Reklama

Niestety. My kobiety jesteśmy na gorszej pozycji nawet w kwestii starzenia. O ile zmarszczki czy siwy włos potrafi dodać facetowi sznytu, o tyle u kobiet są oznaką, że przechodzi się do lamusa. Wpędzają nas tam mass media lansujące reklamy, w których liczy się młodość, młodość i młodość raz jeszcze. Bo skoro kremy dla dojrzałych kobiet reklamują już czternastolatki obrabiane w photoshopie, to o czym w ogóle mowa? A jednak każda z nas musi się w końcu zestarzeć. Tylko jak to zrobić z godnością?

 

Kobieta niewidzialna

 

Weronika, kobieta samotna lat 53 mówi, że od jakiegoś czasu stała się niewidzialna. Jeszcze jakiś czas temu szła ulicą i zwracała uwagę mężczyzn. Patrzyli na nią z podziwem, była zadowolona ze swojego wyglądu.

- Dziś z coraz większą przykrością spoglądam w lustro – mówi. - Tu wisi, tam przyrosło, cycki nie mieszczą się w staniku. Straciłam swój urok jako kobieta i jest to zwyczajnie przykre.

 

Rzeczywiście atrakcyjne kobiety, które zawsze były w kręgu zainteresowania płci przeciwnej, mają z tym większy problem. Bo uroda jest niewątpliwym atrybutem i w znacznym stopniu ułatwia życie. Od dawna psychologowie podkreślają, że ładnym ludziom jest zwyczajnie lepiej – budzą więcej sympatii, szybciej nawiązują kontakty. Ładne kobiety, choć inne im zazdroszczą, nie mają problemów by załatwić większość spraw u mężczyzn. Nawet wówczas gdy wcale swojej urody wykorzystywać w tym celu nie chcą. Tak to jest – biologia. Dlatego tym ładnym, starzenie przychodzi z większym trudem. Bo oto coś co życie ułatwiało i dawało radość, znika raz na zawsze. Te które, nigdy nie były dostrzegane, zyskują.

 

- Nigdy nie miałam z tym problemu – mówi Marta. - Zawsze byłam „przezroczysta”. Bo zawsze były wkoło atrakcyjniejsze koleżanki i mężczyźni rzadko mnie zauważali.

Nie przeszkodziło to jednak Marcie w tym, by znaleźć męża, mieć dorosłe już dziecko. W wieku 57 lat ma dobre samopoczucie. Zeszczuplała, choć większość jej koleżanek utyła, nie przywiązuje wielkiej wagi do ciuchów, i uważa, że „aby zdrowie było” to reszta jakoś będzie.

 

Ta okropna menopauza

 

Niestety, menopauza wykańcza wiele kobiet. Huśtawki psychiczne to jedno, drugie nagły spadek kobiecej atrakcyjności.

- Skóra jak papier, nagle z dnia na dzień, tyjesz od powietrza – wylicza Joanna lat 54. - Zamieniasz się w bekształtną bryłę, rosną piersi, brzuch, ręce, nóżki jak patyczki.

 

Jola lat 57 mówi, że już nie ma siły się odchudzać.

- Miss Polonia nie będę – stwierdza. - jasne, że wolałabym być taka jak kiedyś, ale przecież trudno się katować, człowiek chce mieć jakieś przyjemności.

 

To najgorszy moment, bo nie wiadomo, czy już odpuścić czy jeszcze powalczyć o dobrą figurę, o resztkę atrakcyjności. Kobiety reagują bardzo różnie. Jedne machają ręką, inne próbują zatrzymać jeszcze trochę młodości.

 

Botox wygładzi skórę

 

Małgosia, dentystka z Lublina, nie ukrywa, że stosuje botox. Choć nie przekroczyła 50- tki, uważa, że lepiej zapobiegać, niż potem mieć wielkie zmarszczki.

- Sama sobie robię, bo przeszłam odpowiednie kursy – mówi. - Ja akurat nie mam z tym większych problemów, głównie chodzi mi o lwią zmarszczkę na czole, postarza i urody nie dodaje. Byłabym hipokrytką, gdym mówiła, że nic sobie nie robię, skoro oferuję to pacjentkom.

A im zapewnia cały wachlarz usług. Botox na kurze łapki, kwas hialuronowy do wypełniania, kobiety korzystają chętnie. Po co to robią?

- Bo chcą lepiej wyglądać, przecież lepiej wydać na botox niż drogie kremy – mówi Małgosia. - Miałam taka pacjentkę, robiłam jej zęby. Była załamana po rozwodzie. Namówiłam ją na wypełniacze. Wyglądała staro mimo że ledwie przekroczyła czterdziestkę. Z nową porcelaną, po kuracji 10 lat jej ubyło. Zaraz znalazła na randkowym portalu męża!

 

Krystyna Szydłowska, śpiewaczka z Lublina, bohaterka reportażu Tylko boazerii szkoda , mówi, że zaakceptowała swoje zmarszczki.

- Raz namówił mnie na botox kolega chirurg, przez pól roku nie mogłam ruszyć czołem – śmieje się. - Nigdy więcej, jestem, jaka jestem.

 

Ale podkreśla, że jej urok to radość życia, pozytywny stosunek do ludzi i fakt, że nadal występuje na scenie. Jest aktywna. To pomaga, by nie patrzeć z rozpaczą w lustro, bo zwyczajnie nie ma w tym żadnego sensu.

- Co nie znaczy, że odpuściłam swoją kobiecość – podkreśla. - Bardzo chciałabym się zakochać, spotkać prawdziwą wielką miłość mojego życia. I wierzę, że nadejdzie.

 

Młodość jest bezwzględna

 

Starsze kobiety podkreślają chórem, że to co boli najbardziej to bezwzględne traktowanie przez młodsze kobiety. Rozpychają się łokciami, lekceważą „staruchy”, wyszydzają zmarszczki, figury.

 

- A ja uważam, że wiele tych młodych jest w gorszej kondycji – mówi Joanna. - Idź na plażę, zobacz jakie mają rozstępy, jaki cellulit. Ja do dziś nie mam takiego. Więc nie ma co się tak sadzić. One też zwiędną.

 

Ostatnio na jednym z warszawskich basenów wybuchła afera o nagie kobiety w szatni pod prysznicami. Młode zaprotestowały, że nie chcą oglądać obwisłych brzuchów i piersi. Bo to nieestetyczne, obrzydliwe, wstrętne. To też niestety wina mass mediów, w których liczą się tylko te zadbane, zgrabne, bez zmarszczek. Ale taki stosunek mamy nie tylko do starszych ludzi, wyznacza on kierunek traktowania chorych, niepełnosprawnych. Bo nie są to odpowiedni odbiorcy dóbr konsumpcyjnych, z różnych powodów (często z braku pieniędzy) nie gonią za modą, za najnowszymi gadżetami.

 

Dzidzia Piernik

 

Jak więc zestarzeć się z godnością, zachować dobry wygląd, ale już bez pretensji o amory i flirty? Nie ma niż bardziej żałosnego jak mizdrzące się kobiety w bardzo średnim wieku, którym nadal wydaje się, że są jeszcze szalenie atrakcyjne. Śmieszą też te, które w pogoni za modą, zapomniały, że nie maja już lat dwudziestu.

 

- Jestem zwolenniczką tego, by każdy ubierał się, jak chce – mówi Joanna, można rzec ikona dobrego smaku. - Ale bez przekraczania granicy śmieszności. Kiedy widzę niektóre znajome o słusznych ale nieco już obwisłych udach, w getrach i botkach, zastanawiam się, czy nie mają w domu lustra. Typowe Dzidzie Piernik. Ja osobiście nie widzę powodów do tego, by eksponować akurat swoje mankamenty.

 

- Oglądam zdjęcia z wesela bogatych znajomych – wtóruje Marta. - Jest lato, panie w sukienkach za grube pieniądze. Sukienki bez rękawów, pelikany wiszą. Co z tego, że jest kasa, jak nie ma za grosz samokrytyki? Po co to pokazywać wszystkim?

 

Życie może być fajne

 

Utrata urody to nie koniec świata. Trzeba tylko umieć podejść do tego z dystansem. Moje rozmówczynie podkreślają, że czasami robi się smutno, ale trzeba mieć dobre samopoczucie. Znaleźć nową pasję i zaangażować się w inne życiowe sprawy. Wiek 50 plus też ma swoje zalety.

 

- Postanowiłam kilka lat temu, że przestaję być „towarem”, bo nie chcę być śmieszna - wyjaśnia Joanna. - Nie znaczy to, że mam o siebie nie dbać. Lubię eleganckie rzeczy, stać mnie na nie i widzę, jak tym młodym z zazdrości opada szczęka. To moja babska zemsta. Faceci nie ślinią się na mój widok, ale młode laski ślinią się na widok mojej torebki. Ale, jak rzekłam, ja na facetów, od kilku lat nie zwracam uwagi. Po prostu traktuję ich jak partnerów w pracy, kolegów. To daje pozytywne efekty. Nie boją się kontaktów ze mną, tego, że będę ich podrywać. Zainteresowałam się też jogą i to jest moja wielka pasja. Chodzę z psem na spacery, czytam, czytam i czytam.

 

- Kiedy dzieci dorastają, zostajesz sama w domu z mężem, możesz rozpocząć inne życie – dodaje Marta. - Wreszcie masz więcej czasu dla siebie, możesz postawić na osobisty rozwój. No ale ja, jak mówiłam, nigdy nie miałam z facetami problemu. Dlatego pewnie mi łatwiej, bo w gruncie rzeczy niczego nie straciłam.

 

Czego im żal najbardziej? Nie tego, że mają zmarszczki, obwisły biust czy mało apetyczne ciało. Nawet wcale nie chciałyby być znowu młode. Jedyne, czego brakuje czasami aż do bólu, to tego drżenia serca, motyli w brzuchu, gdy szło się na pierwszą randkę. Bo to już nigdy nie wróci. Bo to zdarza się tylko wtedy, gdy się ma lat kilkanaście...

 

Magdalena Gorostiza

Czytaj także Starość rzuca się kobietom do gardła

 

 

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

Niestety. My kobiety jesteśmy na gorszej pozycji nawet w kwestii starzenia. O ile zmarszczki czy siwy włos potrafi dodać facetowi sznytu, o tyle u kobiet są oznaką, że przechodzi się do lamusa. Wpędzają nas tam mass media lansujące reklamy, w których liczy się młodość, młodość i młodość raz jeszcze. Bo skoro kremy dla dojrzałych kobiet reklamują już czternastolatki obrabiane w photoshopie, to o czym w ogóle mowa? A jednak każda z nas musi się w końcu zestarzeć. Tylko jak to zrobić z godnością?

 

Kobieta niewidzialna

 

Weronika, kobieta samotna lat 53 mówi, że od jakiegoś czasu stała się niewidzialna. Jeszcze jakiś czas temu szła ulicą i zwracała uwagę mężczyzn. Patrzyli na nią z podziwem, była zadowolona ze swojego wyglądu.

- Dziś z coraz większą przykrością spoglądam w lustro – mówi. - Tu wisi, tam przyrosło, cycki nie mieszczą się w staniku. Straciłam swój urok jako kobieta i jest to zwyczajnie przykre.

 

Rzeczywiście atrakcyjne kobiety, które zawsze były w kręgu zainteresowania płci przeciwnej, mają z tym większy problem. Bo uroda jest niewątpliwym atrybutem i w znacznym stopniu ułatwia życie. Od dawna psychologowie podkreślają, że ładnym ludziom jest zwyczajnie lepiej – budzą więcej sympatii, szybciej nawiązują kontakty. Ładne kobiety, choć inne im zazdroszczą, nie mają problemów by załatwić większość spraw u mężczyzn. Nawet wówczas gdy wcale swojej urody wykorzystywać w tym celu nie chcą. Tak to jest – biologia. Dlatego tym ładnym, starzenie przychodzi z większym trudem. Bo oto coś co życie ułatwiało i dawało radość, znika raz na zawsze. Te które, nigdy nie były dostrzegane, zyskują.

 

- Nigdy nie miałam z tym problemu – mówi Marta. - Zawsze byłam „przezroczysta”. Bo zawsze były wkoło atrakcyjniejsze koleżanki i mężczyźni rzadko mnie zauważali.

Nie przeszkodziło to jednak Marcie w tym, by znaleźć męża, mieć dorosłe już dziecko. W wieku 57 lat ma dobre samopoczucie. Zeszczuplała, choć większość jej koleżanek utyła, nie przywiązuje wielkiej wagi do ciuchów, i uważa, że „aby zdrowie było” to reszta jakoś będzie.

 

Ta okropna menopauza

 

Niestety, menopauza wykańcza wiele kobiet. Huśtawki psychiczne to jedno, drugie nagły spadek kobiecej atrakcyjności.

- Skóra jak papier, nagle z dnia na dzień, tyjesz od powietrza – wylicza Joanna lat 54. - Zamieniasz się w bekształtną bryłę, rosną piersi, brzuch, ręce, nóżki jak patyczki.

 

Jola lat 57 mówi, że już nie ma siły się odchudzać.

- Miss Polonia nie będę – stwierdza. - jasne, że wolałabym być taka jak kiedyś, ale przecież trudno się katować, człowiek chce mieć jakieś przyjemności.

 

To najgorszy moment, bo nie wiadomo, czy już odpuścić czy jeszcze powalczyć o dobrą figurę, o resztkę atrakcyjności. Kobiety reagują bardzo różnie. Jedne machają ręką, inne próbują zatrzymać jeszcze trochę młodości.

 

Botox wygładzi skórę

 

Małgosia, dentystka z Lublina, nie ukrywa, że stosuje botox. Choć nie przekroczyła 50- tki, uważa, że lepiej zapobiegać, niż potem mieć wielkie zmarszczki.

- Sama sobie robię, bo przeszłam odpowiednie kursy – mówi. - Ja akurat nie mam z tym większych problemów, głównie chodzi mi o lwią zmarszczkę na czole, postarza i urody nie dodaje. Byłabym hipokrytką, gdym mówiła, że nic sobie nie robię, skoro oferuję to pacjentkom.

A im zapewnia cały wachlarz usług. Botox na kurze łapki, kwas hialuronowy do wypełniania, kobiety korzystają chętnie. Po co to robią?

- Bo chcą lepiej wyglądać, przecież lepiej wydać na botox niż drogie kremy – mówi Małgosia. - Miałam taka pacjentkę, robiłam jej zęby. Była załamana po rozwodzie. Namówiłam ją na wypełniacze. Wyglądała staro mimo że ledwie przekroczyła czterdziestkę. Z nową porcelaną, po kuracji 10 lat jej ubyło. Zaraz znalazła na randkowym portalu męża!

 

Krystyna Szydłowska, śpiewaczka z Lublina, bohaterka reportażu Tylko boazerii szkoda , mówi, że zaakceptowała swoje zmarszczki.

- Raz namówił mnie na botox kolega chirurg, przez pól roku nie mogłam ruszyć czołem – śmieje się. - Nigdy więcej, jestem, jaka jestem.

 

Ale podkreśla, że jej urok to radość życia, pozytywny stosunek do ludzi i fakt, że nadal występuje na scenie. Jest aktywna. To pomaga, by nie patrzeć z rozpaczą w lustro, bo zwyczajnie nie ma w tym żadnego sensu.

- Co nie znaczy, że odpuściłam swoją kobiecość – podkreśla. - Bardzo chciałabym się zakochać, spotkać prawdziwą wielką miłość mojego życia. I wierzę, że nadejdzie.

 

Młodość jest bezwzględna

 

Starsze kobiety podkreślają chórem, że to co boli najbardziej to bezwzględne traktowanie przez młodsze kobiety. Rozpychają się łokciami, lekceważą „staruchy”, wyszydzają zmarszczki, figury.

 

- A ja uważam, że wiele tych młodych jest w gorszej kondycji – mówi Joanna. - Idź na plażę, zobacz jakie mają rozstępy, jaki cellulit. Ja do dziś nie mam takiego. Więc nie ma co się tak sadzić. One też zwiędną.

 

Ostatnio na jednym z warszawskich basenów wybuchła afera o nagie kobiety w szatni pod prysznicami. Młode zaprotestowały, że nie chcą oglądać obwisłych brzuchów i piersi. Bo to nieestetyczne, obrzydliwe, wstrętne. To też niestety wina mass mediów, w których liczą się tylko te zadbane, zgrabne, bez zmarszczek. Ale taki stosunek mamy nie tylko do starszych ludzi, wyznacza on kierunek traktowania chorych, niepełnosprawnych. Bo nie są to odpowiedni odbiorcy dóbr konsumpcyjnych, z różnych powodów (często z braku pieniędzy) nie gonią za modą, za najnowszymi gadżetami.

 

Dzidzia Piernik

 

Jak więc zestarzeć się z godnością, zachować dobry wygląd, ale już bez pretensji o amory i flirty? Nie ma niż bardziej żałosnego jak mizdrzące się kobiety w bardzo średnim wieku, którym nadal wydaje się, że są jeszcze szalenie atrakcyjne. Śmieszą też te, które w pogoni za modą, zapomniały, że nie maja już lat dwudziestu.

 

- Jestem zwolenniczką tego, by każdy ubierał się, jak chce – mówi Joanna, można rzec ikona dobrego smaku. - Ale bez przekraczania granicy śmieszności. Kiedy widzę niektóre znajome o słusznych ale nieco już obwisłych udach, w getrach i botkach, zastanawiam się, czy nie mają w domu lustra. Typowe Dzidzie Piernik. Ja osobiście nie widzę powodów do tego, by eksponować akurat swoje mankamenty.

 

- Oglądam zdjęcia z wesela bogatych znajomych – wtóruje Marta. - Jest lato, panie w sukienkach za grube pieniądze. Sukienki bez rękawów, pelikany wiszą. Co z tego, że jest kasa, jak nie ma za grosz samokrytyki? Po co to pokazywać wszystkim?

 

Życie może być fajne

 

Utrata urody to nie koniec świata. Trzeba tylko umieć podejść do tego z dystansem. Moje rozmówczynie podkreślają, że czasami robi się smutno, ale trzeba mieć dobre samopoczucie. Znaleźć nową pasję i zaangażować się w inne życiowe sprawy. Wiek 50 plus też ma swoje zalety.

 

- Postanowiłam kilka lat temu, że przestaję być „towarem”, bo nie chcę być śmieszna - wyjaśnia Joanna. - Nie znaczy to, że mam o siebie nie dbać. Lubię eleganckie rzeczy, stać mnie na nie i widzę, jak tym młodym z zazdrości opada szczęka. To moja babska zemsta. Faceci nie ślinią się na mój widok, ale młode laski ślinią się na widok mojej torebki. Ale, jak rzekłam, ja na facetów, od kilku lat nie zwracam uwagi. Po prostu traktuję ich jak partnerów w pracy, kolegów. To daje pozytywne efekty. Nie boją się kontaktów ze mną, tego, że będę ich podrywać. Zainteresowałam się też jogą i to jest moja wielka pasja. Chodzę z psem na spacery, czytam, czytam i czytam.

 

- Kiedy dzieci dorastają, zostajesz sama w domu z mężem, możesz rozpocząć inne życie – dodaje Marta. - Wreszcie masz więcej czasu dla siebie, możesz postawić na osobisty rozwój. No ale ja, jak mówiłam, nigdy nie miałam z facetami problemu. Dlatego pewnie mi łatwiej, bo w gruncie rzeczy niczego nie straciłam.

 

Czego im żal najbardziej? Nie tego, że mają zmarszczki, obwisły biust czy mało apetyczne ciało. Nawet wcale nie chciałyby być znowu młode. Jedyne, czego brakuje czasami aż do bólu, to tego drżenia serca, motyli w brzuchu, gdy szło się na pierwszą randkę. Bo to już nigdy nie wróci. Bo to zdarza się tylko wtedy, gdy się ma lat kilkanaście...

 

Magdalena Gorostiza

Czytaj także Starość rzuca się kobietom do gardła

 

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

psychologia,  uroda,  kobieta,  starość,  życie, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~n40CKN fnsioitiyscp, [url=http://nnjipakjxlnq.com/]nnjipakjxlnq[/url], [link=http://xiirztcetbdf.com/]xiirztcetbdf[/link], http://zstuoysbnfol.com/   zgłoś nadużycie  

    n40CKN fnsioitiyscp, [url=http://nnjipakjxlnq.com/]nnjipakjxlnq[/url], [link=http://xiirztcetbdf.com/]xiirztcetbdf[/link], http://zstuoysbnfol.com/

  • Komentarz od: ~Cykuta   zgłoś nadużycie  

    Ciekawy artykuł, przedstawiający różne postawy życiowe. Z tym, że nie daje odpowiedzi na pytanie w tytule, bo chyba taka jednoznaczna odpowiedź nie istnieje ...

  • Komentarz od: ~Magda Gorostiza   zgłoś nadużycie  

    W pełni popieram, tylko jak Krystyna Szydłowska mówi... boazerii szkoda

Rozwiń wszystkie komentarze
  • Komentarz od: ~Babooshka   zgłoś nadużycie  

    Starość i godność, tak, ale nie taka jaką chcą widzieć młodzi ludzie, ja chciałabym aby moja starość była na tyle godna, aby mnie było stać na wynajęcie opiekunki lub pielęgniarki, jeśli zajdzie taka potrzeba. Chciałabym godnie dożyć śmierci z podniesionym czołem, a nie żebrać o opiekę, nie upodlić swoich najbliższych, nie żebrać na życie, bo całe je przepracowałam. Godnie sobie chodzić do teatru, kina, godnie sobie jeździć na wczasy, tak jak żyją starsi za granicą. Młodzi ludzie myślą, że zawsze będą młodzi i bardzo szybko wydają osąd o osobach starszych od siebie, że nie wypada, że to zarezerwowane dla młodych. Wg mnie godnie znaczy modnie, oczywiście nie należy przesadzać i zachować zwykłą przyzwoitość, ale dlaczego nie ubierać się modnie, nie chodzić do fryzjera czy kosmetyczki, dlaczego nie dbać o siebie. I co jak będę niegodna to starość do mnie nie przyjdzie, strzeli focha i się obrazi. Czy tego chcemy czy nie, i tak dopadnie każdego z nas. A ja całkiem inaczej widzę moją godność w starości. Pozdrawiam Babooshka

Powrót