Reklama:
Jedną z wielu stosowanych w języku angielskim nazw określających sytuacje, gdy pracownik wykonuje jakąś pracę, jednak praca ta z różnych powodów nie daje mu satysfakcji jest underemployment. Dosyć trudno termin ten przetłumaczyć na język polski, możemy przyjąć, że niezłym określeniem jest nieadekwatne zatrudnienie.

Zdaniem Prause i Dooleya zwykle podstawowy problem w takiej sytuacji wynika z relatywnie niskiego poziomu uzyskiwanych zarobków bądź niekorzystnych form zatrudnienia (np. wymuszona praca na część etatu, praca z powtarzającymi się przerwami wynikającymi z cyklu produkcyjnego itp.). Jednak w dzisiejszych czasach, w których duża część młodej populacji na całym świecie stara się zdobyć różne stopnie wykształcenia wyższego, moim zdaniem zwykle kryje się za tym kwestia poważniejsza – niedopasowanie posiadanych kwalifikacji do wykonywanej pracy.

Aby dobrze zrozumieć, jakie psychologiczne konsekwencje może mieć przedłużający się stan nieadekwatności, warto odwołać się do teorii witaminowej Petera Warra, zgodnie z którą każde środowisko zawodowe można analizować pod kątem tzw. psychologicznych „witamin”. W zależności od jakości środowiska zawodowego (dostępności „witamin”) może ono wpływać dobroczynnie bądź negatywnie na zdrowie psychiczne człowieka. W oryginalnym modelu Warra „witamin” tych jest dziewięć, przy czym nawet prosta analiza prowadzi do wniosku, że w sytuacji, gdy człowiek wykonuje pracy poniżej kwalifikacji, to istnieje duże ryzyko, że w niektórych sferach człowiek będzie doświadczał stanu głębokiego niezadowolenia. W tym miejscu wspomnę o trzech aspektach: możliwości używania posiadanych umiejętności, realizacji zewnętrznie stawianych celów oraz posiadaniu cenionej pozycji społecznej. Wydaje się, że w przypadku, gdy człowiek jest zmuszony do wykonywania pracy poniżej swoich kwalifikacji przez dłuższy okres czasu, niewątpliwie pojawi się u niego poczucie niespełnienia. Wiadomo, że umiejętności niewykorzystywane po prostu zanikają, ich poziom obniża się. Wiąże się z tym poczucie niezadowolenia z celów, które realizujemy w pracy. Na przykład, jeżeli pracownik z wykształceniem wyższym zajmuje się głównie czynnościami pomocniczymi, nie mającymi wiele związku z posiadanymi kwalifikacjami, to nawet, jeżeli jest chwalony za wykonywanie tej pracy, nie daje to odpowiednie satysfakcji. Nie o takie cele zawodowe mu przecież chodzi. W konsekwencji pracownik taki zamiast dumy z wykonywanej pracy może odczuwać rozczarowanie, a nawet wstyd – jeżeli dysonans pomiędzy rzeczywistością a aspiracjami jest wyjątkowo duży. Praca zawodowa zamiast wzmacniać pozycję społeczną pracownika – osłabia ją.

Czy praca poniżej kwalifikacji jest zawsze niekorzystna?

Nie sądzę. Bez większej szkody można wykonywać prace poniżej kwalifikacji w krótszym okresie czasu, szczególnie gdy czas ten jest ściśle określony i szczególnie wtedy, gdy inaczej nieco definiujemy nasze cele zawodowe. Dobry przykładem są studenci pracujący w czasie roku akademickiego bądź wakacji. Często wykonują prace relatywnie proste: są kelnerami, opiekują się dziećmi, czasami wykonują proste prace biurowe bądź prace fizyczne na budowie albo w rolnictwie itp. Najistotniejsze jest jednak to, że w zdecydowanej większości studenci mają całkowitą jasność, że jest to praca wykonywana jedynie w określonej perspektywie czasowej – do końca wakacji bądź studiów. Jej głównym celem nie jest najczęściej rozwój kariery, ale po prostu zdobycie gotówki. Warto pamiętać, że zastanawiając się nad wykonywaną pracą, trzeba koniecznie dokonać analizy celów, które chcemy w tej pracy realizować. To postawione cele głównie decydują o tym, czy wykonywana praca ma dla nas osobiście jakiś sens, czy raczej jest czymś w rodzaju „ślepej uliczki”.

Sylwiusz Retkowski http://badania.net/czy-praca-ponizej-kwalifikacji-zle-wplywa-na-pracownika/

badania

Zapisz
Powrót
Reklama:

Jedną z wielu stosowanych w języku angielskim nazw określających sytuacje, gdy pracownik wykonuje jakąś pracę, jednak praca ta z różnych powodów nie daje mu satysfakcji jest underemployment. Dosyć trudno termin ten przetłumaczyć na język polski, możemy przyjąć, że niezłym określeniem jest nieadekwatne zatrudnienie.

Zdaniem Prause i Dooleya zwykle podstawowy problem w takiej sytuacji wynika z relatywnie niskiego poziomu uzyskiwanych zarobków bądź niekorzystnych form zatrudnienia (np. wymuszona praca na część etatu, praca z powtarzającymi się przerwami wynikającymi z cyklu produkcyjnego itp.). Jednak w dzisiejszych czasach, w których duża część młodej populacji na całym świecie stara się zdobyć różne stopnie wykształcenia wyższego, moim zdaniem zwykle kryje się za tym kwestia poważniejsza – niedopasowanie posiadanych kwalifikacji do wykonywanej pracy.

Aby dobrze zrozumieć, jakie psychologiczne konsekwencje może mieć przedłużający się stan nieadekwatności, warto odwołać się do teorii witaminowej Petera Warra, zgodnie z którą każde środowisko zawodowe można analizować pod kątem tzw. psychologicznych „witamin”. W zależności od jakości środowiska zawodowego (dostępności „witamin”) może ono wpływać dobroczynnie bądź negatywnie na zdrowie psychiczne człowieka. W oryginalnym modelu Warra „witamin” tych jest dziewięć, przy czym nawet prosta analiza prowadzi do wniosku, że w sytuacji, gdy człowiek wykonuje pracy poniżej kwalifikacji, to istnieje duże ryzyko, że w niektórych sferach człowiek będzie doświadczał stanu głębokiego niezadowolenia. W tym miejscu wspomnę o trzech aspektach: możliwości używania posiadanych umiejętności, realizacji zewnętrznie stawianych celów oraz posiadaniu cenionej pozycji społecznej. Wydaje się, że w przypadku, gdy człowiek jest zmuszony do wykonywania pracy poniżej swoich kwalifikacji przez dłuższy okres czasu, niewątpliwie pojawi się u niego poczucie niespełnienia. Wiadomo, że umiejętności niewykorzystywane po prostu zanikają, ich poziom obniża się. Wiąże się z tym poczucie niezadowolenia z celów, które realizujemy w pracy. Na przykład, jeżeli pracownik z wykształceniem wyższym zajmuje się głównie czynnościami pomocniczymi, nie mającymi wiele związku z posiadanymi kwalifikacjami, to nawet, jeżeli jest chwalony za wykonywanie tej pracy, nie daje to odpowiednie satysfakcji. Nie o takie cele zawodowe mu przecież chodzi. W konsekwencji pracownik taki zamiast dumy z wykonywanej pracy może odczuwać rozczarowanie, a nawet wstyd – jeżeli dysonans pomiędzy rzeczywistością a aspiracjami jest wyjątkowo duży. Praca zawodowa zamiast wzmacniać pozycję społeczną pracownika – osłabia ją.

Czy praca poniżej kwalifikacji jest zawsze niekorzystna?

Nie sądzę. Bez większej szkody można wykonywać prace poniżej kwalifikacji w krótszym okresie czasu, szczególnie gdy czas ten jest ściśle określony i szczególnie wtedy, gdy inaczej nieco definiujemy nasze cele zawodowe. Dobry przykładem są studenci pracujący w czasie roku akademickiego bądź wakacji. Często wykonują prace relatywnie proste: są kelnerami, opiekują się dziećmi, czasami wykonują proste prace biurowe bądź prace fizyczne na budowie albo w rolnictwie itp. Najistotniejsze jest jednak to, że w zdecydowanej większości studenci mają całkowitą jasność, że jest to praca wykonywana jedynie w określonej perspektywie czasowej – do końca wakacji bądź studiów. Jej głównym celem nie jest najczęściej rozwój kariery, ale po prostu zdobycie gotówki. Warto pamiętać, że zastanawiając się nad wykonywaną pracą, trzeba koniecznie dokonać analizy celów, które chcemy w tej pracy realizować. To postawione cele głównie decydują o tym, czy wykonywana praca ma dla nas osobiście jakiś sens, czy raczej jest czymś w rodzaju „ślepej uliczki”.

Sylwiusz Retkowski http://badania.net/czy-praca-ponizej-kwalifikacji-zle-wplywa-na-pracownika/

badania

Zapisz
loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

praca,  kariera,  zawód,  spełnienie, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót