Dla Izy najważniejsze jest to, żeby romans się nie wydał. Bartek, jej kochanek jest 10 lat młodszy, ma żonę i małe dziecko. Iza też ma przecież męża, choć już dawno nie ma chemii. Ale przecież nie chciałaby mu robić takiej przykrości.
 
- Tyle, że i tak to silniejsze ode mnie, wiem, że nie powinnam, że może nawet nie przystoi, ale to Bartek sprawia, że mam motyle w brzuchu - mówi.
Kiedyś te motyle obecny mąż fundował, ale to było bardzo dawno. kiedy Iza go poznała też była mężatką. wyszła za mąż bardzo szybko, bo chciała uciec z rodzinnego domu. Sztywnego, zimnego, pełnego konwenansów. Tego nie rób, tamtego nie wypada, co ludzie powiedzą. Tak był na okrągło. Matka, kura domowa, z ustami w ciup, wiecznie niezadowolona z życia. Ojciec, pantoflarz, podporządkowany matce. Kacie od progu, obiad w tak zwanym pokoju stołowym, zaraz pozmywane, żadnego okruszka. Iza ciągle musiała coś robić, ścierać kurze, czyścić sztućce. Koleżanek nie wolno było zapraszać, bo raz bałagan, dwa, po co ma się ktoś kręcić obcy w domu. Z wychodzeniem też był problem, bo po co i na co młodej dziewczynie gdzieś po mieście się włóczyć.
 
- W liceum poznałam Janusza, starszy o 3 lata, już pracował, nieźle nawet zarabiał, był mechanikiem. Kiedy miałam 21 lat wyszłam za niego za mąż, byle uciec od matki, od tego sztywnego domu - wspomina Iza.
Nawet chyba była w nim zakochana, ale w łóżku czuła niedosyt. Potem na świat przyszła córka, byli już ładnych parę lat po ślubie, Iza dużo czytała na temat pożycia seksualnego. 
 
- Miałam świadomość,  że to nie tak, że nie mam żadnej przyjemności. Rozmawiałam o tym z mężem wielokrotnie, ale on uważał, że wszystko jest w porządku. Żadnej gry wstępnej, żadnej zabawy. Raz, dwa i po wszystkim, ja czułam ciągły niedosyt - mówi Iza.
Jarka poznała w pracy, też był w związku. Ale im to nie przeszkadzało, bo motyle fruwały. Spotykali się w różnych miejscach, najczęściej w hotelach i Iza wreszcie poczuła, co to jest zadowolenie z seksu.
- Inne doznania, otworzyły mi się oczy. Moje ciało reagowało na każdy jego dotyk. Bajka. Ale wydawało nam się tylko, że uda się taki romans bez zaangażowania przetrwać - mówi.
 
Niestety, mąż stawał się coraz bardziej nudny, wakacje, święta stawały się nie do zniesienia. Iza myślała wyłącznie o Jarku, w głowie tylko on jej siedział. Bałą się jednak zakończyć romansu, bała się zakończyć małżeństwa.
Małżeństwo samo się skończyło, jak prawda wyszła na jaw. Wzięli rozwód, Iza została z córką. Jarek jeszcze trwał przy swojej żonie, ale w końcu i on nie wytrzymał. Za jakiś czas pobrali się z Izą. Są od 8 lat w związku.
 
- Wzięłam ślub z kochankiem, powinnam być najszczęśliwszą osobą na świecie. I faktycznie, przez kilka lat tak było. Potem i w nasz związek wkradła się rutyna, motyle umarły, Jarek stał mi się kompletnie obojętny. Jest nam razem dobrze, nie chciałabym kolejnego rozwodu, każde robi, co lubi, jesteśmy jak starzy kumple - mówi Iza.
 
Motyli jednak brakowało, bo bez nich życie, jest zdaniem Izy, nudne. Nie szukała ich na siłę. Same ją znalazły i znowu znalazły schronienie w jej brzuchu. Jak dawniej.
 
- Tym razem to syn mojej starszej przyjaciółki, dokładnie o 10 lat młodszy. Cudowny chłopak, wspaniałe ciało. Wróciła adrenalina, trzepotanie serca - opowiada Iza.
 
Poznali się przypadkiem, Iza wstąpiła do organizacji charytatywnej. Organizują paczki dla seniorów, pomagają załatwiać różne sprawy samotnych starszym ludziom. Tam poznała Ewę i bardzo się zaprzyjaźniły. Syn Ewy - Bartek, pomaga w wożeniu paczek, dźwiganiu produktów od darczyńców. Iza często sama z nim po różne rzeczy jeździła. Zaczęło się od ciekawych rozmów o życiu, czasami gdzieś na kawę wpadali. Iza coraz bardziej tęskniła do spotkań z Bartkiem, chyba z wzajemnością, bo on też szukał okazji, żeby akurat z nią z paczkami jeździć.
 
- Zaczęło się od kota, można tak powiedzieć. Ewa wyjechała do sanatorium zostawiła mi klucze. Bartek też ma swoje i tak do kota jeździliśmy, raz ja, raz on. Aż któregoś dnia wpadliśmy na siebie i wtedy wszystko się zaczęło - wspomina Iza.
 
Spotykają się od roku i Iza podkreśla, że jest cudownie. Skrzydła wyrosły jej u ramion, znowu stała się inną kobietą. 
 
- Ja myślę, tak uważam, że te motyle nadają sens życiu, że bez takich uczuć człowiek powoli umiera. Więc krzyczę - Trwaj chwilo, niech się dzieje, co chce. Tyle tylko, że nie wyobrażam sobie tego, aby zniszczyć Bartkowi związek- dodaje Iza.
 
Bardzo więc uważają, choć pewnie nawet nikt by o romans ich nie podejrzewał. Ona w końcu jest starsza i w dodatku jest przyjaciółka jego matki. Ewa niczego nie podejrzewa, bo przy niej zawsze zachowują stosowny dystans. Iza miewa z jej powodu wyrzuty sumienia, ale ostatecznie Bartek jest dorosłym człowiekiem i sam podjął taką, a nie inną decyzję.
 
- Jestem już starsza i mądrzejsza, wiem, że i te motyle kiedyś umrą. Czy będzie kolejny kochanek? pewnie będzie. Ja nigdy nie potępiam osób, które zdradzały swoich partnerów, nic się nie dzieje bez przyczyny. Czy jestem egoistką tylko myślącą o sobie? Pewnie jestem, ale o kim mam myśleć do jasnej cholery?-pyta Iza retorycznie.
 
Magdalena Gorostiza
 
P.S. Imiona i niektóre szczegóły zostały zmienione.
 

Tagi:

zdrada,  romans, 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót
Wyszukiwarka
Newsletter
zapisz