Reklama:
blocker

Nie nudzę się ani przez chwilę. Samotny wyjazd to czysta przyjemność - robię wyłącznie rzeczy, na które mam ochotę. Nie muszę na nikogo się oglądać, patrzeć, czy mu się podoba. Zaspokajam wyłącznie swoje pragnienia.

Wczoraj pojechałam do kościoła na mszę. W Polsce mi się to nie zdarza, ale rezydentka zachęciła mnie do zobaczenia, jak to tu wygląda. Pod hotelem wzięłam taksówkę - trzeba tylko z góry ustalić kurs. Fakt, że wszyscy mówią tu po angielsku, choć czasami trudno ich zrozumieć, jest luksusem. Taksówkarz zawiózł mnie do kościoła odległego o kilka kilometrów. Msza okazała się niesamowitym koncertem, a ksiądz w płomienny sposób przemawiał do wiernych. Czarnoskóry facet w średnim wieku, ubrany w spodnie i koszulę w paski.

Wszyscy byli elegancko ubrani, wiele osób w tradycyjnych strojach. Niestety, nie wolno było ani nagrywać, ani robić zdjęć. Mam jednak w głowie obraz kolorowego tłumu, spontanicznie reagującego na słowa kaznodziei i śpiewającego wraz ze stojącym na podium chórem. Było kolorowo, radośnie, świetna muzyka. Płomienne kazanie też było zgoła inne niż w Polsce. Prostymi słowami ksiądz ( aż trudno tak o nim pisać) bo wyglądał jak amerykański kaznodzieja z kościoła new age, mówił o życiu człowieka. O tym, że trzeba mieć w sobie ducha walki, ale też pamiętać o tym, że porażki również są częścią naszego życia. Co chwile tłum wołał: Yes man! w poparciu dla jego słów. Prosty przekaz do ludzi, których tu los nie oszczędza. Widziałam przecież ich domy, zarabiają dość marne pieniądze, o ile w ogóle mają pracę.


Po drodze zahaczyłam o miejscowy targ, ale nie ten dla turystów. Na targu obok hotelu nie ma takiej różnorodności. Pamiątki, trochę owoców. Tam, dosłownie wszystko. Egzotyczne przyprawy, owoce baobaba, ryby, mięso, którego żaden Europejczyk by nie kupił, oblepione muchami, na brudnych ladach. Za każdym razem pytałam, czy mogę robić zdjęcia, bo ludzie tu są na to wyczuleni. Nie chcą być traktowani jak obiekty, dziwo dla białych, którzy nie przychodzą tu na zakupy.
Ale Gambia jest bezpieczna dla turystów i nie ma obaw, że coś się stanie.

gambia

gambia


gambia


gambia




gambia


Jestem tak daleko i tak odbiegłam od rzeczywistości. Co za cudowne uczucie!

Zima, święta, które nadchodzą, polityka - to wszystko jest nierealne. U mnie świeci słońce, ocean jest ciepły, ludzie pogodni. Nie odnalazłam sensu życia, ale wiem, jakie życie nie ma sensu. Nawet jeśli późno do tego doszłam, to i tak jeszcze mam trochę czasu. Przede wszystkim przestaję inwestować w rzeczy, głównie drogie i markowe ciuchy, buty, torby, gadżety. Kupiłam iphone6 za grube pieniądze, choć stary jeszcze działał. Po co??? Mam z nim kłopot, żeby nie zgubić, żeby nie ukradli. Mój stary ipad ma już swoje lata, ale nadal działa, na nim piszę, czytam książki. Nie kupię nowego modelu, dopóki nie padnie. Dosyć zauroczenia przedmiotami, które sprawiają, że potem są troską. Kupiłam na miejscowym targu bluzkę za 6 euro. Mam też klapki z Senegalu kupione za podobną kwotę, którymi to klapkami zachwycają się wszystkie Murzynki. Bluzka jest cudowna i czuję się w niej bosko. Schnie na moim tarasie 15 minut, nie trzeba prasować. Jest piękna, czarna w fioletowe kwiaty. Czy miałabym lepszy nastrój mając na sobie koszulę Escady za 200 euro??? Wątpię. Po co więc było tracić kasę licząc, że zakupy dadzą ulgę, a markowe ciuchy poczucie wartości??? Ech, szczyt głupoty.
Te wszystkie przedmioty, które są oznakami luksusu, zegarki, biżuteria, markowe torby. To wszystko wydaje mi się teraz śmieszne, pozbawione jakiegokolwiek sensu.

 

gambia



Szczególnie gdy rozmawiam o życiu z moją nową siostrą – Sofią. To u niej kupiłam bluzkę, którą tak uwielbiam. Jako że co rano chodzę na targ po owoce, odwiedzam Sofię. Negocjuję też u chłopców obok zakup obrazu, który wpadł mi w oko.



gambia



Chłopcy podsuwają starą skrzynkę, siadam, zapalam papierosa. Gadamy z Sofią niespiesznie, o wszystkim i o niczym. O życiu w Afryce,o marzeniach, o potrzebie bliskości i przyjaźni. Potem wracam do hotelu, mam czas na rozmyślania.

 

Jest mi tak dobrze, jak chyba nigdy w życiu…

 
gambia

Magdalena Gorostiza

 

Bakau 13 grudnia 2016

 

 

Tagi:

gambia,  afryka,  podróż,  dziennik, 

Loading...
Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:


    Brak komentarzy
Powrót
Wyszukiwarka
Najnowsze
Newsletter
zapisz
Reklama:
Loading...