Ponieważ z masaży Ayu korzystamy prawie codziennie, próbuję z niej wyciągnąć więcej wiadomości na temat lokalnych zwyczajów. Niestety, większość tubylców włada angielskim w dość podstawowym zakresie, rozmowy o religii są więc już utrudnione.

 

Ale Ayu, oprócz tego, że składa dary Sziwie, święcie wierzy w reinkarnację. Owdowiała w wieku lat 23, sama wychowała dziś 17 letniego syna. Mąż miał zaledwie 26 lat gdy zmarł.

 

- I nie ułożyłaś sobie życia? - pytam tę zaledwie dziś 38- letnią kobietę.

 

Ayu kręci głową, nie, ze względu na męża, którego bardzo kochała i na ich dziecko. Za chwilę jednak cała się rozpromienia. Sięga po telefon i pokazuje zdjęcia – syn, mąż i mały chłopczyk

 

- To mój mąż znowu pojawił się na świecie – mówi. - I to w mojej rodzinie!

 

Wie to na pewno, bo podczas jednej z ceremonii kapłan wypowiedział w świątyni imię jej męża.

 

Kult Sziwy i Waruny

 

Hinduizm balijski (nazwa używana przez wyznawców: Agama Tirtha - bal. dosł: religia świętej wody, inne nazwy: Agama hindu dharma, Agama Hindu Bali) to odmiana hinduizmu, która zachowała się do tej pory na indonezyjskiej wyspie Bali. Wchłonęła wiele elementów buddyzmu oraz animistycznych kultów lokalnych. W porównaniu z hinduizmem indyjskim wykazuje pewne różnice: z jednej strony stosunkowo nikła percepcja pewnych idei (np. reinkarnacji), z drugiej - zachowanie pewnych elementów, które w Indiach uległy zanikowi np. kult Waruny, Dewa Baruna (boga wody).

 

Najwyższym bóstwem jest Sanghyang Widy Wasa, pojmowany w sposób panteistyczny, którego manifestacjami są bogowie i boginie hinduskie, z których największą popularnością cieszy się Sziwa, następnie Dewi Sri (bogini urodzaju), Dewa Baruna (bóg morza). Poza tym czczona jest cała rzesza bóstw miejscowych, duchów gór, rzek, drzew itd.

 

Na wyspie jest chyba więcej świątyń niż domów. Świątynie dzielą się na publiczne, gdzie może wejść każdy i prywatne, które służą konkretnej rodzinie.

 

Ceremonii jest tu bez liku, a rytm życia wyznaczają pełnie Księżyca. Dzień zaczyna się jednak od składania darów Sziwie i robią to dosłownie wszyscy i wszędzie.

 

http://www.kobietaxl.pl/podroze/n,40382,blondynki-na-bali-sniadanie-dla-sziwy.html

Dary w Ubud

 

Kobiety wyplatają małe koszyczki z liści palowych, do których wkłada się odrobinę ryżu, wodę, kwiaty. Obowiązkowo rozpala się kadzidełka. Czasmi są to inne naczynka.

 

- Śniadanie dla Sziwy – śmieje się Ayu. - Od tego zaczyna się nasz dzień.

 

Co ciekawe, po złożeniu darów, nikt już o nie nie dba. Koszyczki walają się po ulicach, nikt nie uważa, że jest to jakaś świętość.

 

bali

Nawet na plaży dary są obowiązkowe

 

Sziwa jest jedną z najbardziej złożonych istot boskich w hinduizmie i mitologii indyjskiej. Jego rozmaite przedstawienia zawierają w sobie bowiem wiele pozornych sprzeczności.

 

 Blondynki na Bali - śniadanie dla Sziwy

 

Najpopularniejszym przedstawieniem Sziwy jest Nataradźa – Sziwa jako mistrz i władca tańca. Prawie każdy element tej postaci Śiwy ma znaczenie symboliczne. Sziwa-Nataradźa tańczy z prawą nogą stojącą na zabitym demonie, co oznacza, że Bóg zwycięża niewiedzę. Trzymany w prawej ręce bęben symbolizuje akt tworzenia, jedność pierwiastka męskiego i żeńskiego. Ogień w lewej ręce oznacza, że gdy nastanie odpowiedni moment, świat zostanie przez Boga zniszczony. Pozostałe dwie dolne ręce stanowią symbol opieki, jaką Bóg otacza swych bhaktów, oraz możliwości dostąpienia mokszy. Cały taniec to alegoria nieustannego niszczenia i tworzenia się wszechświata, czego wyrazem jest otaczający Sziwę krąg płomieni, ogarniający uniwersum. Wszędzie budowane są kontrasty, np. twarz Sziwy jest skupiona, nieruchoma, podczas gdy całe ciało wyraża skrajną dynamikę, aktywność. Większość symboli w przedstawieniu ma także alternatywne, zwykle dualistyczne interpretacje, np. ogień w ręku może być rozumiany również jako życiodajny, a postać u podstawy mieć cechy androginiczne lub kobiece, co miałoby być próbą zatrzymania niszczącego tańca przez boginię Maję, bóstwo psychicznych iluzji.

 

W poszukiwaniu Baronga

 

Figury Baronga znajdziemy tu na każdym kroku, jest na koszulkach, pareach, jego wizerunek zdobi przedmioty codziennego użytku czy też biżuterię. Barong Dance to obowiązkowe widowisko podczas pobytu na Bali.

 

Blondynki na Bali - śniadanie dla Sziwy

 

Kim jednak ów tajemniczy Barong jest? Zapytywani o niego Balijczycy nie są mi w stanie (znowu ten angielski!) dokładnie wytłumaczyć. Wreszcie Eureka! – znajduję anglojęzyczną stronę z dokładnym opisem.

 

Blondynki na Bali - śniadanie dla Sziwy

 

To król duchowości, przywódca dobrych duchów! Wróg Rangdy, który na Bali uosabia zło.

 

Barong to magiczny obrońca balijskich miast i wiosek, władca lasu, który w swojej charakterystycznej masce walczy przeciwko niegodziwości, chroniąc ludzi przed złem. To dlatego figury Baronga możemy znaleźć praktycznie na każdym kroku. Barong Dance to walka dobra i zła, odwieczna walka, którą toczy człowiek. To taniec, który pokazuje, jak mitologia splata się z kulturą.

 

 Blondynki na Bali - śniadanie dla Sziwy

 

 

W poszukiwaniu ducha wyspy

 

Żeby jednak odkryć, dotknąć, trzeba pojeździć. Konie z rzędem temu, kto da radę prowadzić tu samochód, nie tylko ruch jest lewostronny, ale nie obowiązują chyba żadne przepisy. W gąszczu skuterów, innych aut, niewprawny kierowca miałby stłuczkę już w ciągu kilku pierwszych minut.

 

Blondynki na Bali - śniadanie dla Sziwy

 

Dlatego decydujemy się na samochód z kierowcą, poza tym miejscowy człowiek zawsze coś ciekawego opowie. Ngurah, który ma z nami jeździć okazuje się być fantastyczny. Jest przemiły i widać, że chciałby nam pokazać jak najwięcej.

 

 http://www.kobietaxl.pl/podroze/n,40382,blondynki-na-bali-sniadanie-dla-sziwy.html

Nasz kierowca i przewodnik

 

Ponieważ obie nie jadamy śniadań, koło południa jesteśmy głodne. Czas na lokalne specjały. W Ginyar – Mas zatrzymujemy się w pięknej restauracji z widokiem na tarasy ryżowe. Ceny z górnej półki, ale i tak jest dla Europejczyków tanio.

 

 

Blondynki na Bali - śniadanie dla Sziwy

http://www.kobietaxl.pl/podroze/n,40382,blondynki-na-bali-sniadanie-dla-sziwy.html

 

Zamawiamy miejscowy specjał – gotowaną w przyprawach kurę.

 

http://www.kobietaxl.pl/podroze/n,40382,blondynki-na-bali-sniadanie-dla-sziwy.html

 

 

Jak dla mnie niestety jest zbyt pikantna – od tej pory będę o to pytać w każdej restauracji.

 

 

http://www.kobietaxl.pl/podroze/n,40382,blondynki-na-bali-sniadanie-dla-sziwy.html

 

Kelner, który nas obsługuje ma na czole ziarenka ryżu. To też dla Sziwy, żeby dał pomyślność. Te ziarenka zobaczymy jeszcze wielokrotnie, teraz czas w dalszą drogę.

 

Kopi Luwak, czyli najdroższa kawa z kupy

 

Rzecz jasna chcemy jej spróbować i kiedy Ngurah widzi drogowskaz Kopi Luwak, zjeżdżamy na parking. Trafiamy na ogród botaniczny, a młody chłopak oprowadza nas pokazując rożne rodzaje kawy i przypraw.

Blondynki na Bali - śniadanie dla Sziwy

 

Jest nawet luwak, czyli łaszkun, niestety w klatce. Wiele publikacji mówi o tym, jak Balijczycy traktują te zwierzęta. Kawa jest bardzo droga, na wolności luwaki jedzą nie tylko ziarna. Te w niewoli są karmione wyłącznie kawą, po to by nieprzetrawionych ziaren było więcej.

 Blondynki na Bali - śniadanie dla Sziwy

 

Łaskun chętnie zjada owoce kawowca, ale nie trawi jego nasion, a jedynie miąższ. Po nadtrawieniu przez enzymy trawienne i lekkim sfermentowaniu przez bakterie produkujące kwas mlekowy ziarna przechodzą przez przewód pokarmowy i są wydalane. Zwierzę zjada tylko najlepsze owoce, a przez przejście przez przewód pokarmowy łaskuna ziarna kawy tracą gorzki smak i kawa z nich wytwarzana zyskuje nowy, łagodny aromat. Po oczyszczeniu kawę przetwarza się w typowy sposób. Ten gatunek zbierany jest przez ludność z wysp indonezyjskich (Sumatra, Jawa, Celebes), a w mniejszym stopniu z Filipin i Wietnamu.

 Blondynki na Bali - śniadanie dla Sziwy

Kupa luwaka

 

Wysoka cena skupu skłania mieszkańców tych terenów do łowienia łaskunów i karmienia ich owocami kawy dla łatwego uzyskania znacznych ilości tego gatunku kawy. Zwierzęta są trzymane w ciasnych klatkach, a ich śmiertelność jest bardzo wysoka. Dlatego produkcja tego gatunku kawy była wielokrotnie krytykowana jako nieetyczna.

 

Kopi luwak jest najdroższą kawą na świecie – kilogram kosztuje około tysiąca euro. Wynika to z faktu, że światowe "zbiory" tego gatunku kawy wynoszą zaledwie 300-400 kg rocznie. Głównymi konsumentami są Stany Zjednoczone i Japonia, chociaż staje się dostępna też w innych krajach, w tym także w Polsce.

 

Tu mała filiżanka kawy nie ma zatrważającej ceny, kosztuje 60 tysięcy rupii, czyli około 15 złotych. Czy to prawdziwy kopi luwak? Tego nie wiemy, ale postanawiamy wypić jeszcze raz taką kawę w autoryzowanej kafejce w Kucie. Ale i tak nie żałujemy wizyty. Okazało się, że kawiarnia została otwarta zaledwie kilka dni wcześniej, a my jesteśmy pierwszymi gośćmi. Mamy przynieść szczęście.

 

Magdalena Gorostiza

Tagi:

podróże,  bali,  kuta, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót