Reklama:
Podobne artykuły:

Całą sprawę opisuje dzisiejsza lubelska Gazeta Wyborcza, a i KobietaXL swego czasu o tym pisała. Profesor C. nie stawiał się na przesłuchania, a jego adwokat powiedział, że lekarz jest chory... na głowę. Na ten argument nie dali się jednak nabrać koledzy psychiatrzy i uznali, że C. wiedział, co robi.

Przykry jest już sam fakt, że profesor szacownej uczelni w biały dzień wsiada po kielichu do samochodu. Jeszcze bardziej przykry, że nikt na uczelni nie pofatygował się sprawdzić, czy w tym dniu profesor po pijanemu przypadkiem nie leczył pacjentów. Ale postawa samego lekarza, który chce uciec przed odpowiedzialnością, świadczy o tym, jakie mamy elity i w jaki sposób myślą.

Cóż, każdy z nas popełnia błędy, za które trzeba brać odpowiedzialność. Jak to się mówi – trzeba wziąć je na klatę i choć to nie jest miłe, jakoś z sytuacji wybrnąć. Wiadomo, że szuka się najlepszego wyjścia dla siebie, czasami coś próbuje kombinować. Są jednak granice i są sprawy bezsporne.

W przypadku profesora C. wątpliwości, co do czynu nie ma. Należałoby więc przeprosić uczelnię, przeprosić pacjentów i nawet dobrowolnie poddać się karze. Struganie wariata nie przystoi ludziom na wysokich stanowiskach. Niestety, w Polsce zaczyna być normą.

 

Magdalena Gorostiza

 

Tagi:

Profesor Krzysztof C,  pijany profesor,  Uniwersytet Medyczny w Lublinie,  lekarz,  lekarze przed sądem, 

Loading...
Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót
Kongres Gospodarczy Europy Centralnej i Wschodniej 29 - 31 maj
Wyszukiwarka
Najnowsze
Newsletter
zapisz
Reklama:
Loading...