Reklama:

Mówi się, że w naturze wszystko dąży do równowagi, liczy się zdrowy balans. Mając w pamięci założenia psychologii ewolucyjnej dotyczące seksualności sprowadzonej do potrzeb reprodukcji w większym stopniu faworyzujące mężczyzn niż kobiety, chciałoby się rzec, iż kwestią domniemanego ojcostwa matka natura postanowiła zadbać o „sprawiedliwy” balans. Bowiem o ile każda kobieta jest w stu procentach pewna, że dziecko, które urodziła i które wychowuje jest jej (za wyjątkiem surogatek), o tyle mężczyźni podobnej pewności nie mają. I choć rozwój nauki umożliwia rozstrzygnięcie zagadki ojcostwa poprzez wykonanie jednego testu, to współcześni mężczyźni wciąż posługują się heurystykami, które pomagały rozstrzygać ojcowskie dylematy ich przodkom.

Co zatem pomaga mężczyznom w ocenie, czy dziecko, które trzymają na rękach, jest ich, czy też nie?

Literatura naukowa, odpowiadając na to pytanie, podaje dwa wskaźniki. Pierwszy z nich dotyczy wierności partnerki będącej matką dziecka. W przypadku braku pewności co do lojalności seksualnej kobiety, ważnym wydaje się czynnik związany z podobieństwem zewnętrznym do ojca. Z tego punktu widzenia można pokusić się na uwagę, iż nie bez powodu kobiety częściej werbalizują zauważone wspólne cechy pomiędzy dzieckiem a jego ojcem niż swoje cechy wspólne.

Jeśli dziecko jest podobne do ojca, dochodzenie w kwestii domniemanego ojcostwa zamyka się. Jednak jak słusznie zauważa Barbara Dolińska, dzieci dziedziczą cechy po obu rodzicach biologicznych z różnym natężeniem; bywa, że dziecko jest w większym stopniu podobne do matki niż ojca lub też jest niepodobne do żadnego z rodziców. Co wtedy?

Czynnik związany z podobieństwem do ojca, matki lub obojga rodziców wydaje się niezwykle istotny, jeśli mowa o ocenie prawdopodobieństwa ojcostwa. Wyniki przeprowadzonych przez Barbarę Dolińską badań potwierdzają te założenia. Zgodnie z ich procedurą, osoby badane oceniały poziom prawdopodobieństwa wskazujący na ojcostwo konkretnego mężczyzny w zależności od cech dziecka (w tym wypadku była to rasa; kolor skóry). Według uczestników badania, im bardziej podobne było dziecko do danego mężczyzny, tym większe prawdopodobieństwo, że tych dwojga łączyły wspólne geny. Co ciekawe, wraz ze spadkiem podobieństwa dziecka do któregokolwiek z rodziców malało prawdopodobieństwo, iż wskazany mężczyzna może być biologicznym ojcem dziecka.

Przedstawione badania demonstrują istotną rolę podobieństwa pomiędzy dzieckiem a rodzicami, która przekłada się na ocenę prawdopodobieństwa własnego ojcostwa, jakiej dokonują mężczyźni, aby pozbyć się wątpliwości w tym wrażliwym obszarze. Przywołując ponownie wyniki badań Rafała Płońskiego, nie sposób nie zauważyć braku zupełnej skuteczności wspomnianej heurystyki, niechroniącej przed „efektywną” perswazją kobiet. Bowiem perswazji tej najprawdopodobniej uległo 8% polskich mężczyzn...

Więcej: Dolińska, B. (2013). The algrebra of fatherhood. Polish Psychological Bulletin, voll 44 (3), 354-357

Kamila Pasek
 
Autor: Kamila Pasek www.psychologia-społeczna.pl

Tagi:

ojciec,  dziecko,  ojcostwo,  matka, 

Loading...
Polecane artykuły:

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:


  • Komentarz od: ~je sem   zgłoś nadużycie  

    gdy się dowiem... o tobie s uko, ciekawe co bedę do ciebie wtedy czuł m amo - taty nie znam za twoya przyczyną, ale znam ciebie mAMO?, to babcia, a może ciocia ciebie tak s katoliczyła? czy to tylko rodzinna mądrość typu "my kobiety" zawiodła ciebie ku memu zniweczenieniu? jesli to ogarnę, to nie musisz się martwić, ja sobie już z tym rade dam... gorzej z tobą... jesli nie ogarnę (lub ty...), to prawdopodobnie znów się spotkamy w zbliżonym scenariuszu, aby to ćwiczyć wciąż od nowa... szkoda, że tyle w tym cierpienia, szczególnie tych, którym jeszcze daleko do pełnoletności, a jeszcze bardziej do Zrozumienia.

  • Komentarz od: ~Bęc   zgłoś nadużycie  

    Poza testem na ojcostwo, w niektórych przypadkach 100% pewność BRAKU ojcostwa można uzyskać na podstawie analizy grupy krwi. Jednak grupę krwi można określić dopiero kilka miesięcy po narodzinach, więc w przypadku wątpliwości szybszy i pewniejszy jest test dna. Dodam, że stwierdzenie że matka jest pewna swojego dziecka, to wierutna bzdura. Mojego brata podmieniono przypadkiem kilkukrotnie na porodówce i nie "zgubił się" tylko dzięki gęstych włosach. Podczas moich narodzin ponoć też połowa porodówki była "po kilku głębszych", ale ponoć byłam dość charakterystyczna. Tak więc bardzo wielu rodziców wychowuje nie swoje dzieci i nie musi mieć to nic wspólnego z niewiernością. Inna rzecz, że skoro test dna można przeprowadzić dopiero po narodzinach, to niedopuszczalnym jest w kraju o naszej kulturze prawo mówiące o płaceniu alimentów na nie swoje dziecko. Jest to po prostu szkodliwe społecznie.

  • Komentarz od: ~lol   zgłoś nadużycie  

    ale gów... tyle paplania by na koniec stwierdzić jak nie podobny do ojca to duża szansa że dziecko nie jest jego... serio? 8% to może udowodnionych, jak tam prawo w Polsce nadal na badania DNA potrzebna zgoda obojga rodziców? a jak matka się nie zgodzi a mimo tego ojciec zrobi test że dziecko nie jego to dla sądu żaden dowód i dalej musi płacić alimenty? bo już był taki przypadek, proponuję obejrzeć amerykański talkshow gdzie robią testy DNA jakie tam cyrki wychodzą to nagle z 8% zrobi się 30%

Powrót
Wyszukiwarka
Najnowsze
Reklama:Inpost
Newsletter
zapisz
Reklama:
Loading...