Nie wiem skąd takie przekonanie u wielu osób, że pisać może każdy. Że nie trzeba ku temu nijakiego talentu i budowanie w miarę gramatycznych zdań spowoduje stworzenie dobrej powieści. Wiem jednak, że ilość takowych autorów rośnie, bo widzę to w mojej internetowej ofercie. W wiekszości przypadków już z opisu książki wnioskuję, że nic warta będzie. Czasami opis myli i ściągam jednak książkę. Po trzech stronach, zażenowana jej poziomem, zamykam. Mdłe zdania, banalna akcja, często jakiś bełkot. Kto to w ogóle czyta? I dlaczego ktoś wydaje?

Jakieś żenujące opowieści autobiograficzne, ze szczegółami dotyczącymi robienia remontu, układania włosów czy opisów innych prozaicznych czynności. Kogo to ma interesować i czemu służyć? Chce się wołać: litości!

Być może jestem jako były pracownik Zakładu Teorii Literatury skażona pisarstwem genialnym. Książkami, w których każde słowo ma sens, każdy opis czemuś służy, a każdy bohater, nawet drugoplanowy jest z krwi i kości i w powieści istotny. Być może moje literackie gusta odbiegają nieco od przeciętnej. Ale to co jest w tej chwili na rynku w większości przypadków nazwać trudno literaturą.

A łaknę dobrej książki, jak przysłowiowa kania dżdżu. Niestety, coraz mniej takich, które pochłoną be reszty. Trzeba wracać do klasyki. Ostatecznie można i sto razy przeczytać "Czarodziejska górę"...

Magdalena Gorostiza

Tagi:

babskim okiem,  książki,  książka, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Podobne artykuły:

Powrót