Kiedy zmieniał jakiś czas temu pracę, uprzedzano go, że właścicielka firmy jest osobą specyficzną. Despotka skłonna do mobbingu, zarozumiała, pewna siebie i swojej pozycji.

 

- Bo kasa to niektórym robi wodę z mózgu. W dodatku to była starsza kobieta, zdecydowanie nieatrakcyjna. Samotna, bo mąż ją rzucił, podobno przez jej charakter. Nie chciał nawet tej kasy, którą ona zarobiła w swojej firmie – opowiada Krzysztof.

 

On miał nóż na gardle, żona właśnie urodziła drugie dziecko, spłacali dwa kredyty. W nowej pracy miał dostawać prawie dwie poprzednie pensje. I, choć jak mówi, właścicielka nie zrobiła na nim dobrego wrażenia, podjął szybką decyzję.

 

- Kazała do siebie mówić „pani prezes”, była bardzo wyniosła. Stwierdziłem, że zacisnę zęby i jakoś to przeżyję. Pracowałem bardzo ciężko, bo jej zależało na nowych kontraktach – wspomina Krzysztof.

 

Szczególnie, że zbliżały się targi w Niemczech, na które miał jechać, aby dopiąć nowe umowy. Zna perfekt niemiecki, angielski, wiadomo było, że najlepiej się dogada z kontrahentami. Nagle jednak okazało się, że „pani prezes” zdecydowała się również na wyjazd. Krzysztofowi nie było to na rękę, bo widział jak często się zachowuje. Łatwo zrażała do siebie rożnych ludzi. Nie miał jednak nic do powiedzenia. Właścicielka ustaliła, że pojadą jej samochodem, on będzie kierowcą.

 

- Ja sam miałem lecieć samolotem, byłoby szybciej, ale co miałem zrobić. Pojechaliśmy w tę podróż – opowiada Krzysztof.

 

Wspomina, że właścicielka w czasie drogi cały czas ćwierkała, była nawet trochę zalotna. Nie zwracał na to uwagi, nie interesowała go starsza od niego o blisko 20 lat kobieta. Pierwszą noc spędzili w motelu zaraz za granicą, każde poszło do swojego pokoju, rano ruszyli w dalszą drogę.

 

- Kiedy dojechaliśmy na miejsce, zatrzymaliśmy się przed eleganckim hotelem w małym miasteczku nieopodal targów. Az mnie zatkało z wrażenia. Nie sądziłem, że wszystko dopiero przede mną – mówi Krzysztof.

 

Weszli z walizkami do środka i ku jego zdziwieniu w recepcji dostali tylko jeden klucz. Uśmiechnięta pani prezes kazała mu zabrać walizki i poszli do pokoju. Okazało się, że to piękny apartament, ale z jedną sypialnią.

 

- Zapytałem, gdzie ja mam spać. Postawiła sprawę jasno. Mam jej świadczyć usługi seksualne, a jeszcze podniesie mi pensję. Myślałem, że zwymiotuję. Ja bym żony nie zdradził z najpiękniejszą modelką, a tu taki babsztyl proponuje mi seks! To był jakiś koszmar – opowiada Krzysztof.

 

Oczywiście odmówił. Pani prezes wpadła w szał. Zabrała mu telefon, bo był służbowy, służbową kartę kredytową, kazała oddać służbowego laptopa, choć miał w nim również rożne swoje pliki.

 

- Ale nie myślałem logicznie, rzuciłem jej to wszystko, zabrałem swoje rzeczy i wyszedłem z pokoju. Bez telefonu, praktycznie bez grosza przy duszy, bo wszystko miało być opłacone przez firmę, w obcym mieście – opowiada Krzysztof.

 

Poprosił w recepcji o możliwość zadzwonienia do Polski. Udało się skontaktować z żoną. Ta uruchomiła Facebooka, okazało się, że 60 kilometrów dalej mieszka jakiś człowiek z Polski, który zaoferował pomoc.

 

- Żona zadzwoniła do hotelu, ja czekałem na informację. Obcy facet po mnie przyjechał, dziś to mój najlepszy kumpel. Żona przelała mu pieniądze na konto, zaufaliśmy nieznajomemu, co było robić. Opowiedziałem mu całą historię, on mieszka w Niemczech od lat, wszystko natychmiast zorganizował – opowiada Krzysztof.

 

Noc spędził w mieszkaniu nieznajomego, rano został odwieziony na busa do Polski, dostał pieniądze na drogę, resztę, która została z zakupu biletu.

 

- I proszę nie sądzić, że to koniec całej opowieści. Chciałem odzyskać dostęp do laptopa, bo miałem tam ważne rzeczy. Ale babsztyl się zaparł. Rozpowiedziała w firmie, że mnie zwolniła dyscyplinarnie, bo pracowałem dla konkurencji! I tak nie dość, że zostałem bezrobotnym zrobiła ze mnie sprzedawczyka – mówi Krzysztof.

 

Bał się powiedzieć prawdy, bo kobieta ma rożne koneksje. Jednak dostęp do laptopa musiał uzyskać.

 

- Wtedy mój nowy znajomy w Niemczech wpadł na genialny pomysł. Zrobił sobie maila z nazwą tej mojej firmy i wysłał do tego hotelu w imieniu pani prezes. Poprosił o maile z rezerwacją i rachunek, że im potrzebne, bo gdzieś się zagubiły. Oczywiście dostał, bo kto by w hotelu się zastanawiał, czy adres mailowy jest prawdziwy. Rezerwacja obejmowała jeden pokój, miałem dowód, że babsko od początku planowało wykorzystać mnie seksualnie – mówi Krzysztof.

 

Wysłał kopie do pani prezes i zagroził, że wyjawi prawdę. Zażądał laptopa i wypłaty zaległej pensji oraz pokrycie kosztów przyjazdu do Polski.

 

 

- Kazałem też, aby dała mi świadectwo pracy, ale zgodne z prawdą. Na początku się stawiała, ale zmiękła. Miałem też przecież świadka, który odbierał mnie z hotelu. Była na tyle sprytna, że nie zrobiła mi żadnego przelewu. Żona pojechała do niej do domu, gosposia podała laptopa, dokumenty i pieniądze w kopercie. Laptopa po skopiowaniu moich plików i wyczyszczeniu oddałem, nie chcę mieć od tej baby niczego, co do mnie nie należało – mówi Krzysztof.

 

Od jakiegoś czasu pracuje gdzie indziej. Jest przedstawicielem na Polskę niemieckiej firmy, pracę załatwił mu przypadkowy wybawiciel. Krzysztof jest swoim własnym szefem, zatrudnia wyłącznie facetów.

 

- Nie chcę nawet sekretarki kobiety, nie chcę żadnych dwuznaczności w pracy. Cenię bardzo kobiety, kocham swoją żonę. Ale został mi ślad na psychice – mówi Krzysztof.

 

Magdalena Gorostiza

 

Imię i niektóre szczegóły zostały zmienione.

 

 

Tagi:

seks,  życie,  kobieta, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz