Reklama:
blocker
Podobne artykuły:

W słynnych 12 krokach AA jest jeden punkt, który jest wręcz genialny – Boże, daj nam pokorę, byśmy przyjęli w pokoju to, czego zmienić nie możemy, daj nam odwagę, aby zmienić to, co powinno być zmienione, i daj nam mądrość, abyśmy umieli odróżnić jedno od drugiego.

 

W tym jednym zdaniu zawiera się bowiem cała życiowa mądrość – jak umieć świadomie godzić się na rożne braki i niedostatki.

 

W dzisiejszym świecie wmawia się nam, że wszystko jest w zasięgu ręki. Możesz być chuda, piękna, bogata, zrobić karierę. Tylko należy zechcieć. Jak jednak to jet do cholery, że mimo chcenia, nie wychodzi? Dlaczego tkwimy w nie do końca udanych związkach, nasze dzieci nie ą genialne, a dietę zarzucamy już na drugi dzień po jej rozpoczęciu? Nie chudniemy, nie młodniejemy, nie stajemy się bogate?

 

Jak widać, nie każdy może mieć życie idealne…

 

Więc zrób rachunek sumienia i zapytaj samą siebie, ile razy obiecywałaś obie solennie zmiany? Że schudniesz, zmienisz pracę, porzucisz fatalne nawyki, nie będziesz dłużej mieszkać z tym facetem? Ile razy po takich obietnicach zapał szybko mijał, a ty zostawałaś z przekonaniem, że jesteś zwyczajnie beznadziejna?

 

Otóż wcale nie jesteś. Jesteś po prostu człowiekiem.

 

Profesor Leszek Kołakowski powiedział kiedyś, że najważniejszą sprawą, jeśli chce się być szczęśliwym, jest pogodzenie się z miernotą swojego życia. Jest w tym głęboki sens, który tkwi w zrozumieniu swoich słabości, braków czy niedostatków. Nie będziesz może ani chuda ani bogata, ale masz przecież inne zalety. Może dobrego męża, może talenty kulinarne, a może jakąś własną wielką pasję. Cóż z tego, że dla innych wydaje się być banalna. To wcale dla ciebie nie jet istotne. Możesz czerpać całymi garściami radość ze swojego życia – skupiając się na tym, co w nim dobre i akceptując to, co od ideału odbiega.

 

Nie chodzi mi też o to, by zmian wcale nie było. Sama uwielbiam zmiany, uwielbiam wyzwania, lubię rzeczy nowe. Mam jednak świadomość tego, że żyję w określonych realiach. Nie uda mi się już zmienić zupełnie swojego życia, muszę pogodzić się z wiekiem, nadchodzącą starością, wyglądem. Przestałam walczyć o figurę, zamartwiać się każdą zmarszczką. Nie zrobię spektakularnej kariery, nie zostanę żadną celebrytką, ani posłem na sejm czy właścicielką modowej firmy. Czy to jest jednak powód do zmartwień? Czy jet to powód do składania sobie jakiś fałszywych obietnic? Że zacznę jutro dietę, zrobię botoks i oddam się bez reszty jakiejś ważnej działalności?

 

Nie jest i dla mnie już nigdy nie będzie. Zbyt wiele razy obiecywałam sobie gruszki na wierzbie. Aż wreszcie do mnie dotarło. I nauczyłam się rozróżniać to, czego zmienić nie mogę. Zaakceptować, porzucić płonne nadzieje. Może jestem słabego charakteru, brak mi silnej woli czy motywacji? Może, ale dla mnie nie to jett wcale istotne. Pogodziłam się z tym, że życie nie musi być idealne, nie zawsze będę wszystkim zachwycona, ale mimo to jest wiele rzeczy, które sprawiają mi radość. Ich teraz szukam nie rozpamiętując niepowodzeń. I jakoś wszytko idzie łatwiej.

Magdalena Gorostiza

Tagi:

babskim okiem,  szczęście,  charakter, 

Loading...
Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:


    Brak komentarzy
Powrót
Wyszukiwarka
Najnowsze
Newsletter
zapisz
Reklama:
Loading...