Partner: Logo KobietaXL.pl

Słodkości z miłości

Ewa (prosi o zmianę imion ze względu na syna) i jej mąż Irek, ciężko pracują. Oboje pochodzą z niezamożnych rodzin robotniczych. Chcą by ich syn Adaś i córka Julka, mieli w życiu lepiej. Ewa jako fryzjerka i kosmetyczka – łapie się każdej okazji, żeby tylko dorobić. Oprócz pracy w salonie, ma fuchę w domu seniora i jeździ też z usługami do domu klientów. Często pracuje od rana do wieczora, bywa że nawet soboty. Jej mąż Irek, tak samo całe dnie spędza w pracy. Jeździ tirem po Europie. Wszyscy razem są w święta i dwa tygodnie, podczas wakacji.

- Musimy tak żyć jeśli chcemy, by nasze dzieci nie były zmuszone iść do pracy zaraz po szkole średniej, tak jak my oboje. Pragniemy by zdobyli wyższe wykształcenie, by nikt nimi nie pomiatał – mówi Ewa – Wzięliśmy kredyt na budowę domu i zakup samochodu, pożyczkę trzeba spłacić. Miało być lżej, ale wpadliśmy w pułapkę, kredyt był we frankach. Gdyby nie moja mama, to nie wiem czy dalibyśmy radę z tym wszystkim.

Willę, stawiają na działce mamy Ewy, Grażyny- koło jej starego domu, w którym na razie wszyscy żyją. Dzięki temu, pani Grażyna może przypilnować wnuki, gdy wracają do domu ze szkoły. Podczas nieobecności rodziców, prowadzi całe gospodarstwo domowe. Gotuje pożywne obiady, piecze ciasta. Dogadza wnukom, jak to babcia.

Cała rodzina to ludzie postawni, wysocy. Lubią dobrze zjeść, bo tak zawsze się jadało w ich domach.

- Ja się nad dietą nie zastanawiałam. W pracy podjadam co popadnie, ciastka, batony, hot-dog – wylicza Ewa – W domu czasem jemy obiadokolacje, dwa dania plus coś na deser. Nigdy nie żałowałam Adasiowi słodyczy, chipsów czy jego ulubionego ciasta. Chłopak dużo wycierpiał w wypadku. Nadal ta noga nie jest do końca sprawna. Dziecko ma zwolnienie z w-f, bo nie chcę aby mu się coś stało podczas meczu czy forsownych ćwiczeń. Syn dużo czyta, lubi gry, nawet chodzi na szachy. To mądre dziecko. A że ma trochę kilogramów, przecież rośnie.

Już jest ich tradycją rodzinną, że gdy są razem, to często jadą na hamburgera albo zamawiają pizzę. Wszyscy uwielbiają szejki i lody. Dla nich, coś słodkiego kojarzy się z byciem razem i przyjemnością. Nigdy też nie odmawiają ciasta upieczonego przez babcię, nawet jak wyjdzie zakalec, to jedzą, bo nie chcą jej urazić.

 

Raz się żyje - na wakacjach

Tego lata pojechali nad morze na urlop. Wykupili domek letniskowy w sosnowym lesie, 200 metrów od plaży. Zapakowali cały bagażnik jedzenia. Ewa z panią Grażyną, nasmażyły kotletów, zawekowały fasolkę po bretońsku i bigos. Wzięli konserwy tyrolskie, pasztety, dużo czipsów, napojów gazowanych oraz różnych słodyczy.

- Trzeba się zabezpieczyć, żeby potem nie biegać po sklepach ani restauracjach, jedzenie nad morzem jest drogie – uważa Ewa – A dzieciom nie może niczego zabraknąć. Na wakacjach, muszą mieć wszystko co lubią.

Już podczas drogi na wybrzeże rodzice zauważyli, że Adaś często prosi o postój aby iść do toalety. Zaniepokoili się dopiero na miejscu, gdy w nocy wstawał kilka razy.

- Myślałam, ze może ma zapalenie pęcherza, ale nie, nie skarżył się na pieczenie ani temperaturę. Zaczęłam syna uważnej obserwować, był senny, przysypiał na plaży, szedł wieczorem wcześnie spać. Myślałam, że to świeże powietrze, zmęczenie po szkole i podróży. Lecz gdy na trzeci dzień tak przysypiał, to już było dziwne. Do tego był marudny i nerwowy. Nie chciał pływać, nie chciał jeździć na wycieczki po okolicy, tylko na lody albo na frytki i hamburgera. Tłumaczyłam, sobie, że to nastolatek, skończył 14 lat. Może tak mu zaczynają szaleć hormony? Gdy zwierzyłam się mężowi, zlekceważył sytuację, stwierdził, że teraz nie czas na zamartwianie i podał mi piwo do kiełbaski z ogniska.

Sytuacja uległa zmianie, gdy rano Adaś zaczął wymiotować. Rodzice sadzili, że pewnie się czymś zatruł. Chłopak przyznał, że być może, nieświeżym kurczakiem z rożna. Adaś był słaby, maił niezdrowy kolor skóry. Płytko, szybko oddychał. Skarżył się na ból brzucha odczuwany na wysokości żołądka, miał wzdęcia i odbijanie.

- Przeraziłam się, bo dodatkowo wystąpiła gorączka, dreszcze oraz bóle mięśni - relacjonuje Ewa – Gdy dostał zawrotów głowy, szybko zabraliśmy go do lekarza. Myślałam, że Covid albo grypa? W placówce służby zdrowia synowi pobrano krew, no i był szok. Adaś miał zatrucie, do tego niezwykle wysoki cukier i nadciśnienie. Nie miałam pojęcia, że jest taki chory!

Podczas wywiadu z lekarzem wyszło na jaw, że od pewnego czasu chłopak musiał w czasie lekcji wychodzić do łazienki, chociaż jeszcze parę miesięcy temu mu się to nie zdarzało. Dużo i często pił. Dla rodziców to nie był powód do niepokoju. Jest ciepło, lato i upał, więc dużo pije i to normalne, że oddaje dużo moczu.

- Okazało się, że Adaś ma cukrzycę i dziś wiem, że to moja wina – mówi Ewa - To był ostatni moment aby rozpocząć leczenie, zmienić jego dietę i styl życia. Bo faktycznie Adaś miał dużą nadwagę, a my pozwoliliśmy na to. Dlatego mówię o tym głośno. Bo widzę, co dzieci dziś jedzą, jak siedzą w telefonach i nie mają ruchu.

Po powrocie z wakacji zjawili się w przychodni diabetycznej. Potrzebowali fachowego wsparcia.

 

 Zaczęły się schody

- Wszyscy przeszliśmy na dietę, aby Adasiowi było łatwiej – opowiada matka – Nie jest łatwo zmienić nawyki, odstawić cukier i tłuszcze. Bez słodyczy i fast foodów syn dostał bólu głowy, skarżył się na niesmak w ustach, był przygnębiony, nie potrafił się skoncentrować, nawet na grze w szachy z ojcem. Był albo senny, albo zdenerwowany i o byle co się kłócił. Z nami nie było lepiej. Czuliśmy się jak narkomani na odwyku.

Żeby zapobiec podjadaniu zakazanych przysmaków, słodycze i chipsy wylądowały na śmietniku.

- Gdy pozbywaliśmy się zapasów coli, Adaś się popłakał! Serce mi się kroiło – przyznaje Ewa – Ale zrobimy wszystko, by nasz syn wrócił do zdrowia. On musi ćwiczyć, to i my będziemy. Będzie raźniej a nam się przyda ruch, bo wszyscy mamy nadwagę. Koniec ze słodyczami i śmieciowym jedzeniem. Zamiast siedzenia przed telewizorem, mamy w planach spacery i wyprawy rowerowe. Wiem, że na początku wszystkim nam będzie trudno. Każdy z nas przepadał za jakimś małym „co nieco”. Gdy sama pomyślę o mamy serniku, to aż mnie ssie, a co dopiero Adaś?

Na razie chłopak bierze leki, które osłabiają pociąg do cukru, trochę mu to pomaga. Sam też widzi w lustrze, że nie prezentuje się dobrze, a to wiek, kiedy nastolatkom zaczyna zależeć na wyglądzie. To go dopinguje.

- W weekend pozwalamy sobie na kawałek mało słodkiego ciasta, typu szarlotka – przyznaje Ewa - Na momenty krytyczne, mamy schowaną gorzką czekoladę. Wolno nam słodzić łyżeczkę cukru, do herbaty czy innego napoju. Wszyscy pijemy herbatkę z morwy białej, by ograniczać skoki cukru. Ale jest bardzo ciężko, my naprawdę walczymy z nałogiem i uzależnieniem od cukru – mówi Ewa – Gdy w pracy odmawiam czekoladki czy pączka i tłumaczę, że zrywam z tym nawykiem, ludzie sobie żartują, że od czegoś trzeba być uzależnionym, a to taki słodki grzech. Nie rozumieją z czym się w domu mierzymy. Najgorsze, że moja mama nie potrafi tego zaakceptować. Boję się, że jak mnie nie ma w domu, zacznie dokarmiać wnuki słodkościami, jeśli zaczną ją prosić. Dla niej słodycz, to ciągle wyraz miłości, jak przytulanie.

 

Trzecia choroba wieku dziecięcego

Istnieją dwa rodzaje cukrzycy. Zwykle chorobę kojarzymy z jej odmianą typu II. Jednak dzieci najczęściej chorują na typ I. Czym się charakteryzują dwa oblicza tej samej choroby? Czym się różnią? Przebiegają na ogół podobnie, ale mają inne przyczyny.

 

Cukrzyca typu I

Cukrzyca typu I (insulinozależna) nazywana jest „młodzieńczą”, ponieważ najczęściej dotyka dzieci i młodzież. Chorują na nią również osoby szczupłe, zdrowo odżywiające się, aktywne fizycznie.

 

Choroba wynika z niedoboru lub całkowitego braku insuliny – hormonu wytwarzanego przez komórki trzustki. Układ odpornościowy chorego dziecka działa nieprawidłowo. Organizm zaczyna niszczyć komórki wytwarzające insulinę. Nazywa się to autoagresją. Bez insuliny organizm nie może wykorzystać cukru obecnego we krwi.

 

Aktualnie wiadomo o cukrzycy typu I, że:

 

nie można jej zapobiec – nie da się przed nią uchronić

nie wiadomo, co zwiększa prawdopodobieństwo choroby, jakie są jej przyczyny

nie mija wraz z wiekiem, trwa do końca życia – nie da się jej wyleczyć

jest to choroba autoimmunologiczna – wynika z wadliwego funkcjonowania układu odpornościowego

w cukrzycy występuje niedobór insuliny (lub prawidłowy poziom powiązany z insulinoopornością)

może wynikać z predyspozycji genetycznych, ale nie musi

trzeba podawać choremu podskórnie insulinę - aby utrzymywać prawidłowy poziom cukru we krwi

należy przestrzegać zasad diety – czytamy na stronie poacjent.gov.pl.

 

I ten rodzaj cukrzycy rozpoznaje się u większości chorujących na cukrzycę dzieci. Zupełnie inaczej jest z cukrzycą typu II.

- Jest jedną z chorób zwanych „cywilizacyjnymi”. Na jej rozwój wpływa styl życia. Nie jest wrodzona, chociaż skłonność do zachorowania może być dziedziczna. Jeśli w Waszej rodzinie są przypadki występowania tej choroby, warto szczególnie przestrzegać zasad zdrowej diety. Pamiętaj też o badaniach profilaktycznych, swoich i dzieci.

 

Jakie są powody zachorowania? Niezdrowy styl życia, zaniedbania w diecie i aktywności fizycznej.

 

nadwaga, otyłość

spożywanie zbyt dużej ilości cukru

brak ruchu

brak regularnych badań

spożywanie żywności wysokoprzetworzonej

nadmiar węglowodanów w diecie – czytamy na pacjent.gov.pl

 

Główne czynniki ryzyka, które mają największy wpływ na rozwój choroby to nadwaga i otyłość, brak aktywności fizycznej, niewłaściwa dieta bogata w tłuszcze i cukry proste, składająca się głównie z wysokoprzetworzonej żywności, uboga w warzywa i owoce. Zwiększone ryzyko rozwoju cukrzycy typu 2 mają również osoby, u których w rodzinie występuje cukrzyca. Tymczasem w Polsce 22% dzieci i młodzieży w wieku 9-18 lat zmaga się z nadwagą lub otyłością. A jest to główną przyczyną zachorowań na cukrzycę typu II - czytamy na stronie pacjent.gov.pl

 

- Cukrzyca to obecnie trzecia co do częstotliwości występowania choroba przewlekła wieku dziecięcego. Zapadalność w Polsce wynosi ok. 20 na 100 tys. osób i wzrasta o ok. 20 proc. rocznie! Najszybciej przybywa chorych z cukrzycą typu 1. Cukrzyca typu 2 w populacji pediatrycznej występuje sporadycznie. Jednak przy postępującej epidemii otyłości sytuacja ta może się zmienić – ostrzega w wywiadzie dla Medonet Dr Marta Wysocka-Mincewicz.

 

 

Co powinno zaniepokoić rodziców?

wzmożone pragnienie (polidypsja)

częste oddawanie moczu, niezwiązane z infekcją, również moczenie nocne, ponowne (np. nie występowało od dawna)

gwałtowny ubytek masy ciała – w ciągu tygodnia, dwóch dziecko chudnie

infekcja w okolicy narządów moczowo-płciowych – oznaka cukru obecnego w moczu

narastające osłabienie, zmęczenie, senność

zapach acetonu z ust

nietypowe infekcje

zapalenie gardła bez gorączki

sucha skóra i śluzówki

zapadnięte gałki oczne – objaw znacznego odwodnienia.

 

Źródła:

https://pacjent.gov.pl/jak-zyc-z-choroba/jak-zyc-z-cukrzyca

https://www.medonet.pl/narodowy-test-zdrowia-polakow/cukrzyca,cicha-epidemia--dziecko-z-cukrzyca-jest-juz-w-kazdej-szkole-w-polsce,artykul,41020310.html

https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/cukrzyca-u-dzieci-zadanie-dla-calej-rodziny

 

Tagi:

choroba ,  cukrzyca ,  życie ,  zdrowie , 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz