Reklama

Marta dziś ma 22 lata, gdy miała 16 lat pierwszy raz poważnie się zakochała – pierwszy i jak dotąd jedyny. Tkwiła w toksycznej relacji przez prawie 5 lat. Gdy poznała o 2 lata starszego Szymona wydawał jej się normalnym, miłym chłopakiem, jednak po pewnym czasie okazało się – jak to często bywa – że ludzie nie zawsze są tacy, jakimi z początku wydają się być. Owszem, Szymon był miły, nawet czasami potrafił być naprawdę kochany – nigdy nie zapomniał o urodzinach, rocznicy, dniu kobiet czy walentynkach, nigdy nie żałował pieniędzy na prezenty czy wyjście do kina lub kawiarni, ciągle powtarzał jak bardzo ją kocha i, że jest najważniejsza. Ale Szymon był również chorobliwie zazdrosny, a im dłużej trwał ich związek tym bardziej pogłębiały się jego obsesje. Marta dla dobra związku i ukochanego – lub jak mówi teraz z głupoty, poświęciła wiele. Straciła swojego najlepszego przyjaciela, zerwała kontakty ze wszystkimi kolegami, jednak i to na niewiele się zdało. Każde wyjście na zakupy z mamą czy na kawę z przyjaciółkami kończyło się awanturą, bo Szymon nigdy jej nie wierzył, gdy mówiła z kim wychodzi, nie mógł zrozumieć, jak można robić zakupy przez dwie godziny. Gdziekolwiek wychodziła telefon zawsze musiała mieć przyklejony do ręki, żeby odpisać na każdego smsa. Zawsze musiał wiedzieć z kim i o czym rozmawia, sprawdzał jej telefon, maila. Była zakochana, więc znosiła wszystko. Jednak do czasu. Tydzień po ich drugiej rocznicy po kolejnej awanturze Marta uznała ich związek za skończony. Szymon długo się nie poddawał – wydzwaniał, pisał, ale w końcu zrozumiał, że to koniec.

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, znacie to powiedzenie, prawda? Marta też je doskonale znała, ale go nie posłuchała. 10 miesięcy później wróciła do Szymona, który oczywiście ponoć się zmienił – nietrudno zgadnąć, że odmieniony Szymon szybko zniknął, a wolność Marty znów się skończyła. Później zdarzało im się rozchodzić i schodzić kilka razy. A ponieważ życie bywa bardzo ironiczne, po ponad 4 latach ich znajomości, ich bycia i nie bycia razem, Marta dowiedziała się, że Szymon od 1,5 roku spotyka się z inną dziewczyną. Ten sam nieustannie, chorobliwie zazdrosny człowiek. Gdy Marta wypłakała już swoje wszystkie łzy, a od miesiąca smsom od Szymona nie było końca, oczywiście postanowiła dać mu szansę – z tą różnicą, że tym razem to ona ustalała zasady. Na czas, gdy zaczął je łamać nie musiała długo czekać. Wiedziała, że czas to skończyć, że tak naprawdę dawno powinna była to zrobić.

Pierwsze nasze myśli, gdy słuchamy czy czytamy podobne historie, to zazwyczaj te, że takie kobiety są same sobie winne, że przecież nikt ich nie zmuszał. To prawda, nikt ich nie zmuszał, jednak często zapominamy o tym, jak silne mogą być uczucia – niekoniecznie miłość, a też po prostu przywiązanie, o tym ile jesteśmy w stanie zrobić dla drugiej osoby, nawet kosztem samych siebie i wbrew sobie.

Marcie udało się uwolnić z toksycznego związku, jednak odbił się on na jej zdrowiu, na relacjach z innymi. Wie też, że teraz ciężko będzie jej zaufać innemu mężczyźnie i, że każdego będzie porównywać do Szymona, a zbudowanie trwałej relacji z nowym potencjalnym partnerem przyjdzie jej z trudem. I choć Marta ma dopiero 22 lata i tak naprawdę jeden związek za sobą, to pewnie o życiowym doświadczeniu i problemach – a koniec końców również o radzeniu sobie z nimi, wie więcej niż niejedna kobieta po 30-stce.

PAULINA GORZKOWSKA

Powrót
Reklama:

Marta dziś ma 22 lata, gdy miała 16 lat pierwszy raz poważnie się zakochała – pierwszy i jak dotąd jedyny. Tkwiła w toksycznej relacji przez prawie 5 lat. Gdy poznała o 2 lata starszego Szymona wydawał jej się normalnym, miłym chłopakiem, jednak po pewnym czasie okazało się – jak to często bywa – że ludzie nie zawsze są tacy, jakimi z początku wydają się być. Owszem, Szymon był miły, nawet czasami potrafił być naprawdę kochany – nigdy nie zapomniał o urodzinach, rocznicy, dniu kobiet czy walentynkach, nigdy nie żałował pieniędzy na prezenty czy wyjście do kina lub kawiarni, ciągle powtarzał jak bardzo ją kocha i, że jest najważniejsza. Ale Szymon był również chorobliwie zazdrosny, a im dłużej trwał ich związek tym bardziej pogłębiały się jego obsesje. Marta dla dobra związku i ukochanego – lub jak mówi teraz z głupoty, poświęciła wiele. Straciła swojego najlepszego przyjaciela, zerwała kontakty ze wszystkimi kolegami, jednak i to na niewiele się zdało. Każde wyjście na zakupy z mamą czy na kawę z przyjaciółkami kończyło się awanturą, bo Szymon nigdy jej nie wierzył, gdy mówiła z kim wychodzi, nie mógł zrozumieć, jak można robić zakupy przez dwie godziny. Gdziekolwiek wychodziła telefon zawsze musiała mieć przyklejony do ręki, żeby odpisać na każdego smsa. Zawsze musiał wiedzieć z kim i o czym rozmawia, sprawdzał jej telefon, maila. Była zakochana, więc znosiła wszystko. Jednak do czasu. Tydzień po ich drugiej rocznicy po kolejnej awanturze Marta uznała ich związek za skończony. Szymon długo się nie poddawał – wydzwaniał, pisał, ale w końcu zrozumiał, że to koniec.

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, znacie to powiedzenie, prawda? Marta też je doskonale znała, ale go nie posłuchała. 10 miesięcy później wróciła do Szymona, który oczywiście ponoć się zmienił – nietrudno zgadnąć, że odmieniony Szymon szybko zniknął, a wolność Marty znów się skończyła. Później zdarzało im się rozchodzić i schodzić kilka razy. A ponieważ życie bywa bardzo ironiczne, po ponad 4 latach ich znajomości, ich bycia i nie bycia razem, Marta dowiedziała się, że Szymon od 1,5 roku spotyka się z inną dziewczyną. Ten sam nieustannie, chorobliwie zazdrosny człowiek. Gdy Marta wypłakała już swoje wszystkie łzy, a od miesiąca smsom od Szymona nie było końca, oczywiście postanowiła dać mu szansę – z tą różnicą, że tym razem to ona ustalała zasady. Na czas, gdy zaczął je łamać nie musiała długo czekać. Wiedziała, że czas to skończyć, że tak naprawdę dawno powinna była to zrobić.

Pierwsze nasze myśli, gdy słuchamy czy czytamy podobne historie, to zazwyczaj te, że takie kobiety są same sobie winne, że przecież nikt ich nie zmuszał. To prawda, nikt ich nie zmuszał, jednak często zapominamy o tym, jak silne mogą być uczucia – niekoniecznie miłość, a też po prostu przywiązanie, o tym ile jesteśmy w stanie zrobić dla drugiej osoby, nawet kosztem samych siebie i wbrew sobie.

Marcie udało się uwolnić z toksycznego związku, jednak odbił się on na jej zdrowiu, na relacjach z innymi. Wie też, że teraz ciężko będzie jej zaufać innemu mężczyźnie i, że każdego będzie porównywać do Szymona, a zbudowanie trwałej relacji z nowym potencjalnym partnerem przyjdzie jej z trudem. I choć Marta ma dopiero 22 lata i tak naprawdę jeden związek za sobą, to pewnie o życiowym doświadczeniu i problemach – a koniec końców również o radzeniu sobie z nimi, wie więcej niż niejedna kobieta po 30-stce.

PAULINA GORZKOWSKA

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

związek,  toksyczny związek,  zdrada,  kobieta,  życie, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót