Reklama

Edyta sama o sobie mówi „szara mysza”. Zawsze taka była, schludna, poukładana, niczym się nie wyróżniająca. Skończyła ekonomię bez najmniejszego problemu. Pierwszą pracę dostała w Firmie.

- Zaczynałam od najprostszych rzeczy, potem z czasem szefowie widzieli, że mogą na mnie liczyć – wspomina. - Powoli awansowałam, ale nie na jakieś wysokie stanowiska. Ja jednak byłam zadowolona.

 

Życie także poukładane

 

Wstaje, a raczej wstawała o szóstej rano. W szafie trzy zestawy do pracy, obowiązkowo szara spódnica, granatowy żakiet, popielaty sweter. Dwie białe bluzki, jedna też w odcieniach szarości. Trzy przystanki autobusem, potem spacer bez względu na pogodę – trzeba utrzymać kondycję. Mieszka sama, za mąż nigdy nie wyszła.

- Jakoś nie składało się – mówi. - Nieśmiała zawsze byłam i nauczona postawy „siedź w kącie, a znajdą cię”. Nikt mnie specjalnie nie szukał.

Ale nie żałuje, jej kawalerka lśni czystością, w domu mało rzeczy, większość książki i płyty z muzyką klasyczną. Na ścianie kilim, jeszcze z Cepelii. Mówi, że ma do niego sentyment.

Matka mieszka na sąsiednim osiedlu. Niedziele spędzają razem. Idą do kościoła, potem na zmianę do jednej albo do drugiej na obiad. W soboty często kino.

Koleżanki mam dwie – mówi Edyta. - Jestem chrzestną u obu. Czasami je odwiedzam, chodzę na imieniny, bywa, że w święta. Mnie to wystarcza, nie jestem bardzo towarzyska.

 

Moje Firma to dla mnie wszystko

 

Może dlatego tak poświeciła się Firmie? Czuła, że jest potrzebna, niezawodna, zawsze miła i serdeczna dla wszystkich.

- Nigdy nie odmawiałam – wspomina. - Koleżanka chciała wolne, wzięłam za nią robotę. Szef potrzebował pilnie raport, cały weekend siedziałam, urlop brałam zawsze wtedy, kiedy innym było wygodnie. Mnie nie zależało, żadnych specjalnych planów nie miałam.

 

Ale pracę uwielbiała, jak nic na świecie, dwadzieścia lat w tej samej Firmie! Ludzie się zmieniali, odchodzili, przychodzili, ona cały czas siedziała za swoim biurkiem. Na biurku porządek, w komputerze porządek.

-Sam szef o mnie mówił, że jestem niezawodna – wspomina. - Że zawsze można na mnie liczyć.

 

Co prawda akurat przy podwyżkach z reguły była pomijana, choć inni pracowali krócej, zarabiali lepiej. Ale nie upominała się o pieniądze. Ma niewielkie potrzeby.

- Źle nie miałam – wspomina. - Jak dla mnie wystarczało na wszystko, nigdy nie goniłam za luksusem.

 

Kiedy przyszła Baśka

 

Jakiś rok temu zjawiła się nowa koleżanka w jej dziale. Edyta, poproszona przez szefa, uczyła ją mozolnie wszystkiego od podstaw.

- Pojęcia nie miała o niczym – mówi. - Ale za to nogi długie, cyc zawsze wypięty i śmiała się ze wszystkiego bardzo głośno.

U Edyty budziła momentami niesmak. Flirtowała z żonatymi kolegami, ciągle wychodziła na papierosa. Zawsze taka radosna, zakręcona, ale mało kompetentna. Kiedyś Edyta nawet delikatnie zwróciła uwagę szefowi, że z Baśki raczej pożytku nie będzie.

- A on na to, że się nauczy, że przecież całkiem dobrze jej idzie – wzdycha. - Jakby nie widział, że to ja odwalam za nią większość roboty.

 

Kilka miesięcy temu po Firmie rozniosła się plotka, że idą redukcje. Edyta była spokojna. Dwadzieścia lat bez żadnej wpadki, zawsze chwalona, zawsze niezastąpiona. Do głowy by jej nie przyszło, że ją może to dotknąć. Niczego nie podejrzewała, kiedy szef zawołał ją do gabinetu. Nie mogła uwierzyć, że dostaje wypowiedzenie z powodu … likwidacji stanowiska.

 

- Szok, niedowierzanie – mówi. - Nie mogłam zrozumieć. Okazało się, że dział nazwali inaczej, a moje miejsce zajęła Baśka....

 

Szkoda nerwów tracić

 

O mało nie popadła w ciężką depresję Ale nie poszła do sąsu pracy. za ambitna jest,  Choć całe życie runęło w gruzach. Budowana od lat teoria, że wystarczy być uczciwą, pracowitą i sumienną, a ktoś to doceni, okazała się bardzo na wyrost. Zgłosiła się do pośredniaka, rok brała zasiłek, cały czas szukała pracy.

 

- Nikt nie chciał sumiennej szarej myszy po czterdziestce – mówi. - Dorabiałam sprzątając u ludzi, myjąc okna, tylko dzieci nie chciałam pilnować, bo odpowiedzialność za duża.

Z szafy zniknęły spódnice i koszulowe bluzki. Teraz Edyta ma dwie pary dresów, dżinsy i sweter i flanelową koszullle w kratę. Przebiera się w domu u pracodawców. Jak zwykle punktualna, obowiązkowa, sumienna.

- Mam tyle zleceń, że nie nadążam – śmieje się. - Ale przecież nie po to kończyłam studia. Niestety, wszędzie słyszę, że za stara jestem.

 

Dlatego jakiś czas temu zgłosiła się do agencji szukającej opiekunek dla starszych ludzi. Zna całkiem dobrze niemiecki, więc znalazła zajęcie bez problemu. Niebawem wyjeżdża pod Monachium, zajmować się samotną kobietą.

 

- Wiem, że sobie poradzę i pensja jest bardzo dobra – mówi. - Tylko mama zostanie sama więc trochę mi smutno. A ona nie może zrozumieć, jak do tego doszło. I stale powtarza: Boże tyle lat po wojnie, a ty na roboty musisz jechać do Niemca!

 

Magdalena Gorostiza

 

P.S. Imiona zmienione na prośbę bohaterki

 

Powrót
Reklama:

Edyta sama o sobie mówi „szara mysza”. Zawsze taka była, schludna, poukładana, niczym się nie wyróżniająca. Skończyła ekonomię bez najmniejszego problemu. Pierwszą pracę dostała w Firmie.

- Zaczynałam od najprostszych rzeczy, potem z czasem szefowie widzieli, że mogą na mnie liczyć – wspomina. - Powoli awansowałam, ale nie na jakieś wysokie stanowiska. Ja jednak byłam zadowolona.

 

Życie także poukładane

 

Wstaje, a raczej wstawała o szóstej rano. W szafie trzy zestawy do pracy, obowiązkowo szara spódnica, granatowy żakiet, popielaty sweter. Dwie białe bluzki, jedna też w odcieniach szarości. Trzy przystanki autobusem, potem spacer bez względu na pogodę – trzeba utrzymać kondycję. Mieszka sama, za mąż nigdy nie wyszła.

- Jakoś nie składało się – mówi. - Nieśmiała zawsze byłam i nauczona postawy „siedź w kącie, a znajdą cię”. Nikt mnie specjalnie nie szukał.

Ale nie żałuje, jej kawalerka lśni czystością, w domu mało rzeczy, większość książki i płyty z muzyką klasyczną. Na ścianie kilim, jeszcze z Cepelii. Mówi, że ma do niego sentyment.

Matka mieszka na sąsiednim osiedlu. Niedziele spędzają razem. Idą do kościoła, potem na zmianę do jednej albo do drugiej na obiad. W soboty często kino.

Koleżanki mam dwie – mówi Edyta. - Jestem chrzestną u obu. Czasami je odwiedzam, chodzę na imieniny, bywa, że w święta. Mnie to wystarcza, nie jestem bardzo towarzyska.

 

Moje Firma to dla mnie wszystko

 

Może dlatego tak poświeciła się Firmie? Czuła, że jest potrzebna, niezawodna, zawsze miła i serdeczna dla wszystkich.

- Nigdy nie odmawiałam – wspomina. - Koleżanka chciała wolne, wzięłam za nią robotę. Szef potrzebował pilnie raport, cały weekend siedziałam, urlop brałam zawsze wtedy, kiedy innym było wygodnie. Mnie nie zależało, żadnych specjalnych planów nie miałam.

 

Ale pracę uwielbiała, jak nic na świecie, dwadzieścia lat w tej samej Firmie! Ludzie się zmieniali, odchodzili, przychodzili, ona cały czas siedziała za swoim biurkiem. Na biurku porządek, w komputerze porządek.

-Sam szef o mnie mówił, że jestem niezawodna – wspomina. - Że zawsze można na mnie liczyć.

 

Co prawda akurat przy podwyżkach z reguły była pomijana, choć inni pracowali krócej, zarabiali lepiej. Ale nie upominała się o pieniądze. Ma niewielkie potrzeby.

- Źle nie miałam – wspomina. - Jak dla mnie wystarczało na wszystko, nigdy nie goniłam za luksusem.

 

Kiedy przyszła Baśka

 

Jakiś rok temu zjawiła się nowa koleżanka w jej dziale. Edyta, poproszona przez szefa, uczyła ją mozolnie wszystkiego od podstaw.

- Pojęcia nie miała o niczym – mówi. - Ale za to nogi długie, cyc zawsze wypięty i śmiała się ze wszystkiego bardzo głośno.

U Edyty budziła momentami niesmak. Flirtowała z żonatymi kolegami, ciągle wychodziła na papierosa. Zawsze taka radosna, zakręcona, ale mało kompetentna. Kiedyś Edyta nawet delikatnie zwróciła uwagę szefowi, że z Baśki raczej pożytku nie będzie.

- A on na to, że się nauczy, że przecież całkiem dobrze jej idzie – wzdycha. - Jakby nie widział, że to ja odwalam za nią większość roboty.

 

Kilka miesięcy temu po Firmie rozniosła się plotka, że idą redukcje. Edyta była spokojna. Dwadzieścia lat bez żadnej wpadki, zawsze chwalona, zawsze niezastąpiona. Do głowy by jej nie przyszło, że ją może to dotknąć. Niczego nie podejrzewała, kiedy szef zawołał ją do gabinetu. Nie mogła uwierzyć, że dostaje wypowiedzenie z powodu … likwidacji stanowiska.

 

- Szok, niedowierzanie – mówi. - Nie mogłam zrozumieć. Okazało się, że dział nazwali inaczej, a moje miejsce zajęła Baśka....

 

Szkoda nerwów tracić

 

O mało nie popadła w ciężką depresję Ale nie poszła do sąsu pracy. za ambitna jest,  Choć całe życie runęło w gruzach. Budowana od lat teoria, że wystarczy być uczciwą, pracowitą i sumienną, a ktoś to doceni, okazała się bardzo na wyrost. Zgłosiła się do pośredniaka, rok brała zasiłek, cały czas szukała pracy.

 

- Nikt nie chciał sumiennej szarej myszy po czterdziestce – mówi. - Dorabiałam sprzątając u ludzi, myjąc okna, tylko dzieci nie chciałam pilnować, bo odpowiedzialność za duża.

Z szafy zniknęły spódnice i koszulowe bluzki. Teraz Edyta ma dwie pary dresów, dżinsy i sweter i flanelową koszullle w kratę. Przebiera się w domu u pracodawców. Jak zwykle punktualna, obowiązkowa, sumienna.

- Mam tyle zleceń, że nie nadążam – śmieje się. - Ale przecież nie po to kończyłam studia. Niestety, wszędzie słyszę, że za stara jestem.

 

Dlatego jakiś czas temu zgłosiła się do agencji szukającej opiekunek dla starszych ludzi. Zna całkiem dobrze niemiecki, więc znalazła zajęcie bez problemu. Niebawem wyjeżdża pod Monachium, zajmować się samotną kobietą.

 

- Wiem, że sobie poradzę i pensja jest bardzo dobra – mówi. - Tylko mama zostanie sama więc trochę mi smutno. A ona nie może zrozumieć, jak do tego doszło. I stale powtarza: Boże tyle lat po wojnie, a ty na roboty musisz jechać do Niemca!

 

Magdalena Gorostiza

 

P.S. Imiona zmienione na prośbę bohaterki

 

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

kobieta,  praca,  bezrobocie,  wykluczenie, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~KRW3lE lyxnexhwoifn, [url=http://sayxhsxyrmro.com/]sayxhsxyrmro[/url], [link=http://yxfgvhqjxumw.com/]yxfgvhqjxumw[/link], http://suotjkouvuvq.com/   zgłoś nadużycie  

    KRW3lE lyxnexhwoifn, [url=http://sayxhsxyrmro.com/]sayxhsxyrmro[/url], [link=http://yxfgvhqjxumw.com/]yxfgvhqjxumw[/link], http://suotjkouvuvq.com/

Powrót