Reklama:
blocker
Podobne artykuły:

Cóż, ze spotkania z wizażystką można mieć fajną fotkę. Przed i po. Wrzucić na fejsa, poczuć się jak gwiazda. Profesjonalny makijaż robi cuda – wiem, 8 lat spędziłam w telewizji. Koleżanki charakteryzatorki robiły ze mnie piękność. Ładnie to wyglądało, szkoda, że to tylko maska…

Nie twierdzę, że sztuka makijażu jest kobietom zbędna, nie twierdzę, że nie warto umieć się pomalować, ba uważam, że to sprawa przydatna. Tyle tylko, że nawet najlepiej wykonany makijaż i profesjonalne zdjęcie życia naszego nie zmieni. Pudrowanie trupa, jak mawia znajomy psychoterapeuta.

 

Prawdziwe nasze piękno ukryte jest w środku. Trudno jednak się samej do niego dokopać. Obrastamy w kompleksy, traumy z całego życia. Idziemy na niedobre kompromisy, które próbujemy zagłuszać. Zakupami, jedzeniem, nałogowym oglądaniem telewizji. Udajemy, że nie jest źle, pocieszamy się, że inni mają gorzej. Że może jestem gruba, zdradzana, opuszczona, ale… I jakoś to życie leci do przodu.

A można zupełnie inaczej. Świadomiej, odważniej, ze smakiem. Uznać swoje słabości, poznać mocne strony. Delektować się życiem, mieć nowe doznania.

Można, ale trzeba włożyć w to sporo pracy. Konfrontacja ze sobą bywa bardzo trudna. Bo jeśli ma coś przynieść, to musi być szczera. Nie zawsze chcemy wiedzieć, jakie naprawdę jesteśmy. Bo przecież może strasznie zaboleć, a wiele z nas nie chce już bólu.

Dlatego łatwiej pójść na spotkanie z wizażystką. Nałożyć na twarz kolejną maskę. Wieczorem jednak przyjdzie się umyć. I kogo wtedy zobaczysz w lustrze?

Magdalena Gorostiza

Tagi:

babskim okiem,  samoakceptacja,  samoocena, 

Loading...
Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:


    Brak komentarzy
Powrót
Wyszukiwarka
Najnowsze
Newsletter
zapisz
Reklama:
Loading...