Reklama

Przez wiele lat płaciłem państwu polskiemu haracz od każdego wypalonego papierosa. Każda kupiona przeze mnie paczka, legalnie w kiosku, była opodatkowana i to niewąsko. Przestałem, kiedy nasze szacowne państwo zaczęło traktowac palaczy jak zło konieczne, choć z drugiej strony po pieniądze z akcyzy sięga przeciez bardzo chętnie. Wie, wiem, papierosy szkodzą, powoduja raka, przyspieszają proces starzenia i kto tam chce coś jeszcze. Niemniej jednak sa używką legalną i w związku z tym ludziom, którzy je palą należy się jakaś, choćby drobna przestrzeń społeczna. Tymczasem unijne przepisy za którymi podążyliśmy szybkim krokiem, sprowadziły palaczy do klasy ludzi gorszej kategorii. Zamknięto przed nami lokale, hotele i inne miejsca publiczne. W upokarzający sposób wyrzuca sie nas zimową porą na ulicę, abyśmy skuleni z mrozu czy wiatru, chyłkiem niby nastolatki w liceum, palili nad brudną polielnicą. Na lotnisku Okęcie dopiero niedawno uruchomiono dwie klity- palarnie. W Szwajcarii, w której przepisy dotyczące palenia są nie mniej restrykcyjne, palacze mają zapewniony komfort. Na lotnisku w Zurichu są ogromne palaranie z fotelami klubowymi, plazmą imitująca akwaria z rafy koralowej czy płonące polana w kominku. W kawiarniach, restauracjach na palaczy czekają na tarasach miejsca przy gazowych lampach a na krzesłach dodatkowo leżą pledy, które zimową porą można na siebie narzucić. U nas - wręcz przeciwnie. Zakazano nawet palenia na przystankach czy peronach kolejowych, kóre są na powietrzu. W zaprzyjaźnionej restauracji, w której jest kilka sal, powiedziano mi, że żadna nie nadaje się dla palących. Nie z niechęci właścicieli - to przepisy są tak restrykcyjne, że żaden niepalący nie może sie choćby otrzeć o palących, nawet idąc do toalety. Jakby ta odrobina dymu przez kika sekund w rzeczy samej mogła razić śmiertelnie.

Wytykają nam palaczom niepalący, że będą musieli na nasze leczenie łożyć. O przepraszam, na leczenie to zbieramy sobie z akcyzy sami. Oprócz nas karnie na to płacą miłośnicy mocnych trunków, o ile nie spożywają lewego spirytusu. Mają jednak o tyle lepszą sytuację, że nawet w dobrych knajpach mogą upijać się do woli. Co ciekawe nikomu nie przeszkadza smród rozlewanego piwska i oddechy ziejące ledwo przetrawionym alkoholem, spocone gęby i bełkotliwe głosy. Ale dokładają sie przynajmniej do podatku. Co innego grubasy. To nie kto inny ale oni pożerają również gros pieniędzy z budżetu NFZ. Nadciśnienie, cukrzyca, choroby serca, stawów, żoładka, watroby - coż my przy nich ze swoją listów chorób, biedni palacze. Nikomu jednak nie przychodzi do głowy, by z ociekąjacymi tłuszczem hamburgerami wyrzucać ich na ulicę. 

Dlatego w ramach protestu przeciwko prześladowaniu palaczy  już nie płacę akcyzy. Kupuję wyłącznie papierosy z przemytu. I dopóki państwo polskie nie przyzna mi prawa do legalnego palenia tytoniu, żebym mógł sie poczuć jak biały człowiek, nie będę wspomagał budżetu. Jako, że proceder jest potencjalnie nielegalny, nikogo nie namawiam do naśladownictwa. Jest to mój jednostkowy strajk indywidualny. Z przyczyn obiektywnych nie podawajcie mojego nazwiska.



Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

Przez wiele lat płaciłem państwu polskiemu haracz od każdego wypalonego papierosa. Każda kupiona przeze mnie paczka, legalnie w kiosku, była opodatkowana i to niewąsko. Przestałem, kiedy nasze szacowne państwo zaczęło traktowac palaczy jak zło konieczne, choć z drugiej strony po pieniądze z akcyzy sięga przeciez bardzo chętnie. Wie, wiem, papierosy szkodzą, powoduja raka, przyspieszają proces starzenia i kto tam chce coś jeszcze. Niemniej jednak sa używką legalną i w związku z tym ludziom, którzy je palą należy się jakaś, choćby drobna przestrzeń społeczna. Tymczasem unijne przepisy za którymi podążyliśmy szybkim krokiem, sprowadziły palaczy do klasy ludzi gorszej kategorii. Zamknięto przed nami lokale, hotele i inne miejsca publiczne. W upokarzający sposób wyrzuca sie nas zimową porą na ulicę, abyśmy skuleni z mrozu czy wiatru, chyłkiem niby nastolatki w liceum, palili nad brudną polielnicą. Na lotnisku Okęcie dopiero niedawno uruchomiono dwie klity- palarnie. W Szwajcarii, w której przepisy dotyczące palenia są nie mniej restrykcyjne, palacze mają zapewniony komfort. Na lotnisku w Zurichu są ogromne palaranie z fotelami klubowymi, plazmą imitująca akwaria z rafy koralowej czy płonące polana w kominku. W kawiarniach, restauracjach na palaczy czekają na tarasach miejsca przy gazowych lampach a na krzesłach dodatkowo leżą pledy, które zimową porą można na siebie narzucić. U nas - wręcz przeciwnie. Zakazano nawet palenia na przystankach czy peronach kolejowych, kóre są na powietrzu. W zaprzyjaźnionej restauracji, w której jest kilka sal, powiedziano mi, że żadna nie nadaje się dla palących. Nie z niechęci właścicieli - to przepisy są tak restrykcyjne, że żaden niepalący nie może sie choćby otrzeć o palących, nawet idąc do toalety. Jakby ta odrobina dymu przez kika sekund w rzeczy samej mogła razić śmiertelnie.

Wytykają nam palaczom niepalący, że będą musieli na nasze leczenie łożyć. O przepraszam, na leczenie to zbieramy sobie z akcyzy sami. Oprócz nas karnie na to płacą miłośnicy mocnych trunków, o ile nie spożywają lewego spirytusu. Mają jednak o tyle lepszą sytuację, że nawet w dobrych knajpach mogą upijać się do woli. Co ciekawe nikomu nie przeszkadza smród rozlewanego piwska i oddechy ziejące ledwo przetrawionym alkoholem, spocone gęby i bełkotliwe głosy. Ale dokładają sie przynajmniej do podatku. Co innego grubasy. To nie kto inny ale oni pożerają również gros pieniędzy z budżetu NFZ. Nadciśnienie, cukrzyca, choroby serca, stawów, żoładka, watroby - coż my przy nich ze swoją listów chorób, biedni palacze. Nikomu jednak nie przychodzi do głowy, by z ociekąjacymi tłuszczem hamburgerami wyrzucać ich na ulicę. 

Dlatego w ramach protestu przeciwko prześladowaniu palaczy  już nie płacę akcyzy. Kupuję wyłącznie papierosy z przemytu. I dopóki państwo polskie nie przyzna mi prawa do legalnego palenia tytoniu, żebym mógł sie poczuć jak biały człowiek, nie będę wspomagał budżetu. Jako, że proceder jest potencjalnie nielegalny, nikogo nie namawiam do naśladownictwa. Jest to mój jednostkowy strajk indywidualny. Z przyczyn obiektywnych nie podawajcie mojego nazwiska.



loading...

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~asprnx206a   zgłoś nadużycie  

    prozac

  • Komentarz od: ~xaq7iZ xhstftynzjri, [url=http://elhlgmrhnfzu.com/]elhlgmrhnfzu[/url], [link=http://qcevsavqihnw.com/]qcevsavqihnw[/link], http://aburtjigtjax.com/   zgłoś nadużycie  

    xaq7iZ xhstftynzjri, [url=http://elhlgmrhnfzu.com/]elhlgmrhnfzu[/url], [link=http://qcevsavqihnw.com/]qcevsavqihnw[/link], http://aburtjigtjax.com/

  • Komentarz od: ~truj-się-mniej   zgłoś nadużycie  

    Nie ma to jak brać używki niewiadomego pochodzenia.. cóż za odpowiedzialność i powód do dumy.. W tym przypadku rozwiązaniem znacznie bardziej przyjaznym dla użytkownika byłaby własna-niewielka plantacja tytoniu. A tak w ogóle, to powyższe rozgoryczenie nawet w ułamku nie dorównuje absurdowi kryminalizacji, prześladowaniu oraz marginalizacji konsumentów konopi.

Powrót