Reklama

Co roku na świecie dokonuje się ponad 40 mln aborcji – większość w państwach, gdzie poziom wiedzy na temat antykoncepcji jest niski, czyli także w Europie Wschodniej.

Na świecie co roku 210 mln kobiet zachodzi w ciążę (szacunki Światowej Organizacji Zdrowia / WHO TUTAJ). Prawie 40 proc. – 80 mln – to ciąże niechciane. Prawie połowa z nich – 33 mln – to ciąże, do których doszło z powodu nieprawidłowego użycia środków antykoncepcyjnych. Wiele kobiet decyduje się w takim przypadku na aborcję.

Aborcje na świecie

Aborcje są krokiem ostatecznym – decydują się na nią kobiety, które zaszły w niechcianą ciążę, często na skutek braku wiedzy czy po prostu braku środków antykoncepcyjnych. Tak WHO tłumaczy np. różnicę pomiędzy Europą Zachodnią a Wschodnią. W Zachodniej wskaźnik liczby aborcji w przeliczeniu na 1000 kobiet wynosi 12, we Wschodniej 43. WHO zwraca uwagę, że „w Europie Wschodniej rzadziej używa się środków antykoncepcyjnych i są to zazwyczaj sposoby obarczone ryzykiem błędu ludzkiego: kondomy, stosunek przerywany czy kalendarzyk” (TUTAJ).

Dlatego też Europa Wschodnia (WHO zalicza do niej w tej kwestii Białoruś, Bułgarię, Czechy, Mołdowę, Polskę, Rosję, Rumunię, Słowację, Ukrainę i Węgry) w 2003 r. miała najwyższe na świecie szacowane wskaźniki aborcji – aż 103 aborcje przypadały na 100 narodzin. Jednak od tego czasu „liczba aborcji w regionie spadła, a spadek zbiegł się ze znacznym wzrostem wykorzystania środków antykoncepcyjnych” - wskazuje w raporcie WHO (TUTAJ).

Jednak od dwudziestu lat liczba aborcji na świecie spada – w 1995 r. dokonano ich 45,6 mln, a w 2008 r. 43,8 mln (spadek o 4 proc.) według danych Instytutu Guttmachera, amerykańskiego think tanku przygotowującego opracowania nt. aborcji we współpracy z WHO. Jednak jak zauważa WHO, z uwagi na duże zróżnicowanie metod zbierania danych w poszczególnych państwach, są one w wielu przypadkach traktowane jako niepewne i prawdopodobnie nie odzwierciedlają w pełni stanu faktycznego.

Spadek nie był równomiernie rozłożony na wszystkich kontynentach. W krajach rozwiniętych, gdzie w 1995 r. dokonywana była prawie jedna czwarta wszystkich aborcji (10 mln z 45,6 mln), już w 2008 r. dokonano tylko jednej siódmej zabiegów (6 mln, z czego połowę w Europie Wschodniej).

W Europie prawo do aborcji zgodnie z traktatami nie należy do kompetencji UE, ale regulowana jest na poziomie państw członkowskich. Instytucje unijne, w tym Komisja Europejska i Parlament Europejski, nie mają więc prawa zajmować się tematyką legalizacji czy ograniczeń w dostępie do aborcji.

Z 28 krajów UE tylko Malta nie przyznaje kobiecie prawa do aborcji, nawet gdy zagrożone jest jej życie. Na Malcie jest jednak przestrzegana zasada tzw. „podwójnego efektu”: jeśli życie kobiety w ciąży wymaga leczenia, które może skończyć się poronieniem (np. niektóre formy leczenia raka), to jest ono dopuszczone.

Malta uzyskała specjalne zapewnienie w swoim traktacie akcesyjnym, że żadne obecne ani przyszłe prawo wprowadzone w UE nie będzie miało wpływu na jej regulacje aborcyjne. Wedle obecnego prawodawstwa za przeprowadzenie aborcji (z wyłączeniem „podwójnego efektu”) grozi 18 miesięcy więzienia. Jeżeli dokona go lekarz, to utraci również prawo wykonywania zawodu – dożywotnio (źródło TUTAJ).

Polska i Irlandia, mimo że aborcja jest w tych państwach legalna, są wymieniane jako kraje o najtrudniejszym dostępie do aborcji (poza Maltą). To jedyne dwa państwa w Europie, gdzie usunięcie ciąży nie jest dostępne na życzenie. W Polsce aborcja jest dopuszczona wyłącznie w trzech przypadkach - zagrożenia życia lub zdrowia matki, ciężkiego upośledzenia płodu i ciąży w wyniku gwałtu, kazirodztwa itp.

Jednak w praktyce nawet w powyższych przypadkach aborcja nie zawsze jest możliwa. Jako przykład może tu posłużyć opisany 10 czerwca przez tygodnik „Wprost” przypadek matki w Polsce, której odmówiono aborcji, mimo że jej dziecko urodziło się bez czaszki i umarło niedługo po narodzeniu.

W 2000 r. odmówiono przerwania ciąży Alicji Tysiąc, mimo że urodzenie mogło poważnie zagrozić jej zdrowiu. I faktycznie, w wyniku porodu doszło do wylewu krwi do plamki żółtej oka, co znacznie pogorszyło jej wzrok.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 20 marca 2007 r. stwierdził, że Polska (jako że Tysiąc korzystała z publicznej opieki zdrowotnej) nie zapewniła odpowiedniego poszanowania jej życia i tym samym naruszyła artykuł 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (w skrócie: Konwencja Europejska lub Europejska konwencja praw człowieka TUTAJ) z 4 listopada 1950 r. Trybunał zasądził wypłatę przez Polskę odszkodowania dla Alicji Tysiąc (pełny tekst wyroku TUTAJ). Spośród postępowań dotyczących praw reprodukcyjnych prowadzonych przez ETPC (TUTAJ) na cztery sprawy o zapewnienie dostępu do legalnej aborcji trzy były wniesione przeciw Polsce.

W Polsce w 2011 r. projekt Tak dla Kobiet usiłował poprzez inicjatywę obywatelską wprowadzić do Sejmu ustawę o świadomym rodzicielstwie i innych prawach reprodukcyjnych, w tym o liberalizacji prawa do aborcji. Nie udało się jej jednak zebrać wymaganych 100 tys. podpisów.

W badaniu CBOS z grudnia 2013 r., opublikowanym w lutym 2014 r. (TUTAJ) 27 proc. ankietowanych stwierdziło, że przerywanie ciąży jest „zdecydowanie dopuszczalne” lub „raczej dopuszczalne”, 65 proc. – „raczej niedopuszczalne” lub „zdecydowanie niedopuszczalne”. Zwolenników przerywania ciąży jest o 4 pkt. proc. mniej niż w analogicznym badaniu przeprowadzonym w lutym 2009 r.

Jednak, jak zauważyła w rozmowie z EurActiv.pl dr Katarzyna Pabijanek z warszawskiej fundacji Gender Center i wykładowczyni Gender Studies Polskiej Akademii Nauk, związana w 2011 r. z inicjatywą Tak dla Kobiet, „nawet kobiety potępiające aborcje przeprowadzają zabiegi”.

Według Pabijanek, konieczna jest zmiana ustawy. Jak mówi, „nie mamy do czynienia z postulatem obowiązkowej aborcji, chodzi jedynie o umożliwienie dostępu do niej kobietom, które jej potrzebują. Trzeba też zaznaczyć społeczny wymiar działania obecnej ustawy, która najbardziej doświadcza osoby gorzej sytuowane i mniej wykształcone” – zauważa.

Naczelna Izba Lekarska natomiast poproszona przez EurActiv.pl o komentarz w kwestii aborcji stwierdziła, że samorząd lekarski ma zastrzeżenie do tzw. klauzuli sumienia. Jest to zapis prawny, który pozwala lekarzowi na odmowę udzielenia świadczenia czy wykonania zabiegu, w tym aborcji, który uznaje za niezgodny z własnym sumieniem. Ma jednak wtedy obowiązek wskazania innego lekarza, który udzieli danego świadczenia.

NIL uznaje klauzulę sumienia w jej obecnym kształcie za zmuszanie do współdziałania w „czynie uznawanym przez lekarza za niegodziwy”, tak więc stojący w sprzeczności z Konstytucją Polski. Według NIL, „można pogodzić prawo lekarza do ochrony własnego sumienia z prawem pacjenta do uzyskania świadczenia, wymaga to jednak przyjęcia, że informowaniem o podmiotach gotowych do wykonania zabiegu przerywania ciąży powinno zająć się państwo, a nie lekarz, który uznaje ten zabieg za sprzeczny ze swoim sumieniem”.

W pozostałych państwach członkowskich aborcja jest dostępna na życzenie do 12. tygodnia ciąży. W większości krajów UE (poza Irlandią, Maltą i Polską) można jej również dokonać w szczególnych przypadkach z uwagi na sytuację medyczną lub socjoekonomiczną (np. ubóstwo matki).

Rada Europy

Jeżeli chodzi o instytucje ogólnoeuropejskie, które angażują się w kwestie dostępu do aborcji i jej legalizacji, prym wiedzie Rada Europy (TUTAJ). Wbrew podobieństwu nazwy z Radą UE czy Radą Europejską oraz temu, że ponad połowa z jej 47 członków należy do UE, sama Rada Europy jest w pełni niezależna od Unii Europejskiej. Gros działalności Rady poświęcone jest ochronie praw człowieka w państwach członkowskich.

Komitet Równouprawnienia Kobiet i Mężczyzn Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (KRKM)  stwierdził (TUTAJ), że „prawny zakaz aborcji nie doprowadza do spadku liczby zabiegów. Prowadzi natomiast do wzrostu liczby nielegalnych aborcji, które są obarczone ryzykiem i często powodują większą traumę”. Komitet wskazuje też na to, że „w wielu państwach, w których aborcja jest legalna, nałożone są na zabieg obostrzenia, które sprawiają, że dostęp do niej jest utrudniony”.

Stanowisko Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, w którym zasiadają parlamentarzyści wszystkich państw członkowskich, podsumowała (raport TUTAJ) austriacka posłanka Gisela Wurm, stwierdzając, że „aborcja nie powinna być traktowana jako forma planowania rodziny, jednak w przypadkach, kiedy byłaby legalna, powinna być bezpieczna i realnie dostępna”.

Wurm podsumowuje też (korzystając z raportu szwajcarskiej posłanki Rosmarie Zapfl-Helbling dostępnego TUTAJ) podejście głównych religii europejskich do kwestii aborcji. W uproszczeniu kościoły rzymskokatolicki i prawosławny są jej przeciwne, islam i judaizm dopuszcza ją przy zagrożeniu życia bądź zdrowia matki, a kościoły protestanckie „zazwyczaj mają podejście bardziej tolerancyjne od rzymskokatolickiego i prawosławnego, za wyjątkiem części kościołów fundamentalistycznych i charyzmatycznych”.

Nielegalne sposoby usunięcia ciąży.

Jest wiele sposobów na przerwanie ciąży, do których uciekają się kobiety w krajach, gdzie legalna aborcja jest niedostępna. W Europie jest to najczęściej podróż do innego państwa - ostatnio głośno było o słowackiej klinice oferującej usługę przerwania ciąży wraz z dowozem pacjentki z Polski (TUTAJ).

Jednak są również mniej bezpieczne sposoby, stosowane szczególnie przez ludzi, których nie stać na wyjazd, czy skorzystanie z usług lekarzy oferujących aborcję nielegalnie. Najczęściej dokonywane są one w niehigienicznych warunkach, bez jakiegokolwiek wsparcia psychicznego dla pacjentki.

W skrajnych przypadkach są one dokonywane nie poprzez zażycie odpowiedniej mieszanki środków chemicznych, a poprzez fizyczne usunięcie płodu. Dokonuje się tego poprzez włożenie przedmiotu o odpowiednim kształcie do macicy czy poprzez brutalny nacisk na podbrzusze (źródło TUTAJ). Jednak poprzez zwiększoną dostępność środków aborcyjnych te skrajne metody są coraz rzadziej stosowane.

Jedna na dziesięć ciąż na świecie jest przerywana poprzez aborcję dokonaną w sposób niebezpieczny dla pacjentki lub w nieodpowiednich warunkach. W Europie tak się dzieje jedynie w regionie Europy Wschodniej, gdzie w 2008 r. oszacowano liczbę takich aborcji na ok. 360 tys

Aborcja może być uznana za bezpieczną dla matki tylko wtedy, gdy oprócz właściwych procedur medycznych, sprzętu i leków wysokiej jakości, zapewnione jest również odpowiednie wsparcie psychiczne zarówno przed (upewnienie się, że matka wie, na co się decyduje), jak i po jej dokonaniu. Żaden z tych elementów zazwyczaj nie występuje tam, gdzie aborcja jest zabroniona i kobiety uciekają się do nielegalnych rozwiązań. (kk)

artykuł z serwisu euroactiv.pl

Czytaj Fanatyzm i aborcja

Powrót
Reklama:
Podobne artykuły:

Co roku na świecie dokonuje się ponad 40 mln aborcji – większość w państwach, gdzie poziom wiedzy na temat antykoncepcji jest niski, czyli także w Europie Wschodniej.

Na świecie co roku 210 mln kobiet zachodzi w ciążę (szacunki Światowej Organizacji Zdrowia / WHO TUTAJ). Prawie 40 proc. – 80 mln – to ciąże niechciane. Prawie połowa z nich – 33 mln – to ciąże, do których doszło z powodu nieprawidłowego użycia środków antykoncepcyjnych. Wiele kobiet decyduje się w takim przypadku na aborcję.

Aborcje na świecie

Aborcje są krokiem ostatecznym – decydują się na nią kobiety, które zaszły w niechcianą ciążę, często na skutek braku wiedzy czy po prostu braku środków antykoncepcyjnych. Tak WHO tłumaczy np. różnicę pomiędzy Europą Zachodnią a Wschodnią. W Zachodniej wskaźnik liczby aborcji w przeliczeniu na 1000 kobiet wynosi 12, we Wschodniej 43. WHO zwraca uwagę, że „w Europie Wschodniej rzadziej używa się środków antykoncepcyjnych i są to zazwyczaj sposoby obarczone ryzykiem błędu ludzkiego: kondomy, stosunek przerywany czy kalendarzyk” (TUTAJ).

Dlatego też Europa Wschodnia (WHO zalicza do niej w tej kwestii Białoruś, Bułgarię, Czechy, Mołdowę, Polskę, Rosję, Rumunię, Słowację, Ukrainę i Węgry) w 2003 r. miała najwyższe na świecie szacowane wskaźniki aborcji – aż 103 aborcje przypadały na 100 narodzin. Jednak od tego czasu „liczba aborcji w regionie spadła, a spadek zbiegł się ze znacznym wzrostem wykorzystania środków antykoncepcyjnych” - wskazuje w raporcie WHO (TUTAJ).

Jednak od dwudziestu lat liczba aborcji na świecie spada – w 1995 r. dokonano ich 45,6 mln, a w 2008 r. 43,8 mln (spadek o 4 proc.) według danych Instytutu Guttmachera, amerykańskiego think tanku przygotowującego opracowania nt. aborcji we współpracy z WHO. Jednak jak zauważa WHO, z uwagi na duże zróżnicowanie metod zbierania danych w poszczególnych państwach, są one w wielu przypadkach traktowane jako niepewne i prawdopodobnie nie odzwierciedlają w pełni stanu faktycznego.

Spadek nie był równomiernie rozłożony na wszystkich kontynentach. W krajach rozwiniętych, gdzie w 1995 r. dokonywana była prawie jedna czwarta wszystkich aborcji (10 mln z 45,6 mln), już w 2008 r. dokonano tylko jednej siódmej zabiegów (6 mln, z czego połowę w Europie Wschodniej).

W Europie prawo do aborcji zgodnie z traktatami nie należy do kompetencji UE, ale regulowana jest na poziomie państw członkowskich. Instytucje unijne, w tym Komisja Europejska i Parlament Europejski, nie mają więc prawa zajmować się tematyką legalizacji czy ograniczeń w dostępie do aborcji.

Z 28 krajów UE tylko Malta nie przyznaje kobiecie prawa do aborcji, nawet gdy zagrożone jest jej życie. Na Malcie jest jednak przestrzegana zasada tzw. „podwójnego efektu”: jeśli życie kobiety w ciąży wymaga leczenia, które może skończyć się poronieniem (np. niektóre formy leczenia raka), to jest ono dopuszczone.

Malta uzyskała specjalne zapewnienie w swoim traktacie akcesyjnym, że żadne obecne ani przyszłe prawo wprowadzone w UE nie będzie miało wpływu na jej regulacje aborcyjne. Wedle obecnego prawodawstwa za przeprowadzenie aborcji (z wyłączeniem „podwójnego efektu”) grozi 18 miesięcy więzienia. Jeżeli dokona go lekarz, to utraci również prawo wykonywania zawodu – dożywotnio (źródło TUTAJ).

Polska i Irlandia, mimo że aborcja jest w tych państwach legalna, są wymieniane jako kraje o najtrudniejszym dostępie do aborcji (poza Maltą). To jedyne dwa państwa w Europie, gdzie usunięcie ciąży nie jest dostępne na życzenie. W Polsce aborcja jest dopuszczona wyłącznie w trzech przypadkach - zagrożenia życia lub zdrowia matki, ciężkiego upośledzenia płodu i ciąży w wyniku gwałtu, kazirodztwa itp.

Jednak w praktyce nawet w powyższych przypadkach aborcja nie zawsze jest możliwa. Jako przykład może tu posłużyć opisany 10 czerwca przez tygodnik „Wprost” przypadek matki w Polsce, której odmówiono aborcji, mimo że jej dziecko urodziło się bez czaszki i umarło niedługo po narodzeniu.

W 2000 r. odmówiono przerwania ciąży Alicji Tysiąc, mimo że urodzenie mogło poważnie zagrozić jej zdrowiu. I faktycznie, w wyniku porodu doszło do wylewu krwi do plamki żółtej oka, co znacznie pogorszyło jej wzrok.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 20 marca 2007 r. stwierdził, że Polska (jako że Tysiąc korzystała z publicznej opieki zdrowotnej) nie zapewniła odpowiedniego poszanowania jej życia i tym samym naruszyła artykuł 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (w skrócie: Konwencja Europejska lub Europejska konwencja praw człowieka TUTAJ) z 4 listopada 1950 r. Trybunał zasądził wypłatę przez Polskę odszkodowania dla Alicji Tysiąc (pełny tekst wyroku TUTAJ). Spośród postępowań dotyczących praw reprodukcyjnych prowadzonych przez ETPC (TUTAJ) na cztery sprawy o zapewnienie dostępu do legalnej aborcji trzy były wniesione przeciw Polsce.

W Polsce w 2011 r. projekt Tak dla Kobiet usiłował poprzez inicjatywę obywatelską wprowadzić do Sejmu ustawę o świadomym rodzicielstwie i innych prawach reprodukcyjnych, w tym o liberalizacji prawa do aborcji. Nie udało się jej jednak zebrać wymaganych 100 tys. podpisów.

W badaniu CBOS z grudnia 2013 r., opublikowanym w lutym 2014 r. (TUTAJ) 27 proc. ankietowanych stwierdziło, że przerywanie ciąży jest „zdecydowanie dopuszczalne” lub „raczej dopuszczalne”, 65 proc. – „raczej niedopuszczalne” lub „zdecydowanie niedopuszczalne”. Zwolenników przerywania ciąży jest o 4 pkt. proc. mniej niż w analogicznym badaniu przeprowadzonym w lutym 2009 r.

Jednak, jak zauważyła w rozmowie z EurActiv.pl dr Katarzyna Pabijanek z warszawskiej fundacji Gender Center i wykładowczyni Gender Studies Polskiej Akademii Nauk, związana w 2011 r. z inicjatywą Tak dla Kobiet, „nawet kobiety potępiające aborcje przeprowadzają zabiegi”.

Według Pabijanek, konieczna jest zmiana ustawy. Jak mówi, „nie mamy do czynienia z postulatem obowiązkowej aborcji, chodzi jedynie o umożliwienie dostępu do niej kobietom, które jej potrzebują. Trzeba też zaznaczyć społeczny wymiar działania obecnej ustawy, która najbardziej doświadcza osoby gorzej sytuowane i mniej wykształcone” – zauważa.

Naczelna Izba Lekarska natomiast poproszona przez EurActiv.pl o komentarz w kwestii aborcji stwierdziła, że samorząd lekarski ma zastrzeżenie do tzw. klauzuli sumienia. Jest to zapis prawny, który pozwala lekarzowi na odmowę udzielenia świadczenia czy wykonania zabiegu, w tym aborcji, który uznaje za niezgodny z własnym sumieniem. Ma jednak wtedy obowiązek wskazania innego lekarza, który udzieli danego świadczenia.

NIL uznaje klauzulę sumienia w jej obecnym kształcie za zmuszanie do współdziałania w „czynie uznawanym przez lekarza za niegodziwy”, tak więc stojący w sprzeczności z Konstytucją Polski. Według NIL, „można pogodzić prawo lekarza do ochrony własnego sumienia z prawem pacjenta do uzyskania świadczenia, wymaga to jednak przyjęcia, że informowaniem o podmiotach gotowych do wykonania zabiegu przerywania ciąży powinno zająć się państwo, a nie lekarz, który uznaje ten zabieg za sprzeczny ze swoim sumieniem”.

W pozostałych państwach członkowskich aborcja jest dostępna na życzenie do 12. tygodnia ciąży. W większości krajów UE (poza Irlandią, Maltą i Polską) można jej również dokonać w szczególnych przypadkach z uwagi na sytuację medyczną lub socjoekonomiczną (np. ubóstwo matki).

Rada Europy

Jeżeli chodzi o instytucje ogólnoeuropejskie, które angażują się w kwestie dostępu do aborcji i jej legalizacji, prym wiedzie Rada Europy (TUTAJ). Wbrew podobieństwu nazwy z Radą UE czy Radą Europejską oraz temu, że ponad połowa z jej 47 członków należy do UE, sama Rada Europy jest w pełni niezależna od Unii Europejskiej. Gros działalności Rady poświęcone jest ochronie praw człowieka w państwach członkowskich.

Komitet Równouprawnienia Kobiet i Mężczyzn Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (KRKM)  stwierdził (TUTAJ), że „prawny zakaz aborcji nie doprowadza do spadku liczby zabiegów. Prowadzi natomiast do wzrostu liczby nielegalnych aborcji, które są obarczone ryzykiem i często powodują większą traumę”. Komitet wskazuje też na to, że „w wielu państwach, w których aborcja jest legalna, nałożone są na zabieg obostrzenia, które sprawiają, że dostęp do niej jest utrudniony”.

Stanowisko Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, w którym zasiadają parlamentarzyści wszystkich państw członkowskich, podsumowała (raport TUTAJ) austriacka posłanka Gisela Wurm, stwierdzając, że „aborcja nie powinna być traktowana jako forma planowania rodziny, jednak w przypadkach, kiedy byłaby legalna, powinna być bezpieczna i realnie dostępna”.

Wurm podsumowuje też (korzystając z raportu szwajcarskiej posłanki Rosmarie Zapfl-Helbling dostępnego TUTAJ) podejście głównych religii europejskich do kwestii aborcji. W uproszczeniu kościoły rzymskokatolicki i prawosławny są jej przeciwne, islam i judaizm dopuszcza ją przy zagrożeniu życia bądź zdrowia matki, a kościoły protestanckie „zazwyczaj mają podejście bardziej tolerancyjne od rzymskokatolickiego i prawosławnego, za wyjątkiem części kościołów fundamentalistycznych i charyzmatycznych”.

Nielegalne sposoby usunięcia ciąży.

Jest wiele sposobów na przerwanie ciąży, do których uciekają się kobiety w krajach, gdzie legalna aborcja jest niedostępna. W Europie jest to najczęściej podróż do innego państwa - ostatnio głośno było o słowackiej klinice oferującej usługę przerwania ciąży wraz z dowozem pacjentki z Polski (TUTAJ).

Jednak są również mniej bezpieczne sposoby, stosowane szczególnie przez ludzi, których nie stać na wyjazd, czy skorzystanie z usług lekarzy oferujących aborcję nielegalnie. Najczęściej dokonywane są one w niehigienicznych warunkach, bez jakiegokolwiek wsparcia psychicznego dla pacjentki.

W skrajnych przypadkach są one dokonywane nie poprzez zażycie odpowiedniej mieszanki środków chemicznych, a poprzez fizyczne usunięcie płodu. Dokonuje się tego poprzez włożenie przedmiotu o odpowiednim kształcie do macicy czy poprzez brutalny nacisk na podbrzusze (źródło TUTAJ). Jednak poprzez zwiększoną dostępność środków aborcyjnych te skrajne metody są coraz rzadziej stosowane.

Jedna na dziesięć ciąż na świecie jest przerywana poprzez aborcję dokonaną w sposób niebezpieczny dla pacjentki lub w nieodpowiednich warunkach. W Europie tak się dzieje jedynie w regionie Europy Wschodniej, gdzie w 2008 r. oszacowano liczbę takich aborcji na ok. 360 tys

Aborcja może być uznana za bezpieczną dla matki tylko wtedy, gdy oprócz właściwych procedur medycznych, sprzętu i leków wysokiej jakości, zapewnione jest również odpowiednie wsparcie psychiczne zarówno przed (upewnienie się, że matka wie, na co się decyduje), jak i po jej dokonaniu. Żaden z tych elementów zazwyczaj nie występuje tam, gdzie aborcja jest zabroniona i kobiety uciekają się do nielegalnych rozwiązań. (kk)

artykuł z serwisu euroactiv.pl

Czytaj Fanatyzm i aborcja

loading...

Podobne artykuły:

Tagi:

aborcja,  prawo,  polityka,  ciąża, 

Zostaw komentarz:

    Brak komentarzy
Powrót