Reklama:

Napisał pan skargę do prezydenta Bronisława Komorowskiego, teraz kolejną do prezydenta Andrzeja Dudy. Trzeba w Polsce pisać do prezydentów, żeby znaleźć winnych zaniedbań w szpitalach?

 

Jak pokazuje nasza historia, nie ma innego wyjścia. Walczymy od lat o sprawiedliwość i nic z tego nie wynika, chociaż nawet opinie biegłych jasno wskazują na błędy w postępowaniu lekarzy. Najbardziej bulwersujące jest to, że sprawa jest ewidentna – żonie przez 9 miesięcy pobytu w różnych placówkach nie zrobiono RTG kręgosłupa, a więc nie zdiagnozowano miejsca, od którego wzięło się całe nieszczęście. I nikogo to nie wzrusza, ani nie obchodzi.

 

Całą historię leczenia żony Małgorzaty publikujemy oddzielnie. Mnie bulwersuje fakt, że gdyby nie wezwał pan karetki do szpitala, pana żona najprawdopodobniej by już nie żyła. A przecież teoretycznie była pod fachowa opieką...

 

My też tak myśleliśmy i powiem więcej, ufaliśmy lekarzom. Jak się okazało to był nasz największy błąd. Kiedy żona po zabiegu zaczęła się źle czuć, lekarze to bagatelizowali. W dodatku był weekend, kiedy los chorego nawet w szpitalu, jak się okazuje, jest zagrożony. Doszło do sepsy i zapalenia opon mózgowych.

 

W jakim stanie żona trafiła do szpitala we wrześniu 2009 roku?

 

Miała problemy z kręgosłupem, jak wiele osób. W jakim była stanie? Chodziła, przeszła na wcześniejszą emeryturę, była szczęśliwa, że zajmuje się wnukami. Proszę opublikować zdjęcia z naszych wakacji w sierpniu na Helu. Zadowolona z życia, radosna kobieta. Zaproponowano jej zabieg IDET, który miał pomóc wyeliminować dolegliwości i zgodziła się, bo to miał być bezpieczny zabieg.

Na Helu z wnukiem sierpień 2009

 

Na czym polega taki zabieg?

 

Polega na znieczuleniu miejscowym oraz wprowadzeniu specjalnej igły w krążek międzykręgowy. W igłę tę wprowadza się spiralę oraz podłącza się do specjalnego urządzenia i ją nagrzewa do pewnej temperatury w wyniku czego krążek ulega obkurczeniu. Tylko z późniejszych opinii okazało się, że schorzenie żony w ogóle nie kwalifikowało się do takiego działania. No i okazało się, że w szpitalu były fatalne warunki sanitarne, co potwierdziły kontrole Sanepidu. Ale o tym wszystkim dowiedzieliśmy się po fakcie.

 

Żona została inwalidką.

 

Pierwszy antybiotyk podano dopiero w dniu 12.09.2009r a też według opini biegłego był on nieprawidłowy natomiast dzień wcześniej podano DEXAWEN silny lek sterydowy. Ten steryd można było podać dopiero w przypadku prawidłowego wdrożenia antybiotykoterapii nigdy przed ,to z kolei doprowadziło do wstrząsu septycznego,żona na OIOM została przewieziona z 5% szansą na przeżycie. Niestety okazało się, że gronkowiec w kręgosłupie doprowadził do zniszczenia trzech kręgów oraz kości krzyżowej oraz uszkodził korzenie nerwowe. Doszło do nawracającej posocznicy. Borykamy się z ogromna odleżyną. Małgosia cierpi z powodu bólu. W domu zrobi kilka kroków przy balkoniku. Na dworze porusza się na wózku, muszę ją znosić z trzeciego piętra. Fragment jej kręgosłupa zwyczajnie zgnił, jak powiedział nam neurochirurg, wstawione pręty są połamane, mimo kilku operacji żona nie odzyskała sprawności.

Ostatnie szczęśliwe wakacje

 

A leczyć musicie się na własną rękę i za własne pieniądze...

 

Owszem, bo takim osobom jak ona nic już nie przysługuje z ubezpieczenia. Od początku choroby wydaliśmy ponad 100 tysięcy złotych. Miesięcznie około 2 – 3 tysiące złotych na leki, na rehabilitację.Wziąłem kredyt  i jakoś udaje nam się te pieniądze zebrać. A co mają powiedzieć ci, których na takie leczenie nie stać? I tak jak my, nie dobili się sprawiedliwości?

 

Czego oczekiwałby pan od państwa?

 

Żeby prokuratury nie umarzały spraw bez dokładnego zbadania, żeby sądy działały sprawnie. Co z tego, że mamy różne opinie, w tym od Rzecznika Praw Pacjenta, że doszło do zaniedbań, błędów? Okazały się nikomu niepotrzebne. A już na samym początku popełniono błąd i jak mówiłem,podano żonie steryd Dexavon, który przyspieszył rozwój choroby. To fragment z ulotki - Kortykosteroidy mogą zaostrzać istniejące zakażenia, maskować objawy zakażeń i zwiększać podatność na zakażenia (zmniejszać odporność).Glikokortykosteroidy mogą powodować zaostrzenie przebiegu niektórych chorób. Dlatego przed zastosowaniem preparatu powinieneś skonsultować się z lekarzem, jeżeli podejrzewasz lub zdiagnozowano u Ciebie ropnie lub zakażenia ropne. A u żony doszło do stanu ropnego w kręgosłupie. Do dziś się głowię, jak można było jej objawów nie powiązać z wykonanym zabiegiem? Jak to w ogóle możliwe? Co to za lekarze?

Czy doczekamy się sprawiedliwości, tego nie wiem. Ale liczę, że pan prezydent, który deklarował podczas kampanii, że nie pozostanie obojętny na ludzkie krzywdy, zrobi coś w tej sprawie. Jak będzie, czas pokaże. My już jesteśmy u kresu wytrzymałości i chcielibyśmy, aby ktoś wreszcie zrozumiał, że nie wolno tak traktować ludzi. Wraz toczonym sporem w procesach karnych równolegle prowadzimy postępowanie cywilne.W lipcu zeszłego roku sąd w postępowaniu cywilnym przyznał żonie 800zł renty tytułem zabezpieczenia,wydając postanowienie w stosunku do jednego szpitala DCR w Kamiennej Górze określając wyrok z “największym prawdopodobieństwem”.W sprawie procesujemy się z trzema szpitalami,trwa to już czwarty rok z rzędu.Boję się że szpitale są w stanie wynająć armię prawników i sprawę przegramy.

 

Rozmawiała Magdalena Gorostiza

 

Historia leczenia Młgorzaty Król - Szpitalny horror

Powrót
Reklama:

Napisał pan skargę do prezydenta Bronisława Komorowskiego, teraz kolejną do prezydenta Andrzeja Dudy. Trzeba w Polsce pisać do prezydentów, żeby znaleźć winnych zaniedbań w szpitalach?

 

Jak pokazuje nasza historia, nie ma innego wyjścia. Walczymy od lat o sprawiedliwość i nic z tego nie wynika, chociaż nawet opinie biegłych jasno wskazują na błędy w postępowaniu lekarzy. Najbardziej bulwersujące jest to, że sprawa jest ewidentna – żonie przez 9 miesięcy pobytu w różnych placówkach nie zrobiono RTG kręgosłupa, a więc nie zdiagnozowano miejsca, od którego wzięło się całe nieszczęście. I nikogo to nie wzrusza, ani nie obchodzi.

 

Całą historię leczenia żony Małgorzaty publikujemy oddzielnie. Mnie bulwersuje fakt, że gdyby nie wezwał pan karetki do szpitala, pana żona najprawdopodobniej by już nie żyła. A przecież teoretycznie była pod fachowa opieką...

 

My też tak myśleliśmy i powiem więcej, ufaliśmy lekarzom. Jak się okazało to był nasz największy błąd. Kiedy żona po zabiegu zaczęła się źle czuć, lekarze to bagatelizowali. W dodatku był weekend, kiedy los chorego nawet w szpitalu, jak się okazuje, jest zagrożony. Doszło do sepsy i zapalenia opon mózgowych.

 

W jakim stanie żona trafiła do szpitala we wrześniu 2009 roku?

 

Miała problemy z kręgosłupem, jak wiele osób. W jakim była stanie? Chodziła, przeszła na wcześniejszą emeryturę, była szczęśliwa, że zajmuje się wnukami. Proszę opublikować zdjęcia z naszych wakacji w sierpniu na Helu. Zadowolona z życia, radosna kobieta. Zaproponowano jej zabieg IDET, który miał pomóc wyeliminować dolegliwości i zgodziła się, bo to miał być bezpieczny zabieg.

Na Helu z wnukiem sierpień 2009

 

Na czym polega taki zabieg?

 

Polega na znieczuleniu miejscowym oraz wprowadzeniu specjalnej igły w krążek międzykręgowy. W igłę tę wprowadza się spiralę oraz podłącza się do specjalnego urządzenia i ją nagrzewa do pewnej temperatury w wyniku czego krążek ulega obkurczeniu. Tylko z późniejszych opinii okazało się, że schorzenie żony w ogóle nie kwalifikowało się do takiego działania. No i okazało się, że w szpitalu były fatalne warunki sanitarne, co potwierdziły kontrole Sanepidu. Ale o tym wszystkim dowiedzieliśmy się po fakcie.

 

Żona została inwalidką.

 

Pierwszy antybiotyk podano dopiero w dniu 12.09.2009r a też według opini biegłego był on nieprawidłowy natomiast dzień wcześniej podano DEXAWEN silny lek sterydowy. Ten steryd można było podać dopiero w przypadku prawidłowego wdrożenia antybiotykoterapii nigdy przed ,to z kolei doprowadziło do wstrząsu septycznego,żona na OIOM została przewieziona z 5% szansą na przeżycie. Niestety okazało się, że gronkowiec w kręgosłupie doprowadził do zniszczenia trzech kręgów oraz kości krzyżowej oraz uszkodził korzenie nerwowe. Doszło do nawracającej posocznicy. Borykamy się z ogromna odleżyną. Małgosia cierpi z powodu bólu. W domu zrobi kilka kroków przy balkoniku. Na dworze porusza się na wózku, muszę ją znosić z trzeciego piętra. Fragment jej kręgosłupa zwyczajnie zgnił, jak powiedział nam neurochirurg, wstawione pręty są połamane, mimo kilku operacji żona nie odzyskała sprawności.

Ostatnie szczęśliwe wakacje

 

A leczyć musicie się na własną rękę i za własne pieniądze...

 

Owszem, bo takim osobom jak ona nic już nie przysługuje z ubezpieczenia. Od początku choroby wydaliśmy ponad 100 tysięcy złotych. Miesięcznie około 2 – 3 tysiące złotych na leki, na rehabilitację.Wziąłem kredyt  i jakoś udaje nam się te pieniądze zebrać. A co mają powiedzieć ci, których na takie leczenie nie stać? I tak jak my, nie dobili się sprawiedliwości?

 

Czego oczekiwałby pan od państwa?

 

Żeby prokuratury nie umarzały spraw bez dokładnego zbadania, żeby sądy działały sprawnie. Co z tego, że mamy różne opinie, w tym od Rzecznika Praw Pacjenta, że doszło do zaniedbań, błędów? Okazały się nikomu niepotrzebne. A już na samym początku popełniono błąd i jak mówiłem,podano żonie steryd Dexavon, który przyspieszył rozwój choroby. To fragment z ulotki - Kortykosteroidy mogą zaostrzać istniejące zakażenia, maskować objawy zakażeń i zwiększać podatność na zakażenia (zmniejszać odporność).Glikokortykosteroidy mogą powodować zaostrzenie przebiegu niektórych chorób. Dlatego przed zastosowaniem preparatu powinieneś skonsultować się z lekarzem, jeżeli podejrzewasz lub zdiagnozowano u Ciebie ropnie lub zakażenia ropne. A u żony doszło do stanu ropnego w kręgosłupie. Do dziś się głowię, jak można było jej objawów nie powiązać z wykonanym zabiegiem? Jak to w ogóle możliwe? Co to za lekarze?

Czy doczekamy się sprawiedliwości, tego nie wiem. Ale liczę, że pan prezydent, który deklarował podczas kampanii, że nie pozostanie obojętny na ludzkie krzywdy, zrobi coś w tej sprawie. Jak będzie, czas pokaże. My już jesteśmy u kresu wytrzymałości i chcielibyśmy, aby ktoś wreszcie zrozumiał, że nie wolno tak traktować ludzi. Wraz toczonym sporem w procesach karnych równolegle prowadzimy postępowanie cywilne.W lipcu zeszłego roku sąd w postępowaniu cywilnym przyznał żonie 800zł renty tytułem zabezpieczenia,wydając postanowienie w stosunku do jednego szpitala DCR w Kamiennej Górze określając wyrok z “największym prawdopodobieństwem”.W sprawie procesujemy się z trzema szpitalami,trwa to już czwarty rok z rzędu.Boję się że szpitale są w stanie wynająć armię prawników i sprawę przegramy.

 

Rozmawiała Magdalena Gorostiza

 

Historia leczenia Młgorzaty Król - Szpitalny horror

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

lekarz,  zdrowie,  Kazimierz Król,  Małgorzata Król,  lekarze,  życie, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~5BkRtM mcbnqziqvgqn, [url=http://katdpstfyuwi.com/]katdpstfyuwi[/url], [link=http://muakllywyhbq.com/]muakllywyhbq[/link], http://iviepuskgwuu.com/   zgłoś nadużycie  

    5BkRtM mcbnqziqvgqn, [url=http://katdpstfyuwi.com/]katdpstfyuwi[/url], [link=http://muakllywyhbq.com/]muakllywyhbq[/link], http://iviepuskgwuu.com/

  • Komentarz od: ~anastazja   zgłoś nadużycie  

    Jestem niebywale poruszona. To się nie mieści w głowie. Horror jakiś, czy co? Żyjemy w XXI wieku. W niektórych szpitalach powinny wisieć ogłoszenia takiej treści: " Pacjent wchodzi na własne ryzyko. W razie jakichkolwiek powikłań ze strony lekarza, w trakcie zabiegu, nie rości pretensji i nie żąda odszkodowania. W razie śmierci pacjenta, rodzina nie szuka przyczyny zgonu. Powinni być wdzięczni, za pozbawienie chorego życia, na tym okrutnym świecie." Amen.

  • Komentarz od: ~kazik   zgłoś nadużycie  

    https://www.facebook.com/groups/1710985185805424/?pnref=story

Rozwiń wszystkie komentarze
  • Komentarz od: ~kazik   zgłoś nadużycie  

    W Polsce przewlekłe choruje ok 10-15% mieszkańców... Pozostałe 85 procent, nie ma pojęcia czym jest leczenie w Polsce i żyje w złudzeniu, że ich zdrowie i życie jest pod jakąś ochroną, bo przecież płacą składki, albo mają kasę, to będzie ich stać...Nic bardziej mylnego...W skutek błędów jak również zaniechań medycznych popełnianych w trakcie nawet błahych zabiegów ten odsetek wzrasta.Pacjenci umierają zostają trwale okaleczeni,zostają kalekami,zostają pozostawieni sami sobie.I niestety nikt z nas nie wie, kto będzie następny... Z tą różnicą, że MY zgromadzeni w ramach stop wiemy, czego możemy się spodziewać i tam gdzie to możliwe próbujemy coś zmieniać.

  • Komentarz od: ~Kazik   zgłoś nadużycie  

    Do Pani Barbary,historia wygląda tak w sprawi Rzecznik Praw Pacjenta na podstawie opinii biegłych jak również konsultanta krajowego w styczniu tego roku wydał decyzję.W pozwanych zakładach opieki zdrowotnej a jest ich aż trzy doszło do naruszenia praw pacjentki Pani M.K jak również popełnieniu wielu błędów oraz zaniechań medycznych.Na ostatnią sekwencję czekaliśmy aż pięć lat.

  • Komentarz od: ~Barbara   zgłoś nadużycie  

    Witam minelo troche czasu i co dalej z historia p Malgorzaty z nikad pomocy jak dlugo trzeba czeksc na jakakolwiek pomoc az umrze posmiertnie zostanie nagrodzona lopata

Powrót