Reklama:
Reklama:

Z kart pana książki wyziera dość ponury obraz polskiego systemu sprawiedliwości. Mafijne układy, bezwzględni, a i często bezmyślni prokuratorzy, sędziowie. I po lekturze niemiłe wrażenie, że każdy z nas może paść ofiarą tego systemu i zasiąść na ławie oskarżonych…

 

 Nie chciałem, aby tak to wyglądało, ale faktem jest, że piszę akurat o sprawach, w których oskarżano niewinne osoby. I mimo braku ewidentnych dowodów w pierwszej instancji zapadały wyroki skazujące. Ludzie spędzali miesiące w aresztach, stawiano im absurdalne zarzuty, a im więcej było błędów, tym niechętnej system się do nich przyznawał. Niemniej jednak w końcu doszło do sprawiedliwych wyroków i o tym też przecież piszę. Pokazuję również sędziów odważnych, mądrych, kierujących się i prawem i zdrowym rozsądkiem.

 

Ale stanowią w tych historiach zdecydowaną mniejszość. Od opisywanych przypadków włos jeży się na głowie. Skąd pomysł, by adwokat napisał książkę?

 

Właściwie podsunęli mi go sami klienci komentując różne sprawy. - To gotowa fabuła powieści, ta sprawa nadaje się na film – słyszałem wielokrotnie. W końcu doszedłem do wniosku, że może warto niektóre historie opisać. To było też takie terapeutyczne działanie – chciałem z siebie te sprawy wyrzucić, bo zawód adwokata nie jest wcale prosty. Opisałem pierwszą historię, wysłałem do kilku wydawnictw. Dostałem pozytywny odzew. I tak powstała książka.

 

W której opisuje pan prowadzone przez siebie sprawy. Każda z nich opowiada o niewinnych ludziach zniszczonych przez system. Co gorsza, nikt za to nie poniósł żadnych konsekwencji. Ani policjanci, ani prokuratorzy stawiający kłamliwe zarzuty, ani sędziowie wydający na ich podstawie skazujące wyroki, choć nie było wystarczających dowodów. Uważa pan, że należy to zmienić, że przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości powinni brać na siebie odpowiedzialność za podobne decyzje? Powinny być kary?

 

Tak uważam. Za swoje błędy odpowiada lekarz, adwokat, nauczyciel. Podobnie za ewidentne błędy powinien odpowiadać sędzia czy prokurator. Nie można winić samego systemu prawnego, bo za przepisami zawsze stoi człowiek. I to on podejmuje ostateczne decyzje. W opisywanych przeze mnie historiach często wystarczyłoby nieco uważniej przeczytać akta czy dokładniej przyjrzeć się zebranym dowodom. I nie byłoby trwających latami procesów. A przede wszystkim nie łamano by ludziom życia.

 

Dwie historie zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Jedna to 17- latka, który spędził w areszcie ponad dwa miesiące za pomówienie. Diler narkotyków wskazał go jako swojego dostawcę. Chłopak trafił do aresztu, choć były to tylko słowa.

 

I ten areszt był dla niego straszną traumą. Proszę pamiętać, że najgorsze są pierwsze dni, pierwsze tygodnie. Potem człowiek się przyzwyczaja. To są przeżycia, których nie da się nigdy zapomnieć, wymazać. Nastolatek, który w dodatku wyglądał jak dziecko, trafił do dorosłego więzienia. Nie mógł chodzić do szkoły, mieszka w małej miejscowości, gdzie wszyscy znają każdego. Nie pomogły tłumaczenia, że dilera narkotyków nie znał, że nawet nie palił nigdy papierosów, nie szastał pieniędzmi, bo ich nie miał. Trzeba było wielu zabiegów, żeby chłopak wyszedł na wolność.

 

I za to wszystko otrzymał 15 tys. zł odszkodowania…

 

W dodatku po apelacji, bo sąd pierwszej instancji przyznał mu 7 tysięcy złotych. Przykre.

 

Ale to pokazuje, że nikt z nas nie może się czuć bezpiecznie. Wystarczy pomówienie ze strony jakiegoś przestępcy i każdy może trafić za kratki…

 

Niestety, jak widać, istnieje takie ryzyko. I nie ukrywam, że jest to niepokojące. Proszę pamiętać, że złapany przestępca zazwyczaj zaczyna sypać. Policji i prokuraturze jest na rękę, by mówił jak najwięcej. Więc mówi, licząc na złagodzenie wyroku. Organy ścigania są zadowolone, zamiast jednej sprawy będzie kilka, a może nawet kilkanaście. Będą lepsze statystyki. A może wykroi się jakaś duża sprawa? A przestępca opowiada niestworzone historie. Nawet takie sprzed 10 lat, wymienia różne osoby. Wtedy szans na obronę takich ludzi już praktycznie nie ma, bo kto pamięta, co robił 10 lat temu, skąd weźmie dowody niewinności, alibi? Niestety, tak działa ten system.

 

Ale za przepisami stoją ludzie, jak pan sam powiedział. Jeszcze gorzej jest, gdy w grę wchodzi układ. Fałszowanie rejestrów sądowych, znikające z akt dokumenty. Opisał pan historię z północnej Polski, która jest wręcz niewiarygodna. Kobieta straciła wszystko i jeszcze 7 lat walczyła w sądzie o oczyszczenie się z zarzutów. Kolejne złamane życie w „majestacie prawa”, rzec można...

 

To bardzo bulwersująca sprawa. Trafiłem do niej, bo szukano prawnika spoza układu, z innej części Polski. Byłem jednym z kilku adwokatów reprezentujących tę kobietę. Procesy karne, cywilne, ewidentne nadużycia w sądzie, w prokuraturze, na policji. Wszyscy nadal pracują w wymiarze sprawiedliwości, choć wydawałoby się, że w państwie prawa takie rzeczy nie powinny być możliwe. A jednak są, dzieją się. Może dlatego postanowiłem je opisać?

 

Nie oszczędził pan też kolegów po fachu. Pisze pan o adwokatach działających na dwa fronty, o takich, którzy tylko biorą pieniądze, ale tak naprawdę nie robią niczego dla klienta. Nie boi się pan pluć we własne gniazdo?

 

Piszę prawdę. Wybór odpowiedniego obrońcy to kluczowy moment dla każdego oskarżonego. Zły adwokat, nieuczciwy adwokat nie pomogą. Ja uważam, że to zawód ciężki, odpowiedzialny i dla osób o odpowiednim moralnym kręgosłupie. Jeśli krytykuję część sędziów czy prokuratorów, dlaczego nie miałbym napisać prawdy również o niektórych adwokatach, tym bardziej, że moje twierdzenia znajdują oparcie zarówno w zasadach etyki zawodowej, jak i przepisach kodeksu postępowania karnego na przykład w odniesieniu do zakazu reprezentacji kilku osób których interesy pozostają w sprzeczności.

 

Myśli pan,że ta prawda coś zmieni? Że nagle sędziowie pochylą się nad sprawami, a prokuratorzy będą rzetelniej prowadzili śledztwa?

 

Nie jestem aż tak naiwny, ale jeśli nawet jeden pracownik wymiaru sprawiedliwości wyciągnie jakieś wnioski po przeczytaniu mojej książki, to już uznam to za wielki sukces.

 

Rozmawiała: Magdalena Gorostiza

 

 

Tagi:

Grzegorz Gozdór,  adwokat,  prawo,  system,  sąd,  społeczeństwo, 

Podobne artykuły:

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót