- Tak mi powiedział terapeuta, o tej perfekcji, bo poszłam do psychologa. Mam za sobą epizod depresji, byłam też o psychiatry. Mówię to pani, bo o kochance męża nikt nie wie, mam potrzebę wyrzucić to z siebie, będzie mi z tym łatwiej – opowiada Ewa.

Przeczytała artykuł o Dorocie, zdradzonej podobnie do niej. Postanowiła zadzwonić, opowiedzieć swoją historię.

- Mam lepiej niż Dorota, choć kochanka męża jest jak najbardziej realna. Ale my mamy piękny apartament, każde ma swoją sypialnię – mówi ironicznie Ewa.

 

Tu możecie przeczytać historię Doroty: https://www.onet.pl/styl-zycia/kobietaxl/chociaz-lozko-nie-jest-waskie-dorota-kladzie-sie-na-samym-skraju/qkn8k62,30bc1058

 

 

Byli małżeństwem jak wiele im podobnych. Praca, wychowanie dziecka, wyjścia do znajomych. Mąż wcześniej raczej nie miewał żadnych przygód. Zaczęło się kilka lat temu na spotkaniu z okazji okrągłej rocznicy liceum, do którego chodził. Tamta jest młodsza, bardziej powabna, rozwiedziona i jeszcze żądna przygód.

- Mój mąż jest obrotny, umie wiele rzeczy zrobić, ma różnych, dobrze postawionych kolegów. Może też jej to zaimponowało? Nie wiem, może tylko czuła się samotna – opowiada Ewa.

Tak czy owak, on do niej jeździ regularnie, spotykają się na kilka godzin. Prawda wyszła na jaw banalnie, w bloku obok mieszka koleżanka Ewy. Widziała ich kilkakrotnie razem, szli z jakimiś siatkami z samochodu.

- Może lepiej, gdyby nic nie mówiła, gdybym nie wiedziała? - zastanawia się dziś Ewa. Nie wie, co byłoby dla niej lepsze, ale chyba życie w nieświadomości.

Zapytała męża wprost, niczego nie ukrywał. Rzucił nawet w przelocie, że jak Ewa chce, to mogą się rozstać. Zaniemówiła wówczas ze zgrozy, że tak łatwo mu to przyszło. Jakby te wspólne lata nic nie znaczyły, jakby byli sobie jak obcy.

- Nie zgodziłam się na żaden rozwód, nie postawiłam żadnych warunków. Bo co bym zrobiła, gdyby odszedł? Mnie się to zwyczajnie nie opłaca, taka jest brutalna prawda – wzdycha Ewa ciężko.

Ona ma 2,5 tysiąca zł emerytury, mąż blisko 7 tysięcy na rękę. Skąd taka rozbieżność?

- Bo ja zajmowałam się dzieckiem i domem, on mógł robić karierę, więc to są również moje pieniądze. I nie mam zamiaru żyć na starość w małym mieszkanku, w nędzy. To również moje zabezpieczenie, bo jeśli umrze wcześniej, mogę pobierać wdowią rentę. Taka jest smutna prawda, chowa się przy niej honor i sentymenty – mówi Ewa.

Mają piękny apartament, stać ich na rożne rzeczy. Dobrze jedzą, kupują wino do kolacji. Ona o kochance już nie wspomina, on udaje, że wszystko jest w porządku. Rozmawiają na rożne tematy, o polityce, o przeczytanych książkach. Czasami bywają u znajomych, czasami zaproszą kogoś do siebie na kolację. Pozornie wszystko jest tak, jak było. Ale Ewa patrzy na swojego męża, jakby był dla niej obcym człowiekiem.

- Odkąd dowiedziałam się, że mnie zdradza, coś we mnie pękło. Ale jesteśmy nadal razem. Udajemy dobre, stare małżeństwo. I myślę, że nie ma dla mnie lepszego wyjścia w mojej sytuacji i w moim wieku – mówi Ewa.

Magdalena Gorostiza

 

Imię i niektóre szczegóły zostały na prośbę bohaterki zmienione.

Tagi:

zdrada,  romans,  małżeństwo,  życie, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót