Reklama

- Kiedy dowiedziałam się, co się stało, postanowiłam zorganizować pomoc - mówi Katarzyna Kamionka z Warszawy, która zna doskonale rodzinę, bo w Nowym Kawkowie spędza od dziecka wakacje. - To nasi sąsiedzi, nigdy im się nie przelewało, a teraz takie nieszczęście.

4 grudnia spłonął doszczętnie cały dom, ocalał tylko komin. Z ustaleń prokuratury i straży pożarnej wynika, że ogień rozniósł się od kominka i zajął kolejne pomieszczenia. W kuchni stała butla z gazem, która dodatkowo spowodowała eksplozję.

- Kiedyś mieszkaliśmy we Wrocławiu. Przeprowadziliśmy się do Nowego Kawkowa kilkanaście lat temu. Moi rodzice, Ewa i Jan, urodzili się w tej miejscowości i powrócili do niej z racji sentymentu oraz by pomóc schorowanym dziadkom. Na początku nie było nam łatwo. Ciężko było przyzwyczaić się do nowego miejsca i otoczenia. Z czasem każdy z nas poznał urok tej wsi i przywiązał się do niej. Niestety nastąpiła w naszym życiu tragedia w następstwie której nie pozostało nam nic. Najbardziej jest mi szkoda zdjęć i filmów z pierwszych urodzin mojego rodzeństwa...

Najmłodsze rodzeństwo, czyli Klaudia (17 lat), Kornelia (14 lat) oraz Gabryś (8 lat), było najbardziej przywiązane do tego miejsca.W Kawkowie urodzili się i wychowali. Chodzili również do tutejszej szkoły i mają tu przyjaciół. Dlatego tak trudno pogodzić im się z faktem, że już nie ma do czego wracać - piszą o sobie na stronie pomagam.pl,. gdzie znajdziecie informację jak rodzinie pomóc.

Teraz są rozproszeni po znajomych i rodzinie. Ale bardzo chcieliby znowu mieć dom, do którego mozna wracać:

Jest nas sześcioro. Aktualnie mama wraz z trójką najmłodszych dzieci mieszka u przyjaciela. Mój brat Tomek mieszka u cioci, a drugi brat Adrian znajduję się z tatą. Niestety taka sytuacja nie może ciągnąć się w nieskończoność – nie możemy żyć nadużywając uprzejmości dobrych ludzi. Tę zbiórkę stworzyliśmy z myślą o budowie nowego domu. Rodzeństwo jest coraz starsze i w pogoni za lepszym bytem szuka pracy za granicą. Nasz dom był miejscem do którego zawsze się wracało, naszym azylem. Każdy z Was na pewno ma takie miejsce... Nam zostało ono odebrane przez żywioł.

Udało sie już zebrać blisko 12 tysięcy złotych.

- Z akcji na facebooku zebraliśmy ubrania, niezbędne meble, sprzęty domowe - mówi Katarzyna Kamionka. - Ale trzeba dom odbudować. Potrzebne są nie tylko pieniądze, choć każda wpłata jest na wagę złota - może być wsparcie rzeczowe, materiały budowlane itp. Odezwał sie już do nas na przykład producent okien. Szukamy firm budowlanych.

Rodzeństwo wierzy, że się uda i że znowu będa mieli swój dom. Możemy im pomóc!

 

video-1450348850.mp4 from pomoz.zbudowac.dom on Vimeo.

Powrót
Reklama:

- Kiedy dowiedziałam się, co się stało, postanowiłam zorganizować pomoc - mówi Katarzyna Kamionka z Warszawy, która zna doskonale rodzinę, bo w Nowym Kawkowie spędza od dziecka wakacje. - To nasi sąsiedzi, nigdy im się nie przelewało, a teraz takie nieszczęście.

4 grudnia spłonął doszczętnie cały dom, ocalał tylko komin. Z ustaleń prokuratury i straży pożarnej wynika, że ogień rozniósł się od kominka i zajął kolejne pomieszczenia. W kuchni stała butla z gazem, która dodatkowo spowodowała eksplozję.

- Kiedyś mieszkaliśmy we Wrocławiu. Przeprowadziliśmy się do Nowego Kawkowa kilkanaście lat temu. Moi rodzice, Ewa i Jan, urodzili się w tej miejscowości i powrócili do niej z racji sentymentu oraz by pomóc schorowanym dziadkom. Na początku nie było nam łatwo. Ciężko było przyzwyczaić się do nowego miejsca i otoczenia. Z czasem każdy z nas poznał urok tej wsi i przywiązał się do niej. Niestety nastąpiła w naszym życiu tragedia w następstwie której nie pozostało nam nic. Najbardziej jest mi szkoda zdjęć i filmów z pierwszych urodzin mojego rodzeństwa...

Najmłodsze rodzeństwo, czyli Klaudia (17 lat), Kornelia (14 lat) oraz Gabryś (8 lat), było najbardziej przywiązane do tego miejsca.W Kawkowie urodzili się i wychowali. Chodzili również do tutejszej szkoły i mają tu przyjaciół. Dlatego tak trudno pogodzić im się z faktem, że już nie ma do czego wracać - piszą o sobie na stronie pomagam.pl,. gdzie znajdziecie informację jak rodzinie pomóc.

Teraz są rozproszeni po znajomych i rodzinie. Ale bardzo chcieliby znowu mieć dom, do którego mozna wracać:

Jest nas sześcioro. Aktualnie mama wraz z trójką najmłodszych dzieci mieszka u przyjaciela. Mój brat Tomek mieszka u cioci, a drugi brat Adrian znajduję się z tatą. Niestety taka sytuacja nie może ciągnąć się w nieskończoność – nie możemy żyć nadużywając uprzejmości dobrych ludzi. Tę zbiórkę stworzyliśmy z myślą o budowie nowego domu. Rodzeństwo jest coraz starsze i w pogoni za lepszym bytem szuka pracy za granicą. Nasz dom był miejscem do którego zawsze się wracało, naszym azylem. Każdy z Was na pewno ma takie miejsce... Nam zostało ono odebrane przez żywioł.

Udało sie już zebrać blisko 12 tysięcy złotych.

- Z akcji na facebooku zebraliśmy ubrania, niezbędne meble, sprzęty domowe - mówi Katarzyna Kamionka. - Ale trzeba dom odbudować. Potrzebne są nie tylko pieniądze, choć każda wpłata jest na wagę złota - może być wsparcie rzeczowe, materiały budowlane itp. Odezwał sie już do nas na przykład producent okien. Szukamy firm budowlanych.

Rodzeństwo wierzy, że się uda i że znowu będa mieli swój dom. Możemy im pomóc!

 

video-1450348850.mp4 from pomoz.zbudowac.dom on Vimeo.

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

życie,  pomoc,  pożar,  Nowe Kawkowo, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót