Reklama

Jacek, ojciec Basi, nie ukrywa, że w październiku zabrał córkę do domu bez zgody matki, bo ta utrudniała mu kontakty . Zatrudnił firmę ochroniarską, aby mu w tym pomogła. Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach.

- Szkoda tylko, że słuchano wyłącznie matki – mówi dziadek. - Nas nikt o nic nie pytał. Cała Polska wie więc o tym, że porwano małą dziewczynkę. Tylko dlaczego syn musiał w taki sposób zabrać z Warszawy swoje własne dziecko?

 

Wyjechała z córką

 

Rodzina Jacka,ojca Basi jest majętna i to nawet bardzo. Jego ojciec prowadzi rozliczne interesy, on pracuje u ojca. Związku z matką Basi z perspektywy czasu, Jacek nie uważa za udany. Ale podobne zdanie ma na ten temat również matka dziewczynki. To są jednak spory między dorosłymi, ich prywatne sprawy. Nie są jedynym małżeństwem, któremu nie wyszło.

W październiku 2014 roku matka zabiera Basię do Warszawy. Dlaczego wyjeżdża? Tu też zdania małżonków są krańcowo różne i każde z nich ma swoje argumenty. Jacek nie chce jednak pogodzić się ze stratą córki. Mało tego, uważa, że najlepiej jej będzie w Lublinie, w rodzinnym domu, w którym mieszka od urodzenia. Basia jest z ojcem bardzo związana. Kiedy skończyła dwa latka, jej mama poszła na rok do pracy, nie było jej całymi dniami w domu. Jacek został z małą, pracuje przy komputerze, mógł zająć się dzieckiem.

- Kochałem córkę od urodzenia – mówi. - Ale ten czas razem spędzony stworzył między nami ogromną więź.

W listopadzie 2014 matka Basi składa pozew o alimenty w wysokości 6, 5 tysiąca złotych. Jacek chce, aby Basia wróciła do niego. Alimentów żadnych od jej matki nie chce. Przepychanki sądowe trwają. Wreszcie w maju Sąd Okręgowy w Lublinie decyduje o tym, że Basia ma mieszkać w Lublinie i mieć kontakty z matką. Dziecko i rodzice mają być przebadani przez biegłych w RODK, aby ustalić, co dla dobra Basi będzie najlepsze.

 

Raz u ojca, raz u matki

 

Ale według matki Basi, już w lutym Jacek zabrał dziecko i nie oddał małej aż do lipca pozwalając wyłącznie na sporadyczne kontakty z córką. Jacek dla odmiany mówi, że do lipca jakoś się układało. Że matka zabierała Basię na weekendy on po nią przyjeżdżał. I że w lipcu to matka nie oddala mu dziecka, obiecała, że na drugi dzień sama przywiezie do Lublina. Nie przywiozła. Wystąpiła za to do sądu o zmianę miejsca pobytu małej. Bo ta miała bać się ojca i nie chciała już u niego mieszkać.

Jacek mówi, ze skontaktować się z dzieckiem więcej nie mógł. Jak pojechał do Warszawy były awantury. Interweniowała policja.

- Ona pierwsza złamała postanowienie sądu – mówi dziadek. - Ale kogo to obchodziło? Mimo, że ja z żoną też mieliśmy ustalone kontakty z wnuczką, nie było mowy, by zobaczyć dziecko.

 

Matka w sądzie przedstawiła prywatną opinię psychologa, który nie jest biegłym sądowym. Napisał w niej, że dla dobra Basi, córka powinna zostać z matką. Bo dziewczynka czuje się zagrożona i boi się ojca. Nadto ojciec nią manipuluje i źle mówi o matce. W lipcu ten sam sąd, który zdecydował, że Basia ma mieszkać w Lublinie, orzekł, że teraz ma mieszkać w Warszawie. Czego chciała sama Basia, znowu nie wiemy, bo, mimo zapowiedzi, nadal żadnych badań w RODK nie zrobiono.

 

Czego chce Jacek

 

Nie ukrywa przywiązania do córki i faktu, że chce, by z nim mieszkała. Pokazuje nagrania z wizyty w Warszawie, gdzie podczas jego odwiedzin dochodziło do awantur. W październiku, zdeterminowany zabiera dziecko. Wynajmuje firmę ochroniarską. Sam przebieg zdarzenia też przedstawia inaczej niż matka dziewczynki.

Matka Basi alarmuje media. Jest w Polsacie, w Superstacji, w Tok FM, w gazetach. Pisze o wszystkim na Facebooku, publikuje zdjęcia swojej córki.

Jacek jest z Basią. Niewątpliwie mała jest z nim bardzo związana. On praktycznie na okrągło zajmuje się córką. Mówi, że chce, aby Basia z nim zamieszkała na stałe, ale miała kontakty z matką. Jednak od października do stycznia Basia matki nie widzi, nie rozmawia z nią przez telefon. Ojciec mówi, że matka źle wpływała na Basia i Basia sama nie chciała z nią rozmawiać.

 

Rodzina na podstawie udzielonych mediom wywiadów zamawia u psychologa profil psychologiczny matki. Nie jest korzystny – manipuluje, nie kontroluje emocji, ma skłonność do kłamstwa – to tylko kilka punktów. Psycholog bardzo krytycznie ocenia też publikowanie w internecie wizerunku dziecka wraz z przedstawianiem córki jako ofiary z jednej strony, z drugiej zaś jako wnuczki bogatego dziadka, co może mieć określone konsekwencje.

 

Czego chce matka

 

Kiedy uprawomocnia się postanowienie o zamieszkaniu Basi w Warszawie, sąd wyznacza termin na odebranie córki od ojca na 7 stycznia. Są obecni kuratorzy, pedagog zajmująca się dzieckiem, jest też policja. Rodzina nagrywa całe spotkanie. Przez ponad godzinę Basia wczepiona w ojca, nie chce kontaktu z matką. Są krzyki, płacz, łkania. Jacek nie wypuszcza dziecka z objęć. Basia nie chce nawet na chwilę sama zostać z matką. Kuratorzy odstępują od zabrania dziecka.

Czy Basia jest zmanipulowana? Niewątpliwie przestraszona swoją wciąż niestabilna sytuacją.

 

18 stycznia jest kolejna rozprawa. Jacek wnosi o zmianę sędzi, bo jego zdaniem jest ona stronnicza i wydaje decyzje wyłącznie na korzyść matki Basi. Mimo wniosku rozprawa się odbywa, bo zdaniem sądu jest to przypadek niecierpiący zwłoki. Matka Basi nie ukrywa, że chce wreszcie zabrać córkę do siebie, a Jacek jej to utrudnia. Pełnomocnik Jacka wzywa, aby sąd wreszcie zlecił badania dziecka i rodziców, chce też aby sąd obejrzał film z próby przekazania Basi matce, aby wyrobił sobie pogląd na związek Jacka z córką. Sąd oba wnioski odrzuca. Ogranicza za to Jackowi władzę rodzicielską, zezwalając mu wyłącznie na dowiadywanie się o stan zdrowia dziecka. Nie ma nawet prawa do kontaktów z Basią. Orzeczenie, choć nieprawomocne, ma klauzulę natychmiastowej wykonalności. Kolejny termin wydania Basi jest wyznaczony na 26 stycznia.

- To celowy zabieg – mówi Jacek. - Ma mi podczas wydania córki związać prawnie ręce. Ale jak mała reaguje na matkę sąd już nie chciał widzieć.

 

Czego chce Basia

 

Jak chyba każde dziecko na świecie, chce mamy i taty, ciepłego domu i poczucia bezpieczeństwa. Ale to, czy spełnią się jej marzenia, zależy wyłącznie od decyzji dorosłych.

 

- Najlepiej byłoby, gdyby rodzice sami potrafili dogadać się między sobą, bo taka szarpanina to wyłącznie krzywda dla dziecka – mówi psycholog Janusz Koczberski. - A skoro tego nie potrafią, to znaczy, że chcąc nie chcąc obydwoje manipulują dzieckiem. Jeśli jednak sąd musi rozwiązać ten problem, to trzeba najpierw dokładnie zdiagnozować całą trójkę i wybrać tego rodzica, który będzie sprawniejszy wychowawczo. Tyle tylko, że badania muszą być rzetelne.

 

Badań nadal nie ma. Basia ma 4 latka więc nikt jej o zdanie nie pyta. Sąd swoje już orzekł. Przed Basią kolejne traumatyczne zdarzenia. We wtorek ma być odebrana ojcu. Nawet siłą. Oczywiście dla jej dobra.

 

Magdalena Gorostiza

 

 

P.S. Dla dobra dziecka imiona zostały zmienione.

Powrót
Reklama:

Jacek, ojciec Basi, nie ukrywa, że w październiku zabrał córkę do domu bez zgody matki, bo ta utrudniała mu kontakty . Zatrudnił firmę ochroniarską, aby mu w tym pomogła. Sprawa odbiła się szerokim echem w mediach.

- Szkoda tylko, że słuchano wyłącznie matki – mówi dziadek. - Nas nikt o nic nie pytał. Cała Polska wie więc o tym, że porwano małą dziewczynkę. Tylko dlaczego syn musiał w taki sposób zabrać z Warszawy swoje własne dziecko?

 

Wyjechała z córką

 

Rodzina Jacka,ojca Basi jest majętna i to nawet bardzo. Jego ojciec prowadzi rozliczne interesy, on pracuje u ojca. Związku z matką Basi z perspektywy czasu, Jacek nie uważa za udany. Ale podobne zdanie ma na ten temat również matka dziewczynki. To są jednak spory między dorosłymi, ich prywatne sprawy. Nie są jedynym małżeństwem, któremu nie wyszło.

W październiku 2014 roku matka zabiera Basię do Warszawy. Dlaczego wyjeżdża? Tu też zdania małżonków są krańcowo różne i każde z nich ma swoje argumenty. Jacek nie chce jednak pogodzić się ze stratą córki. Mało tego, uważa, że najlepiej jej będzie w Lublinie, w rodzinnym domu, w którym mieszka od urodzenia. Basia jest z ojcem bardzo związana. Kiedy skończyła dwa latka, jej mama poszła na rok do pracy, nie było jej całymi dniami w domu. Jacek został z małą, pracuje przy komputerze, mógł zająć się dzieckiem.

- Kochałem córkę od urodzenia – mówi. - Ale ten czas razem spędzony stworzył między nami ogromną więź.

W listopadzie 2014 matka Basi składa pozew o alimenty w wysokości 6, 5 tysiąca złotych. Jacek chce, aby Basia wróciła do niego. Alimentów żadnych od jej matki nie chce. Przepychanki sądowe trwają. Wreszcie w maju Sąd Okręgowy w Lublinie decyduje o tym, że Basia ma mieszkać w Lublinie i mieć kontakty z matką. Dziecko i rodzice mają być przebadani przez biegłych w RODK, aby ustalić, co dla dobra Basi będzie najlepsze.

 

Raz u ojca, raz u matki

 

Ale według matki Basi, już w lutym Jacek zabrał dziecko i nie oddał małej aż do lipca pozwalając wyłącznie na sporadyczne kontakty z córką. Jacek dla odmiany mówi, że do lipca jakoś się układało. Że matka zabierała Basię na weekendy on po nią przyjeżdżał. I że w lipcu to matka nie oddala mu dziecka, obiecała, że na drugi dzień sama przywiezie do Lublina. Nie przywiozła. Wystąpiła za to do sądu o zmianę miejsca pobytu małej. Bo ta miała bać się ojca i nie chciała już u niego mieszkać.

Jacek mówi, ze skontaktować się z dzieckiem więcej nie mógł. Jak pojechał do Warszawy były awantury. Interweniowała policja.

- Ona pierwsza złamała postanowienie sądu – mówi dziadek. - Ale kogo to obchodziło? Mimo, że ja z żoną też mieliśmy ustalone kontakty z wnuczką, nie było mowy, by zobaczyć dziecko.

 

Matka w sądzie przedstawiła prywatną opinię psychologa, który nie jest biegłym sądowym. Napisał w niej, że dla dobra Basi, córka powinna zostać z matką. Bo dziewczynka czuje się zagrożona i boi się ojca. Nadto ojciec nią manipuluje i źle mówi o matce. W lipcu ten sam sąd, który zdecydował, że Basia ma mieszkać w Lublinie, orzekł, że teraz ma mieszkać w Warszawie. Czego chciała sama Basia, znowu nie wiemy, bo, mimo zapowiedzi, nadal żadnych badań w RODK nie zrobiono.

 

Czego chce Jacek

 

Nie ukrywa przywiązania do córki i faktu, że chce, by z nim mieszkała. Pokazuje nagrania z wizyty w Warszawie, gdzie podczas jego odwiedzin dochodziło do awantur. W październiku, zdeterminowany zabiera dziecko. Wynajmuje firmę ochroniarską. Sam przebieg zdarzenia też przedstawia inaczej niż matka dziewczynki.

Matka Basi alarmuje media. Jest w Polsacie, w Superstacji, w Tok FM, w gazetach. Pisze o wszystkim na Facebooku, publikuje zdjęcia swojej córki.

Jacek jest z Basią. Niewątpliwie mała jest z nim bardzo związana. On praktycznie na okrągło zajmuje się córką. Mówi, że chce, aby Basia z nim zamieszkała na stałe, ale miała kontakty z matką. Jednak od października do stycznia Basia matki nie widzi, nie rozmawia z nią przez telefon. Ojciec mówi, że matka źle wpływała na Basia i Basia sama nie chciała z nią rozmawiać.

 

Rodzina na podstawie udzielonych mediom wywiadów zamawia u psychologa profil psychologiczny matki. Nie jest korzystny – manipuluje, nie kontroluje emocji, ma skłonność do kłamstwa – to tylko kilka punktów. Psycholog bardzo krytycznie ocenia też publikowanie w internecie wizerunku dziecka wraz z przedstawianiem córki jako ofiary z jednej strony, z drugiej zaś jako wnuczki bogatego dziadka, co może mieć określone konsekwencje.

 

Czego chce matka

 

Kiedy uprawomocnia się postanowienie o zamieszkaniu Basi w Warszawie, sąd wyznacza termin na odebranie córki od ojca na 7 stycznia. Są obecni kuratorzy, pedagog zajmująca się dzieckiem, jest też policja. Rodzina nagrywa całe spotkanie. Przez ponad godzinę Basia wczepiona w ojca, nie chce kontaktu z matką. Są krzyki, płacz, łkania. Jacek nie wypuszcza dziecka z objęć. Basia nie chce nawet na chwilę sama zostać z matką. Kuratorzy odstępują od zabrania dziecka.

Czy Basia jest zmanipulowana? Niewątpliwie przestraszona swoją wciąż niestabilna sytuacją.

 

18 stycznia jest kolejna rozprawa. Jacek wnosi o zmianę sędzi, bo jego zdaniem jest ona stronnicza i wydaje decyzje wyłącznie na korzyść matki Basi. Mimo wniosku rozprawa się odbywa, bo zdaniem sądu jest to przypadek niecierpiący zwłoki. Matka Basi nie ukrywa, że chce wreszcie zabrać córkę do siebie, a Jacek jej to utrudnia. Pełnomocnik Jacka wzywa, aby sąd wreszcie zlecił badania dziecka i rodziców, chce też aby sąd obejrzał film z próby przekazania Basi matce, aby wyrobił sobie pogląd na związek Jacka z córką. Sąd oba wnioski odrzuca. Ogranicza za to Jackowi władzę rodzicielską, zezwalając mu wyłącznie na dowiadywanie się o stan zdrowia dziecka. Nie ma nawet prawa do kontaktów z Basią. Orzeczenie, choć nieprawomocne, ma klauzulę natychmiastowej wykonalności. Kolejny termin wydania Basi jest wyznaczony na 26 stycznia.

- To celowy zabieg – mówi Jacek. - Ma mi podczas wydania córki związać prawnie ręce. Ale jak mała reaguje na matkę sąd już nie chciał widzieć.

 

Czego chce Basia

 

Jak chyba każde dziecko na świecie, chce mamy i taty, ciepłego domu i poczucia bezpieczeństwa. Ale to, czy spełnią się jej marzenia, zależy wyłącznie od decyzji dorosłych.

 

- Najlepiej byłoby, gdyby rodzice sami potrafili dogadać się między sobą, bo taka szarpanina to wyłącznie krzywda dla dziecka – mówi psycholog Janusz Koczberski. - A skoro tego nie potrafią, to znaczy, że chcąc nie chcąc obydwoje manipulują dzieckiem. Jeśli jednak sąd musi rozwiązać ten problem, to trzeba najpierw dokładnie zdiagnozować całą trójkę i wybrać tego rodzica, który będzie sprawniejszy wychowawczo. Tyle tylko, że badania muszą być rzetelne.

 

Badań nadal nie ma. Basia ma 4 latka więc nikt jej o zdanie nie pyta. Sąd swoje już orzekł. Przed Basią kolejne traumatyczne zdarzenia. We wtorek ma być odebrana ojcu. Nawet siłą. Oczywiście dla jej dobra.

 

Magdalena Gorostiza

 

 

P.S. Dla dobra dziecka imiona zostały zmienione.

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

życie,  dziecko,  walka o dziecko,  ojciec,  matka, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~talina   zgłoś nadużycie  

    straszna historia, smutna :( niestety w naszym ustroju prawnym krąży mit, że najlepszym rodzicem jest matka. ojciec może co najwyżej czuć się dyscyplinowany (cytat stąd: pisane wyżej rozwiązanie, stanowiące całkowitą nowość w naszym prawie, może jednak, jak się wydaje, poza dyscyplinowaniem rodziców, eporady24.pl/suma_przymusowa_dla_rodzica_nowy_srodek_walki_o_kontakty_z_dzieckiem,aktualnosci,3295.html ) i z łaską przyjmować te możliwości odwiedzin. chore, chore!

  • Komentarz od: ~HZQyiP lndlxnsvvqgh, [url=http://rvrwklwefedf.com/]rvrwklwefedf[/url], [link=http://rwyabgvirtyz.com/]rwyabgvirtyz[/link], http://hajuuenesald.com/   zgłoś nadużycie  

    HZQyiP lndlxnsvvqgh, [url=http://rvrwklwefedf.com/]rvrwklwefedf[/url], [link=http://rwyabgvirtyz.com/]rwyabgvirtyz[/link], http://hajuuenesald.com/

  • Komentarz od: ~Włoszka   zgłoś nadużycie  

    Nie rozumiem dlaczego w tym wypadku nie może być stosowana opieka naprzemienna. Sama mam podobną sytuację, oboje z ojcem dziecka jesteśmy w ostrym konflikcie od 2 roku życia syna,(w tej chwili ma 8), a mimo to, ten model się sprawdza Ojcu nie udaje się manipulowanie dzieckiem, choć na wszystkie sposoby próbuje, bo potem syn jest ze mną i już po kilku godzinach jego nastawienie jest inne! To bardzo trudne dzieciństwo, ale jedynym sposobem zapewnienia \"spokoju\" byłoby moje zniknięcie z życia dziecka, a tego nie chcę ani ja, ani mój synek. Ja nie chciałabym również w żaden sposób ograniczać kontaktów syna z jego ojcem, więc często jego działania są dla mnie niepojęte. Pan Jacek pracując na komputerze i mogąc poświęcać czas w dzień swojemu synowi mógłby spokojnie przenieść się do Warszawy i zamieszkać w pobliżu, by synek idąc do przedszkola, a potem do szkoły miał kontakt z obojgiem rodziców w równym zakresie. Bardzo trudno to realizować, ale mój przykład pokazuje, że jest to możliwe. Potrzebny jest tylko precyzyjny podział czasu i w razie niedotrzymania tych postanowień, zawartych w decyzji sądu, groźba odebrania lub ograniczenia władzy rodzicielskiej. Nie bardzo rozumiem również decyzję sądu, który bez żadnego widocznego powodu ogranicza władzę rodzicielską ojcu zamiast pochylić się nieco nad tą rodziną!

Rozwiń wszystkie komentarze
  • Komentarz od: ~Karmelita   zgłoś nadużycie  

    Gdyby w tej sprawie decydowal król Salomon, kazalby dziecko podzielić na pól i po jednej polowie dla kazdego z rodziców by dal. Jednak to, jak wiemy jest nierealne. Cóz, nasuwa sie jedna myśl: Tacy ludzie (bo nie zasluguja na miano rodziców) powinni być calkowicie odsunieci od wychowania tego dziecka, i tak juz za bardzo zniszczyli jego wartości zyciowe. Z pewnościa sa osoby, które dalyby temu dziecku wiecej milości niz biologiczni ...!

Powrót