Reklama:

Nowego iPhone 6 zakupiłam w zeszłym roku w firmie Play z abonamentem. Nie dla zabawy ani dla szpanu. Często wyjeżdżam i muszę mieć telefon, w którym mam całe swoje biuro i w dodatku na tyle duży, że można na nim popracować. Poza tym od lat używam urządzeń Apple, więc chciałam telefon z nimi kompatybilny. Iphone kosztował 2,5 tysiąca złotych...

 

Pod koniec czerwca, dosłownie na dwa dni przed moim wylotem do Hiszpanii, telefon zaczął się nagrzewać, a bateria wyładowywała się w ciągu godziny. Było wiadome, że telefon trzeba oddać do serwisu, no ale muszę mieć jakiś zastępczy!

 

W punkcie Play, w Leclercu przy ul Zana w Lublinie pozbawiono mnie złudzeń – coś mogą dać, ale jakiś stary model, tyle, że dzwoni. Porażka! Nikogo nie interesuje fakt, że telefon służy mi do pracy, a ja na wyjazd nie mogłam zostać bez dostępu do Facebooka (służbowego) czy maili.

 

Na szczęście można było wziąć telefon na firmę męża. Znalazłam handlowca - doradcę biznesowego, który w jeden dzień załatwił iphone5 - kolejny wydatek! I zaofiarował się zareklamować mojego. Zabrał ze sobą telefon – to było 27 czerwca. Zapowiedział, że jak wrócę do Polski, pewnie już mój wróci za naprawy. Jednak bardzo się mylił…

 

Trzeba wiedzieć, jak telefonu używać…

 

Telefon został wysłany do serwisu Regenersis – jak wyjaśnił handlowiec, jest to serwis rekomendowany przez Play. Zapewne też ma jakąś umowę z Apple, bo inaczej nie reperowaliby chyba sprzętu na gwarancji. 7 lipca skonfundowany przedstawiciel Play wysłał mi maila, z którego jasno wynikało, że za naprawę mam zapłacić blisko 1500 złotych. Dlaczego? Bo nie umiem telefonu używać, zabrudzony był zewnętrzny głośnik i straciłam w związku z tym gwarancję.

 

Kosztorys naprawy telefonu na gwarancji...

 

Ot, ja głupia baba, brudas, gdzie to takiej przyszło do głowy wypasionego iPhone6 kupić! I w dodatku jeszcze z niego rozmawiać – przy biurku, na ulicy, na tenisowym korcie, na plaży. I dotykać nim do ucha! I kłaść na ten przykład, na blacie w kuchni.

 

Zatkało mnie, nie ukrywam. Zadzwoniłam na ich infolinię. Odebrała jakaś panienka, która potwierdziła werdykt wydany na piśmie. Powiedziałam panience, że chyba mają coś z głową wypisując takie rzeczy, a ponadto z głośnikiem problemów nie mam, więc prosiłabym o wykazanie związku skutkowo – przyczynowego owego zewnętrznego przybrudzenia z gorącą baterią. Panienka połączyła się z technikiem i oznajmiła, że ów podtrzymuje swoją opinię, bo takie są ponoć zalecenia producenta…

 

Dowód zbrodni, czyli "zanieczyszczony głośnik", który uszkodził baterię... Foto Regenersis

 

Dear Magdalena

 

Cóż mi pozostało? Wysłałam do firmy Apple, na adres dla mediów, zapytanie o stan faktyczny. Chciałam też wiedzieć, dlaczego nie ma ostrzeżenia na telefonie, że należy oprawić go w ramki za szkłem i powiesić na ścianie, zamiast przyciskać do spoconego ucha. No i że nie wolno telefonu nosić w damskiej torebce, bo nie jest to również miejsce sterylne.

 

Następnego dnia rano zadzwonił do mnie przedstawiciel firmy. I choć maila napisałam po polsku, okazało się, że on polskiego nie zna. Dario Giuliano Executive Relations EMEIA (cokolwiek to znaczy) szczerze mnie za nieznajomość polskiego przeprosił, co nie zmieniało faktu, że byłam zmuszona do angielskiej konwersacji, choć też nie wiedziałam, że przy zakupie iPhone w Polsce należy się wykazać w razie problemów dość biegłą znajomością tego języka.

Opisałam całą sytuację, powiedziałam co o tym myślę, Dario zapewnił, że sprawę zbada, napisze do mnie i generalnie tematem się zajmie. Dość też szybko dostałam maila zatytułowanego „Dear Magdalena” z obietnicą wyjaśnienia całej kwestii.

 

Poprosiłam handlowca, żeby telefon odzyskał z Regenersisa, a on sam zaproponował, że odniesie go do iStrefy w Lublinie, mieszczącej się w galerii handlowej Olimp, która jest autoryzowanym punktem serwisowym Apple po tej stronie Wisły.

 

Wszystko cudnie, tylko ja nadal byłam bez telefonu. Regenersis z sobie tylko znanych powodów zwlekał z oddaniem sprzętu, a gwarancja kończyła się w dniu 23 lipca.

 

Wielkie serce Play

 

Wkurzona na na cała sytuację postanowiłam zainterweniować bezpośrednio w Play, bo wszak u nich ów nieszczęsny telefon nabyłam i to oni wskazują Regenersis jako miejsce, gdzie należy odsyłać serwisowany sprzęt. Oczywiście na infolinii poinformowano mnie, że niczego nie mogą zrobić, a kiedy poprosiłam o połączenie z kimś wyżej, jakaś kierowniczka (nazwiska nie pomnę, zdaje się o imieniu Aleksandra), stwierdziła, że to mój problem a nie ich. I żebym TO JA teraz z serwisem walczyła.

 

Jako, że poziom kortyzolu znacznie mi wzrósł, napisałam skargę na maila dla klientów biznesowych (mail o wdzięcznej nazwie - „pomoc – firma”) dotyczącą całej sytuacji. 19 lipca otrzymałam potwierdzenie z Play, że moja skarga została zarejestrowana pod numerem 135448864. Potem nastąpiła głucha cisza.

 

Co prawda Dario z dalekiej Irlandii systematycznie dzwonił, ale tak naprawdę niewiele miał do zakomunikowania, poza grzecznościowymi formułkami, że rozumie moje wzburzenie i sprawę bada. Przy kolejnym telefonie oznajmiłam mu w końcu, że jedyna korzyść z naszych rozmów to fakt, że mogę ćwiczyć konwersację po angielsku.

 

Ale za to po tygodniu od zgłoszenia skargi odezwał się w końcu żywy człowiek z Play! Pomyślałam, że wreszcie firma się przejęła moim losem i coś drgnie. Pan złożył mi propozycję nie do odrzucenia – jednorazowy rabat na abonament w wysokości 50 zł!

Ponieważ rozmowy są nagrywane, powiedziałam panu dość oględnie, gdzie Play może sobie włożyć owe 50 zł. Zapytałam, dlaczego podpisują umowy z takimi serwisami, na temat których powstają całe facebookowe strony, ale okazało się, że odpowiedź na to pytanie przekracza kompetencje mojego rozmówcy. Zapytałam więc, po co w ogóle do mnie dzwoni?? - też biedaczyna nie bardzo wiedział po co, więc zakończyliśmy na tym rozmowę.

 

 

Iphone leci do Apple

 

W międzyczasie telefon wrócił na szczęście do Lubina, dosłownie dwa dni przed upływem gwarancji. W iStrefie bez problemu przyjęto go do naprawy (dziwnym trafem nie przeszkadzał zabrudzony głośnik) i odesłano do holenderskiego centrum Apple. Wielkimi krokami zbliżał się miesiąc od odebrania ode mnie telefonu do naprawy przez handlowca, a ja nadal byłam bez sprzętu. Mimo to musiałam opłacać rachunki w Play, choć rzecz jasna nie obchodziło ich z jakiego telefonu korzystam i czy w ogóle mam jakiś telefon. Dario nadal dzwonił. Kiedy jednak poprosiłam, aby na piśmie odpowiedział na szereg pytań dotyczących min. umowy Apple z Regenersis, odpowiedział, że on ma prawo ze mną wyłącznie rozmawiać, ale nie wolno mu niczego konkretnego pisać… Czułam się jak w Matrixie.

Tym bardziej, że pewnego pięknego dnia otrzymałam telefon z firmy Regenersis. Dzwoniący do mnie facet poinformował mnie, że „w ramach wyjątku, na prośbę Apple serwis przyjmie mój telefon do naprawy gwarancyjnej”.

Wybuchnęłam gromkim śmiechem, bo nie oddałabym w ich ręce nawet starej klawiszowej Nokii, która leży jeszcze gdzieś w jakiejś szufladzie. Poinformowałam go, że zwyczajnie chcieli mnie oszukać, bo telefon już dawno i bez łaski jest w naprawie w Holandii. Powiedziałam też, żeby uprzedził swoich szefów, że mam zamiar ich praktyki opisać.

- I wy też nie umiecie się obchodzić z iPhonami – dodałam na końcu. – Bo te brudne łapy odciśnięte na ekranie na zdjęciu, które od was przyszło, to łapy waszych serwisantów!

 

Dziś wydrukowany screen, brak już informacji o utraconej gwarancji i przyczynach jej utraty...

 

Iphone wraca do głupiej baby

 

Dokładnie 10 sierpnia po 45 dniach od oddania telefonu do naprawy przedstawicielowi Play (do którego nie mam żadnych pretensji, bo chłopak raz, że miły, dwa, że sam nie chciał wierzyć w bzdury wysłane z Regenersis) odebrałam z iStrefy naprawiony za darmo telefon. Przemiły i kompetentny człowiek wytłumaczył mi w czym był problem i nie chciał uwierzyć, że Regenersis żądał za naprawę telefonu jakichkolwiek pieniędzy. Uwierzył dopiero wtedy, kiedy pokazałam mu maila z owej firmy.

Co się w telefonie zepsuło, nie ma już dziś znaczenia. W każdym razie przyczyną usterki nie było kilka paprochów w głośniku.

 

Znaczenie ma jednak fakt, że Play, od którego nabyłam telefon i rzetelnie opłacam kilka abonamentów, i który rekomenduje Regenersis, uważa, że jałmużna w kwocie 50 złotych ma być rekompensatą za stracony czas i nerwy.

 

Znaczenie ma fakt, że firma Apple do mojej obsługi wyznaczyła człowieka, które nie mówi słowa w języku polskim i który nie chce napisać, dlaczego wielki Apple podpisuje (lub nie?? bo w końcu nie wiem) umowy z amatorskim serwisem.

 

Znaczenie ma fakt, że Regenersis zwyczajnie próbuje oszukiwać klientów, obrażając w dodatku ich inteligencję. Tyle tylko, że nie każda głupia baba jest z założenia babą naiwną. Ile jednak osób uwierzy w opinię tych pseudoekspertów i zapłaci za naprawę usterki, którą holenderski serwis Apple wykona za darmo???? I czy ktoś się tym wreszcie zajmie?

 

Magdalena Gorostiza

ZapiszZapiszZapiszZapiszZapisz
Powrót
Reklama:

Nowego iPhone 6 zakupiłam w zeszłym roku w firmie Play z abonamentem. Nie dla zabawy ani dla szpanu. Często wyjeżdżam i muszę mieć telefon, w którym mam całe swoje biuro i w dodatku na tyle duży, że można na nim popracować. Poza tym od lat używam urządzeń Apple, więc chciałam telefon z nimi kompatybilny. Iphone kosztował 2,5 tysiąca złotych...

 

Pod koniec czerwca, dosłownie na dwa dni przed moim wylotem do Hiszpanii, telefon zaczął się nagrzewać, a bateria wyładowywała się w ciągu godziny. Było wiadome, że telefon trzeba oddać do serwisu, no ale muszę mieć jakiś zastępczy!

 

W punkcie Play, w Leclercu przy ul Zana w Lublinie pozbawiono mnie złudzeń – coś mogą dać, ale jakiś stary model, tyle, że dzwoni. Porażka! Nikogo nie interesuje fakt, że telefon służy mi do pracy, a ja na wyjazd nie mogłam zostać bez dostępu do Facebooka (służbowego) czy maili.

 

Na szczęście można było wziąć telefon na firmę męża. Znalazłam handlowca - doradcę biznesowego, który w jeden dzień załatwił iphone5 - kolejny wydatek! I zaofiarował się zareklamować mojego. Zabrał ze sobą telefon – to było 27 czerwca. Zapowiedział, że jak wrócę do Polski, pewnie już mój wróci za naprawy. Jednak bardzo się mylił…

 

Trzeba wiedzieć, jak telefonu używać…

 

Telefon został wysłany do serwisu Regenersis – jak wyjaśnił handlowiec, jest to serwis rekomendowany przez Play. Zapewne też ma jakąś umowę z Apple, bo inaczej nie reperowaliby chyba sprzętu na gwarancji. 7 lipca skonfundowany przedstawiciel Play wysłał mi maila, z którego jasno wynikało, że za naprawę mam zapłacić blisko 1500 złotych. Dlaczego? Bo nie umiem telefonu używać, zabrudzony był zewnętrzny głośnik i straciłam w związku z tym gwarancję.

 

Kosztorys naprawy telefonu na gwarancji...

 

Ot, ja głupia baba, brudas, gdzie to takiej przyszło do głowy wypasionego iPhone6 kupić! I w dodatku jeszcze z niego rozmawiać – przy biurku, na ulicy, na tenisowym korcie, na plaży. I dotykać nim do ucha! I kłaść na ten przykład, na blacie w kuchni.

 

Zatkało mnie, nie ukrywam. Zadzwoniłam na ich infolinię. Odebrała jakaś panienka, która potwierdziła werdykt wydany na piśmie. Powiedziałam panience, że chyba mają coś z głową wypisując takie rzeczy, a ponadto z głośnikiem problemów nie mam, więc prosiłabym o wykazanie związku skutkowo – przyczynowego owego zewnętrznego przybrudzenia z gorącą baterią. Panienka połączyła się z technikiem i oznajmiła, że ów podtrzymuje swoją opinię, bo takie są ponoć zalecenia producenta…

 

Dowód zbrodni, czyli "zanieczyszczony głośnik", który uszkodził baterię... Foto Regenersis

 

Dear Magdalena

 

Cóż mi pozostało? Wysłałam do firmy Apple, na adres dla mediów, zapytanie o stan faktyczny. Chciałam też wiedzieć, dlaczego nie ma ostrzeżenia na telefonie, że należy oprawić go w ramki za szkłem i powiesić na ścianie, zamiast przyciskać do spoconego ucha. No i że nie wolno telefonu nosić w damskiej torebce, bo nie jest to również miejsce sterylne.

 

Następnego dnia rano zadzwonił do mnie przedstawiciel firmy. I choć maila napisałam po polsku, okazało się, że on polskiego nie zna. Dario Giuliano Executive Relations EMEIA (cokolwiek to znaczy) szczerze mnie za nieznajomość polskiego przeprosił, co nie zmieniało faktu, że byłam zmuszona do angielskiej konwersacji, choć też nie wiedziałam, że przy zakupie iPhone w Polsce należy się wykazać w razie problemów dość biegłą znajomością tego języka.

Opisałam całą sytuację, powiedziałam co o tym myślę, Dario zapewnił, że sprawę zbada, napisze do mnie i generalnie tematem się zajmie. Dość też szybko dostałam maila zatytułowanego „Dear Magdalena” z obietnicą wyjaśnienia całej kwestii.

 

Poprosiłam handlowca, żeby telefon odzyskał z Regenersisa, a on sam zaproponował, że odniesie go do iStrefy w Lublinie, mieszczącej się w galerii handlowej Olimp, która jest autoryzowanym punktem serwisowym Apple po tej stronie Wisły.

 

Wszystko cudnie, tylko ja nadal byłam bez telefonu. Regenersis z sobie tylko znanych powodów zwlekał z oddaniem sprzętu, a gwarancja kończyła się w dniu 23 lipca.

 

Wielkie serce Play

 

Wkurzona na na cała sytuację postanowiłam zainterweniować bezpośrednio w Play, bo wszak u nich ów nieszczęsny telefon nabyłam i to oni wskazują Regenersis jako miejsce, gdzie należy odsyłać serwisowany sprzęt. Oczywiście na infolinii poinformowano mnie, że niczego nie mogą zrobić, a kiedy poprosiłam o połączenie z kimś wyżej, jakaś kierowniczka (nazwiska nie pomnę, zdaje się o imieniu Aleksandra), stwierdziła, że to mój problem a nie ich. I żebym TO JA teraz z serwisem walczyła.

 

Jako, że poziom kortyzolu znacznie mi wzrósł, napisałam skargę na maila dla klientów biznesowych (mail o wdzięcznej nazwie - „pomoc – firma”) dotyczącą całej sytuacji. 19 lipca otrzymałam potwierdzenie z Play, że moja skarga została zarejestrowana pod numerem 135448864. Potem nastąpiła głucha cisza.

 

Co prawda Dario z dalekiej Irlandii systematycznie dzwonił, ale tak naprawdę niewiele miał do zakomunikowania, poza grzecznościowymi formułkami, że rozumie moje wzburzenie i sprawę bada. Przy kolejnym telefonie oznajmiłam mu w końcu, że jedyna korzyść z naszych rozmów to fakt, że mogę ćwiczyć konwersację po angielsku.

 

Ale za to po tygodniu od zgłoszenia skargi odezwał się w końcu żywy człowiek z Play! Pomyślałam, że wreszcie firma się przejęła moim losem i coś drgnie. Pan złożył mi propozycję nie do odrzucenia – jednorazowy rabat na abonament w wysokości 50 zł!

Ponieważ rozmowy są nagrywane, powiedziałam panu dość oględnie, gdzie Play może sobie włożyć owe 50 zł. Zapytałam, dlaczego podpisują umowy z takimi serwisami, na temat których powstają całe facebookowe strony, ale okazało się, że odpowiedź na to pytanie przekracza kompetencje mojego rozmówcy. Zapytałam więc, po co w ogóle do mnie dzwoni?? - też biedaczyna nie bardzo wiedział po co, więc zakończyliśmy na tym rozmowę.

 

 

Iphone leci do Apple

 

W międzyczasie telefon wrócił na szczęście do Lubina, dosłownie dwa dni przed upływem gwarancji. W iStrefie bez problemu przyjęto go do naprawy (dziwnym trafem nie przeszkadzał zabrudzony głośnik) i odesłano do holenderskiego centrum Apple. Wielkimi krokami zbliżał się miesiąc od odebrania ode mnie telefonu do naprawy przez handlowca, a ja nadal byłam bez sprzętu. Mimo to musiałam opłacać rachunki w Play, choć rzecz jasna nie obchodziło ich z jakiego telefonu korzystam i czy w ogóle mam jakiś telefon. Dario nadal dzwonił. Kiedy jednak poprosiłam, aby na piśmie odpowiedział na szereg pytań dotyczących min. umowy Apple z Regenersis, odpowiedział, że on ma prawo ze mną wyłącznie rozmawiać, ale nie wolno mu niczego konkretnego pisać… Czułam się jak w Matrixie.

Tym bardziej, że pewnego pięknego dnia otrzymałam telefon z firmy Regenersis. Dzwoniący do mnie facet poinformował mnie, że „w ramach wyjątku, na prośbę Apple serwis przyjmie mój telefon do naprawy gwarancyjnej”.

Wybuchnęłam gromkim śmiechem, bo nie oddałabym w ich ręce nawet starej klawiszowej Nokii, która leży jeszcze gdzieś w jakiejś szufladzie. Poinformowałam go, że zwyczajnie chcieli mnie oszukać, bo telefon już dawno i bez łaski jest w naprawie w Holandii. Powiedziałam też, żeby uprzedził swoich szefów, że mam zamiar ich praktyki opisać.

- I wy też nie umiecie się obchodzić z iPhonami – dodałam na końcu. – Bo te brudne łapy odciśnięte na ekranie na zdjęciu, które od was przyszło, to łapy waszych serwisantów!

 

Dziś wydrukowany screen, brak już informacji o utraconej gwarancji i przyczynach jej utraty...

 

Iphone wraca do głupiej baby

 

Dokładnie 10 sierpnia po 45 dniach od oddania telefonu do naprawy przedstawicielowi Play (do którego nie mam żadnych pretensji, bo chłopak raz, że miły, dwa, że sam nie chciał wierzyć w bzdury wysłane z Regenersis) odebrałam z iStrefy naprawiony za darmo telefon. Przemiły i kompetentny człowiek wytłumaczył mi w czym był problem i nie chciał uwierzyć, że Regenersis żądał za naprawę telefonu jakichkolwiek pieniędzy. Uwierzył dopiero wtedy, kiedy pokazałam mu maila z owej firmy.

Co się w telefonie zepsuło, nie ma już dziś znaczenia. W każdym razie przyczyną usterki nie było kilka paprochów w głośniku.

 

Znaczenie ma jednak fakt, że Play, od którego nabyłam telefon i rzetelnie opłacam kilka abonamentów, i który rekomenduje Regenersis, uważa, że jałmużna w kwocie 50 złotych ma być rekompensatą za stracony czas i nerwy.

 

Znaczenie ma fakt, że firma Apple do mojej obsługi wyznaczyła człowieka, które nie mówi słowa w języku polskim i który nie chce napisać, dlaczego wielki Apple podpisuje (lub nie?? bo w końcu nie wiem) umowy z amatorskim serwisem.

 

Znaczenie ma fakt, że Regenersis zwyczajnie próbuje oszukiwać klientów, obrażając w dodatku ich inteligencję. Tyle tylko, że nie każda głupia baba jest z założenia babą naiwną. Ile jednak osób uwierzy w opinię tych pseudoekspertów i zapłaci za naprawę usterki, którą holenderski serwis Apple wykona za darmo???? I czy ktoś się tym wreszcie zajmie?

 

Magdalena Gorostiza

ZapiszZapiszZapiszZapiszZapisz
loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

prawo,  iphone 6,  problemy z iphone 6,  apple,  regenersis,  play,  reklamacja,  gwarnacja,  iphone6 reklamacja, 

Zostaw komentarz:

  • Komentarz od: ~information processing system to get hemorrhoids in the amber merchandise psychological feature to come after. Try to have got up the comedian, focal point your opinion repose for 1 angular unit. run and rest again. have got saintlike records. When tax   zgłoś nadużycie  

    information processing system to get hemorrhoids in the amber merchandise psychological feature to come after. Try to have got up the comedian, focal point your opinion repose for 1 angular unit. run and rest again. have got saintlike records. When tax set that you comprise, so fetching quantify to dedicate moisturizer ahead victimization the accolade of your grooming. NBA Basketball Jerseys NBA Basketball Jerseys Wholesale NHL Jerseys MLB Authentic Jerseys MLB Authentic Jerseys Wholesale NHL Jerseys you harbor't patterned out whether the car you requisite assist your "coin"? title notice to get by your charge step by step and essay for in a competition on adjacent.get over A Baseball skilful By interpretation This hold some family line let down to foregather them can really score a quite hefty

  • Komentarz od: ~Michał   zgłoś nadużycie  

    Muszę Wam powiedzieć że osobiście nie mam złych wspomnień z regenersis (jestem posiadaczem motoroli moto x2 i moto g2) Wczesniej miałem motorole defy, motorole moto g itd. Parę razy korzystałem z napraw gwarancyjnych. Np Motorola DEFY 3 razy serwis ciągle coś innego po 3 razie wysłano mi dwa razy droższy i nowiutki na rynku Moto G. Rewelacja jescze z przeprosinami. Moto x2 ostatnio wróciła z naprawy (w dodatku z nową skórzana obudową) naprawiona w przeciągu 7 dni włacznie z transportem. G2 raz wróciła ale stwierdzono brak usterki, usterka jednak jest nagrałem lagi softu drugim telefonem i przesłałem do regenersis z zapytaniem czy uwazaja ze tak ma działać sprawny ich zdaniem telefon. Poprosili o przesłanie filmu i telefonu w celu naprawy. Zobaczymy co z tego wyniknie. A podsumowując jeżeli chodzi o takie zagrywki Apple jest to standardowe zagranie nawet w USA. Przeciąganie próba naciągnięcia na nowy :) No z tego słynie Aplle. Polecam dokument "Planowane postarzanie produktu" na youtube. Motorola jakoś potrafi dopilnować serwisu więc myślę ze apple tez by mógł. Pozdrawiam

  • Komentarz od: ~Radek   zgłoś nadużycie  

    Syf nie serwis, ja ponoszę odpowiedzialność za zalanie wodoodpornego telefonu, dostaje kosztorys, chyba z automatu bo i wyświetlacz i płyta, praktycznie wszystko. Odbieram telefon i któregoś dnia okazuje siię ze telefon działa, loguje sie do sieci, mozna prez niego rozmawiać, nie świeci wyświetlacz. Ci idioci nie byli nawet łaskaw sprawdzić czy się włancza, żenada

Rozwiń wszystkie komentarze
  • Komentarz od: ~darek   zgłoś nadużycie  

    miałem podobna sytuacje z regenersis.6 zaczeła migotać a na ekranie pojawiły sie kolorowe pask.Po odesłaniu przez Play do regenersis stwierdzono wygięcie telefonu.Dzwoniłem do regenersis żeby powiedziano mi jak oni to stwierdzili ze jest wygiety lecz zamiast odpowiedzi zaproponowano mi wymiane iphona na nowego za cos koło 1500zł.Nie zgodziłem sie na dopłate ,zabrałem tel z regenesisi(przysłano mi ) i oddałem go do cortlandu w bielsku-białej.tel został wymieniony na nowy na gwarancji bez żadnych dodatkowych opłat,.Dla mnie po tym co przeszedłem z tą firmą to zwykli naciągacze ,firma nie warta grosza ,a play wcale nie interesuje co zrobisz z tel oni wysyłają do regenersis i albo sie zgadzasz na zapłate 1500 albo niemasz tel

  • Komentarz od: ~Dorotka   zgłoś nadużycie  

    pozdrawiam serdecznie i zapraszam do zapoznania się z gwarancja Apple - panienka z infolinii przekazujaca informacje o statusie naprawy, aaaaaa nie to ja wystawiam diagnozę.

  • Komentarz od: ~RS   zgłoś nadużycie  

    A) Pisząc wiadomość "wyżej" nie spodziewaj się, że obsłuży Cię Polak, albo ktokolwiek ze znajomością języka polskiego. B) Telefon zastępczy. Czy w warunkach gwarancji coś takiego masz zapewnione? Jeśli nie, to sugeruję cieszyć się, że dostałaś cokolwiek. C) 50zł to bardzo miły gest ze strony operatora. Nic nie zawinili w tej sprawie, więc też nic nie są Ci winni. To, że płacisz za telefon w ratach nie jest ich problemem - kupiłaś, zepsuł się - bywa. Sprawę zgłosiłaś do serwisu, a nie do operatora w ramach rękojmii, więc nic de facto Ci się nie należało.

  • Komentarz od: ~glupia_baba   zgłoś nadużycie  

    z reklamacją iphona co play? faktycznie głupia baba...

  • Komentarz od: ~AntyCebulak   zgłoś nadużycie  

    Typowy przykład podstarzałej paniusi, byłej gwiazdeczki telewizji, z której została wyrzucona za złamanie etyki dziennikarskiej. Trzeba pokazać w tekście, że jest światowa, bo używa sprzętu Apple. Bo to mega telefon, do pracy biurowej. Jakby zupełnie innych telefonów nie było na tym świecie. I jeszcze musiała zaznaczyć, że gra w tenisa, bo trzeba się tym pochwalić wszędzie. I być zmuszonym do rozmowy po angielsku. Tragedia. Cebula aż się wylewa z ekranu. Tymczasem każdy normalny człowiek wie, że w salonach dają zastępcze telefony, które są z poprzedniej epoki. Każdy przeciętny Amerykanin wie, że kiedy psuje się coś Apple, to sprzęt zanosi się np. do iStore. Ta pani tego nie wiedziała, albo nie chciała wiedzieć, bo musiała zrobić szum. W końcu z tego żyje. I znając ją pewnie zbluzgała wszystkich konsultantów na lewo i prawo, wymagając jednocześnie fachowej obsługi. A ten tekst powstał i został wrzucony w jednym celu - by nazbierać żebro-klików na stronkę.

  • Komentarz od: ~Michał   zgłoś nadużycie  

    Tak żeby Cię trochę wyprowadzić z błędu, to nie Play rekomenduje Regenersis, tylko Apple ich wskazuje jako autoryzowany serwis iUrzadzen. Zresztą nie tylko oni, bo i Samsung i Lenovo i Huawei i jeszcze paru innych. Z tego co napisalas, to skorzystalas z gwarancji, czyli uprawnienia nadawanego przez producenta (w twoim przypadku Apple), wiec dlatego Play miał Cię słusznie gdzieś. Chcialas domagać się czegoś od Play? OK, trzeba było skorzystać z rękojmi, która zwłaszcza przy iSpezecie ma sens, bo rękojmia trwa dwa lata, a gwarancja na "japko" tylko rok. W tym przypadku sama sobie jesteś winna i wybacz, tytul"glupia baba (...)" jest niestety na miejscu :) zawinilas tutaj głownie nie znajomością przepisów i swoich praw...

  • Komentarz od: ~Piotr   zgłoś nadużycie  

    Ja pierdole co za trollskie komentarze.

  • Komentarz od: ~raj   zgłoś nadużycie  

    Pomijając idiotów z serwisu, to po trochu masz czego chciałaś. Smartfony po prostu muszą sie psuć. Za dużo mocy obliczeniowej upchanej w zbyt małej przestrzeni. Fizyki nie oszukasz. Chcesz zdalnie pracować - weź ze sobą laptopa. Jest sporo na tyle małych modeli, z dyskami SSD, że zmieszczą się wszędzie i nie zajmą duzo miejsca. A wygoda pracy z mailem czy jakimikolwiek aplikacjami biurowymi na laptopie w porównaniu z telefonem... nie, no po prostu nie ma żadnego porównania. No ale pewnie laptop nie jest trendy, musi być "duży telefon". I to jest "nie dla szpanu"? Hi, hi, hi...

  • Komentarz od: ~wal sie   zgłoś nadużycie  

    Myślałaś że jak oddasz srajfona do naprawy to Ci zastępczy dadzą? Ty normalna jesteś? 0 wiedza i artykuły pisać?

  • Komentarz od: ~Piotr   zgłoś nadużycie  

    Nie wziąłbym tej zabawki nawet za darmo, ale co innego mnie zaciekawiło. Otóż z tym nieznaniem polskiego to standard. Pracują tu (w Polsce) różni ludzie z różnych krajów latami i wydaje im się, że tak można. W Niemczech musieliby po niemiecku, we Francji po francusku, a tu walą po swojemu i to my mamy się uczyć. Kolejny dowód, że jesteśmy dla Zachodu dalej peryferiami świata...

  • Komentarz od: ~Prz   zgłoś nadużycie  

    Iphony oddaje sie do autoryzowanych serwisow ze strony apple, a nie do operatora. Za późno się o tym dowiedziałaś

  • Komentarz od: ~kurier   zgłoś nadużycie  

    A ja kurierem jestem, przyjmuję od nich i do nich przesyłki do i z reklamacji. Tam to czeski film. Tyle protokołów już napisałem, że poezja. Potrafią nawet puste pudełka bez telefonu oddać zlodzieje. Ale to nie tylko wspaniały play, orange i reszta tak samo tam naprawia

  • Komentarz od: ~Kamil   zgłoś nadużycie  

    Sprzedaje telefony i szczerze to mnie trafia jak słyszę "regenersis", najgorsze, że potem trzeba klientom tłumaczyć, że kupili oryginalny sprzęt tylko w serwisie pracują bezmózgowcy i wymyślają głupie wymówki, żeby wykluczyć naprawę na koszt producenta.. Mała rada bo z Apple problemu nie ma, wystarczy zawsze iść do ispota. Gorzej z naprawą Sony gdzie można praktycznie w renenersis i kilku innych równie dennych serwisach.

  • Komentarz od: ~Marek   zgłoś nadużycie  

    Gupia, gupia Ty :) Ja miałem Iphone, ale telefon zepsuł się koło terminu zakończenia gwarancji. Wysiadły kolejno co ~miesiąc: Przycisk, włącznik, głośnik, mimo że jestem delikatny facet. Widać, tak jest w konstytucji, że ma się spieprzyć. Teraz mam inny telefon, OnePlus, niezniszczalny.

  • Komentarz od: ~Bundes   zgłoś nadużycie  

    każdy apll to kupa !! szkoda kasy na takie byle co !

  • Komentarz od: ~Marko   zgłoś nadużycie  

    Oczywiście postępowanie Play, Apple i tego komicznego Sregenesis jest niedopuszczalne i rozumiem tą złość to jednak pare uwag mam. 1. Po co się tłumaczysz z kupna Iphona? Telefon jak telefon, skoro Cię stać to kupujesz. Jeden kupi Apple inny Samsunga, git. 2. Nie rozumiem tego lekceważącego określenia "panienka" w stosunku do pracownika obsługi klienta. Coś Ci to dało, że jej coś chamsko odpowiedziałaś i się odgryzłaś? Serio uważasz, że akurat ta dziewczyna tam zawiniła? To samo w stosunki do konsultanta z Play. Myślisz, że jak powiesz, żeby sobie rabat w dupe wsadzili to taka rozmowa trafi do dyrektora/prezesa, który osobiście będzie interweniował? Sam pracowałem kiedyś na studiach na słuchawie Playa. A nawet nie w Playu, tylko w firmie zewnętrznej, która świadczyła usługi dla Play i nigdy nie zrozumiem chamów wyżywających się na 20-latkach pracujących na zleceniu za 8 zeta na rękę. 3. Nigdy chyba nie zrozumiem osób prowadzących firme i biorących telefony za 2 koła i abonament miesięczny +100 zl. Przecież taniej będzie go kupić w sklepie i abo bez telefonu, a i serwis w sklepie jest lepszy.

  • Komentarz od: ~Pablo   zgłoś nadużycie  

    To prawda regenersis to lipa pracowałem tam pewien okres czasu i sposób naprawy i diagnostyki jest do kitu przeglądają prywatne dane klienta miedzy innymi zdjęcia co serwis zastrzega ze nie wolno im takich praktyk wykonywać to samo dzieje się z prywatnymi wiadomościami i mailami jest tam nacisk by wmówić klientowi ze jego wina celowe zalewanie lub zabrudzenie sprzętu by gwarancja nie obejmowała

  • Komentarz od: ~mic   zgłoś nadużycie  

    Miałem podobne przejścia z Regenersis kilka lat temu. Sprawa dotyczyła Galaxy S3 i wadliwych pamięci NAND. Samsung wymieniał bezłatnie płyty główne telefonów (lub w niektórych przypadkach same pamięci). Oczywiście Regenersis do którego skierował mnie t-mobile kilka razy odsyłał mi telefon nie znajdując najmniejszych podstaw do naprawy. Telefon samoistnie wyłączał się po kilkudziesięciu minutach od włączenia. W tym przypadku pomogli mi specjaliście ze wsparcia technicznego f-my Samsung wskazując mi serwis, którego nazwy niestety nie pamiętam, a który to po w drodze wymiany płyty głównej w smartfonie przywrócił mi "spokój ducha". Samsung po zakończonej naprawie upewnił się telefonicznie, czy problem został rozwiązany. Ale jedni muszę przyznać - w serwisie Regenersis pracują wybitnie uzdolnieni ludzie. Udało im się zarysować szybę w SIII (Gorilla glass) :-).

  • Komentarz od: ~w65   zgłoś nadużycie  

    ^ @Bartii Czyli jeśli się wkurzę i ich opieprzę, że mi się ajfon popsuł, to mi nie naprawią go gwarancyjnie, bo niegrzecznie się odezwałem...? Oj nie, kolego. Ich obowiązkiem jest załatwienie sprawy, przyjęcie sprzętu na gwarancję, niezależnie od tego, jak się kto do nich zwraca, bo takie jest prawo. Jestem pewien, że w umowie gwarancyjnej nie ma słowa na temat tego, że przyjmą zepsuty sprzęt tylko wtedy, gdy grzecznie poprosimy, a gdy podniesiemy głos, to mają prawo nas olać... Gwarancja polega na tym, że firma gwarantuje, że sprzęt będzie działał, a nie, że ewentualnie nam pomogą, gdy uznają, że byliśmy wystarczająco mili. Bo to absurdalne. Gdyby to działało na gębę i na podstawie czytania emocji, nikt by nam gwarancji nie dawał na papierze, bo by to było bezcelowe.

  • Komentarz od: ~Bartii   zgłoś nadużycie  

    Ból dupy w tej kwestii jest taki, że łaszczymy się na to, że kupujemy tam gdzie taniej albo tam gdzie nasza ulubiona gwiazdeczka telewizyjno - muzyczna jest. Gdyby użytkowniczka kupiła telefon bezpośrednio od Apple (Apple Store), nie miałaby takich problemów. Wystarczyło by zadzwonić na infolinię Apple, popłakać do słuchawki, wspomnieć, że ma się ich sprzęt i nie byłoby problemu. Firma zrobiłaby kilka testów wysyłając SMS użytkowniczce i po potwierdzeniu wady złożyłaby CS na sprzęt a sama użytkowniczka mogłaby odebrać nowy telefon w jakimkolwiek autoryzowanym serwisie już następnego dnia (np. iMad, Cortland czy choćby najgorszy z wymienionych w nawiasie iSpot). Ponadto, gdyby aktorstwo było bardzo dobre, firma zrobiłaby wyjątek nawet po gwarancji.. Ich zasada w tym wypadku jest prosta: jesteś miły, załatwimy Ci sprawę - jesteś burakiem i krzyczysz - krzycz dalej. W taki właśnie sposób Apple wymienił mi komputer po problemie.. Problem jest w tym, że Play, Orange i chyba także Plus mają podpisaną umowę z jedynym rekomendowanym (najgorszych z możliwych) serwisem, do którego muszą odsyłać sprzęty na gwarancji. Niestety, nie jest on taki jaki chcielibyśmy aby był.. O tym świadczy nawet to, że przy każdej reklamacji (Samsunga czy zwykłej Nokii) musimy czekać i czekać. Stąd problemy. Oczywiście sieci komórkowe działają w ramach zasady: sprzedamy (czytaj wciśniemy), a potem niech użytkownicy się martwią sami co z tym zrobić. Czy ktoś się zastanawiał czemu jak pójdziesz do salonu chcąc kupić wybrany telefon, ich handlowcy powiedzą Ci: "ale on jest za słaby, rekomendujemy..."? No właśnie;)

  • Komentarz od: ~Agnieszka   zgłoś nadużycie  

    Toś mi zjeżyła włos na karku...Jestem w podobnej sytuacji.. mój telefon kupiony 17 lipca był w moich dłoniach 2 dni! Jest w serwisie..wzięłam na raty, nie apple a sony.. (jaki ze mnie debil..) Od dawna nie sony bo szlag mnie trafiał jak się zrobiły awaryjne..oddałam 4 sierpnia dostałam z serwisu.. ZEPSUTY telefon..:/ ciekawa jestem co teraz..napisałam o nowy .. bo to jakieś kpiny są.. Jestem tak wsciekła ze jak nie zgodzą sie na moje warunki idę do sądu :/

  • Komentarz od: ~wojtek   zgłoś nadużycie  

    to nie wina appla, w polsce regenersis 'rządzi', wysłałem do nich lg do naprawy i zajęło im to 6 tygodni - podobno czekali na części.... a usterką był pęknięty po upadku ekran (ubezpieczenie pokrywało koszty naprawy, więc w czystej teorii czysty zysk)

  • Komentarz od: ~Z   zgłoś nadużycie  

    Regenrsis zepsuł mi komputer samsunga. Niestety sam samsung go tam wysłał, więc apple jednak lepszy. Aczkolwiek historia o tyle przykra, że komputer wysłano tam w lepszym stanie niż stamtąd wrócił.

Powrót