Kilka lat temu oglądałam dokument o porywanych przez Koreańczyków dzieciach japońskich. W Japonii były protesty matek, bo rząd niewiele w tej sprawie robił. Części dzieci po wielu latach udało się jednak wrócić do kraju. Nie zapomnę, jak jedno z nich, dorosły wówczas już mężczyzna, w pierwszych słowach przeprosił za ból, który sprawił innym swoim zniknięciem. Dla Europejczyka to niebywałe, żadnych pretensji, oskarżeń, radości, tylko te przeprosiny…

No tak, to trudne do zrozumienia z naszej perspektywy. Ale to jest japońskie „giri”, dług wdzięczności wobec rodziców, społeczeństwa, nauczycieli. Japończycy są wtopieni w społeczeństwo, ich osobowość jest współzależna i kontekstualna. Mogą przejawiać inne cechy charakteru czy osobowości w pracy, inaczej demonstrować siebie w domu. Z naszego punktu widzenia to pewna niespójność, ale tam jest to na porządku dziennym. W dodatku jasno jest ustanowiona hierarchia, inaczej określa się starszego brata a inaczej młodszego, bo ich role w rodzinie są inne. Starszym okazuje się dużo szacunku, ceni się ich za mądrość i doświadczenie, są autorytetem. Więc ten człowiek wyobraził sobie, co musieli czuć jego rodzice, kiedy został porwany. I stąd takie słowa. Japończycy stawiają wyżej potrzeby ogółu niż swoje, są wrażliwi na innych. Gdy ktoś pierwszy dostanie herbatę, przeprasza drugą osobę za to, że będzie ją pił przed nią. U nas, kto pierwszy, ten lepszy, jest nawet takie przysłowie.

 

Japonia w obiektywie Anety Mojduszka.

 

Jesteś psychologiem. Wiem, że podczas wyjazdów do Japonii interesowały cię właśnie również te różnice kulturowe.

Tak i to bardzo. W Japonii nie ma mody na psychoterapię tak jak u nas, a jeśli już ktoś się decyduje na „naikan”, taką metodę autorefleksji, musi odpowiedzieć na trzy kluczowe pytania. Co otrzymałem od innych, co dałem innym od siebie, jakie kłopoty sprawiłem innym, co zrobiłem źle, kogo uraziłem itp. Winy się szuka najpierw u siebie, nie pozrzuca odpowiedzialności na przykład na rodziców, toksycznych oczywiście, bo u nas jest teraz w naszej kulturze zachodu, mamy ku temu skłonność. Generalnie jest w Japończykach taka uważność na innych, aby nikogo nie urazić czy nie obrazić.

 

Japonia w obiektywie Anety Mojduszka.

 

Nikt nie powie wprost, że coś jest brzydkie, że niesmaczne. Będą kluczyć, ale nie powiedzą niczego niemiłego. To ludzie, którzy wzajemnie dbają o siebie, cudza własność jest dla nich święta. Ja podróżowałam sama po Japonii, wszędzie czułam się bezpiecznie. Wiele osób deklarowało chęć pomocy, kiedy widziały, że gdzieś się na przykład zgubiłam.

 

Ale to taki kraj pełen konwencji, zasad, które muszą być przestrzegane. Dla mnie jawi się jako nieco sztywny?

Trochę tak jest, to kultura presji, jednostka musi być podporządkowana ogółowi. Jest takie przysłowie, że jak gwóźdź wystaje, to trzeba go wbić. Nie należy odstawać, trzeba przestrzegać norm. Ci, którzy się wychylają, zostają poddani subtelnym sankcjom. Nie bezpośrednio, ale istnieje cały katalog takich pośrednich form nacisku na jednostkę, które są bardzo bywają dotkliwe. Nie ma przemocy, przymusu, jednak mają sposoby, by sprowadzić tych innych na ziemię.

Japonia w obiektywie Anety Mojduszka.

 

To kraj osób, które na ogół nie uzewnętrzniają swoich uczuć, unikają konfliktów, są bardzo powściągliwe, a entuzjazm i radość życia i spontaniczność ujawnia się najpełniej, gdy świętują kwitnienie wiśni (hanami).

 

Japonia w obiektywie Anety Mojduszka.

 

Ja pisałam pracę dyplomowa na temat hikkimori, to syndrom wycofania społecznego, który dotyka około 3 procent młodych, w przeważającej większości mężczyzn. Niewątpliwie kultura, w której żyją ma też na to wpływ. W Japonii wyrażanie uczuć nie jest promowane czy mile widziane, co nie jest przecież wcale takie dobre, choć oni się w takiej rzeczywistości wychowują. W Japonii jest Las Samobójców – Aokigahara miejsce owiane złą sławą, gdzie rocznie znajduje się około 100 ciał. Nie wszyscy wytrzymują taką presję.

 

Jest też śmierć z przepracowania – karoshi. Japończycy żyją swoją pracą, to jedna z najważniejszych dla nich rzeczy.

Tak karoshi to skutek uboczny ciężkiej pracy, udary, zawały itp. Dotyka ludzi wycieńczonych pracą. Japończycy żyją życiem firmy, są trybikiem w maszynie, chcą czuć się potrzebni. Dlatego rzadko biorą urlop i tylko na kilka dni w roku, bo wtedy okazało by się, że firma daje radę bez nich. Chcą jak najlepiej wykonać swoje zadania, nie wyjdą z pracy przed swoim szefem. Co ciekawe, robiono badania na temat ich wydajności, mogliby to samo zrobić w znacznie krótszym czasie, ale to przesiadywanie w pracy to też element ich kultury.

 

Japonia w obiektywie Anety Mojduszka.

 

A kobiety? Mieszkałaś jakiś czas z japońską rodziną, jak oceniasz rolę kobiet?

Jest dość tradycyjna, niewątpliwie kobiety są niżej w hierarchii od mężczyzn. Moja „pani matka” (oka-san), bo tak ją musiałam tytułować wchodząc do rodziny, spełniała tradycyjne role, robiła zakupy, sprzątała, przygotowywała posiłki) itp. „Pan ojciec” (oto-san) wychodził rano do pracy i wracał wieczorem. Ale w wolne soboty sprzątał w domu, pomagał. A ona wcale nie miała złego życia. Miała czas na przyjemności spotkania z koleżankami. I to ona decydowała o domowych finansach. Nie mniej jednak mnie samej trudno byłoby się odnaleźć w tak sztywnych ramach.

 

Japonia w obiektywie Anety Mojduszka.

 

Ale jesteś zafascynowana Japonią, bardzo ci się tam podoba?

Tak, bo to kultura skrojona do mojego temperamentu. Nie jestem wylewna emocjonalnie, jestem osobą o spokojnym, stonowanym sposobie bycia, raczej nieśmiałą. Tam się świetnie czułam z moimi cechami charakteru. Japończycy nie lubią głośnych, ekstrawertywnych ludzi. Bardzo bym chciała, gdybyśmy umieli na nasz grunt przenieść ich akceptację dla tego, co się dzieje, ten brak buntu wobec świata, który oni mają czerpią z filozofii zen. Żyją tu i teraz, z szacunkiem dla siebie, dla przyrody, współistnieją z innymi pokojowo, nie ma takich konfliktów jak u nas. Oczywiście są wady, o których wspominałam, ale nigdzie nie ma świata idealnego.

W Japonii pociąga mnie też estetyka, harmonia odczuwana na każdym kroku w zachowaniu Japończyków ale i w przestrzeni miast, ogrodów. Ogromna uprzejmość i wysoka kultura zachowania Japończyków

 Rozmawiała Magdalena Gorostiza

 

Aneta Mojduszka- psycholog, coach, kulturoznawca o specjalności Kultura Japonii. Instruktorka slow joggingu (japoński metoda biegania) przewodniczka shnirin-yoku (japońskich kąpieli leśnych. Miłośniczka górskich wędrówek i jazdy rowerem oraz fotografii przyrodniczej.

Tagi:

podróże,  Japonia,  Aneta Mojduszka, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz
Reklama: