Wiadomo było, że Alfie cierpi na nieuleczalną chorobę mózgu i odłączenie go od aparatury prawi, że chłopiec umrze. Rodzice chcieli dalej jednak stosować uporczywą terapię, czemu sprzeciwił się szpital, a w konsekwencji również sąd. Ten ostatni nie zgodził się również na przewiezienie Alfiego do Rzymu, argumentując to ogromem cierpienia dla chłopca (z powodu ataków padaczki i skurczów) podczas transportu oraz tym, że w Rzymie nie zaproponowano żadnego leczenia, a dalsze podtrzymywanie funkcji życiowych, co zdaniem lekarzy też przysparzało Alfiemu cierpień.

 

Sprawa Alfiego ma kilka aspektów i zdecydowanie związana jet z poziomem współczesnej medycyny. Lat temu kilkadziesiąt chłopiec by zmarł już dużo wcześniej. Dziś powstaje dylemat – podtrzymywać funkcje życiowe, gdy faktycznie życia już nie ma (decyduje o tym stan mózgu) czy też pozwolić odejść i nie przysparzać choremu cierpień.

 

Rzeczą zupełnie naturalną jest postawa rodziców, którzy za wszelką cenę chcą mieć przy obie dziecko. Mają prawo tracić rozsądek, nie umieć w rozpaczy podjąć racjonalnych decyzji. Ale czy właśnie w takiej chwili ktoś nie powinien ich zastąpić?

 

Tu zaczyna się kolejna decyzja o tym, do kogo należy dziecko. Zwolennicy bezwzględnej władzy rodzicielskiej są zdania, że to rodzice powinni mieć głos ostateczny, bo oni „wiedzą co dla dziecka jet najlepsze”. Nie lekarze, nie sąd, ale rodzice właśnie.

 

Czy jednak na pewno rodzice zawsze mają taką wiedzę? Czy rzeczywiście (nawet jeśli tak im się wydaje) zawsze działają w interesie dziecka? Zadam wam kilka prostych pytań;

 

 

1. Rodzice są wegetarianami, weganami, czy też na innej diecie. Od urodzenia nie podają dziecku do jedzenia wielu produktów, bo tak jest ich zdaniem zdrowiej, nawet wbrew opinii dietetyków. Mają takie prawo czy nie?

2. Rodzice uważają, że szkoła jest niebezpieczna. Organizują dziecku naukę w domu, odcinając je od rówieśników. Mają takie prawo czy nie?

3. Świadkowie Jehowy nie uznają transfuzji, a osoba po transfuzji jest wykluczana z ich społeczności. Mają prawo odmawiać transfuzji swoim dzieciom, nawet wtedy, gdy to zagraża życiu dzieci?

4. Rodzice uważają, że leczenie medycyną niekonwencjonalną daje lepsze efekty, niż leczenie w szpitalu. Mają prawo leczyć dziecko wedle swoich przekonań?

 

Sądzę, że większość z was odpowie, że rodzicom takim należałoby przynajmniej ograniczyć władzę rodzicielską. Dlaczego więc w przypadku takim jak Alfiego, nie miałoby być interwencji lekarzy czy sądów?

Jest jeszcze jednak kwestia, nie mniej istotna. Z reguły za władzą absolutną rodziców opowiadały ie osoby o prawicowych przekonaniach, wielu z nich to prolajfowcy. Był za tym również Kościół Katolicki.

Widzę w tym jakąś schizofrenię myślową, ocierającą się o hipokryzję. Bo oto zygota jet dobrem wspólnym, kobieta czy oboje rodziców nie ma prawa decydować o przerwaniu ciąży, nawet w przypadku nieodwracalnych uszkodzeń płodu, zaś każda decyzja rodziców w stosunku do urodzonego już dziecka byłaby akceptowalna… Bo przecież gdyby to rodzice Alfiego zadecydowali o odłączeniu aparatury też nikt nie miałby im tego za złe.

 

Dlatego o Alfiem trzeba rozmawiać, bo przypadek tego małego chłopczyka stał się ikoną naszych wyborów moralnych, przed którymi (czego nikomu nie życzę) wielu jednak stanie, zważywszy na poziom medycyny.

 

Magdalena Gorostiza

Tagi:

babskim okiem,  Alfie,  dziecko,  smierć, 



Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót