Reklama

Pośród różnych niespodziewanych sytuacji, jakie spotykają człowieka niemal każdego dnia,trafiło mnie ostatnio – na ulicy i znienacka - pytanie jednej koleżanek: czy mężczyźni zauważają u kobiet nowe ciuchy, czy tylko jej osobisty mąż jest taki „gapowaty”, że pyta co to za nowa sukienka,
kiedy ona wkłada ją po raz setny?
Strapiłem się mocno, bo zaskoczony nie wiedziałem czy zachować się grzecznie czy uczciwie, w końcu jednak przyzwoitość przemogła i zeznałem szczerze, że nie wiem jak inni faceci, ale ja osobiście mniej zwracam uwagę na opakowanie, a więcej na zawartość. Toteż może się zdarzyć, podobnie jak z jej mężem, że błysnę refleksem szachisty i pochwalę jakąś „nową, szałową kreację” kiedy będzie już nieco wytarta.

Moja szczerość nie została jednak należycie doceniona, bo koleżanka drążyła temat dalej: to w takim razie po co – moim zdaniem – kobiety stroją się?

- OOoooooo, to temat rzeka – odparłem – a poprawnej odpowiedzi nie znają ani najstarsi górale, ani nawet pan Sznuk, choć przepytał już chyba pół Polski, przesłuchując codziennie po dziesięciu petentów.
 Przede wszystkim mogą ubierać się dla samych siebie, bo kto, jak nie kobieta, domagała się ciągle od lustereczka pochwał swojej urody? Mogą też stroić się w nowe piórka żeby wkurzyć damską konkurencję. W każdym razie, jeśli wysilają się wciąż na nowe kreacje, to robią fatalny błąd, bo każdy normalny facet woli kobietę rozebraną, niż wystrojoną nawet w najdroższe futro. Zwłaszcza, że często na jego rachunek. To po co przypominać mu o tym smutnym fakcie?

- Hmmmm, muszę przemyśleć temat – powiedziała koleżanka.

I choć staliśmy akurat przed salonem futrzarskim, dokąd prawdopodobnie zmierzała, odwróciła się na pięcie i ruszyła żwawym krokiem w stronę solarium po drugiej stronie ulicy.

JOTEM

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

Pośród różnych niespodziewanych sytuacji, jakie spotykają człowieka niemal każdego dnia,trafiło mnie ostatnio – na ulicy i znienacka - pytanie jednej koleżanek: czy mężczyźni zauważają u kobiet nowe ciuchy, czy tylko jej osobisty mąż jest taki „gapowaty”, że pyta co to za nowa sukienka,
kiedy ona wkłada ją po raz setny?
Strapiłem się mocno, bo zaskoczony nie wiedziałem czy zachować się grzecznie czy uczciwie, w końcu jednak przyzwoitość przemogła i zeznałem szczerze, że nie wiem jak inni faceci, ale ja osobiście mniej zwracam uwagę na opakowanie, a więcej na zawartość. Toteż może się zdarzyć, podobnie jak z jej mężem, że błysnę refleksem szachisty i pochwalę jakąś „nową, szałową kreację” kiedy będzie już nieco wytarta.

Moja szczerość nie została jednak należycie doceniona, bo koleżanka drążyła temat dalej: to w takim razie po co – moim zdaniem – kobiety stroją się?

- OOoooooo, to temat rzeka – odparłem – a poprawnej odpowiedzi nie znają ani najstarsi górale, ani nawet pan Sznuk, choć przepytał już chyba pół Polski, przesłuchując codziennie po dziesięciu petentów.
 Przede wszystkim mogą ubierać się dla samych siebie, bo kto, jak nie kobieta, domagała się ciągle od lustereczka pochwał swojej urody? Mogą też stroić się w nowe piórka żeby wkurzyć damską konkurencję. W każdym razie, jeśli wysilają się wciąż na nowe kreacje, to robią fatalny błąd, bo każdy normalny facet woli kobietę rozebraną, niż wystrojoną nawet w najdroższe futro. Zwłaszcza, że często na jego rachunek. To po co przypominać mu o tym smutnym fakcie?

- Hmmmm, muszę przemyśleć temat – powiedziała koleżanka.

I choć staliśmy akurat przed salonem futrzarskim, dokąd prawdopodobnie zmierzała, odwróciła się na pięcie i ruszyła żwawym krokiem w stronę solarium po drugiej stronie ulicy.

JOTEM

loading...

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót