Reklama:
blocker

Akcje typu Black Friday pokazują, jak bardzo staliśmy się uzależnieni od posiadania. Choć zgromadzenie kolejnych przedmiotów szczęścia dać nie może, większość ludzi żyje złudzeniami, że nowy telefon czy telewizor zagłuszy wewnętrzny lęk i głód dobrych emocji. Wpadają w wir nałogu – chcą więcej i więcej, licząc,że poczują ulgę. I podobnie jak narkoman czy alkoholik, muszą osiąść na swoim dnie, by zrozumieć, że kompulsywne kupowanie nie jest wcale lekiem na pustkę.

 

Żeby kupować trzeba mieć pieniądze. To jest główny magnes wielkich korporacji, które, owszem, płacą, ale chcą pełnej dyspozycyjności. Czasami pracuje się więc i po kilkanaście godzin, czasami w weekendy czy w święta. Stan konta rośnie, nie ma jednak czasu na wydawanie pieniędzy, a zakup nawet najdroższych gadżetów nie daje radości.

 

Wiele młodych osób zaczyna już to rozumieć. Nie chcą wielkich pieniędzy, ale chcą swobody. Wolą mniej płatną pracę, ale w jasno określonym czasie, bez wyścigu szczurów, bez poczucia, że jest się wyłącznie sprawnym narzędziem.

 

Kiedy zaczyna się rozumieć, że nawet najdroższa torebka nie wypełni życiowej pustki, że nawet najnowszy model samochodu cieszy wyłącznie w dniu zakupu, zaczyna też docierać, że szkoda życia wyłącznie na pracę. Że warto mieć czas dla siebie, dla rodziny, że warto się obudzić i zamiast do galerii handlowej iść na spacer do lasu.

 

Magdalena Gorostiza


Czytajcie o nowej modzie - downshiftingu

Tagi:

babskim okiem,  praca,  kariera,  downshifitng, 

Loading...
Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:


    Brak komentarzy
Powrót
Wyszukiwarka
Najnowsze
Newsletter
zapisz
Reklama:
Loading...