Reklama:
Reklama:

Skąd wzięła się intuicja?

Kiedyś, żeby przewidzieć np. atak drapieżnika, człowiek musiał widzieć nie tylko to, co przed nim, ale też wyczuwać każdy ruch dookoła. Zmysły nie są jednak w stanie reagować na wszystko – gdybyśmy odruchowo odwracali się w stronę każdego źródła dźwięku, czy ruchu w zasięgu wzroku, prawdopodobnie zwariowalibyśmy po niedługim czasie. Dlatego mózg wybierał tylko te bodźce, które uznał za szczególnie ważne. Zazwyczaj były to najgłośniejsze dźwięki (duże niebezpieczeństwo, jak pioruny, czy lawina), lub coś nienaturalnego, jak szelest liści przy braku wiatru (skradające się zwierzę, lub myśliwy).

 

.szosty-zmysl

Dzisiaj rzadko mamy do czynienia z ukrytymi drapieżnikami. Nasze mózgi w natłoku bodźców wciąż reagują na głośne dźwięki (potencjalne niebezpieczeństwa, oraz inne odgłosy jak te, kiedy ktoś nas woła), ale pomijają drobne sygnały, ponieważ żyjemy w świecie, gdzie bodźców jest pełno na każdym kroku, a podział musi być dość ogólny, że mózg mógł je „katalogować”.

Czasem jednak podświadomość – obszar w którym pewne stare instynkty wciąż istnieją – informuje nas o zagrożeniu, lub czymś, co ma się zaraz wydarzyć. Sygnał jest mało wyraźny, ponieważ przez tysiące lat ewolucji był wypierany. Po przodkach pozostało nam sporo cech, które już prawie wytraciliśmy, ale ciągle jeszcze są widoczne. Najprostszym przykładem na dowód tego jest owłosienie na całym ciele, którego (nie licząc oczywiście tego na głowie), lubimy się pozbywać.

Zazwyczaj robią to kobiety, jednak coraz częściej przestaje to być kwestią płci, ponieważ owłosienie stało się zwyczajnie zbędne. Cywilizacja zapewnia nam inne sposoby zatrzymywania ciepła, więc odchodzimy od tych naturalnych.

Również w przypadku przeczuć – nowoczesna technologia chroni nas i ufamy jej na tyle, że nie czujemy potrzeby troszczenia się o siebie. Nasze starania ograniczają się raczej do unikania niebezpiecznych miejsc i sytuacji.

A co z przeczuciami, które nie mogą mieć podstaw w zwykłych zmysłach?

Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana, ponieważ nie wiadomo właściwie na jakiej podstawie działa szósty zmysł. Niektórzy są nawet przekonani, że coś takiego nie istnieje.

Od wielu lat trwają jednak prace nad umożliwieniem nam kontaktowania się za pomocą fal mózgowych – tzn. bez użycia dźwięków, czy gestów. Od niedawna uważa się, że jest to możliwe do wykonania. Wcześniej traktowano takie pomysły, jak praktyki magiczne – wyśmiewano je, lub zwyczajnie odmawiano badań, ponieważ szansa na powodzenie była zbyt mała i pieniądze włożone w testy prawdopodobnie by się nie zwróciły. A jednak po przeprowadzeniu ich okazało się, że nasze mózgi emitują fale mogące transportować informacje. Problem polega na tym, że nie wiemy do końca na jakiej zasadzie, ani jak można je odebrać.

Często też mylimy przeczucia z tym, co podpowiada nam logika, lub co dopowiadamy sobie sami. Szósty zmysł daje pierwszy sygnał, który odbieramy – bardzo słaby i dość trudny do wychwycenia. Czujemy, że intuicja nam coś przekazała, ale właściwie zaraz zapominamy co to było, więc bierzemy pod uwagę drugą rzecz, która przychodzi nam do głowy. Problem w tym, że jest to już wiadomość, którą wysyłamy sami, sugerując się doświadczeniem, lub wybierając losową spośród podanych opcji.

Sygnał intuicyjny to ten, o którym zgadując coś, a potem otrzymując odpowiedź, często mówimy "Najpierw o tym pomyślałem", ale rezygnujemy z tej odpowiedzi, ponieważ wydaje się niewłaściwa, lub bez sensu i wybieramy inną - tym razem faktycznie błędną.

 

Intuicja podaje nam sygnały, które odbieramy jako biorące się znikąd, więc nie chcemy ich zaakceptować. Chcąc korzystać z możliwości szóstego zmysłu, musimy przestawić się i zrozumieć, że nie działa on na zasadzie skojarzeń. Musimy też nauczyć się słuchać. Sygnał jest na tyle słaby, że zazwyczaj trzeba próbować go wychwycić, żeby w ogóle zauważyć, że się pojawił i żeby w międzyczasie nie zapomnieć jak brzmiał. Tak, jak w przypadku dźwięków i bodźców wzrokowych – nie skupiając się, praktycznie od razu tracimy świadomość, że coś miało miejsce.

Ćwiczenia mające umożliwić korzystanie z intuicji są proste, ale wymagają spokoju, skupienia i wielu powtórzeń. Dobrze jest też mieć partnera. Nie należy nastawiać się na stuprocentową trafność, ponieważ intuicja, to nie zeszyt z gotowymi odpowiedziami. Dobrze rozwinięta, może być używana na codzień w mniej, lub bardziej skomplikowanych sprawach.

Ćwiczenia same w sobie polegają na prostym zgadywaniu.

Można się posłużyć np. testem o zupełnie nieznanej nam tematyce, a potem porównać nasze odpowiedzi z kluczem. Jeszcze lepiej poprosić bliską osobę, której się nie wstydzimy o losowanie kart, a potem zgadywać ich figury i kolory.

Żeby ćwiczenia przyniosły efekt, nie liczy się nawet ilość poprawnych odpowiedzi, ale to, żeby zapamiętać, jak czujemy się, kiedy słyszymy w głowie głos intuicji. Jeżeli za pierwszym razem nie będziemy go słuchać, później zaczniemy ćwiczenie właśnie od odnalezienia go i z czasem zacznie to nam przychodzić naturalnie również w życiu.

Do czego potrzebny jest szósty zmysł?

Przede wszystkim możemy się nim posłużyć, kiedy stoimy przed wyborem, gdzie obie opcje wydają się mieć podobną wartość, ale koniec końców, mogą okazać się bardzo złe, lub dobre. Intuicja pomoże nam więc w wybraniu celu podróży na wakacje albo każe zostać w domu. Wskaże, w co zainwestować, żeby zyskać najwięcej, lub ponieść najmniejsze straty. Który z własnych talentów rozwinąć.

Tak samo – robiąc testy, możemy zauważyć, że niektóre odpowiedzi przyciągają nas bardziej, niż inne.

Słuchanie przeczuć przychodzi najłatwiej, kiedy jesteśmy sami, ponieważ natłok bodźców może od razu narzucić skojarzenia, lub gotową odpowiedź. Mając przed oczami coś, co kojarzy nam się np. z jednym z możliwych celów podróży, będziemy skłonni obrać właśnie ten, a nie inny.

Z kolei odpowiadając na pytania osoby, którą widzimy na żywo, zaczniemy się bać, że podpowiedź intuicji jest błędna, przez co zostaniemy ocenieni negatywnie. Obudzi się nasza skłonność do negowania przeczuć na rzecz własnych domysłów.

Rozwijanie szóstego zmysłu, to sztuka. Ciężka do opanowania i przynosząca mocno zróżnicowane efekty. Czasem będzie nam szło lepiej, a czasem gorzej. Zanim dobrze rozwiniemy intuicję, wiele razy potkniemy się na błędnej interpretacji, dlatego ciężko jest przekonać się do tej techniki. Niestety w praktykach, gdzie wiara w powodzenie ma duży wpływ na sukces lub jego brak (np. psychologia, parapsychologia i większość sportów wyczynowych), złym podejściem można zaprzepaścić miesiące, lub całe lata prób.

Czasem dobrze jest umieć kłócić się ze sobą i wmawiać własnemu umysłowi, że nie zawsze ma rację. Instynkt nie zastąpi wiedzy, ale przecież nie do tego służy, a jego umiejętne użytkowanie uchroni nas od wielu problemów i da poczucie satysfakcji z opanowania cennej umiejętności.

 

tekst i foto olabloga.pl

Tagi:

intuicja,  przeczucia,  szósty zmysł,  mózg, 

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót