Reklama

Rządowy program in vitro trwa od czerwca 2013 roku. W sumie wydamy na niego (my wszyscy, bo to pieniądze podatników) 244 miliony złotych. W 2013 roku wydano już 33 miliony, rok później 80 milionów. Najwięcej przeznaczono na lata 2015-2016, bo aż 131 milionów złotych.

 

Cały program ma objąć 15 tysięcy par. Gdyby nawet założyć, że każda z nich doczeka się potomka, co jest niemożliwe, to na jedno zapłodnienie poszłoby średnio około 16 tysięcy złotych. A pójdzie znacznie więcej, bo na razie nie odtrąbiono spektakularnych sukcesów.

 

Za czy przeciw

 

Zwolennicy programu in vitro nazywają go leczeniem bezpłodności, tak też nazwano ustawę, która właśnie przeszła przez rząd. Nazwa „leczenie” budzi jednak wiele kontrowersji, a jej przeciwnicy jasno mówią, że in vitro niczego nie leczy. Kobieta nie urodzi kolejnego dziecka bez ponownego sztucznego zapłodnienia (a przynajmniej takie przypadki zdarzają się niezmiernie rzadko), tak więc z bezpłodności nie zostanie wyleczona.

Zwolennicy programu in vitro używają argumentów w stylu – cukrzycy czy nadciśnienia też się nie da wyleczyć, ale ludzie są leczeni i biorą leki. To prawda. Tyle tylko, że gdyby ich nie brali, to po prostu w szybkim tempie by umarli. Bezdzietność w żaden sposób nie jest chorobą śmiertelna.

 

Kto do programu?

 

- Program zapewnia możliwość skorzystania z procedury zapłodnienia pozaustrojowego parom, u których stwierdzono niepłodność kobiety lub mężczyzny

Warunkiem przystąpienia do Programu jest rozpoznanie bezwzględnej przyczyny niepłodności przez lekarza lub udokumentowane nieskuteczne leczenie w czasie nie krótszym niż 12 miesięcy.

W ramach Programu będą mogli się leczyć także pacjenci, u których w wyniku leczenia lub z innych powodów może dojść do utraty płodności w przyszłości (tzw. pacjenci z odroczoną płodnością z powodów onkologicznych oraz zakaźnych).

Kobieta w dniu zgłoszenia do Programu nie może mieć ukończonego 40 roku życia. Decyduje data zgłoszenia się kobiety czyli pierwszej wizyty u realizatora. Jeśli pomiędzy dniem zgłoszenia się do ośrodka realizującego Program a dniem kwalifikacji do Programu kobieta ukończy 40 rok życia, będzie miała nadal prawo do skorzystania z Programu. Nie ma ograniczeń wiekowych dla mężczyzn.

Do udziału w Programie będą mogli kwalifikować wyłącznie jego realizatorzy. - czytamy na stronie rządowej.

Program realizują zarówno państwowe szpitale jak i prywatne kliniki in vitro, dla których jest to niewątpliwie świetny interes. Na rządowej stronie właśnie opublikowano wykaz placówek. Najwięcej, bo blisko 9 milionów złotych dostał prywatny szpital z Rzgowa, na 31 wybranych placówek aż 26 to spółki zoo czy inne prywatne firmy.

 

Czy stać nas na takie drogie dzieci?

 

Ostatni wpis na rządowej stronie programu dotyczący ilości urodzonych dzieci pochodzi z 23 października 2014 roku. Dzięki programowi przyszło do tej daty na świat 677 dzieci. Jako, że mogły się urodzić wyłącznie z zapłodnień w 2013 roku i w styczniu 2014 obliczyliśmy średni koszt przyjścia na świat takiego dziecka. Jeden noworodek kosztował podatników ponad 58 tysięcy złotych! Trudno to zapewne zrozumieć choćby ludziom chorym na czerniaka, którym Ministerstwo Zdrowia odebrało lek przedłużający życie, rodzicom dzieci chorych na siatkówczaki, którzy muszą prosić innych o pieniądze na leczenie zagranicą, a jeszcze trudniej samotnym matkom czy rodzinom wielodzietnym, które dostają śmiesznie małe zasiłki.

Ile dzieci urodziło się do dziś? W minioną środę wysłałyśmy zapytanie poprzez formularz na stronie rządowego programu in vitro, ile dzieci urodziło się pomiędzy październikiem i marcem i jaki jest obecnie koszt przyjścia na świat jednego noworodka z in vitro.

17 marca przyszła odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia. Rzecznik prasowy Krzysztof Bąk odsyła nas do informacji na oficjalnej strobie programu i dodaje:

W programie tym jest przedstawiony zakres działań podejmowanych w ramach Programu – w tym również cele Programu i jego ewaluacja. Zgodnie z tym ocena efektów realizacji Programu zostanie dokonana w ostatnim roku jego realizacji, zaś ocena efektów będzie dokonywana w oparciu o: wskaźnik ciąż, wskaźnik ciąż wielopłodowych, wskaźnik urodzeń oraz odsetek zespołów hiperstymulacyjnych. Ocen takich dokonywać będzie Rada Programowa, do której należy między innymi ewaluacja Programu, jego monitorowanie oraz ocena stopnia osiągnięcia celów Programu. Odnosząc się do pytania o liczbę urodzeń, informuję, że na dzień 16 marca br. w rejestrze Programu odnotowano 1474 urodzenia.

 

Trudno jednak nie zadać pytania, czy stać nas na takie drogie dzieci i dlaczego ktoś zdecydował o tym, by wyłożyć tak ogromne pieniądze na procedurę, która i tak nie naprawi zapaści demograficznej. Szczególnie, gdy brak jest pieniędzy na leczenie według światowych standardów tych dzieci, które już żyją. O czym najlepiej świadczy cała masa ogłoszeń od rodziców proszących o finansowe wsparcie.

Magdalena Gorostiza

Zdjęcie http://www.invitro.gov.pl/

czytaj także Angelina Jolie po polsku

                    Dlaczego polscy lekarze musza fałszować dokumentację?

 

Powrót
Reklama:

Rządowy program in vitro trwa od czerwca 2013 roku. W sumie wydamy na niego (my wszyscy, bo to pieniądze podatników) 244 miliony złotych. W 2013 roku wydano już 33 miliony, rok później 80 milionów. Najwięcej przeznaczono na lata 2015-2016, bo aż 131 milionów złotych.

 

Cały program ma objąć 15 tysięcy par. Gdyby nawet założyć, że każda z nich doczeka się potomka, co jest niemożliwe, to na jedno zapłodnienie poszłoby średnio około 16 tysięcy złotych. A pójdzie znacznie więcej, bo na razie nie odtrąbiono spektakularnych sukcesów.

 

Za czy przeciw

 

Zwolennicy programu in vitro nazywają go leczeniem bezpłodności, tak też nazwano ustawę, która właśnie przeszła przez rząd. Nazwa „leczenie” budzi jednak wiele kontrowersji, a jej przeciwnicy jasno mówią, że in vitro niczego nie leczy. Kobieta nie urodzi kolejnego dziecka bez ponownego sztucznego zapłodnienia (a przynajmniej takie przypadki zdarzają się niezmiernie rzadko), tak więc z bezpłodności nie zostanie wyleczona.

Zwolennicy programu in vitro używają argumentów w stylu – cukrzycy czy nadciśnienia też się nie da wyleczyć, ale ludzie są leczeni i biorą leki. To prawda. Tyle tylko, że gdyby ich nie brali, to po prostu w szybkim tempie by umarli. Bezdzietność w żaden sposób nie jest chorobą śmiertelna.

 

Kto do programu?

 

- Program zapewnia możliwość skorzystania z procedury zapłodnienia pozaustrojowego parom, u których stwierdzono niepłodność kobiety lub mężczyzny

Warunkiem przystąpienia do Programu jest rozpoznanie bezwzględnej przyczyny niepłodności przez lekarza lub udokumentowane nieskuteczne leczenie w czasie nie krótszym niż 12 miesięcy.

W ramach Programu będą mogli się leczyć także pacjenci, u których w wyniku leczenia lub z innych powodów może dojść do utraty płodności w przyszłości (tzw. pacjenci z odroczoną płodnością z powodów onkologicznych oraz zakaźnych).

Kobieta w dniu zgłoszenia do Programu nie może mieć ukończonego 40 roku życia. Decyduje data zgłoszenia się kobiety czyli pierwszej wizyty u realizatora. Jeśli pomiędzy dniem zgłoszenia się do ośrodka realizującego Program a dniem kwalifikacji do Programu kobieta ukończy 40 rok życia, będzie miała nadal prawo do skorzystania z Programu. Nie ma ograniczeń wiekowych dla mężczyzn.

Do udziału w Programie będą mogli kwalifikować wyłącznie jego realizatorzy. - czytamy na stronie rządowej.

Program realizują zarówno państwowe szpitale jak i prywatne kliniki in vitro, dla których jest to niewątpliwie świetny interes. Na rządowej stronie właśnie opublikowano wykaz placówek. Najwięcej, bo blisko 9 milionów złotych dostał prywatny szpital z Rzgowa, na 31 wybranych placówek aż 26 to spółki zoo czy inne prywatne firmy.

 

Czy stać nas na takie drogie dzieci?

 

Ostatni wpis na rządowej stronie programu dotyczący ilości urodzonych dzieci pochodzi z 23 października 2014 roku. Dzięki programowi przyszło do tej daty na świat 677 dzieci. Jako, że mogły się urodzić wyłącznie z zapłodnień w 2013 roku i w styczniu 2014 obliczyliśmy średni koszt przyjścia na świat takiego dziecka. Jeden noworodek kosztował podatników ponad 58 tysięcy złotych! Trudno to zapewne zrozumieć choćby ludziom chorym na czerniaka, którym Ministerstwo Zdrowia odebrało lek przedłużający życie, rodzicom dzieci chorych na siatkówczaki, którzy muszą prosić innych o pieniądze na leczenie zagranicą, a jeszcze trudniej samotnym matkom czy rodzinom wielodzietnym, które dostają śmiesznie małe zasiłki.

Ile dzieci urodziło się do dziś? W minioną środę wysłałyśmy zapytanie poprzez formularz na stronie rządowego programu in vitro, ile dzieci urodziło się pomiędzy październikiem i marcem i jaki jest obecnie koszt przyjścia na świat jednego noworodka z in vitro.

17 marca przyszła odpowiedź z Ministerstwa Zdrowia. Rzecznik prasowy Krzysztof Bąk odsyła nas do informacji na oficjalnej strobie programu i dodaje:

W programie tym jest przedstawiony zakres działań podejmowanych w ramach Programu – w tym również cele Programu i jego ewaluacja. Zgodnie z tym ocena efektów realizacji Programu zostanie dokonana w ostatnim roku jego realizacji, zaś ocena efektów będzie dokonywana w oparciu o: wskaźnik ciąż, wskaźnik ciąż wielopłodowych, wskaźnik urodzeń oraz odsetek zespołów hiperstymulacyjnych. Ocen takich dokonywać będzie Rada Programowa, do której należy między innymi ewaluacja Programu, jego monitorowanie oraz ocena stopnia osiągnięcia celów Programu. Odnosząc się do pytania o liczbę urodzeń, informuję, że na dzień 16 marca br. w rejestrze Programu odnotowano 1474 urodzenia.

 

Trudno jednak nie zadać pytania, czy stać nas na takie drogie dzieci i dlaczego ktoś zdecydował o tym, by wyłożyć tak ogromne pieniądze na procedurę, która i tak nie naprawi zapaści demograficznej. Szczególnie, gdy brak jest pieniędzy na leczenie według światowych standardów tych dzieci, które już żyją. O czym najlepiej świadczy cała masa ogłoszeń od rodziców proszących o finansowe wsparcie.

Magdalena Gorostiza

Zdjęcie http://www.invitro.gov.pl/

czytaj także Angelina Jolie po polsku

                    Dlaczego polscy lekarze musza fałszować dokumentację?

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

in vitro,  rządowy program in vitro,  bezpłodność, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~QnxsoM tjheayzgzslc, [url=http://qvkorcobtiwd.com/]qvkorcobtiwd[/url], [link=http://qukrghywrvbf.com/]qukrghywrvbf[/link], http://ujiwzmeoutyt.com/   zgłoś nadużycie  

    QnxsoM tjheayzgzslc, [url=http://qvkorcobtiwd.com/]qvkorcobtiwd[/url], [link=http://qukrghywrvbf.com/]qukrghywrvbf[/link], http://ujiwzmeoutyt.com/

  • Komentarz od: ~Belfer   zgłoś nadużycie  

    Czy stać nas na takie drogie dzieci? To dobre pytanie. W tym roku wejdzie w życie program 500+. Wg szacunków minister pracy pani Rafalskiej dzięki niemu w ciągu dekady urodzi się 278 tysięcy dzieci więcej. Czyli jakieś 28 tysięcy rocznie. Koszt programu to w ciągu pełnego roku ok. 20 000 000 000 zł. Czyli \"koszt\" dziecka wynosi 714 000 zł. Jeśli liczyć że z programu rządowego in vitro urodzi się 3000 dzieci (a prawdopodobnie będzie ich więcej) to przy wydatkach rzędu 350 mln to \"koszt\" dziecka wynosi 116 tys. czyli i tak 6-razy mniej niż w programie 500+. Pozdrawiam

  • Komentarz od: ~Ona   zgłoś nadużycie  

    Obledny artykuł. Autorka połowę zerznela ze strony programu a potem podała jakieś nierealne wyliczenia. Gratuluję. Następnym razem proponuję poczytanie literatury fachowej nim zabierze Pani głos w dyskusji. P.S.mam nadzieję ze moje dzieci nie będą pracować na panią tylko sama sobie Pani coś odlozy.

Rozwiń wszystkie komentarze
  • Komentarz od: ~Mariola   zgłoś nadużycie  

    Droga pani Magdaleno Gorostizo. Skoro podajesz \"cenę dziecka\" po pierwszych wyliczeniach, czemu nie idziesz krok dalej i nie policzysz ile rodzice tego dziecka \"oddadzą\" do budżetu w podatkach najpierw wydając pieniądze na utrzymanie dziecka a potem ile \"to dziecko\" samo wrzuci do skarbonki? Trochę zimnej kalkulacji i OBIEKTYWIZM przede wszystkim! Niestety PROFESJONALNYM reportażu nazwać nie można - idąc tym tokiem myślenia po co przyjmujemy uchodźców albo utrzymujemy hospicja? Pozdrawiam

Powrót