Partner: Logo KobietaXL.pl

Od trzech lat jestem w – jak mi się wydawało – udanym związku. Dwa lata spotykaliśmy się z moim partnerem, od roku mieszkamy razem. Jest nam bardzo dobrze. Kiedyś pracowaliśmy w tej samej firmie, tam się poznaliśmy. Mamy podobne zainteresowania, lubimy spędzać ze sobą czas. W domu nie ma problemów. Partner angażuje się we wszystkie prace, wspólnie sprzątamy, gotujemy, robimy zakupy. Nie ma żadnych podziałów na męskie czy damskie obowiązki. Nie kłócimy się o pieniądze, praktycznie wcale o nic się nie kłócimy. Jest nam na tyle dobrze, że niedawno mój partner zaproponował, żebyśmy się może pobrali. Chcielibyśmy też mieć dziecko.

Jedyna rzecz, która może niezbyt nam się udaje, to seks. Ja nie miałam wcześniej wielkich doświadczeń, ale nie ma żadnego wow. Partner raczej nie dba o moje potrzeby w łóżku, teraz myślę, że nawet ich nie dostrzega, a ja do niedawna nie wiedziałam, czym jest orgazm. Wydawało mi się jednak, że wszystko jest OK.

Kilka miesięcy temu moja firma organizowała ważną konferencję. Byłam odpowiedzialna za część dotyczącą pobytu gości itp., zostałam więc wydelegowana do hotelu, gdzie miało być spotkanie, dwa dni wcześniej. Tam poznałam mężczyznę, którego hotel wyznaczył do współpracy ze mną. Już podczas pierwszego spotkania, przywitania, poczułam niezwykły pociąg do niego. Coś, czego nigdy nie czułam w stosunku do żadnego faceta. Czysta chemia. Spędziliśmy cały dzień pracując, wieczorem zaproponował drinka. Spotkanie skończyło się w moim pokoju i ja pierwszy raz przeżyłam coś takiego w łóżku. Facet okazał się być niesamowitym kochankiem, ja nie miałam pojęcia, że tak może seks wyglądać. Byłam wreszcie spełniona, oczarowana, trudno to nawet opisać. I tak było każdej nocy do mojego wyjazdu, nie mogłam mu się oprzeć. Ale to związek bez przyszłości z wielu powodów i nie nastawiałam się na to, że będzie dalej trwał.

Po powrocie do domu z jednej strony było mi wstyd, że zdradziłam partnera, z drugiej zrozumiałam, że to co robimy ze sobą, to nie jest żaden seks. To szybkie zaspokojenie wyłącznie jego potrzeb. Kilka razy podjęłam ten temat w rozmowie, ale partner problemu nie widzi. Uważa, że jest dobrym kochankiem, nie rozumie, o co mi chodzi. Nigdy nie miałam wielkiej przyjemności z seksu z nim, teraz nie mam nawet ochoty na pójście do łóżka, pamiętając to, co poznałam. Jeśli to robię to dla niego, nie dla siebie.

 

Tymczasem partner chce, abym podjęła decyzję w sprawie ślubu. Ja go na swój sposób kocham, wiem, że jest dobry, odpowiedzialny, uczciwy, że na co dzień jest nam razem fajnie. Ale z drugiej strony wiem, że decydując się na bycie z nim, pozbawiam się ważnego aspektu życia. Bo seks też jest ważny, a obcy facet pokazał mi, jak seks może wyglądać.

Tęsknię często do tamtych przeżyć, do tamtego upojenia. I nie mam pojęcia, co robić? Zostać z mężczyzną, który zapewni mi stabilność czy odejść i szukać kogoś, kto będzie równie odpowiedzialny, ale będzie też wiedział, do czego może służyć łóżko? Jestem w prawdziwej rozterce. Bo czy kogoś takiego znajdę? Tamto było jednorazową przygodą. Wierzę, że zawsze coś jest po coś i to spotkanie miało mi coś uświadomić. Że to nie był zwykły przypadek. Nie oceniajcie mojego zachowania, wiem, że obiektywnie źle zrobiłam. Z drugiej strony jednak nigdy nie przekonałabym się o tym, jak seks może być cudowny.

Czy jest ktoś, kto mi coś mądrego poradzi? Nie wiem, jaką mam podjąć decyzję?

Czytelniczka

 

Jeśli chcecie wypowiedzieć się w tej kwestii, czekamy na wsze maile redakcja@kobietaxl.pl

Tagi:

seks ,  zdrada ,  życie , 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót