Reklama

To twoja kolejna powieść o ludziach, którzy mają pieniądze, robią kariery, ale nie są szczęśliwi. Uważasz, że nie można mieć wszystkiego? Że zawsze jest jakieś "ale"?

 

"Próżna", podobnie jak mój debiut literacki, dotyczy środowiska, które bardzo dobrze znam - ludzi żyjących w wielkim mieście, wykształconych, pracujących w dużych firmach i borykających się z problemami, które wiążą się z tego typu egzystencją (wbrew pozorom wcale nie bajkową). Moi bohaterowie borykają się z problemami egzystencjalnymi, depresją, stresem, koniecznością połączenia pracy z rodzicielstwem itp. Te wszelkie trudności i poczucie pustki nie oznaczają, że nie można mieć wszystkiego - aby osiągnąć odpowiedni stopień władzy nad swoim życiem, a tym samym umieć - na tyle na ile pozwala nam nieprzewidywalny los - ułożyć je w satysfakcjonujący sposób, trzeba znać siebie i swoje pragnienia. Moi bohaterowie po prostu nie wiedzą czego pragną, albo tylko im się wydaje, że posiadają taką wiedzę. Dlatego czują gorycz, gdy spełnia się wyznaczony cel lub marzenie, a poczucie pustki nie znika.
W powieści, która ukaże się jesienią tego roku ("Niebotyk") zajmuję się już zupełnie innymi zagadnieniami - akcja książki toczy się w przedwojennej Warszawie.
 
 
Dwie główne bohaterki są zupełnie inne, ale w konsekwencji wygrywa ta, której styl życia nazwijmy to eufemistycznie, jest dość rozwiązły. Dlaczego wybrałaś taką opcję? Czy uważasz, że więcej dostała, bo bardziej szła za swoim wewnętrznym głosem, jakikolwiek by on nie był? Że nie należy przepuszczać okazji, jak Diana?
 
Nie mogę stwierdzić, iż finalnie wygrywa Penelopa. Owszem, znajduje ukojenie i szczęście w macierzyństwie, choć nie wiemy na jak długo... Diana również się zmienia, wreszcie buduje autentyczną relację z mężczyzną, być może jest to początek prawdziwej metamorfozy. Finał powieści jest nieco dwuznaczny, jednak ja optuję za odczytaniem tego zakończenia optymistycznie.
 
 
Nie ma szczęśliwego małżeństwa w twojej powieści. Nawet to, które wydaje się być trwałe w końcu okazuje się wcale nie takim udanym związkiem. Uważasz, że małżeńska rutyna zabija uczucia, że ludzie nie są w stanie być razem szczęśliwi?  Czy uważasz, że małżeństwo to nieustanna walka o pozycję w domu, o to, kto komu ustąpi?
 
 
W dzisiejszym świecie, wśród ludzi, których opisuję rzeczywiście związek to często wieczna walka o równowagę pomiędzy nakładem pracy (zwykle dużo większym), jaki wnosi kobieta a zakresem pomocy i pracy w domu, wykonywanej przez mężczyznę. Dzisiaj pracujące kobiety, często matki dążą do osiągnięcia modelu partnerskiego, w którym ich partner angażuje się w domowe sprawy co najmniej w takim stopniu jak one. Te sytuacje rodzą czasami konflikty i stymulują podświadomą walkę. Świetnie opisał to zagadnienie Karl Ove Knausgard w "Mojej walce" tomie 2. Związek to w dużej mierze walka o to, kto wyniesie śmieci... Oczywiście są kobiety, które uważają, że nie będą wymagać tak wielkiego wsparcia od swojego partnera, wolą samodzielnie zająć się większością obowiązków, bo przecież ich facet ciężko pracuje i być może więcej zarabia. Z moich doświadczeń osobistych i obserwacji wynika jednak, że kobiety osiągnęły już ten stopień samoświadomości, iż wymagają większego zaangażowania od mężczyzny, niż miało to miejsce jeszcze kilkanaście lat temu. 
 
 
Macierzyństwo - dość przekornie pokazane. uważasz, że dzieci powinny rodzić tylko te kobiety, które ich bardzo pragną? nawet gdy to pragnienie jest bardzo egoistyczne?
 
 
Starałam się w "Próżnej" uniknąć banalnego w sumie podejścia do macierzyństwa. W Polsce brak miłości do własnych dzieci to temat tabu, a przecież jest wiele kobiet, które zostały matkami na skutek "wpadki" albo - tak jak moja bohaterka - poddały się presji otoczenia oraz naciskowi wywoływanemu przez mężczyznę. Generalnie uważam, iż kobieta decydując się na macierzyństwo powinna być przekonana o tym, że naprawdę chce mieć dziecko. To powinna być przede wszystkim jej decyzja, gdyż w dużo większym stopniu niż ojciec kobieta obciążona jest odpowiedzialnością za przyszłość dziecka. Wystarczy jako przykład przytoczyć występującą bardzo często sytuację - mężczyzna decyduje w pewnym momencie o opuszczeniu partnerki, i nawet jeśli chce uczestniczyć w życiu dziecka i nadal się nim zajmować, nie będzie w naszym systemie prawnym jego głównym opiekunem. Wychowanie dziecka, codzienna opieka spada na matkę. 
Decyzja o macierzyństwie, w sytuacji gdy nie zna się siebie albo ulega presji wywołuje potem ogromną frustrację - poczucie winy wobec niekochanego dziecka itd. Oczywiście nie chcę generalizować, życiowe sytuacje są różne. 
 
 
Najważniejsza sprawa - mam wrażenie, że to powieść o wiecznej pogoni za króliczkiem, o tym by gonić go, bo złapany okazuje się być niewiele warty?
 
 
Tak jak wspomniałam wcześniej, bohaterowie rzeczywiście gonią króliczka i nigdy nie są usatysfakcjonowani, gdy już go złapią. Dzieje się tak, ponieważ albo nie wiedzą, czego naprawdę chcą albo nie umieją walczyć o swoje prawdziwe pragnienia.
 
 
A dlaczego "Próżna"?
 
 
Tytuł "Próżna" ma dwuznaczny charakter. Z jednej strony próżność jest cechą charakteru, którą można przypisać występującym w powieści bohaterkom, z drugiej strony tytuł nawiązuje do ulicy Próżnej - małej uliczki odchodzącej od Placu Grzybowskiego w Warszawie. Ulica jest pewnym symbolem w życiu Diany. Próżna symbolizuje niespełnioną miłość, a jednocześnie zmiany, jakim podlega ulica począwszy od 2011 r. do teraz (rewitalizacja). Przemiana ulicy następuje w czasie, w którym zmienia się też życie głównej bohaterki. 
 
Rozmawiała: Magdalena Gorostiza
 
Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

To twoja kolejna powieść o ludziach, którzy mają pieniądze, robią kariery, ale nie są szczęśliwi. Uważasz, że nie można mieć wszystkiego? Że zawsze jest jakieś "ale"?

 

"Próżna", podobnie jak mój debiut literacki, dotyczy środowiska, które bardzo dobrze znam - ludzi żyjących w wielkim mieście, wykształconych, pracujących w dużych firmach i borykających się z problemami, które wiążą się z tego typu egzystencją (wbrew pozorom wcale nie bajkową). Moi bohaterowie borykają się z problemami egzystencjalnymi, depresją, stresem, koniecznością połączenia pracy z rodzicielstwem itp. Te wszelkie trudności i poczucie pustki nie oznaczają, że nie można mieć wszystkiego - aby osiągnąć odpowiedni stopień władzy nad swoim życiem, a tym samym umieć - na tyle na ile pozwala nam nieprzewidywalny los - ułożyć je w satysfakcjonujący sposób, trzeba znać siebie i swoje pragnienia. Moi bohaterowie po prostu nie wiedzą czego pragną, albo tylko im się wydaje, że posiadają taką wiedzę. Dlatego czują gorycz, gdy spełnia się wyznaczony cel lub marzenie, a poczucie pustki nie znika.
W powieści, która ukaże się jesienią tego roku ("Niebotyk") zajmuję się już zupełnie innymi zagadnieniami - akcja książki toczy się w przedwojennej Warszawie.
 
 
Dwie główne bohaterki są zupełnie inne, ale w konsekwencji wygrywa ta, której styl życia nazwijmy to eufemistycznie, jest dość rozwiązły. Dlaczego wybrałaś taką opcję? Czy uważasz, że więcej dostała, bo bardziej szła za swoim wewnętrznym głosem, jakikolwiek by on nie był? Że nie należy przepuszczać okazji, jak Diana?
 
Nie mogę stwierdzić, iż finalnie wygrywa Penelopa. Owszem, znajduje ukojenie i szczęście w macierzyństwie, choć nie wiemy na jak długo... Diana również się zmienia, wreszcie buduje autentyczną relację z mężczyzną, być może jest to początek prawdziwej metamorfozy. Finał powieści jest nieco dwuznaczny, jednak ja optuję za odczytaniem tego zakończenia optymistycznie.
 
 
Nie ma szczęśliwego małżeństwa w twojej powieści. Nawet to, które wydaje się być trwałe w końcu okazuje się wcale nie takim udanym związkiem. Uważasz, że małżeńska rutyna zabija uczucia, że ludzie nie są w stanie być razem szczęśliwi?  Czy uważasz, że małżeństwo to nieustanna walka o pozycję w domu, o to, kto komu ustąpi?
 
 
W dzisiejszym świecie, wśród ludzi, których opisuję rzeczywiście związek to często wieczna walka o równowagę pomiędzy nakładem pracy (zwykle dużo większym), jaki wnosi kobieta a zakresem pomocy i pracy w domu, wykonywanej przez mężczyznę. Dzisiaj pracujące kobiety, często matki dążą do osiągnięcia modelu partnerskiego, w którym ich partner angażuje się w domowe sprawy co najmniej w takim stopniu jak one. Te sytuacje rodzą czasami konflikty i stymulują podświadomą walkę. Świetnie opisał to zagadnienie Karl Ove Knausgard w "Mojej walce" tomie 2. Związek to w dużej mierze walka o to, kto wyniesie śmieci... Oczywiście są kobiety, które uważają, że nie będą wymagać tak wielkiego wsparcia od swojego partnera, wolą samodzielnie zająć się większością obowiązków, bo przecież ich facet ciężko pracuje i być może więcej zarabia. Z moich doświadczeń osobistych i obserwacji wynika jednak, że kobiety osiągnęły już ten stopień samoświadomości, iż wymagają większego zaangażowania od mężczyzny, niż miało to miejsce jeszcze kilkanaście lat temu. 
 
 
Macierzyństwo - dość przekornie pokazane. uważasz, że dzieci powinny rodzić tylko te kobiety, które ich bardzo pragną? nawet gdy to pragnienie jest bardzo egoistyczne?
 
 
Starałam się w "Próżnej" uniknąć banalnego w sumie podejścia do macierzyństwa. W Polsce brak miłości do własnych dzieci to temat tabu, a przecież jest wiele kobiet, które zostały matkami na skutek "wpadki" albo - tak jak moja bohaterka - poddały się presji otoczenia oraz naciskowi wywoływanemu przez mężczyznę. Generalnie uważam, iż kobieta decydując się na macierzyństwo powinna być przekonana o tym, że naprawdę chce mieć dziecko. To powinna być przede wszystkim jej decyzja, gdyż w dużo większym stopniu niż ojciec kobieta obciążona jest odpowiedzialnością za przyszłość dziecka. Wystarczy jako przykład przytoczyć występującą bardzo często sytuację - mężczyzna decyduje w pewnym momencie o opuszczeniu partnerki, i nawet jeśli chce uczestniczyć w życiu dziecka i nadal się nim zajmować, nie będzie w naszym systemie prawnym jego głównym opiekunem. Wychowanie dziecka, codzienna opieka spada na matkę. 
Decyzja o macierzyństwie, w sytuacji gdy nie zna się siebie albo ulega presji wywołuje potem ogromną frustrację - poczucie winy wobec niekochanego dziecka itd. Oczywiście nie chcę generalizować, życiowe sytuacje są różne. 
 
 
Najważniejsza sprawa - mam wrażenie, że to powieść o wiecznej pogoni za króliczkiem, o tym by gonić go, bo złapany okazuje się być niewiele warty?
 
 
Tak jak wspomniałam wcześniej, bohaterowie rzeczywiście gonią króliczka i nigdy nie są usatysfakcjonowani, gdy już go złapią. Dzieje się tak, ponieważ albo nie wiedzą, czego naprawdę chcą albo nie umieją walczyć o swoje prawdziwe pragnienia.
 
 
A dlaczego "Próżna"?
 
 
Tytuł "Próżna" ma dwuznaczny charakter. Z jednej strony próżność jest cechą charakteru, którą można przypisać występującym w powieści bohaterkom, z drugiej strony tytuł nawiązuje do ulicy Próżnej - małej uliczki odchodzącej od Placu Grzybowskiego w Warszawie. Ulica jest pewnym symbolem w życiu Diany. Próżna symbolizuje niespełnioną miłość, a jednocześnie zmiany, jakim podlega ulica począwszy od 2011 r. do teraz (rewitalizacja). Przemiana ulicy następuje w czasie, w którym zmienia się też życie głównej bohaterki. 
 
Rozmawiała: Magdalena Gorostiza
 
loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

Sylwia Zientek,  Próżna,  blog,  powieść, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót