Partner: Logo KobietaXL.pl

Bożena jest pielęgniarką, na co dzień widzi ludzkie tragedie, ciężkie choroby, śmierć, kalectwo. To są poważne sprawy, reszta to szczegół, jak jest zdrowie, to wszystko można jakoś rozsupłać.

 

Podczas pandemii pracowała w szpitalu covidowym. Napatrzyła się na bezsensowną śmierć.

 

- Rano przyjeżdżał pacjent, mówił, był w kontakcie, po południu się załamywał, szedł na OIOM, wieczorem nie żył. Dlatego ja mam swoiste podejście do życia, trzeba działać, brać sprawy w swoje ręce, a nie zamartwiać się na zapas. Albo unosić się ambicją – mówi Bożena.

 

Pandemia tylko utwierdziła ją w przekonaniu, że ma i miała rację. Ale jej mąż znalazł sobie kochankę jeszcze przed covidem.

 

- A raczej ona go sobie znalazła, bo Wojtek to taki bardziej ciapa, choć ma swoje zalety – mówi Bożena o swoim mężu.

 

Są razem lat blisko dwadzieścia, przekroczyli czterdziestkę, mają nastoletnią córkę. To Bożena dzierży stery w rękach, dzięki kontraktom dobrze zarabia, ale pracę ma bardzo ciężką. Ale to dzięki niej jest na spłatę kredytu, na zagraniczne wakacje, na w miarę stabilne życie. Wojtek jest instruktorem jazdy, zarobki ma raczej marne.

 

- Ale jest spokojny, grzeczny, pedant, lubi sprzątać w domu. Jest wysoki, szczupły i przystojny. Fajnie się ubiera, jest dobrym ojcem – wylicza Bożena.

 

Wojtek ma też ogromne powodzenie u kursantek. Zawsze w markowych koszulkach polo (to nic, że podróbki przywożone z ukochanej Turcji), fajnych dżinsach, sportowych butach, robi wrażenie na kobietach. No i jest zawsze miły, taki ujmujący. Nie krzyczy, dobrze tłumaczy, jest jednym z najbardziej lubianych instruktorów w ośrodku.

 

Bożena wie o tym i nawet jest z tego powodu bardzo dumna. Bo fajnie mieć takiego faceta. Szczególnie, że Wojtek ze swoją nieśmiałością nigdy nie reagował na zaloty. Jak się okazało, do czasu. Ale Bożena rozgrzesza męża.

 

- Jest taki moment po czterdziestce, że faceci czasami przestają używać mózgu. Smuga cienia to się nazywa i rozum potrafi odebrać. To pierwsze, drugie, tamta kobieta była bardzo nachalna. Taka trzydziestka z lekkim plusem, wolna. Myślę, że bardzo chciała upolować sobie męża – opowiada Bożena.

 

Bożena kontrolę nad Wojtkiem ma raczej żadną, bo jest ciągle na jakiś dyżurach. O tym, że ojciec zaczyna znikać z domu, zaczęła przebąkiwać córka. A potem Wojtek był widywany z jakąś kobietą, w kawiarni w centrum miasta. Ciągle odbierał jakieś SMS-y, wychodził z telefonem nawet do toalety. Bożena poskładała wszystko do kupy i postanowiła pogadać z mężem.

 

- Bez histerii i bez krzyków. Każdemu może odwalić palma. Jesteśmy razem wystarczająco długo, żebym wiedziała, że to raczej jakaś kobieta próbuje omotać mojego męża, a nie odwrotnie - mówi Bożena.

 

Wojtek przyznał się od razu, nie owijał w bawełnę. Przepraszał, powiedział, że ma dosyć, ale „ta baba nie chce się odczepić”. Bożena powzdychała, kazała natychmiast znajomość skończyć. Rozmówić się raz, a dobrze i przestać myśleć o romansach.

 

Wojtek podobno z kochanką rozmawiał, ponoć to wszystko jej wyłuszczył. Ale ona nadal wydzwaniała, słała wiadomości, kilka razy podjechała pod ośrodek, wypatrując tam Wojtka. Bożena uznała, że czas wziąć sprawy w swoje ręce.

 

- Ja jestem spokojna i cierpliwa, ale są w końcu jakieś granice. Kazałam Wojtkowi dać mi jej numer telefonu i zadzwoniłam do tej kobiety. W krótkich, żołnierskich słowach powiedziałam jej, że jak chce Wojtka, to niech go sobie zabiera. Ale jest jeden warunek – jeszcze dzisiaj, zaraz spakuję mu walizkę i może sobie u niej mieszkać. I żeby wiedziała, że zarabia 3,5 tysiąca złotych na rękę, a będzie musiał płacić na córkę i dołożyć się do kredytu. Chyba, że córka zechce być z ojcem, to wtedy i ona z nimi zamieszka. Dodałam jeszcze, zgodnie z prawdą, że Wojtek ma refluks, więc dam mu na drogę rozpiskę z dietą. Żeby wiedziała, co gotować, bo Wojtuś może tylko domowe jedzenie. I uwielbia dobre ciasta. No i czekałam na decyzję – śmieje się Bożena.

 

Odpowiedzi nie było, połączenie został przerwane, zadzwoniła więc ponownie. Tym razem nikt nie odebrał. Zadzwoniła z Wojtka telefonu, też cisza. A potem ich numery zostały zblokowane.

 

- U mnie jest krótka piłka. A tym wszystkim kochankom to się wydaje, że pana Boga łapią za nogi. Że rycerz na białym koniu przyjeżdża. Dlatego warto im pewne rzeczy uświadomić. Zamiast siedzieć i płakać w poduszkę. Życie jest życie, a to w sumie nie są problemy, to są sprawy, które trzeba szybko załatwić – wyjaśnia Bożena swoje życiowe credo.

 

Od tamtej pory minęły cztery lata. Wojtek nadal podoba się kursantkom. Ale i on od tamtej historii zmądrzał i ucina wszelkie zaloty. Dziękował też Bożenie, że zakończyła za niego ten romans, bo to była z jego strony straszna głupota.

 

- Dziś się obydwoje z tego śmiejemy. Ja mu już dawno wybaczyłam. Powtarzam – życie jest takie krótkie, takie kruche. Codziennie widzę prawdziwe dramaty. Dlatego mam dystans do takich niby problemów i tego się konsekwentnie trzymam – mówi Bożena.

 

Magdalena Gorostiza

 

Imiona i niektóre szczegóły zostały zmienione

 

Chcecie żebyśmy opisali Waszą historię? Piszcie redakcja@kobietaxl.pl

Tagi:

zdrada ,  romans ,  kochanka ,  życie , 

Kliknij, aby zamknąć artykuł i wrócić do strony głównej.

Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Powrót