Reklama

Żylaki były widoczne, bo nosiła krótkie, nawet bardzo krótkie spodnie. Była też Polką, co akurat niewielkie ma tu znaczenie, bo było kilka jej „koleżanek” z innych zakątków Europy. Za każdym razem patrzyłam na nią z lekkim zdziwieniem, bo nie mogłam zrozumieć tej dziwacznej stylistyki.

Niewątpliwie należała do tej grupy kobiet, o których mówi się, że „kiedyś były piękne”. Wysoka, pewnie dawniej zgrabna i szczupła, w strojach, które nosiła stała się karykaturą dawnej siebie. Niewątpliwie miała pieniądze, bo wszystko co miała na sobie, było „na bogato” w dobrym tego słowa znaczeniu – modne, z dobrych tkanin i zapewne markowe. A jednak wyglądała w swoich ciuchach i dodatkach żenująco. Za krótkie spodnie pokazywały zbyt wiele, za wysokie sandałki utrudniały chód, a modne podkoszulki godne dwudziestoparolatki wyglądały na niej śmiesznie.

Podobnie jak kruczoczarne długie włosy, które upinała w niesforne koczki, z pasemkami opadającymi na twarz.

Dzidzia Piernik, typowa przedstawicielka tej grupy kobiet, która nieodmiennie wzbudza we mnie popłoch, że mogłabym do niej dołączyć. „Jak będę taka jak ona, pożycz strzelbę od gajowego i mnie zastrzel” - mawiała pewna moja znajoma, kiedy widziałyśmy Dzidzię Piernik na naszym, rodzimym gruncie.

Rzecz jasna, każdy ma prawo ubierać się jak chce i nosić to, co mu się podoba. Jest jednak delikatna granica, po przekroczeniu której kobieta zaczyna być śmieszna, a nie atrakcyjna, jak jej się pewnie wydaje, kiedy nakłada na siebie, to co nakłada. Na pewno trudniej jest starzeć się tym kobietom, dla których uroda była cennym darem, bo jak napisała Susan Sontag – uroda to przecież władza. Czas jest jednak nieubłagany i kiedyś każdemu przyjdzie się rozstać z młodzieńczą urodą.

Spotkana na wczasach Dzidzia Piernik natchnęła mnie do tych rozważań. Przypominam więc tekst – Zestarzeć się z godnością. Tylko jak?, w którym szerzej o tym pisałam.

Magdalena Gorostiza

Powrót
Reklama:

Żylaki były widoczne, bo nosiła krótkie, nawet bardzo krótkie spodnie. Była też Polką, co akurat niewielkie ma tu znaczenie, bo było kilka jej „koleżanek” z innych zakątków Europy. Za każdym razem patrzyłam na nią z lekkim zdziwieniem, bo nie mogłam zrozumieć tej dziwacznej stylistyki.

Niewątpliwie należała do tej grupy kobiet, o których mówi się, że „kiedyś były piękne”. Wysoka, pewnie dawniej zgrabna i szczupła, w strojach, które nosiła stała się karykaturą dawnej siebie. Niewątpliwie miała pieniądze, bo wszystko co miała na sobie, było „na bogato” w dobrym tego słowa znaczeniu – modne, z dobrych tkanin i zapewne markowe. A jednak wyglądała w swoich ciuchach i dodatkach żenująco. Za krótkie spodnie pokazywały zbyt wiele, za wysokie sandałki utrudniały chód, a modne podkoszulki godne dwudziestoparolatki wyglądały na niej śmiesznie.

Podobnie jak kruczoczarne długie włosy, które upinała w niesforne koczki, z pasemkami opadającymi na twarz.

Dzidzia Piernik, typowa przedstawicielka tej grupy kobiet, która nieodmiennie wzbudza we mnie popłoch, że mogłabym do niej dołączyć. „Jak będę taka jak ona, pożycz strzelbę od gajowego i mnie zastrzel” - mawiała pewna moja znajoma, kiedy widziałyśmy Dzidzię Piernik na naszym, rodzimym gruncie.

Rzecz jasna, każdy ma prawo ubierać się jak chce i nosić to, co mu się podoba. Jest jednak delikatna granica, po przekroczeniu której kobieta zaczyna być śmieszna, a nie atrakcyjna, jak jej się pewnie wydaje, kiedy nakłada na siebie, to co nakłada. Na pewno trudniej jest starzeć się tym kobietom, dla których uroda była cennym darem, bo jak napisała Susan Sontag – uroda to przecież władza. Czas jest jednak nieubłagany i kiedyś każdemu przyjdzie się rozstać z młodzieńczą urodą.

Spotkana na wczasach Dzidzia Piernik natchnęła mnie do tych rozważań. Przypominam więc tekst – Zestarzeć się z godnością. Tylko jak?, w którym szerzej o tym pisałam.

Magdalena Gorostiza

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

uroda,  kobieta,  życie, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót