Reklama:
Reklama:

Dziś media obiegła tragiczna wiadomość z krakowskiego szpitala.
Śmierć dziecka---tragedia. Dla rodziców i rodziny.
Ale to również tragedia dla pielęgniarki,która jak podają media i rzecznik prasowy szpitala ,spowodowała śmierć trzymiesięcznej dziewczynki, podając zły lek.
W świetle faktów, które zostały podane do publicznej wiadomości, sprawa jest jasna.W internecie pojawia się wiele komentarzy, duża część z nich nie zostawia suchej nitki na pielęgniarce, a pseudointernauci, hejterzy nie przebierają w słowach.
Spróbuję naświetlić, jak wygląda przygotowywanie leków. Wg. procedury, osoba, która je przygotowuje, sprawdza zlecenia lekarskie, wyciąga ampułkę, sprawdza, przygotowuje lek, sprawdza, wyrzucając ampułkę sprawdza raz jeszcze. Potem oczywiście osobiście taki lek podaje. W takcie przygotowywania i podawania nie może wykonywać innych czynności .
To procedura.
Możliwa tylko wtedy, kiedy jedna pielęgniarka zajmuje się nie więcej niż sześcioma pacjentami, pomijając oddziały intensywnej terapii.
W praktyce:
Bierze się zlecenia lekarskie, np.kroplówki,z całego oddziału, wyciąga na blat, rozpuszcza leki, dostrzykuje co trzeba i markerem opisuje---MgSO4 Kowalski sala 103.
Tych kroplówek na godzinę np.9 jest w zabiegowym na blacie mniej więcej tyle ilu pacjentów.
Pytanie;
Dlaczego robi to jedna pielęgniarka, a nie każda na tzw swoją salę???
Odpowiedz;
Bo pozostałe dwie, albo jedna będące w tym czasie na dyżurze(nie ma znaczenia czy jest 30 czy 40 pacjentów)robią inne rzeczy.
Pobierają krew, robią pomiary glikemii, mierzą ciśnienie, zmieniają pampersy, przygotowują pacjentów do badań.
Wniosek;
Brak personelu.
Kto jest winien takiej sytuacji?
Dyrektorzy, pośrednio oddziałowe i ordynatorzy, minister, który zezwala dyrektorom na samodzielne określane norm.
Dokładając do tego stres, pracę w kilku miejscach, zwykłe ludzkie problemy i dolegliwości - pomyłki murowane.
O tym środowisko pielęgniarskie mówi od lat. I od lat nikt go nie słucha. O to min.był strajk w CZD. Teoretycznie zamieciony pod dywan przez rząd.
Jest nas, pielęgniarek, za mało.Mamy średnio po 50 lat. Pracujemy za dwie, nie rzadko za trzy. Procedury są tylko na papierze,są przykrywką dla dyrektorów, są niemożliwe do przestrzegania, ze względu na zbyt małą ilość personelu.
Czy ja, pracując 25 lat, popełniłam błąd??? Tak. Niejeden. Miałam zawsze jednak to szczęście, że albo sama, albo ktoś inny go szybko wyłapał i jeszcze więcej szczęścia, że nie były to błędy bezpośrednio zagrażające życiu.
Żaden z nich nie był wynikiem braku wiedzy, buty czy brak wrażliwości. Wszystkie powodowało przepracowanie i obowiązki narzucone na mnie jedną, które powinnam wykonać wspólnie z koleżanką.
Jak się czułam???
źle to mało powiedziane, każdy z nich w swój własny sposób odchorowałam, stresem, brakiem snu, wyrzutami sumienia, zwykłym ludzkim strachem i obawą o zdrowie człowieka.
Nigdy nie bałam się o siebie.
Błędy popełniamy wszyscy, od zawsze, nie pracujemy z klockami lego tylko z ludźmi. Nasi przełożeni jednak, dyrektorzy i ministerstwo, zawsze zrzuca winę albo na lekarza albo pielęgniarkę. Nie mamy rzeczników, rzecznik praw pacjenta również nie jest obiektywny, przypomina to trochę zabawę w mamy winnego, ukarajmy przykładowo i niech dalej się wszystko kręci.
My, medyczni, nie jesteśmy zbrodniarzami, wręcz przeciwnie, jesteśmy wojownikami, często o jeszcze jeden oddech, o dzień, o rok. Każdą śmierć pacjenta traktujemy jako porażkę - chcemy tylko wygrywać, a już śmierć, do której się przyczyniliśmy - jako osobistą tragedię.
Koleżanko z Krakowa - współczuję Ci bardzo, bo choć śledztwo wykaże szereg błędów w zarządzaniu szpitalem i oddziałem, zwróci uwagę na wszystkie słabe punkty w pracy pielęgniarki, to Ty będziesz się budzić i zasypiać ze świadomością ogromnej tragedii.
Jest Nas za mało.
I takie sytuacje niestety będą zdarzać się częściej.
Tylko czy całą winę za nią ponoszą pielęgniarki????
Wyrazy współczucia dla rodziny dziewczynki, najszczersze.

Monika Drobińska

loading...
Reklama:

Podobne artykuły:

Tagi:

życie,  zdrowie,  szpital,  kroplówka,  pielęgniarka, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~Joanna   zgłoś nadużycie  

    jedne robią kroplówki, drugie przygotowują do zabiegów, kolejne zmieniaja pampsrsy a reszta dużurująch ogląda tv i spi na nocnym dyżurze. Takie są realia, nikt nie pilnuje. Kogo winić? pielęgniarka w oczach rodziców zmarłego dziecka jest wiadomo kim, my stojących obok mamy wyrozumienie- nie zrobiła tego celowo. Ale skoro w artykule piszę się, że one mają tyle obowiązków i mylą się kroplówmki to może wyrzućmy na początek telewizory z ich pokoju

Powrót
Wyszukiwarka
Reklama:
Najnowsze
Reklama:
Reklama:
Newsletter
zapisz
Reklama:
Reklama:
Reklama: