Podobne artykuły:

Na siatkówczaka choruje w Polsce rocznie około 20 - 30 dzieci. Leczone są głównie w CZD, gdzie podaje się chemie ogólną, która niewiele daje, osłabia dziecko a finał jest taki, że usuwa się gałkę oczna. Potem następną, bo siatkówczak z reguły daje przerzuty...

Te dzieci leczone są jak za króla Ćwieczka, bo zagranica podaje się chemię przez tętnicę udową bezpośrednio do oka, a lek nazywa się melphalen. Leczenie waha się granicach od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych. Dla rodziców – kwota niebotyczna. Dla budżetu państwa, przysłowiowe grosze.

 

Danuta Gołębiowska, która walczyła o swojego wnuka i też w USA go leczyła, prosiła Ewę Kopacz, wówczas minister zdrowia o pomoc dla tych dzieci – Jak babcia Adasia z siatkówczakiem walczyła. Nie dostała nigdy odpowiedzi. Do dziś dzielna babcia walczy z NFZ o pokrycie kosztów leczenia wnuka.

 

Rodzice Jasia Karwowskiego wystosowali apel, by pomóc innemu choremu na siatkówczaka maluchowi. To Olek Dolata, któremu również grozi amputacja oczka.

 

Maluch ma wyjechać na leczenie do Essen. Rodzice podają na Facebooku dokładny wykaz kosztów:

 

Kochane dobre duszki,
Oto kosztorysy mojego leczenia zaplanowanego w Essen.
Na chwilę obecną kosztorys obejmuje
- badanie MR 1387,49EUR
- pierwsza dawkę Melphalan wraz z zakwaterowaniem w placówce - 2024.04EUR.

Po tym badaniu oraz po tej dawce MELPHALANU czeka mnie kolejna wycieczka do Essen, w celu sprawdzenia rezultatu...
Pani doktor na wstępie powiedziała, że najprawdopodobniej potrzebne będą 3 dawki...

Czas nagli, ponieważ im szybciej wpłacimy pieniążki tym szybciej dostanę termin...
Proszę was o pomoc... Nie damy rady uzbierać sami tak szybko tej kwoty:(
Za tydzień powinniśmy już wpłacić 3411,53EUR, co przy obecnym kursie waluty daje nam kwotę około 14500,00 tysiąca złotych!:(

 

Tak! Żeby pomóc chłopcu, wystarczy na początek zebrać 14, 5 tysiąca złotych. Czy rzeczywiście naszego kraju na to nie stać? Kraju, w którym ministrowie na nasz koszt płacą w knajpie po kilka tysięcy złotych za kolację, a posłowie wydaja na benzynę kilkanaście tysięcy rocznie? Czy rzeczywiście nie można wprowadzić procedur leczenia tych dzieci zagranicą, skoro nie umiemy ich sami leczyć? I najważniejsze. Czy naprawdę musimy zmuszać rodziców, których i tak dotknęła tragedia, do wyciągania ręki? Wstyd mi, za mój kraj. Wstyd mi za rządzących.

Magdalena Gorostiza

 Pomoc dla Olka

 

 

 

 

 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.
Powrót