Partner: Logo KobietaXL.pl

- Mówił, że kupi mi bilet, zaprasza do siebie, że wszystko opłaci – opowiada Judyta. - Że jest po rozwodzie z żoną, że chce tylko mnie. Z jednej strony szalałam ze szczęścia, z drugiej byłam zrozpaczona.

 

Biła się z myślami, nie wiedziała, co robić. Przecież i ona do dziś tylko Michała kocha. Ale przecież miała wtedy męża, miała swoje życie, różne zobowiązania. Z drugiej strony, może jednak trzeba było pozwolić sobie wtedy na szaleństwo?

- Mąż był już wówczas po pierwszym zawale. Czuł się całkiem dobrze, ale ja się bałam, że może zabije go ta moja decyzja? - mówi Judyta. - Nie byłam z nim zbyt szczęśliwa. Zmienił się bardzo po chorobie. Wcześniej też nie żyłam z nim pełnią życia.

Nie było przecież dnia, żeby o Michale nie myślała. O tym, co robi, jak żyje, czy czasami za nią tęskni? Poznali się, kiedy zaczynała studia, był kilka lat od niej starszy. Prawdziwy geniusz. Wysłał swoją pracę magisterską na jakiś konkurs. Zaproponowano mu dwuletnie stypendium w USA.

- Mówił, że do mnie wróci, żebym czekała, że nie może przepuścić takiej szansy. Rozumiałam go z jednej strony, ale to nie był czas internetu, kamerek, szybkiego kontaktu. Trzeba było czekać na długo idące listy – mówi Judyta. - Strasznie tęskniłam, strasznie. On pisał, że też tęskni, ale ten pobyt w USA był dla niego szansą. Właściwie nawet dla nas, bo Michała czekała kariera na amerykańskiej uczelni.

Bo potem kiedy Michał miał do Polski wracać, przyszedł list, że dostał na uczelni kontrakt. Błagał Judytę, żeby przyjechała. Ale Judyta nie była przekonana do emigracji. Nie wiedziała, co ma robić. Niedługo przed swoim dyplomem poznała Marka.

- Był dobry, opiekuńczy i był na miejscu – opowiada Judyta. - Zakochał się we mnie, ja go polubiłam. Wtedy mówiło się, że jak dziewczyna nie znajdzie męża przed dyplomem, to zostanie starą panną. Dość szybko zdecydowaliśmy się na małżeństwo.

Było huczne wesele, na świat przyszły ich dzieci. Judyta starała się żyć dniem codziennym. Ale to Michał był stale w jej sercu, nie mogła o nim zapomnieć. Czasami płakała, gdy nikt nie widział. Udawała, że wszystko jest jednak dobrze.

- W jakiś sposób męża oszukałam, miałam tego pełną świadomość – mówi Judyta. - Nigdy nie zapomniałam o swojej wielkiej, życiowej miłości. Byłam jednak dobrą żoną, wierną, troskliwą. Marek nie był złym mężem. Ale w żaden sposób nie mógł Michałowi dorównać.

Michał na wieść o jej ślubie postanowił na stałe już zostać za oceanem. Judyta wiedziała, że się ożenił, ale zerwali ze sobą kontakty.

- I nagle po wielu latach zadzwonił. Wbiło mnie w ziemię, kiedy go usłyszałam. Jeszcze bardziej, gdy powiedział, że dalej mnie kocha – mówi Judyta smutno.

A była wtedy jeszcze całkiem młoda, a dzieci już były dorosłe. Mogła rzucić wszystko, wyjechać choćby na próbę, nakłamać, że jedzie do dawnej przyjaciółki. Nie umiała, nie wiedziała, co robić. Powiedziała Michałowi, że męża nie opuści.

- Choć życie z nim było jeszcze trudniejsze. Po chorobie zrobił się taki strachliwy, przewrażliwiony, ciągle szukał jakiś nowych objawów – opowiada Judyta. - Zapadł się w sobie, stał się ponury. Nie było mi z nim lekko.

Michał dzwonił kilka razy. Prosił, namawiał. Żeby choć spróbowali, że jeszcze przecież maja sporo życia przed sobą. Boże, jak ona o tym życiu z nim marzyła, jak śniła o tym po nocach! Ale nie umiała podjąć decyzji. Została w Polsce.

- I żyłam tym swoim szarym życiem u boku niekochanego przeze mnie mężczyzny. Ale cóż, przysięgałam, zostałam z nim, choć moje serce było gdzie indziej – wzdycha Judyta ciężko.

A potem Marek znowu zachorował. Szpitale, lekarze, rehabilitacja. Kolejnego zawału nie przeżył. Judyta w wieku 62 lat została wdową. Ale na nowe życie jest już za późno.

- Michał związał się z jakąś dużo młodszą kobietą, mają małe dziecko – mówi Judyta. - Ja dziś jestem starszą panią, moje życie jest już za mną.

Ale nie może przestać myśleć o swojej wielkiej, niespełnionej miłości. Dostała przecież drugą szansę. Może trzeba było ją wykorzystać?

- Zdałam egzamin jako żona, byłam z mężem do końca. Ale czy słusznie zrobiłam, wybierając taką drogę? - pyta retorycznie Judyta. - Sama nie wiem, bo nie ma chyba dnia, żebym nie żałowała. Czy mogłabym być jednak szczęśliwa, porzucając chorego męża?

 

Magdalena Gorostiza

 

Imiona i niektóre szczegóły zostały zmienione.

 

Tagi:

miłość ,  związek ,  małżeństwo ,  życie , 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót