Dlaczego końcówka roku to czas różnych postanowień?

Koniec roku dla wielu z nas stanowi okres pewnych podsumowań. Każdy koniec, traktujemy poniekąd jak nowy początek, więc staramy się ocenić to co udało nam się osiągnąć w pewnym okresie czasu. Dlatego często możemy usłyszeć, że ktoś zamierza się odchudzać od poniedziałku, kolejnego miesiąca, rzucić palenie od stycznia itp. Poniedziałek – to pierwszy dzień nowego tygodnia, kolejny miesiąc to znów swoisty początek. Nowy Rok jest również końcem i początkiem tyle, że większym niż nowy tydzień czy miesiąc. Dlatego też pokładamy w nim większe nadzieje.

Prawdziwy klucz tkwi w tym, że zmiany nie przychodzą nam łatwo, więc zamiast zacząć dziś wolimy poczekać do kolejnego tygodnia, miesiąca, roku. Odkładamy tym samym poniekąd nasze życie na potem. Jeszcze tylko zrobię coś i potem … będę robić co chcę, będę szczęśliwy/a. Jeśli chcesz coś zmienić, to twoje życie nie poczeka, nikt Ci tego czasu nie zwróci. Czasu spędzonego w toksycznym związku, z którym nic nie robisz, a być może po prostu boisz się być sama i wydaje Ci się, że lepiej jest tak jak jest. Boisz się zaryzykować, pójść z mężem/partnerem na terapię bo być może to coś „zmieni”. Odkładasz zdrowe odżywianie, dietę na kolejny termin, bo jeszcze tym razem zamówisz pizzę, będą święta, będzie spotkanie rodzinne, weekend, w którym chciałabyś się nagrodzić za przetrwanie kolejnego ciężkiego tygodnia. I tak dalej i tak w nieskończoność. Dzień za dniem, rok za rokiem, dokonując codziennych, prozaicznych wyborów - odkładasz swoje życie, szczęście na później. Kolejny czynnik tkwi w tym, że zmiany, które projektujemy nie są zbieżne z nami, z naszymi realnymi potrzebami tylko oczekiwaniami naszych bliskich, społeczeństwa, tego co uważamy, że powinniśmy robić, jak wyglądać, jak się czuć. Mama truje ci głowę, że powinnaś się ustatkować i się z kimś związać, twoi bliscy uważają, że ostatnio przybrało Ci się na wadze, przyjaciele uważają, że nie realizujesz się w bieżącej pracy i stać Cię na więcej… A co Ty sądzisz? Gdzie w tych wszystkich oczekiwaniach jesteś? Jakie są Twoje prawdziwe potrzeby? Bez rozpoznania tego gdzie, w jakim punkcie życia jesteśmy i dokąd chcielibyśmy zmierzać, trudno będzie zaprojektować skuteczne i realne zmiany w naszym życiu.

 

 

Co najczęściej chcielibyśmy zmienić, zrobić?

Najczęstsze postawienia wiążą się z pewnymi ogólnymi trendami społecznymi – zrzuceniem zbędnych kilogramów, przestrzeganiem diety, zwiększeniem aktywności fizycznej, zmianą niezdrowych nawyków, w tym nałogów takich jak palenie papierosów czy nadużywanie alkoholu. Często też dotyczą naszej sfery zawodowej, wiążą się ze zmianą pracy lub podjęciem dodatkowego lub innego zatrudnienia lub naszego funkcjonowania w relacjach interpersonalnych m.in. uwolnienia się z toksycznej relacji, poświęcania więcej czasu czy uwagi dzieciom.

Nic w tym dziwnego, postanowienia dotyczą bowiem najczęściej najważniejszych sfer naszego codziennego życia, sfer w których nas coś uwiera, z czego nie do końca jesteśmy zadowoleni, ale też to nasze „niezadowolenie” wynika nierzadko z faktu, że porównujemy swoje życie do tego jak żyją, wyglądają i co robią, inni ludzie. Szczególnie za wyznacznik tego jakie powinno być życie bierzemy to prezentują np. w mediach społecznościowych różni influencerzy, gwiazdy.

 

 

Dlaczego zapał trwa krótko?

