Reklama:
Moda puszysta
Reklama:

„Dbam o swoją dietę ze względów zdrowotnych, ale staram się nie przesadzać” – to najczęściej wybierana odpowiedź na pytanie o stosunek do zdrowej żywności. Wskazało na nią aż 64 proc. spośród 540 respondentów, którzy wzięli udział w ankiecie przygotowanej przez organizatorów ogólnopolskiej akcji Food Rentgen, której celem jest badanie składu produktów żywnościowych prosto ze sklepowych półek.

Chcielibyśmy zdrowo, ale…


Jako druga wybierana była odpowiedź: „Mam całkowitego bzika na punkcie zdrowego odżywiania. Serwuję je sobie i całej rodzinie” (niespełna 19 proc. ankietowanych) a trzecią w kolejności (12,6 proc.): „Nie ufam produktom spożywczym. Wszystko jest dzisiaj zanieczyszczone.” Wśród odpowiedzi, które zebrały dość znaczną ilość głosów wymienić należy jeszcze: „Sam(a) nie zwracam uwagi na swoje posiłki, ale chcę zapewnić zdrowe jedzenie swoim bliskim” (11,7 proc.) oraz „Wychodzę z założenia, że jeśli produkty są sprzedawane w sklepach, to ktoś musiał wyrazić na to zgodę i je sprawdzić. Ja nie muszę się o to martwić” (7,2 proc. ankietowanych).
I choć opinie te świadczyć mogą o pozytywnym stosunku Polaków do zdrowego odżywiania, to zyskują one pełnego znaczenia, dopiero kiedy zestawimy je z drugą częścią ankiety. W tej części poproszono respondentów o wskazanie produktów, które chcieliby przebadać w pierwszej oraz drugiej kolejności (respondenci wskazywali grupę produktową oraz konkretne marki).
Na górze listy wytypowanej przez ankietowanych znalazły się: płatki śniadaniowe, wędliny, makaron, ketchup i musztarda, nabiał, słodycze, przyprawy, olej i oliwa raz kasze (dalsze pozycje zebrały poniżej 10 proc. głosów).
Zdaniem Marcina Galickiego, organizatora akcji Food Rentgen, wyniki te wskazuję na sporą rozbieżność pomiędzy tym, co deklarujemy, a tym, co realnie spożywamy.
– Patrząc na deklarowane opinie można powiedzieć, że Polacy chcieliby, czy wręcz uważają, że dbają o to, by jeść zdrowo. Ale produkty, które wybierają do zbadania, czyli produkty, które znajdują się w ich kuchni, świadczą o tym, że mają zerową wiedzę na temat zdrowej żywności – mówi Marcin Galicki.
Najlepszym przykładem są płatki śniadaniowe. Produkt ten znalazł się na samej górze listy.
– Można by pomyśleć, że to bardzo pozytywny wybór, bo przecież płatki są super. Problem w ty, że kiedy przyjrzymy się jakie konkretnie produkty kupują ankietowani, to znajdziemy tam te najbardziej popularne płatki, zawierające w składzie po pięć substancji słodzących, wzmacniacze smaku i konserwanty – mówi Galicki.
Sytuacja wygląda podobnie, jeśli chodzi o pozostałe artykuły spożywcze z górnej części listy. Królują na niej te najmocniej reklamowane i najmocniej przetworzone…

Sprawdzaj co kupujesz!

Zdaniem Marty Kierzkowskiej-Grzybek z wrocławskiego Instytutu Peychodietetyki nasze decyzje zakupowe niestety wciąż sterowane są głównie przez specjalistów od marketingu i reklamy. Często wydaje nam się, że kupujemy świadomie, tymczasem wybieramy produkty powszechnie uważane za „zdrowe” lub polecane im przez znajomych. Tymczasem, żeby wybrać naprawdę zdrowy produkt nie powinnyśmy sugerować się reklamą czy marką, tylko wnikliwie przeczytać jego skład.
– Żyjemy w świecie pośpiechu, tymczasem dobre decyzje wymagają zwolnienia tempa i dokładnej analizy informacji zawartych na etykiecie. Zwracajmy uwagę przede wszystkich na kaloryczność produktu, zawartość białka, cukrów, błonnika, tłuszczu i soli – mówi Kierzkowska-Grzybek. Dodaje, że nazwy produktów typu „naturalny” czy „wiejski” wcale nie muszą oznaczać, że taka żywność nie zawiera żadnych niepożądanych substancji.
– Jeśli kupujemy jakiś produkt na wagę, np. wędliny, zawsze powinnyśmy prosić sprzedawcę o podanie dokładnego składu produktu. Zgodnie z rozporządzeniami producent musi zachować kolejność od składnika, którego jest najwięcej do takiego, którego jest najmniej. W ten sposób jesteśmy w stanie szybko wyeliminować produkty z dużą zawartością cukru czy soli. Poza tym im krótsza lista składników tym lepiej, np. dobrej jakości żółty ser, powinien zawierać tylko mleko i kultury bakterii – wyjaśnia ekspertka.
Oczywiście nie wszystkie dodatki do żywności są szkodliwe, dlatego najlepiej zapoznać się z listą szkodliwych „E” i mieć to na uwadze podczas zakupów.
– Warto stawać się ekspertem, bo kiedy mamy większą wiedzę to jesteśmy w stanie podjąć właściwe decyzje zakupowe i zadbać świadomie o zdrowie swoje i swoich bliskich – dodaje.
food rentgen

Prześwietlanie w toku


Ankieta była jednym z elementów akcji Food Rentgen, która od momentu uruchomienia nabiera rumieńców. Na listę oczekujących badanie jakości trafiło już dziewięć produktów spożywczych wybranych demokratycznie przez uczestników głosujących na facebooku. Są to: Biszkopty Petitki, makaron Lubella, sok Multiwitamina Tymbark, batoniki Dobra Kaloria, paluszki Junior Lajkonik i serek mozzarella Galbani (pełna lista znajduje się na stronie: https://polakpomaga.pl/ekologia). Organizatorzy sprawdzą, czy spełniają one normy dotyczące zawartości pozostałości pestycydów i metali ciężkich.

W tej chwili trwa społeczne zbieranie funduszy na przeprowadzenie badań. Koszt każdego z nich to około 2 tysięcy zł. W międzyczasie na facebooku akcji trwa typowanie kolejnych produktów, które Polacy chcieliby sprawdzić. W międzyczasie organizatorzy poinformowali wszystkich producentów wyrobów, które już weszły na listę i zaprosili ich do wsparcia inicjatywy.

– Naszym celem nie jest „łapanie za rękę” i napiętnowanie producentów, którzy nie spełniają norm – mówi Marzena Galicka, współorganizatorka akcji. – Tak naprawdę marzy nam się, by program wyłonił jak najwięcej produktów nieskażonych pestycydami i innymi zanieczyszczeniami. Chcemy, by konsumenci mieli świadomość co kupują i żeby mogli świadomie wybierać – dodaje.

Zadanie nie jest łatwe, biorąc pod uwagę, że żaden z 16 produktów, które zostały przebadane pilotażowo, nie był w stu procentach pozbawiony pozostałości pestycydów i metali ciężkich. Ponadto aż połowa z nich przekroczyła krajowe normy zanieczyszczeń dopuszczające je do sprzedaży.

Oprócz tych alarmujących wniosków pojawiają się już jednak także pierwsze pozytywne efekty akcji. Przykładem może być pomysł, jaki narodził się po przebadaniu batonika „Miodowy Kłos”, którego producentem jest Pasieka Łysoń.

– Producent postanowił we współpracy z nami stworzyć specjalną linię produktową spełniającą najwyższe możliwe standardy czystości. To jest kierunek, w jakim chcielibyśmy wpływać na nasz rynek produktów żywnościowych – mówią Galiccy.

Tagi:

jedzenie,  zdrowa żywność,  zdrowie,  food rentgen, 

Loading...
Reklama:

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót
Reklama:

Reklama:
Wyszukiwarka
Reklama:
Najnowsze
Reklama:
Reklama:
Newsletter
zapisz
Reklama:
Reklama:
Loading...