie mięśnie pracują. Namawiam wszystkich na chodzenie, bo to rewelacja dla zdrowia. Trzeba jednak powoli zaczynać, każdy ma swój próg wysiłkowy. Ja chodzę do znajomych na ul. Ułanów, uwielbiam Stare Miasto nocą. Lublin jest w ogóle bardzo piękny. Pytają się mnie, czy się nie boję wieczorami chodzić. Jak się ma odpowiednią mowę ciała, to nikt nie zaczepia. Ja nie jestem typem ofiary, to omijają mnie z daleka.

 

Zawsze była pani taka aktywna?

 

Rożnie bywało, ale w końcu postanowiłam o siebie zawalczyć. Przeszłam rozwód, bo nie umiałam spełniać się tylko w domowych obowiązkach. Potem był czas pomocy przy wnukach, kocham wnuki, ale czułam się momentami ograniczona. Weekendy musiałam mieć dla siebie, żeby się zresetować, pójść na kije choćby. Chciałam mieć coś wyłącznie swojego, nie odpowiada mi rola kobiety, która poświęca się wyłącznie rodzinie.

 

Ale wiele jest takich kobiet…

 

Wiem, bo z nimi często rozmawiam. Wchodzą w role męczennic, najpierw poświęcają się dzieciom, potem wnukom, uważają, że od ust trzeba sobie odjąć i skromną emeryturą nawet się dzielą. Nie mają swojego życia, swoich pasji. A tu trzeba o siebie walczyć, nie dawać sobą pomiatać. Inaczej życie ucieka i nikt o ciebie nie zadba, jak sama tego nie zrobisz.

 

Ale kobiety znajdują setki wymówek, brak pieniędzy, brak możliwości…

 

Ja też nie z tych bogatych. Na szczęście jest tyle bezpłatnych ofert w Lublinie, że są dni, w które ciężko dokonać wyboru. Jak uwolniłam się od wnuków, zaczęłam sobie organizować życie. Szukać ciekawych miejsc. Jest mnóstwo – debaty w Teatrze Starym, spotkania w Centrum Kultury, CSK ma bogaty program, dzielnicowe domy kultury. Jest masa rożnych atrakcji, jak choćby zwiedzanie Lubina z biurem Hubertus. Też gratis. A jakie miejsca się odwiedza, ile ciekawych rzeczy! Uwielbiam spotkania podróżnicze, sama zaraziłam się tą pasją. Pojechałam do Petersburga, uzbierałam ze swojej skromnej emerytury. W styczniu lecimy na Kubę i do Meksyku z koleżanką. Zarobiłam na wyjazd pracując w pensjonacie w Juracie. Pięć miesięcy „przynieś, wynieś, pozamiataj”. Ale docenili moją pracę, dostałam premię, mam propozycję, aby zostać w pensjonacie menedżerką na pełny etat. Nie wiem czy ją przyjmę, choć nie powiem, zarobek korci. Bo już mi się marzy podróż na Machu Picchu…

 

Marzenia to wspaniała rzecz.

 

No właśnie, jak się o niczym nie marzy, to już życie się kończy. Jak się ma o czym marzyć, to świat stoi otworem. Ja uważam, że póki człowiek żyje, to wszystko jest możliwe. Choć rzecz jasna, ma się zawsze jakieś ograniczenia. Jak choćby pieniądze. Lubię dobre rzeczy, ale rzadko je kupuje. Za to jak już kupię, to wiem, jak z nich korzystać. Ostatnio kupiłam sobie wypasiony plecak, na pewno zda egzamin na moich wędrówkach. O ciuchach rzadko myślę, zresztą są ciuchlandy, gdzie za grosze można fajnie się ubrać. Przeszłam na stroje sportowe, bo łatwiej mi się tak poruszać. Inny chód też wtedy jest, pewniejszy, bardziej energiczny.

 

Ja kiedyś nosiłam buty na obcasach. Jak dziś widzę kobietę w szpilkach, to myślę, po co tak się męczyć? Przychodzi taki etap w życiu, kiedy wygoda ważniejsza jest od wyglądu.

 

To prawda, do tego się dorasta. Też nie mam zbyt wielu eleganckich rzeczy bo i po co? Czasami trzeba włożyć przysłowiową małą czarną na jakiś koncert, reszta ma być komfortowa. Szczególnie, gdy ktoś żyje, tak jak ja – wychodzi rano, wraca po 20 do domu. Ciągle jestem aktywna, ciągle nie mam czasu.

 

Działa pani w rożnych fundacjach.

 

Tak, ale jako „wolny strzelec”. Współpracuję z Obywatelską Fundacją Opieki, z Fundacją Rozwoju i Aktywności Społecznej „Przyjaźń”. Organizujemy Obywatelskie Kluby Senioralne, różne akcje charytatywne. Teraz zbieramy rzeczy dla Domu Pomocy w Krzesimowie. Zbiórka jeszcze trwa, organizujemy zbiórkę - odzieży męskiej (może być używana zadbana),narzuty na łóżka ,koce ,ręczniki, talerze, kubki, obrusy, artykuły plastyczne, puzzle, książki, kredki, kolorowanki, zabawki, środki czystości itp. Miejsce zbiórek to FRiAS ,,Przyjaźń'' Al.Racławickie 22 - poniedziałek -piątek 9,00 -15,00, Biuro Turystyczne "Hubertus" ul.Narutowicza 69 -  pon-piątek  9.00-17.00. 

Część darów zawieźliśmy. To piękne uczucie widzieć, jak inni się cieszą. Dlatego warto robić takie rzeczy. Trzeba żyć, a nie zamykać się w domu, izolować od ludzi. Drugi człowiek bardzo wzbogaca nasz świat. Ja kocham spotkania z ludźmi, rozmowy, mam dobry kontakt i ze starszymi i z młodszymi. Bo wszytsko mnie ciekawi.

 

Ale do tego trzeba mieć siłę, trzeba mieć zapał.

 

Coś pani powiem, zapału nie mają te kobiety, które 24 godziny na dobę poświęcają się wyłącznie rodzinie. Ja mówię, możesz być matką, żoną, kochanką. Ale najpierw jesteś kobietą i nigdy o tym nie zapominaj. Zadbaj o siebie, zawalcz o swoje marzenia. Rozwijaj się. Inaczej twoja godność zostanie podeptana. Wiem, że to trudne dla wielu kobiet. Ale ja jestem najlepszym przykładem, że można. Tylko właśnie trzeba mieć marzenia. Bo inaczej nie ma po co się starać.

 

Rozmawiała Magdalena Gorostiza

Tagi:

kobietaxl,  Ela Sagan,  marzenia,  seniorka, 

Loading...

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót
Reklama:

Reklama:
Wyszukiwarka
Reklama:
Najnowsze
Reklama:
Reklama:
Newsletter
zapisz
Reklama:
Reklama:
Loading...