Najczęściej realizacja tych postanowień noworocznych nie trwa długo, a nasz zapał gaśnie po ok. trzech tygodniach. Między innymi również dlatego w trzeci poniedziałek stycznia wypada tzw. „Blue Monday” czyli najbardziej depresyjny dzień w roku, jest to też dzień, w którym ze statystycznego punktu widzenia popełnianych jest najwięcej samobójstw. Oczywiście nie tylko ze względu na poczucie porażki, którego ludzie doświadczają w związku z tym, że nie udało im się zrealizować postanowień noworocznych. Przyczyn tu jest więcej – począwszy od pogody (ciemno, zimno), poprzez problemy finansowe (często ze względu na Boże Narodzenie wydajemy za dużo, w związku z czym zadłużamy się, a styczniowa wypłata nie wystarcza na pokrycie zaległości np. z kart kredytowych i przeżycie kolejnego miesiąca, w trzecim tygodniu zwykle zaczyna nam brakować pieniędzy, a do kolejnej wypłaty wciąż jest relatywnie dużo czasu), po rezygnację z realizacji postanowień czy brak motywacji właśnie. Okazuje się bowiem, że sformułowanie „Nowy Rok, Nowa Ja” po raz kolejny po prostu się nie sprawdza. Nie dzieje się tak jednak bez przyczyny. Dość często problem tkwi w tym, że nasze postanowienia są niewłaściwie sformułowane. W związku z czym ich de facto nie da się zrealizować, po drugie właśnie fakt, że kierujemy się „ogólnymi trendami” zamiast swoimi realnymi potrzebami przekłada się na poczucie porażki. Staramy się dążyć do czegoś na czym w głębi serca nam nie zależy, ale wydaje nam się, że to nas uszczęśliwi bo na facebooku, czy Instagramie widzimy jak uszczęśliwia innych ludzi.

Można się posłużyć tutaj dość powszechnym stwierdzeniem: „motywacja jest tym co pozwala ci zacząć, nawyk jest tym co pozwala Ci wytrwać”. Pytanie skąd się bierze motywacja do podjęcia działania? W przypadku zadań złożonych czy też długofalowych możemy się posłużyć poznawczą teorią motywacji, zgodnie z którą nasze działanie uwarunkowane jest dwoma czynnikami:

  1. Oceną szansy na osiągnięcie sukcesu, doprowadzenie działania do końca (np. podejmuje studia, kurs bo wierzę, że jestem w stanie je ukończyć);

  2. Oceną wartości podejmowanego działania (a więc tego czy jego realizacja jest dla nas rzeczywiście ważna);

Podam Ci prosty przykład jakiś czas temu uznałam, że chciałabym się nauczyć gotować, nie jestem sprawną kucharką, ale założyłam, że jestem w stanie to zrobić. Mam wystarczające kompetencje do tego, aby nauczyć się gotować. Zaczęłam więc próbować, testowałam różne przepisy, uzupełniłam braki w produktach, jak i podstawowym sprzęcie. Po pewnym czasie spędzając czas w kuchni nagle mnie olśniło – zadałam sobie pytanie czy mi to sprawia przyjemność? Odpowiedź była przecząca, wręcz zdałam sobie sprawę z tego, że wolałabym być gdziekolwiek indziej, robiąc cokolwiek innego, byleby nie w tym miejscu. Uświadomiłam sobie zatem, że mimo, iż w mojej ocenie nadal byłam w stanie nauczyć się gotować, osobista wartość tego celu była dla mnie niewystarczająca. Uznałam, że mi na tym nie zależy. W związku z tym przestałam rozwijać swoje umiejętności kulinarne. Przykład może wydawać się prozaiczny, czy dla wielu osób, które stoją u progu ważnych decyzji życiowych wręcz śmieszny, niedorzeczny, ale idealnie oddaje mechanizm naszego funkcjonowania. Jeśli rozważasz podjęcie jakiegoś działania muszą zostać spełnione dwa warunki: musisz wierzyć, że jesteś w stanie to zrobić i czuć, że osiągnięcie tego celu jest dla Ciebie ważne. Jeśli rozważasz czy podjąć np. jakieś studia czy pracę musisz odpowiedzieć na te pytania: Czy dasz sobie radę, jesteś w stanie? Czy jest dla Ciebie istotne, aby skończyć ten kierunek, kurs, podjąć tę pracę? Jeśli na choćby jedno z tych pytań odpowiemy przecząco lepiej zmienić cel na inny, odpuścić.

Po drugie wyznaczając cele nie powinniśmy się kierować tym co robią inni ludzie. Wydaje Ci się, że influencer X, którego obserwujesz jest szczęśliwy bo dużo podróżuje, co chwila wrzuca do sieci ciekawe zdjęcia z różnych zakątków świata. Zakładasz więc, że w Nowym Roku będziesz wiele podróżować, dzięki czemu i Ty będziesz szczęśliwy. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze nie wiesz jak wygląda czyjeś życie naprawdę, a więc ów influencer X może czuć się zupełnie nieszczęśliwy będąc na drugim końcu świata, ale poniekąd realizuje swoje zadania zawodowe „robiąc dobrą minę do złej gry” bo tak musi, zdjęcia są przerobione, podkręcając kolory, prostując uśmiech, sprawiając by prezentowany na nich „świat” był jeszcze piękniejszy, a dla tej osoby ta fikcja odgrywająca rolę „rzeczywistości” może być w gruncie rzeczy przygnębiająca. Bardzo powszechny przykład jesteś niezadowolona z własnego wyglądu, wagi, uważasz, że jak schudniesz X kilogramów to już będziesz szczęśliwa, nie lubisz własnego nosa, nóg, włosów. Więc jeśli skorygujesz nos, doczepisz sztuczne włosy, wyrzeźbisz nogi – będziesz szczęśliwa. Nie, niestety tak to nie działa. Wyjściem do pozytywnych zmian jest akceptacja tego co jest. Nasze problemy często mają swoje źródło głębiej w niskiej samoocenie, braku pewności siebie, nieadekwatnym poczuciu wartości. Więc nawet jeśli schudniesz, poddasz się zabiegom medycyny estetycznej, kosmetycznym, fryzjerskim może okazać, że twoje samopoczucie zmieni się na krótko. Będziesz szczęśliwy/a z pochwał innych jak świetnie wyglądasz, jak bardzo schudłaś/eś, ale po pewnym czasie prawdziwe źródło w postaci braku akceptacji siebie wyjdzie na wierzch i wówczas znajdziesz kolejny problem. Być może nos już nie będzie stanowił kłopotu, ale dojdziesz do wniosku, że twoje piersi są za małe lub za duże i to ich korekcja jest kluczem do Twojego szczęścia.

Prawdziwym celem jest akceptacja punktu, w którym znajdujemy się dzisiaj, zrozumienie, że po coś tutaj jesteśmy i jeśli naprawdę zechcemy mamy wszelkie możliwości i niezbędne kompetencje do tego, aby wprowadzić konstruktywne zmiany w naszym życiu.

 

 

Co zrobić, żeby faktycznie noworoczne postanowienia zrealizować?

Po pierwsze punktem wyjścia jest ocena tego co mamy, a po drugie zrozumienie tego czego naprawdę potrzebujemy i co chcemy osiągnąć. Proponuje dokonać oceny ostatniego roku w różnych sferach, najważniejszych sferach naszego życia np.: rodzina, praca, finanse, zdrowie, rozwój osobisty, znajomi i przyjaciele, duchowość, odpoczynek. Wypisz najważniejsze rzeczy, które w ciągu całego roku wydarzyły się w każdym z obszarów oraz spróbuj ocenić swoje zadowolenie, w każdej z wymienionych sfer, w skali od 1 do 10. Następnie zastanów się co musiałoby się wydarzyć czy zmienić, abyś w przyszłym roku mógł/a ocenić dany obszar wyżej. Czego Ci w danym roku zabrakło? Co możesz zmienić, aby w kolejnym roku było lepiej. Jeśli twoje bieżące oceny są dość niskie np. pomiędzy 1-3, nie zakładaj, że za trzy miesiące ocenisz je na 10. Owszem cenimy swój czas, ale zapominamy, że często pewne sprawy zajmują określoną ilość czasu, a zmiany nie tworzą się z dnia na dzień. Wprowadzenie zmian trwa krótko, ale aby owe zmiany stały się nawykiem wymaga to upływu czasu średnio od ok. trzech tygodni do około trzech miesięcy.

Jeśli tworzysz postanowienia noworoczne pamiętaj, że ich realizacja zależy od tego jak są sformułowane. Cel, który rozpisujesz powinien być: sprecyzowany, mierzalny, atrakcyjny, realistyczny i terminowy. Jest to akronim słowa SMART, dość powszechnej metody formułowania celów choćby w firmach czy korporacjach. Co to oznacza? Jeśli zakładasz, że chcesz w 2021 r. schudnąć – nie wystarczy postanowić „schudnę w 2021 r.”, ale dookreślić, sprecyzować ten cel. Np. Schudnę 6 kg w do 30 czerwca 2021 r. Taki cel jest bardziej precyzyjny, mierzalny i terminowy, a także atrakcyjny i realistyczny. Zakładamy bowiem, że chcesz gubić wagę zdrowo, co oznacza maksymalnie utratę ok. 0,5 kg tygodniowo. Jeśli założysz, że zgubisz 20 kg w trzy miesiące, cel nie wydaje się być realistyczny, będzie jednocześnie wiązał się z dużym kosztem dla naszego zdrowia, może skończyć się szybkim efektem jo-jo lub po prostu zauważysz, że nie schudłaś 10 kg w cztery tygodnie więc zrezygnujesz.

Mówi się, że marzenia są celami z terminem realizacji, ale poniekąd tak jest. Błąd popełniamy najczęściej tworząc cele, które są nierealistyczne lub nieterminowe. Mogę założyć, że w 2021 r. zagram w reprezentacji Polski u boku Roberta Lewandowskiego w piłkę nożną, ale biorąc pod uwagę, że jestem kobietą, mam tyle lat ile mam, a moje wiedza dotycząca piłki nożnej ogranicza się do rozróżnienia rzutu karnego od rzutu rożnego raczej się to nie uda. Jeśli chce coś osiągnąć, cel musi być określony w czasie – to też wyznacza jego mierzalność. Jeśli zakładam, że będę oszczędzać pieniądze, określam, że będą odkładać np. 200 zł miesięcznie przez okres sześciu miesięcy, ale najpierw oceniam swój budżet, zarobki, wydatki, myślę o tym gdzie i na czym mogę zaoszczędzić. Jeśli widzę, że nie mam możliwości zaoszczędzić 200 zł, planuję 50 zł/ 20 zł / 10 zł. Dzięki temu cel staje się realny, a ja zamiast poczucia porażki „znów się nie udało”, mam poczucie sukcesu. Cel musi być dostosowany do naszych możliwości. Jeśli zakładasz, że będziesz od 01 stycznia ćwiczył na siłowni pięć razy w tygodniu, a ostatnio na siłowni byłeś/aś 5 lat temu cel nie jest realistyczny. Załóż, że w styczniu będziesz chodzić na siłownię raz w tygodniu, w lutym dwa razy w tygodniu itd. aż osiągniesz pożądaną częstotliwość. Dzięki temu nasze cele, postanowienia stają się bardziej realne, mierzalne, terminowe, precyzyjne. I choć chodzenie na siłownie raz w tygodniu wydaje Ci się mniej atrakcyjne niż chodzenie na siłownię pięć razy w tygodniu od czegoś trzeba zacząć. Lepiej zacząć i wytrwać, niż spalić się w ciągu kilku tygodni i odpuścić całkowicie. W stawianiu celów też powinniśmy zachować umiar. Zmiany wprowadzać stopniowo, po kolei. Założenie, że 31.12 kładziesz się spać, przemęczona, zniechęcona, a 01.01 budzisz się pełna energii, zmotywowana do działania jest błędne, nierealistyczne i wciąż wynikające z braku akceptacji – dziś kładę się taka, a jutro chce się obudzić inna. Stawiając cele nie zapomnij siebie zapytać czy jestem w stanie to osiągnąć? Czy to jest dla mnie ważne? Często podejmujemy jakieś działania, a potem rezygnujemy właśnie z tego względu: cel nie jest możliwy do realizacji lub nie jest dla nas wystarczająco wartościowy, bo być może kierowaliśmy się w jego formułowaniu tym co robią inni, a nie sobą i swoimi potrzebami, trendami, presją społeczeństwa dotyczącą tego kim powinniśmy być, jak wyglądać i co robić, aby być szczęśliwymi. Zwolnij się z tego obowiązku, osoby, które tę presję tworzą same często są nieszczęśliwe, Twoi wymarzeni influencerzy mogą mieć depresję lub czuć się nieszczęśliwi, jednak ich rolą jest sprzedawanie, w przenośni i dosłownie innego wizerunku. Skup się na sobie i swoich celach, zamiast podążać za często nierealistycznymi celami, wyzwaniami, które prawdopodobnie wcale Ciebie nie uszczęśliwią.

Zmiany w naszym życiu, stanowią proces, nie odbywają się z dnia na dzień, warto uzbroić się w cierpliwość i wytrwałość, ale także wyrozumiałość i poddawać się przy pierwszej „porażce” nie odpuszczać. Z czasem coś co było nam obce, nasz organizm zacznie postrzegać jako obowiązek. Tego nam wszystkim z okazji Nowego Roku Życzę!

 

Rozmawiała Magdalena Gorostiza

Tagi:

postanowienie noworoczne,  noworoczne postanowienia,  Marta Rutkowska, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót