Reklama:

Ten wykład spadł mi jak z nieba. Ostatnio często myślałam o tym, na ile zupełnie nieświadomie szukamy sobie różnych zajęć, tylko po to by udowodnić sobie sens naszego istnienia?

Ile z podejmowanych aktywności wynika wyłącznie ze strachu przed byciem ze sobą? Nauczono nas, że człowiek liczy się wówczas, gdy ma od góry do dołu zapisany kalendarz. Zabieganie ma nadawać mu ważności. Ma świadczy o tym, że to, co robi jest potrzebne i  istotne...

Nie mam zapełnionego kalendarza, nie mam problemu z wolnym czasem. Mam też coraz mniej ochoty na kontakty czy spotkania, które mnie nużą. Kiedyś problemem dla mnie były długie loty, dziś ten czas w samolocie nazywam czasem teraźniejszym zawieszonym.

Kiedyś brałam ze sobą na plażę książki. Dziś wystarcza mi to, że tam jestem, a czytanie oderwałoby mnie od patrzenia w morze, albo leżenia z zamkniętymi oczami. Pokochałam nicnierobienie, choć daleko mi jeszcze do prefekcji, o której mówi Osho...

Połuchajcie.

Magdalena Gorostiza

 

Tagi:

Osho,  szczęście,  medytacja, 

Loading...
Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót
Kongres Gospodarczy Europy Centralnej i Wschodniej 29 - 31 maj
Wyszukiwarka
Najnowsze
Newsletter
zapisz
Reklama:
Loading...