Podobne artykuły:

Marek Stankiewicz rzecznik prasowy Lubelskiej Izby Lekarskiej i redaktor naczelny miesięcznika Medicus wysłał mi mailem najnowszy numer swojej gazety. Z przyjemnością przeczytałam artykuł dra Marka Derkacza o Grzechach zaniechania. Bez ogródek rozprawia się w nim ze swoimi kolegami, którzy albo z braku chęci albo braku wiedzy niespecjalnie zajmują się chorymi.

 

Może więc jest jakieś światełko w tunelu? Może choć powoli, idzie nowe? Z opowieści snutych wśród znajomych na temat naszych wizyt, diagnoz, nawet za które płacimy ciężkie pieniądze nie wyłania się bowiem najładniejszy obraz lekarskiego światka. Przypadek małego Maciusia z Kutna, wszak też nieodosobniony ,napawa wręcz lękiem, że człowiek mógłby znaleźć się w podobnej sytuacji. A wystarczyło tylko wysłać chłopca na rentgen...Dosyć już mamy wszyscy niekompetentnych lekarzy, pukania do róznych gabinetów, bo dostajemy kilka różnych diagnoz i żadna nie trzyma się kupy. Moje osobiste doświadczenia też nie są niestety w tym względzie najlepsze. Kiedy mój mąż leżał w szpitalu, stawiano mu kilka diagnoz... dziennie. Żeby było śmieszniej, ja zdiagnozowałam go od ręki, buszując po internecie. Nie po Wikipedii, czytając medyczne artykuly z róznych części świata.

Życzyłabym więc sobie i nam wszystkim więcej takich lekarzy jak dr Derkacz. Choć co prawda próbuje szukać usprawiedliwienia w zbyt dużym nawale roboty papierkowej, ale jednak na części swoich kolegów nie zostawia suchej nitki. Dzięki uprzejmości Marka Stankiewicza możecie i u nas ten artykuł przeczytać. A zapewniam, że warto – Grzech zaniechania, autor dr Marek Derkacz.

 

Magdalena Gorostiza

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.
Powrót