Beata zadzwoniła do mnie, bo chciała z kimś porozmawiać. Jest w rozterce i kompletnie nie wie,co powinna zrobić.

 

- Uwikłałam się w absurdalną historię, nie wiem, jak z tego wybrnąć, bo z jednej strony mi wstyd, a z drugiej jest mi dobrze – powiedziała na wstępie.

 

Beata ma przyjaciółkę, Marta jest dziesięć lat od niej starsza. Marta jest jak rodzina, pochodzi z tej samej miejscowości co ojciec Beaty. Kiedy przyjechała do stolicy na studia dość długo mieszkała nawet u nich w domu.

 

- Wtedy te dziesięć lat różnicy to było sporo, ale ja ją zawsze uwielbiałam. Mamie to było nawet na rękę. Marta chętnie zostawała ze mną i z moim młodszym bratem, pomagała w domu. Bardzo się z nią wtedy związałam – opowiadała Beata.

 

Potem Marta się wyprowadziła, wyszła za mąż, zbudowali piękny dom, do dziś tam mieszkają. Marta ma jednego syna, Marek się urodził, kiedy Beata miała piętnaście lat.

 

- Można rzec, że trochę go wychowywałam. Jeździłam do nich, pomagałam Marcie, zostawałam z Markiem. Znam go od pieluch i tym bardziej to wszystko mnie dołuje, czuję się niezręcznie. Tyle, że nie wiem, jak się mam wyplątać. Bo niestety, ale dobrze mi z nim, choć to związek bez przyszłości – mówiła Beata.

 

Marek Beatę lubił zawsze, jak już podrósł śmiał się, że jest najseksowniejszą ciotką. Mówił jej po imieniu, mieli super kontakt. Wyrósł na fajnego, inteligentnego chłopaka. No i jest bardzo przystojny. A Beata została singielką. Wyprowadziła się dawno temu od rodziców, kupiła w starej kamienicy kawalerkę, zamieniła ją w świetne mieszkanko. Żyła zawsze, tak jak chciała. Podróżowała, chodziła po górach, latała balonem, paralotnią.

 

- Z Martą jednak stale mam kontakt, wpadałam do nich bardzo często. Teraz wizyt unikam, bo nie wiem, jak spojrzeć jej w oczy. No i boję się, że jak zobaczy nas z Markiem, to się wszystkiego domyśli – opowiadała Beata.

 

Kilka tygodni temu Marta poleciała z mężem do Grecji. Marek miał wyjechać na kilka dni na żagle. Beata, jak zwykle zgodziła się popilnować domu i zająć się psem i kotami. Pogoda miała być ładna, jest tam spory ogród, Beata lubi tam poleżeć z książką. Przeniosła się do Marty. Marek miał wrócić w niedzielę wieczorem i mieli się zmienić. Niespodziewanie wrócił wcześniej, bo coś tam nie wypaliło na wyjeździe.

 

- On ma dziś lat dwadzieścia i to jest już facet. Chciałam się zabrać i jechać do siebie. Powiedział, żebym została, że zrobi nam dobrą kolację, posiedzimy, pogadamy. Kupił dobre wino, włączył muzykę, zrobił się nastrój. No a potem wylądowaliśmy w łóżku. Nie wiem, jak to się stało, ale było nam dobrze. I z tego łózka praktycznie nie wychodziliśmy aż do przyjazdu Marty – opowiadała Beata.

 

Marek mówił jej, że zawsze go fascynowała jako kobieta, że nie interesują go jego rówieśniczki. I choć jej to w jakimś sensie pochlebia, Beata czuje się w tym wszystkim fatalnie.

 

- Z jednej strony nikogo nie krzywdzę, z drugiej mam wyrzuty sumienia. Ale jest mi z Markiem dobrze. Teraz spotykamy się u mnie. Ja nie bardzo wiem, jak to wszystko opisać. Chłopak jest super, ja nie mam nikogo, z nim się fajnie gada, fajnie czas spędza. Ale ja myślę, że jakoś go krzywdzę, nie potrafię tego wyjaśnić. No i boję się, co zrobi Marta jak dowie się o wszystkim. Głupia sprawa – wzdychała Beata smutno.

 

Próbowała z Markiem się rozstać, wytłumaczyć mu, że ich związek nie ma sensu. On jej mówi, że i tak nikogo żadne z nich nie ma, nie zdradzają drugiej połówki, po co martwić się na zapas i wybiegać w przyszłość. Jest tylko tu i teraz, a ich tu i teraz jest cudowne, pełne czułości, zrozumienia i fantastycznego seksu. Co będzie dalej, to czas pokaże, nie ma sensu o tym myśleć. I Beata czasami ma wrażenie, że to Marek ma jednak rację. Czuje się z nim bardzo szczęśliwa. Włóczą się razem po mieście, uwielbiają nocne spacery nad Wisłą. Jednak ciągle z tyłu głowy, jak diabeł z kapelusza, wyskakują jej wyrzuty sumienia. I dlatego pyta, co ma zrobić? Co będzie, gdy o jej romansie dowie się jej najlepsza przyjaciółka?

 

Czterem matkom dorosłych synów zadałam pytanie, jak zareagowałyby w podobnej sytuacji. Odpowiedzi były praktycznie takie same, tylko jedna z nich chciałaby wiedzieć, kto ten romans zaczął. Ale wszystkie były zdania, że choć może nie byłyby szczęśliwe z tego powodu, zaakceptowałyby wybór syna, jeśli on jest zadowolony z tego związku. Oczywiście rozmawiałby z nim, aby uświadomić mu konsekwencje wynikające z różnicy wieku. Jedna z matek pogadałaby też z przyjaciółką. Ale żadna nie zakazywałaby spotkań, ani nie czuła się zgorszona romansem syna z przyjaciółką.

 

A jaka by była wasza reakcja? Piszcie redakcja@kobietaxl.pl

Tagi:

romans,  przyjaciółka,  życie, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót