Reklama:
Reklama:

- Zdecydowałam się opowiedzieć swój sen po przeczytaniu artykułu o spotkaniach ze zmarłymi – mówi Zofia. - Kiedy go czytałam, miałam dosłownie dreszcze. Teraz jestem pewna, że to była prawdziwa rozmowa z Antkiem, którą do dziś pamiętam.

 Czytaj kiedy mamy prawdziwe spotkania ze zmarłymi!

Sen Zofii

 

To było może miesiąc po wypadku, może trochę dłużej. Przyśnił mi się Antek, maż przyjaciółki. Zmarł w szpitalu po nieudanej operacji. Wyglądał świetnie, zawsze był zadbany, teraz też, w doskonałym, drogim garniturze. Miałam świadomość, że on nie żyje, ale nie bałam się go. Powiedział, że pamięta szpital (nie odzyskał nigdy przytomności), pamięta rodzinę przy łóżku, ale patrzył na to z góry i było mu to kompletnie obojętne. Widział ich żal, smutek, ale wracać nie chciał. Mówił, że śmierć nie jest straszna i żeby jej się nie bać. Ale w końcu wyznał, że przyszedł w konkretnej sprawie. Poprosił, żebym porozmawiała z jego żoną, żeby nie wyprzedawała biżuterii. Ona nigdy nie pracowała, Antek utrzymywał rodzinę, bardzo dobrze zarabiał. Po jego śmierci, wiadomo, zarobków już nie było. Nie wiedziałam, że moja przyjaciółka wyprzedaje precjoza, nie miałam o tym pojęcia. - Powiedz jej, żeby tego nie robiła, że jej pomogę zdobyć pieniądze – powiedział Antek. - Niech trzyma biżuterię na jeszcze bardziej czarna godzinę.

Zapytałam, dlaczego sam jej nie powie. Odparł, że nie do każdego można przyjść, a poza tym nie chce jej niepokoić. Powiedziałam mu, że świetnie wygląda, że ma super garnitur. On machnął ręką i odparł, że teraz może przybierać postać, jaką chce.

No i zniknął a ja się obudziłam. To było niesamowite. Nie miałam odwagi dzwonić do przyjaciółki, zadzwoniłam do jej brata i poprosiłam, żeby jakoś to wszystko jej przekazał. Nie wiem, czy posłuchała Antka, ale brat potwierdził, że kolekcjonowali starą biżuterię, którą Antek kupował. Nie miałam o tym pojęcia. To było 20 lat temu, a ja pamiętam jakby to było wczoraj. Do dziś mam dreszcze, kiedy o tym mówię, to było niesamowite przeżycie. Pamietam, że w trakcie snu też byłam bardzo podeksytowana.

 

Sny Joli

 

O ojcu

 

Bardzo przeżywałam śmierć taty, byłam z nim związana i bardzo tęskniłam. Szczególnie, że niedługo po jego odejściu otwieraliśmy z mężem nowy sklep i żałowałam,że go nie zobaczy. W końcu miałam sen – przed sklepem był skwerek i na tym skwerku wylądował samolot. Wszyscy byli poruszeni, zebrał się tłum, wybiegliśmy ze sklepu. Z samolotu wysunął się trap, otworzyły się drzwi i zaczęli wychodzić ludzie. Ale to były takie figurki jak z kreskówek – sam obrys postaci, bez twarzy. Nagle na schodach pojawił się mój tata – ale już jako żywy człowiek. Strasznie się ucieszyłam. Za nim wyszła moja koleżanka z podstawówki, z którą nie miałam żadnego kontaktu od wielu lat i bardzo mnie to zdziwiło. Po kilku dniach pojechaliśmy z mężem i dziećmi do szpitala odwiedzić chorą teściową. Ale dzieci nie wpuścili i czekałam z nimi na zewnątrz. Nagle zobaczyłam klepsydrę – to była klepsydra mojej szkolnej koleżanki, którą widziałam w samolocie z ojcem…

 

O babci

Drugi sen, który miałam dotyczył mojej babci. Babcia była już niedołężna i trafiła do domu pomocy społecznej. Był stan wojenny, nie było telefonów, mróz, ja byłam w ciąży. Mieszkaliśmy na odległym osiedlu i nie pojechałam zobaczyć babci w tym domu opieki, do którego trafiła kilka dni wcześniej.

W noc Sylwestrową miałam dziwny sen – śniła mi się babcia, ale miała takie bardzo krótkie włosy. Ona zawsze nosiła upięty kok i strasznie mnie to zadziwiło. Rano powiedziałam mężowi, że jedziemy do moich rodziców. Pojechaliśmy, ale nie było nikogo w domu i już wiedziałam, że coś się stało. Moja babcia w nocy umarła.

Opowiedziałam mamie swój sen. A ona na to: Nie chcieliśmy cie martwić, ale w domu opieki obcięli babci długie włosy, bo stwierdzili, że będą kłopotliwe w pielęgnacji…

 

 

Miałaś podobny sen i chcesz go opisać? Czekamy na maile redakcja@kobietaxl.pl

 

 

 

Tagi:

smierć,  zmarli,  marzenia senne,  biała magia, 

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót