Mówi o sobie, że była nieśmiała i przez to umknęło jej w życiu wiele rzeczy. Aż trudno w to uwierzyć, by tak atrakcyjna kobieta, z nogami do nieba, mogła być niepewna siebie. Ale Ewa tylko się śmieje i dodaje, że umocnił ją dopiero świat modelingu, a konkretnie prowadzona przez Bartka Wieczorka agencja Femmlette. Ale to było dopiero później...

 

Piękna pani z telewizji

 

Zawsze kochała artystów, pociągał ją ten świat. Ojciec pięknie śpiewa, mógłby być drugim Kiepurą, gdyby nie bał się, że jak pojedzie daleko na nauki, to zostawi go żona. Do Lublina ściągnęli całą rodziną aż spod zachodniej granicy. I tu nauki odbywała Ewa. Jako,że nie bardzo wiedziała, co ze sobą poczynić wysłała w tej sprawie list do Telewizji. TVP, bo wtedy nie było jeszcze żadnych polsatów ani tevałenów.

- Odpisała mi sama Krystyna Loska – śmieje się Ewa. - Serio. Dowiedziałam się, że mam łatwość nawiązywania kontaktów i powinnam zostać dziennikarka.

To już było coś, ale do Warszawy na studia nie chcieli jej puścić rodzice. Została więc w Lublinie.

Ewa z ukochaną mamą

 

- Traciłam różne okazje – wzdycha. - Miałam propozycje z Mody Polskiej, sam Piotr Prusiński namawiał mnie żebym została modelką. Ale ja chyba bałam się wielkiego świata.

Niemniej jednak kiedy Bartek Wieczorek otwierał słynną w Lublinie agencję modelek Femmlette, Ewa poszła na casting. Dostała się od ręki, czemu trudno się dziwić.

- Mieliśmy zajęcia z Tadziem Słowińskim, z Piotrem Wysockim, aktorstwo, pantomimę – wspomina. - Dobrze nam tam dawali w kość.

Tam wreszcie pozbyła się kompleksów i jest za to agencji wdzięczna. Były pokazy, organizowali Złoty Wieszak. Działo się!

- I zdementuj te plotki, że każda z nas była dziewczyną Bartka Wieczorka – prosi. - On zajmował się nami jak ojciec, a kochał to się może w sumie w dwóch modelkach.

 

Największy skarb

 

Dosyć szybko wyszła za mąż i na świecie pojawił się Alan. Nie ukrywa, że syn to jej największy skarb, Przystojny, świetnie śpiewa, teraz uczy się w Akademii Muzycznej w Łodzi.

- Kiedy miał 4 lata zostałam z nim sama – mówi – Musiałam za ojca i matkę wystarczać. Mój świat musiał się kompletnie zmienić. Alan często chorował, trzeba było się nim zajmować. Bogu dzięki, że zawsze wspierała mnie mama.

Alan, ukochany syn

 

Więc choć w końcu udało się zrobić studia dziennikarskie, choć miała rozległe kontakty w branży muzycznej – zakładala m.in. fanklub Lady Pank i zaprzyjaźniła się z zespołem, Ewa nie mogła oddać się w pełni karierze zawodowej.

Ewa z Januszem Panasewiczem Lady Pank

 

- Dziecko zmienia punkt widzenia – mówi. - Ale nie żałuję, jestem bardzo dumna z mojego syna. Świetny chłopak, utalentowany i ma też świetna dziewczynę! Ania jest cudowna, drugi skarb!

Nie oznacza to, że Ewa była bezczynna, współpracowała z mediami, publikowała poezje, występowała na scenie, recytowała, śpiewała. prowadziła agencję reklamową - lista jest tak długa, że zabrakłoby miejsca nawet w internecie.  Zawsze miała też rozległe znajomości w różnych kręgach. Nawet wśród wróżek i jasnowidzów!

- Był czas, że sama wróżyłam z kawy – wspomina. - Ale to było dość niebezpieczne zajęcie, kiedyś zobaczyłam koleżankę nad grobem. Okazało się, że planowała popełnić samobójstwo. Wiele razy sprawdzało się to, co widziałam w fusach.

Jednak życie samotnej matki też dawało w kość. Przyszedł moment, gdy poczuła się zagubiona. Ewa postanowiła więc przejść Odnowę w Duchu Świętym.

- Ktoś może się śmiać – mówi. - Ale mnie bardzo pomogło, poznałam fantastycznych ludzi, doznałam niesamowitych przeżyć. I dowiedziałam się, co mi jest pisane – miłość i posługa. I tak właśnie jest!

 

Jak ryba w wodzie

 

 Kiedy padła jej agencja, ogłosiła w internecie, że szuka pracy. Zadzwonił do niej Krzysztof Kutarski, dyrektor Teatru Muzycznego. Została specjalistką od marketingu i nie ukrywa, że czuje się w teatrze, jak przysłowiowa ryba w wodzie.

- Uwielbiam kontakty z aktorami, artystami, podziwiam ich za ciężka pracę, za talent i za to, że dają radość innym – wylicza. - Może sama powinnam była zostać aktorką? Grałam Eleonorę w Tangu Mrożka wystawianym przez teatr Enigmatic. Sztuka robiła furorę.

Ma też i inne pasje. Pisze od lat bloga, tworzy wiersze, pisała sama słowa do swoich piosenek, tworzy przepiękną biżuterię z sutaszu. Kobieta wszechstronnie utalentowana.

 

Dzieło Ewy

 

- Biżuterię robię jak mam czas. I nie traktuję bloga czy swojej poezji jakoś bardzo serio – mówi.- Robię to dla przyjemności. Relacjonuję różne spotkania towarzyskie, robię mini wywiady. Wystarcza mi, jeśli ktoś podziękuje, powie, że mu się podobało, że fajne. Dodaje mi to wtedy skrzydeł. Taka już jestem i kropka.

 

Serce ma ogromne

 

Bywa w różnych towarzystwach, nie unika imprez. Jest ogólnie lubiana, bo jest zawsze miła, pogodna, skromna. To co ją wyróżnia, to na pewno wielkie serce. Pierwsza śpieszy z pomocą, nieważne czy chodzi o chore dzieci, staruszki, psy czy bezdomne koty. Ewa jest bardzo wrażliwa na każdą krzywdę, a takich ludzi łatwo krzywdzą inni.

- Nie wszyscy odpłacają ci tym samym, wiem, że bywam wykorzystywana – mówi. - Ale trudno. Nie noszę w sobie urazy, ale lepiej by te osoby, które zawiodły moje zaufanie, zeszły z mojej drogi.

Bo nie ukrywa, że siedzi w niej też druga Ewa. Może rzadko widoczna na zewnątrz. Ale jeśli trzeba, zamienia się w tygrysa i umie walczyć o swoje. Kocica o wielkim sercu...

 

Magdalena Gorostiza

Zdjecia archiwum prywatne Ewy

Tagi:

kobietaxl,  Ewa Sobkowicz,  kobieta,  femmlette, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.
Sprawdź niesamowite filmy:


Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót