Reklama
Nie przeżywałem, razem z całym politycznym społeczeństwem, szoku związanego z osobą pani doktor Ogórek, bo akurat zajęty byłem czymś innym, ale skoro temat wciąż jest aktualny, bo wreszcie ogłoszono termin wyborów prezydenckich, chciałbym dorzucić swoje trzy grosze do skarbnicy złotych myśli i refleksji licznych polityków, politykierów, publicystów i celebrytów oraz żurnalistów wkurzonych do immentu, że kandydatka milczy. Podobno w najbliższą sobotę, 14 lutego, ma się odbyć konwencja wyborcza, podczas której doktor Ogórek ma przemówić ludzkim głosem, ale czy znowu będzie to tylko przedmówienie, czy tym razem zechce odpowiedzieć choć na pytanie: how are you today? - nie wiadomo.
 
Otóż, jak na mój gust, pani Magdalena doktor Ogórek prezentuje się wcale udanie: ma - budzące moją zazdrość - metrykę i sylwetkę (no, może jak na "mocnego polityka" trochę zbyt drobną, taka ciut "dziewczynka z zapałkami"), jest elokwentna i ponoć uczona. Zastanawiam się jednak i niemal biję z myślami, czy są to wystarczające atrybuty aby kandydować na urząd Prezydenta RP - ojca i matki narodu, czyli z założenia osoby dostojnej, poważanej, budzącej powszechny szacunek i choć trochę charyzmatycznej.
 
Być może wszystkie te, wymienione wyżej cechy, to tylko moje, bardzo subiektywne rojenia, ale - według mnie - Prezydent RP to powinien być ktoś, komu można by przynajmniej powierzyć opiekę nad niesfornym nastolatkiem, a nie jestem pewien czy pani Magdalena doktor Ogórek ma praktykę w tej materii, bo w ogóle jest bardzo mało znana narodowi ze swoich dotychczasowych dokonań.
 
Na politycznej giełdzie poglądów, zwłaszcza w "sektorze damskim", panuje też zaintrygowanie i podniecenie spekulacjami czy elektorat męski poleci na wdzięki pani doktor Ogórek i odda gremialnie swoje głosy na jej kandydaturę czy zachowa w tej sferze wstrzemięźliwość? Moim zdaniem ta panika wśród kobiet "XL", które dominują na giełdzie, jest kompletnie nieuzasadniona, pomimo że kandydatka Ogórek reprezentuje kaliber "S".  Większość chłopów nie lubi jednak Millera, za jego erotyczne przechwałki, a że pani doktor - jak widać - jest całkowicie pod jego kontrolą, to - jako protegowana Millera - też ma u chłopów przechlapane. Który bowiem przytomny chłop będzie podpalał się widokiem dziewczyny trzymanej na smyczy przez Millera, który wprawdzie ponoć wie jak należy kończyć, ale ciągle tylko się oblizuje?
 
Kiedy ogląda się amerykańskie filmy, których akcja toczy się w sądzie, to facet za stołem sędziowskim jest zwykle łysy lub siwy, co sugeruje niedwuznacznie, że do roli sędziego trzeba w Stanach dorosnąć, nie tylko w sensie kwalifikacji, ale również w sensie metrykalnym i wiążącym się z tym doświadczeniem życiowym. W moim przekonaniu trochę podobnie jest z prezydenturą, która powinna być raczej zwieńczeniem kariery politycznej, a nie jej początkiem.
 
Dlatego kandydatura pani Magdaleny Ogórek na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, jakkolwiek nie deprecjonuję jej walorów osobistych, wydaje mi się nieadekwatna do stanowiska, do którego aspiruje, a przynajmniej jest mocno przedwczesna. I - mówiąc szczerze - trochę się dziwię, że - jako osoba rezolutna - dała się wmanewrować w tę przesadnie oryginalną sytuację. No, chyba że chodziło o pokazanie, że - podobnie jak kobieta pracująca z "Czterdziestolatka" - doktor Ogórek żadnej pracy się nie boi ...
 
 Janusz Malinowski
 
 
Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:
Nie przeżywałem, razem z całym politycznym społeczeństwem, szoku związanego z osobą pani doktor Ogórek, bo akurat zajęty byłem czymś innym, ale skoro temat wciąż jest aktualny, bo wreszcie ogłoszono termin wyborów prezydenckich, chciałbym dorzucić swoje trzy grosze do skarbnicy złotych myśli i refleksji licznych polityków, politykierów, publicystów i celebrytów oraz żurnalistów wkurzonych do immentu, że kandydatka milczy. Podobno w najbliższą sobotę, 14 lutego, ma się odbyć konwencja wyborcza, podczas której doktor Ogórek ma przemówić ludzkim głosem, ale czy znowu będzie to tylko przedmówienie, czy tym razem zechce odpowiedzieć choć na pytanie: how are you today? - nie wiadomo.
 
Otóż, jak na mój gust, pani Magdalena doktor Ogórek prezentuje się wcale udanie: ma - budzące moją zazdrość - metrykę i sylwetkę (no, może jak na "mocnego polityka" trochę zbyt drobną, taka ciut "dziewczynka z zapałkami"), jest elokwentna i ponoć uczona. Zastanawiam się jednak i niemal biję z myślami, czy są to wystarczające atrybuty aby kandydować na urząd Prezydenta RP - ojca i matki narodu, czyli z założenia osoby dostojnej, poważanej, budzącej powszechny szacunek i choć trochę charyzmatycznej.
 
Być może wszystkie te, wymienione wyżej cechy, to tylko moje, bardzo subiektywne rojenia, ale - według mnie - Prezydent RP to powinien być ktoś, komu można by przynajmniej powierzyć opiekę nad niesfornym nastolatkiem, a nie jestem pewien czy pani Magdalena doktor Ogórek ma praktykę w tej materii, bo w ogóle jest bardzo mało znana narodowi ze swoich dotychczasowych dokonań.
 
Na politycznej giełdzie poglądów, zwłaszcza w "sektorze damskim", panuje też zaintrygowanie i podniecenie spekulacjami czy elektorat męski poleci na wdzięki pani doktor Ogórek i odda gremialnie swoje głosy na jej kandydaturę czy zachowa w tej sferze wstrzemięźliwość? Moim zdaniem ta panika wśród kobiet "XL", które dominują na giełdzie, jest kompletnie nieuzasadniona, pomimo że kandydatka Ogórek reprezentuje kaliber "S".  Większość chłopów nie lubi jednak Millera, za jego erotyczne przechwałki, a że pani doktor - jak widać - jest całkowicie pod jego kontrolą, to - jako protegowana Millera - też ma u chłopów przechlapane. Który bowiem przytomny chłop będzie podpalał się widokiem dziewczyny trzymanej na smyczy przez Millera, który wprawdzie ponoć wie jak należy kończyć, ale ciągle tylko się oblizuje?
 
Kiedy ogląda się amerykańskie filmy, których akcja toczy się w sądzie, to facet za stołem sędziowskim jest zwykle łysy lub siwy, co sugeruje niedwuznacznie, że do roli sędziego trzeba w Stanach dorosnąć, nie tylko w sensie kwalifikacji, ale również w sensie metrykalnym i wiążącym się z tym doświadczeniem życiowym. W moim przekonaniu trochę podobnie jest z prezydenturą, która powinna być raczej zwieńczeniem kariery politycznej, a nie jej początkiem.
 
Dlatego kandydatura pani Magdaleny Ogórek na urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, jakkolwiek nie deprecjonuję jej walorów osobistych, wydaje mi się nieadekwatna do stanowiska, do którego aspiruje, a przynajmniej jest mocno przedwczesna. I - mówiąc szczerze - trochę się dziwię, że - jako osoba rezolutna - dała się wmanewrować w tę przesadnie oryginalną sytuację. No, chyba że chodziło o pokazanie, że - podobnie jak kobieta pracująca z "Czterdziestolatka" - doktor Ogórek żadnej pracy się nie boi ...
 
 Janusz Malinowski
 
 
loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

Janusz Malinowski,  Magdalena Ogórek,  wybory, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~Cykuta   zgłoś nadużycie  

    Chyba dobrze pan to ujął. Może trochę złośliwie, ale ja myślę podobnie. Pani Ogórek ma jeszcze czas zabłysnąć w polskiej polityce. Pod warunkiem, że sama ma coś mądrego do powiedzenia narodowi, a nie tylko jest marionetką pana Millera.

Powrót